Bez zbędnych wykrzykników, fajerwerków i piórek - Radůza na 31. OPPA

piątek, 10 styczeń 2014
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Barbara Radziszewska:

Zabrzmiało trochę jak polecenie służbowe, chociaż oczywiście była to prośba związana z patronatem Strefy nad 31. OPPA, cytując szefową: "Może dałabyś radę pójść na Premiery i może na Raduzę?" W domyśle... posłuchać i zrobić kilka zdjęć. Na koncert "Premiery i interpretacje" pójść chciałam i "dałam radę". Raduza... do Studia Koncertowego Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, w którym miał się odbyć koncert, dojeżdża się szybko i bezproblemowo, więc wymówek brak – pojechałam metrem. Nie przygotowałam się do tego koncertu, bo przecież Strefę robimy pomiędzy innymi ważnymi zajęciami, w tym pracą zawodową, a tam akurat terminy goniły.Przed koncertem wiedziałam tyle, ile organizator OPPA – Stowarzyszenie Literacko-Muzyczne Ballada, zamieścił w festiwalowym folderze – czeska pieśniarka, multiinstrumentalistka. Przy wejściu, jak każdy uczestnik koncertu, dostałam tłumaczenia tekstów, które przejrzałam i schowałam do torby, nie będę śledzić ich na bieżąco, mam zrobić zdjęcia...

Koncert rozpoczyna Prezes SLM Ballada – Piotr Bakal, mówi o koncercie Jaromira Nohavicy z 1998 roku w ramach OPPA. Kolejne koncerty czeskiego barda na OPPA odbyły się 2000 i 2005 roku. Byłam na ostatnim z nich. Jeszcze wtedy Nohavica zapełniał widownię niewielkiego domu kultury. Od tego czasu niezmiennie ciekawi mnie grono ludzi, którzy interesują się czeską kulturą, bo chyba głównie oni przychodzą na takie koncerty. Z całą pewnością jest też publiczność festiwalowa, znalazło się pewnie jak zawsze kilka osób z przypadku (nieprzypadkowo się do nich zaliczam). Na widowni w Studiu im. Lutosławskiego zostało trochę wolnych miejsc.
 
Jako pierwsza brzmi piosenka "O polednách" - patrzę przez obiektyw aparatu na młodą kobietę i myślę sobie, że w tym tempie nie wytrzyma godzinnego koncertu. Bo Raduza na scenie podczas koncertu cała jest muzyką i śpiewa całą sobą. Kolejne ujęcia: akordeon, fortepian, muzycy. W pewnym momencie czuję, że chcę słuchać koncertu i aparat przeszkadza mi skupić się na tym, co dzieje się na scenie. Kolejne piosenki wciskają mnie w fotel. Niesamowite. Tak, jak wcześniej przy Nohavicy, czuję, że wiem o czym są piosenki. Pewnie nawet bardziej, bo Raduza jest kobietą...

Raduza podczas koncertu nie zapowiada swoich piosenek po polsku, często nie padają nawet ich tytuły. Mówi jednak po polsku bardzo dobrze i komentuje swój występ. A śpiewa po czesku, polsku, francusku i umie śpiewać, jej występ jest perfekcyjny technicznie. Część brzmiących fraz wydaje się niemożliwymi do zaśpiewania, a jednak ona je jakoś sobie pisze i wykonuje bez najmniejszego trudu. Raduza jest autorką tekstów i muzyki. Podczas koncertu pojawia się wiele utworów z ostatniej płyty zatytułowanej „Ocelový město” wydanej w 2012 roku. Inaczej brzmią ballady śpiewane przy fortepianie, inaczej piosenki o folkowym brzmieniu z towarzyszeniem akordeonu. W rękach Artystki pojawia się też harmonijka ustna, gitara, a później dudy, których zakładaniu towarzyszy krótka historyjka o tym, jak Raduza weszła w ich posiadanie, jak uczyła się na nich grać i wreszcie jak powstała piosenka "Hördöm" napisana w nieistniejącym języku.

Doskonałe brzmienie, zgranie i przyjaźń zespołu widać już w pierwszych piosenkach. Każdy dźwięk jest na swoim miejscu, nic nie przykrywa słów ani dźwięków granych przez artystkę na akordeonie i innych instrumentach. W skład zespołu towarzyszącego Raduzie wchodzą: Josef Štěpánek (gitary), Jan Cidlinský (kontrabas, gitara basowa, skrzypce), David Landštof (perkusja oraz zastępstwo cajonu w postaci gitary, do której przylepiony został kastaniety, grzechotka, tamburyn). Artystka przekomarza się żartobliwie z muzykami. Widać że dobrze się im razem gra, a wspólna długa podróż na koncert do Polski nie jest żadnym wyzwaniem.

Chyba żadne nagrania nie są w stanie oddać tego, co Raduza i jej zespół dają słuchaczom zgromadzonym na koncertach. W najlepszym tego słowa znaczeniu to był wspaniały show talentów i umiejętności. Bez zbędnych ozdobników, wykrzykników, fajerwerków i piórek. Wydaje mi się, że tego szczególnego wieczoru wydarzyło się wszystko, co miało się wydarzyć, i co wydarza się zapewne zawsze podczas spotkań czeskiej pieśniarki z publicznością. Raduza na koniec koncertu (po wielu bisach) wygląda na zmęczoną, ale bardziej wygląda na naprawdę szczęśliwą. A ja (i chyba nie tylko ja skoro koncert zakończyły owacje na stojąco) mam najważniejsze poczucie, jakie można mieć po koncercie, że wszystko to było prawdziwe.

Jeśli gdziekolwiek w swojej okolicy zobaczcie plakat z napisem Radůza zapowiadający koncert – nie wahajcie się i kupcie bilet, bo uczestniczenie w jej spotkaniu z publicznością to niezapomniane przeżycie.
 
Barbara Radziszewska - specjalnie dla Strefy Piosenki
 
P.S. I
Zdjęć z tego koncertu jest kilka... w tym kontekście pozdrawiam jednak fotografa w beżowym swetrze, który stał się niekwestionowanym mistrzem drugiego planu tego wydarzenia (w pełnym tego słowa znaczeniu). Przeszkadzało mi, ale prawie zrozumiałam jego siedzenie centralnie, na froncie sceny, przez większość koncertu, natomiast niespieszne wędrówki za plecami Artystki i muzyków połączone z przeglądaniem zdjęć na wyświetlaczu aparatu w świetle sceny były mało smaczne i nieprofesjonalne. A może przemawia przeze mnie zazdrość dla materiału foto z koncertu. Mnie Raduza i jej muzyka wcisnęła w fotel, Panu mam nadzieję udały się zdjęcia...

P.S. II
Gdy powstawała ta relacja od koncertu minął miesiąc (bo przecież Strefę robimy pomiędzy innymi ważnymi zajęciami...). Jestem teraz bogatsza o cały ten miesiąc wiedzy o Raduzie i jej twórczości. 10 lat temu artystka została nagrodzona trzema złotymi Aniołami przez Akademię Muzyki Popularnej. Szukam analogii do naszych polskich młodych gwiazd nagradzanych wieloma Fryderykami, myślę o ich koncertach...
Przesłuchałam wszystkie nagrania, do których udało mi się dotrzeć, prześledziłam YouTube, pobawiłam się z tłumaczeniami tekstów. To wyzwanie, bo nie jest tak łatwo jak dzisiaj w przypadku Nohavicy, gdzie na jego oficjalnej stronie znaleźć można nawet po 5 tłumaczeń każdego z tekstów. Z drugiej strony - paradoksalnie łatwiej czuć piosenki Raduzy, zanim dobiorą się do nich polscy poeci-tłumacze. Wystarczy kilka słów-kluczy, które na całym świecie są takie same, chociaż już od lat czeski smutek wydaje mi się mniej smutny od polskiego.

 
23 listopada 2013, Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, 31. Międzynarodowy Festiwal Bardów OPPA 2013
 
 
Styczeń 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
7
8
9
10
11
14
16
18
22
27
28
29
30
31

Nadchodzące wydarzenia


17
Sty
2018
19:30
Koncert
17 styczeń 2018 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Ola Kiełb z zespołem w koncercie pt. "Droga do Betlejem. Pastorałki autorskie". Pastorałki znanej twórczyni [...]
19
Sty
2018
20:00
19 styczeń 2018 20:00
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
20
Sty
2018
18:00
20 styczeń 2018 18:00
Dom Kultury im. Wiktorii Kubisz - Bielsko-Biała, ul. Słowackiego 17
Basia Stępniak-Wilk, Marek Bartkowicz i Andrzej Ozga "niebiańską inspiracją wiedzeni opowiadają o swoich z aniołami [...]
20
Sty
2018
18:15
20 styczeń 2018 18:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
21
Sty
2018
18:00
21 styczeń 2018 18:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Agnieszka Grochowicz w karnawałowym koncercie szlagierów lat 30. W proramie wieczoru utwory: [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL