Danielka 2014 - dzień pierwszy, acz nieostatni

środa, 10 wrzesień 2014
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Stefan Bolcman:

Jadąc do Ujsoł na Festiwal Danielka postanowiłem wykorzystać najnowsze (najnowsze dla mnie) zdobycze techniki, czyli nowoczesną nawigację dostępną na telefony i tablety. W jednym urządzeniu był ten mądry, a w drugim ten ładny. Mądry ostrzegał, a ładny wyglądał. Zazwyczaj panowie (bo to panowie byli) się zgadzali, kiedy jednak mieli odmienne zdanie powstawał problem. Problem pozorny, ponieważ tylko głupi nie słucha mądrego, prawda?

Co prawda, obaj skierowali mnie przez Suchą Beskidzką, choć sam planowałem  podróż raczej przez Andrychów, no ale dzięki temu miałem możliwość sprawdzić się na drogowych serpentynach. Do Ujsoł dojechałem szczęśliwie. I co dalej? Nie podałem GPS-om adresu Chałupy Chemików, gdzie miał odbyć się festiwal. Tu pomogła technika analogowa, czyli olbrzymi baner wskazujący kierunek ku miejscu, w którym odbywać się miał Ósmy Turystyczny Przegląd Piosenki Studenckiej Danielka 2014. Cztery kilometry w górę.
 
Dotarłem na miejsce. Po krótkich negocjacjach z ORMO (Ochotniczy Ruch Młodych Obsługantów) mój zielony Opelek został przepuszczony, wyznaczono mu miejsce do parkowania w okolicy schroniska, dostałem także plakietkę VIP, (która upoważniała m.in. do mycia w strumieniu bez kolejki), talony do kantyny i przepustkę na miasto. Wróć, przepustki nie było.

Po rozlokowaniu się zacząłem węszyć i prócz zapachu z kuchni polowej posłyszałem także jakieś dźwięki. Po dokładniejszej analizie okazało się, że to próba Jerzego Filara i Wacława Juszczyszyna. Nie jest źle, pomyślałem. Zaraz jednak zmieniłem zdanie, ponieważ spotkałem Ryszarda Leoszewskiego. Zaskoczenie i radość były ogromne (przynajmniej z mojej strony), a wkupiwszy się w łaski artysty (poprzez oddanie mu swojego barszczyku i krokieta) troszkę pogadaliśmy. Ryszard udawał że wie kim jestem i robił to doskonale. Ponieważ część wykonawców i VIPów była ulokowana "na dole", to znaczy w mieście (mnie też to proponowano, ale mając do dyspozycji komfort i cztery kilometry do festiwalu lub miejsce na pryczy, ale bycie w centrum wydarzeń, wybrałem schronisko), lider Sklepu udał się "na dół", aby przygotować się do występu. Obiecaliśmy sobie rozmowę po koncercie, no ale do niej nie doszło. Z czyjej winy – każdy może sobie wpisać ulubionego wroga.

Punktualnie, kilkanaście minut po szóstej wieczorem rozpoczął się Festiwal. Zaczęła formacja Pod wiatr – wykonawcy preferujący muzykę żeglarską. Dość szybko złapali kontakt z publicznością, wśród której było sporo dzieci i która dość szybko zaczęła wizualizować przedstawiane utwory. Radości i zabawy nie było końca. Doskonale rozgrzali publiczność, ponieważ jak to w górach, wcześnie zrobiło się chłodno. Nie obyło się oczywiście bez bisu (choć nie ich autorstwa) – "Lej się chmielu" odśpiewane było przez wszystkich bez wyjątku.

Po nich na estradzie pojawił się zespół o nazwie sprawiającej trudność każdemu konferansjerowi – Labolare, w wersji uproszczonej – Byle do góry. Klasyczna piosenka turystyczna, w dość bogatej aranżacji – cztery gitary, skrzypce, wiolonczela i nawet flet poprzeczny. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Takich rzeczy powinno słuchać się w górach. To idealne dla nich  miejsce. Nigdzie indziej piosenki te nie brzmiałby tak dobrze. No, chyba że w innych górach. Na bis – "To co było, minęło..." odśpiewane z całą widownią. Było coraz chłodniej, a jednocześnie coraz goręcej. Festiwal zaczął się na dobre.
 
Zaczął się tym bardziej, że kolejnym wykonawcą miał być "mój" zespół. Sklep z Ptasimi Piórami. Piór nie zauważyłem, bo obsada była nieco okrojona, ale (jak stwierdził Marek Maj) – jaki personel! Sklep zabrzmiał jak... Sklep, czyli fantastycznie. Zagrał piosenki ze wszystkich (lub prawie) wszystkich swoich płyt, piosenki najlepsze (bo innych nie ma),  ze szczególnym uwzględnieniem najnowszej "Wiem jak nie jest, czyli Leoszewski Majem". Tradycyjny dwupiosenkowy bis zakończył się... wymuszonym bisem trzecim. Czym? Wyskandowanym "Stempelkiem". Odśpiewanym niemal chórem. Odniosłem wrażenie, że wszyscy znają wszystkie prezentowane piosenki. I jak się okazało, miałem rację, bo po Ryszardzie Leoszewskim pojawiła się...

No właśnie, tu mam problem. Wolna Grupa Bukowina czy jednak duet Wacław Juszczyszyn i Wojciech Jarociński? Grażyny Kulawik zastąpić się nie da. Co prawda Wojtek Jarociński bardzo się starał, ale to nie było to. A może jednak to? Chyba jednak to, ponieważ występu słuchało się świetnie. Publicznością rządził jednak "syndrom Mamonia", więc wykonanie piosenek "staro-harcerskich" było obowiązkowe. Zabrzmiały obie "Bukowiny", "Zajączek", "Ballada o Cześku Piekarzu", "Rzeka"... Czym skończył się występ? No, a czym mógł? "Sielanką o domu" oczywiście, rozśpiewaną i roztańczoną. Rozśpiewaną na dziesiątki głosów i parę par nóg. Nie wiem, czy "Sielanka" zabrzmiała lepiej niż w Karpaczu, ale na pewno równie klimatycznie. Jak powiedział siedzący obok mnie człowiek – "sielanka jest sielanka". No i trudno się z nim nie zgodzić.
 
I co? I koniec? Czy coś może zabrzmieć po "Sielance"? Może, na Danielce może. Na estradę wszedł Jerzy Filar, zostali Wacław Juszczyszyn oraz Andrzej 'Kwiatek' Kwiatkowski (jako przyjaciele Naszej Basi Kochanej). I się zaczęło. Bomba energii, daj Boże każdemu mieć w XXI wieku taką werwę. Piosenki znane, bardzo znane i znane na pamięć. A na bis – "Samba sikoreczka" bez wezwania. Jak powiedział Jurek Filar – Bukowina ma swoją "Sielankę", a dla niego "Sielanką" jest "Samba". Przy niej nie dało się siedzieć, milczeć, ręce same latały, jeżeli noga nie drygała, to oznaczało, że z nogą jest coś nie tak i konieczna jest interwencja neurologa. "Samba" automatycznie przeszła w góralskie reggae - Ala, Ola, Ela, Hela (z odpowiednią synkopą). Oczywiście. Jak to w górach, nie mogło zabraknąć także życzeń noworocznych. Przekazuję je także (od Jurka Filara) czytelnikom Strefy Piosenki. A co... Jesteśmy pierwsi.

Rozbudzone emocje (było w okolicach północy) należało nieco ostudzić. Do tego zadania idealnie nadawał się Leonard Luter, który ze swoją gitarą, harmonijką i tekstami nawiązał błyskawiczny kontakt z rozgrzaną (mimo chłodu) publicznością i nieco ją uspokoił. Niebo gwiaździste nad nami, płonące drewno za nami, przed nami scena, nieco zimno, ale w kubeczkach być może coś, co w górach, schroniskach czy na polach namiotowych znaleźć się może. No i wszechobecna muzyka.

A na koniec, całkiem niespodziewanie, wystąpił zespół Z kraju, czyli team Chatki, Danielki i Klubu ProKultura, czyli po prostu gospodarze. Gitary, skrzypce, wiolonczela, głosy dojrzałe i całkiem młode (nieuśpiona część chórku)  – mieszanka ta była idealnym dopełnieniem dnia pełnego wrażeń. I to był koniec? Wcale nie...
 
Po powrocie do schroniska chciałem złożyć zmęczoną głowę na poduszce, ale było to nierealne. Spać mogę w domu – pomyślałem – i poddałem się dźwiękom gitar, skrzypiec, akordeonu... Miałem szczęście pouczestniczyć w dalszej części festiwalu, tyle że już "unplugged"  i "unofficial". Trwało to prawie do piątej rano, a grano wszystko, co można było sobie zamarzyć. Piosenki stare, starsze, nowe, całkiem nowe i nawet takie, których jeszcze nie było.
Tak, Chatka Chemików ma swoje czary. W okolicach owej piątej (rano!), kiedy ostatni wykonawca stwierdził, że nie ma już dla kogo grać, nastała cisza. Nie na długo jednak.
O czym permanentnie niewyspany i przeziębiony (góry!) wysłannik Strefy Piosenki doniesie wkrótce...
 
Stefan Bolcman - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
8. Turystyczny Przegląd Piosenki Studenckiej Danielka 2014 odbył się między 29 a 31 sierpnia 2014 roku.
 
 
Październik 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
15
17
18
20
31

Nadchodzące wydarzenia


19
Paź
2017
18:30
19 październik 2017 18:30
Wawerskie Centrum Kultury - Warszawa, ul. Żegańska 1a
Teresa Drozda opowiada o twórczości Marka Grechuty. Wstęp wolny!
19
Paź
2017
20:00
Koncert
19 październik 2017 20:00
Filharmonia Pomorska - Bydgoszcz, ul. A. Szwalbego 6
10 czerwca 2017 roku minęło 10 lat od nagrania przez zespół Raz Dwa Trzy kultowego albumu pt. [...]
19
Paź
2017
20:00
Koncert
19 październik 2017 20:00
PraCoVnia Art-Club - Warszawa, ul. Popiełuszki 16
Oreada swoje brzmienia określa słowem FolkOff. Inspirowanym kulturą ludową tekstom towarzyszą oryginalne i nowoczesne aranżacje oraz szczere emocje. Muzyka Oready ma w sobie coś pierwotnego, a [...]
21
Paź
2017
11:00
21 październik 2017 11:00
Sala Koncertowa im. Krzysztofa Klenczona - Wieliszew, ul. Modlińska 1
VII Festiwal Poezji Śpiewanej Powrót do Krainy Łagodności godz. 11.00 - przesłuchania konkursowe godz. 18.00 - koncert [...]
21
Paź
2017
18:00
Koncert
21 październik 2017 18:00
Sala Koncertowa Radia Wrocław - Wrocław, al. Karkonoska 10
Artur Andrus w recitalu kabaretowym. Artur Andrus to dziennikarz, artysta kabaretowy, poeta, autor tekstów piosenek, pisarz, [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL