Jak "zrobić" Osiecką? - Pamiętajmy o Osieckiej (etap II, Sopot 2014)

piątek, 22 sierpień 2014
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Beata Bonik:

Zdarzyło mi się po raz kolejny być na sopockim etapie Konkursu "Pamiętajmy o Osieckiej", ale nie liczcie na obiektywną relację. Wybaczcie, po tylu latach nie potrafię zachować dystansu, wygrywają emocje, a właściwie jeden konkretny rodzaj emocji - ciekawość. Nie chodzi nawet o to, kto wystąpi, co zaśpiewa i jak zaśpiewa. Pytanie zasadnicze brzmi: co tegoroczni finaliści zrobią z Osiecką? Bo zrobić coś trzeba. "Pamiętajmy o Osieckiej" to konkurs na interpretację, co daje gwarancję, że na scenie nie zobaczymy nikogo, kto śpiewa "prawie jak Rodowicz" albo "prawie jak Szałapak". Nie ma wyjścia, Finalista X musi zaśpiewać jak Finalista X, a to znaczy, że musi mieć pomysł na siebie i na piosenki. To ważna uwaga dla tych miedzy innymi, którzy potraktowaliby serio zachętę prowadzącej koncert (tak jak i w poprzednich latach) Magdy Smalary i zapragnęli stanąć przy mikrofonie sopockiej sceny. Nie wystarczy wybrać piosenek i wysłać zgłoszenia, trzeba mieć jeszcze jakiś patent na ciekawą interpretację. Trzeba wymyślić, jak zrobić Osiecką.

W tym celu można, oczywiście, podpatrzeć tych, którzy już na tę scenę dotarli. Paweł Ruszkowski jest wyjątkowo dobrym materiałem do obserwacji, w ubiegłym roku zagarnął i nagrodę jury, i publiczności, a i teraz zaprezentował się niezmiennie znakomicie. Gdzie szukać sekretu jego sukcesu? Czyżby w koncepcji wprowadzenia kaszubszczyzny do tekstu Poetki? Odwołania gwarowe to pomysł wcale nie tak oryginalny. Również i w tym roku powiało folklorem za sprawą Katarzyny Lassak, osiemnastoletniej zaledwie zakopianki.
 
Pierwsza piosenka - "Szukam wiatru w polu" - nie przekonała mnie jakoś. Niby wszystko w porządku, ale... Może to kwestia głosu, który wydawał się jakby za duży i dla piosenki, i dla nastolatki? Ale "Jarzębino, jarzębino" zmieniła wszystko. To tu pojawiły się elementy góralszczyzny, tzn. trochę gwary na początku, ale przede wszystkim typowy dla folkloru góralskiego sposób śpiewania.  Tu już zupełnie inaczej zabrzmiał głos, gdy kipiąca w nim energia ożywiła żwawą z natury melodię, nie dziwi mnie więc werdykt jury przyznającego Katarzynie II nagrodę.

"Chcesz zwyciężyć, wyjdź na scenę z instrumentem" – mógłby sugerować sukces Pawła (gitara) i Kasi (skrzypce). Ten patent testowany jest od kilku lat. Czasem instrument bywa zaledwie atrakcyjnym ozdobnikiem, czasem jest rekwizytem aktorskim, jak tamburyn w "Cyganku" Piotra Kosewskiego. A czasem - narzędziem komunikacji równie ważnym, jak głos. Do takich artystów należy Kuba Blokesz. Nie wiem, czy umiałabym sobie wyobrazić go bez gitary. Kuba zaśpiewał piosenki dość znane - "A jeśli ja szewcem jestem" i "Kiedyś byłem stary" - bez zbędnych kombinacji, po prostu i pięknie. Przyznaję, że znając wcześniejsze osiągnięcia Kuby trochę inaczej wyobrażałam sobie jego występ, ale bardzo cieszę się, że Jury doceniło dojrzałość, mądrą prostotę i elegancję jego interpretacji.
 
Konkursowy repertuar to poważna sprawa. Sposobem na zaskarbienie sobie uwagi jury i widowni bywa wybór utworów mało znanych, zapomnianych. Lubię to, bo co roku odkrywam dla siebie coś nowego w przeogromnym repertuarze Poetki. Tym razem choćby "Miłość biuralisty" czy "Dzikuskę". Przyznaję jednak, że zawsze z wielką obawą myślę o zapowiedziach zmierzenia się z utworami, które już mają swe wzorcowe interpretacje i status przeboju. Ale odwaga niekiedy popłaca - czasem pomaga ciekawy pomysł, czasem zwyczajna mądrość odczytania tekstu. Na pomysł i grę tekstem postawił Piotr Kosewski. Jego "Cyganek" to męska przeróbka "Cyganki" – zabawna, rodem z farsy, ale bez przerysowań, wyśpiewana ciekawym głosem, podobnie jak "Piosenka o Aurelii". Szkoda tylko, że alienacje płciowe to temat w naszym świecie tak natrętny, że w efekcie bardziej irytuje niż śmieszy.

Na interpretację aktorską stawia wielu wykonawców Osieckiej – to w ostatnich latach bardzo wyraźny trend. Wystarczy spojrzeć, jak wielu finalistów każdego roku to aktorzy. A jednak ogranie piosenki to nie zawsze najlepszy patent. Choć czasem bywa bardzo skuteczny, o czym świadczyć może sukces Mariusza Webera, który wywalczył nagrodę publiczności. Ale trzeba przyznać, że jego interpretacje "Zielińskiej", a zwłaszcza "Miłości biuralisty" były naprawdę znakomite – wyraziste, trafne, swobodne, trochę jak z dobrych musicali, trochę jak ze starych kabaretów.

Po raz kolejny okazało się jednak, że patent na aktorstwo wcale nie musi gwarantować zwycięstwa. Pierwszą nagrodę w Sopocie zdobyła Agata Zakrzewska ("Niepokój" i "Nie bardzo ładne dziewczyny"), w przypadku której o teatralizacji w ogóle nie ma mowy. Agata na scenie niemal się nie porusza, drgają tylko palce i dłoń, a mimo to trudno od niej oderwać wzrok. Tak działa magia mądrej interpretacji, pięknego głosu, ale też siły emocji brzmiących w tym glosie. Z podobnych względów zapadła mi w pamięć Martyna Sojka – wybrana przez nią "W dziką jabłoń cię zaklęłam" pojawiała się w Konkursie nie pierwszy raz, ale nigdy chyba nikt tak nie wydobył sensu i piękna poetyckiego języka tej piosenki, jak ona.

Są i inne patenty. Do listy dobrych rad dodajmy więc jeszcze kilka: piosenki wybierać trzeba według wzoru: jedna żwawa, jedna melancholijna, śpiewać należałoby boso, rozpoczynać piosenki a’capella i obowiązkowo ze zwolnieniem tempa, ustawić się tyłem do widowni przed rozpoczęciem występu... Wszystko to pomysłowe, efektowne i...trochę nudne.
Ironizuję? Oczywiście.
Bo patent na zrobienie Osieckiej jest jeden – szczerość. Szczerość wobec piosenki, wobec widowni i wobec siebie. To nie jest łatwe, a przy tym bardzo indywidualne w odbiorze. Dlatego też nie silę się na obiektywizm, próbuję co najwyżej opowiedzieć o tych, którzy zrobili na mnie największe wrażenie. Choć, trzeba przyznać, przy większości nazwisk notowałam: "ciekawy głos", "dobrze zaśpiewane", "fajna interpretacja"...
 
Cóż – spróbujcie sami posłuchać i ocenić, okazje jeszcze będą (program Konkursu na stronie Fundacji Okularnicy). Jestem przekonana, że warto. A czasami spróbujcie też sami dla siebie "zrobić" Osiecką. Wgryźć się w wybrany tekst, zanurzyć w meandry słowa. Niewyrażalne jest to doznanie szczerości, jakiej uczy poezja. Pamiętajcie o Osieckiej.
 
Beata Bonik - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
Koncerty II etapu 17. Konkursu "Pamiętajmy o Osieckiej" odbyły się między 6 a 10 sierpnia 2014 roku w Teatrze Atelier w Sopocie.
 
 
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
10
11
13
14
19
20
21
23
24
25
26
31

Nadchodzące wydarzenia


15
Gru
2017
18:00
Koncert
15 grudzień 2017 18:00
Sandomierskie Centrum Kultury - Sandomierz, Rynek 25
Grzegorz Turnau, Jacek Królik, Leszek Szczerba w kameralnym koncercie.
15
Gru
2017
19:00
15 grudzień 2017 19:00
Galeria Pięknych Książek - Warszawa, ul. Pańska 96
Sławomir Zygmunt w koncercie "Czas wszystko zmienia", zaprezentuje utwory Leonarda Cohena, Boba Dylana, [...]
15
Gru
2017
19:00
15 grudzień 2017 19:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Koncert Mirosława Czyżykiewicza.
15
Gru
2017
20:00
Koncert
15 grudzień 2017 20:00
Skład Butelek - Warszawa, ul. 11 listopada 22
Jan Kondrak w recitalu pt. Romanse kolędy. Pięć najbardziej znanych piosenek. Pięć nowych piosenek z serii o [...]
16
Gru
2017
19:00
16 grudzień 2017 19:00
Narodowe Forum Muzyki - Wrocław, pl. Wolności 1
Muzyka - Jan Kanty Pawluśkiewicz to koncert złożony jest wyłącznie z kompozycji Jana Kantego Pawluśkiewicza, jednego z [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL