Danielka 2014 - dzień drugi, także nieostatni

piątek, 19 wrzesień 2014
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Stefan Bolcman:

Takie sobie festiwale (np. Opole czy Sopot) od festiwali markowych, znanych, cenionych i fantastycznych (jak np. Giełda w Szklarskiej Porębie, OPPA, Bazuna, Gitarą i piórem w Karpaczu czy Danielka) różni od siebie to, że na tamtych nic się nie dzieje. Ludzie siedzą w ławach, lożach i innych (nierzadko wygodnych) miejscach i "przeżywają". Na Danielce (bo skupimy się na niej) ludzie wszystko przeżywają. Gdzie jeszcze można spotkać Wojtka Jarocińskiego golącego się przy publicznej umywalce ("Mamo, pan od Bukowiny golił się w kranie!"), siedzących w strefie bufetu m.in. Waldka Chylińskiego, Jurka Filara czy Tolka Murackiego. To, że siedzieli to jeszcze nic. Oni siedzieli, grali, śpiewali, pili piwo i byli ogólnie dostępni. Ich ochroniarze akurat poszli chyba "na stronę". I byli tam chyba do końca festiwalu, bo nigdzie ich nie widziałem. A nic nie piłem, niestety...
Drugiego dnia przed południem w okolicach Chałupy Chemików pojawili się m.in. Adam Drąg, Waldemar Chyliński, Antoni Muracki – znak to, że hasło promujące festiwal "Ragazza da Danielka" nabierać zaczyna życia.
 
Mieli w planach zaśpiewać parę piosenek Jacka ZwoźniakaPanią Kasię, Córkę Poety i Ragazzę da Napoli. Ale to dopiero wieczorem. Na razie nad doliną zaczęły zbierać się chmury. Czarne chmury, acz w kolorze. Pogoda się zastanawiała, zastanawiała, w końcu ulitowała i mimo zapowiedzi, nad Dolinę Danielki nie spadła kropla deszczu. No dobrze, może spadło ich z siedem. Sennych to nie otrzeźwiło, śpiących nie obudziło. Wieść jednak, że bar (a raczej bufet) jest już otwarty zadziałał na wszystkich elektryzująco.
Tak samo, jak elektryzujące napięcie, podniecenie, szał i ryk na trybunach (że pozwolę sobie polecieć klasykiem gatunku, Janem Ciszewskim) miał wywołać mecz. Wielki Mecz, pomiędzy tymi i tamtymi. Mecz się odbył, gra nieodbiegała od poziomu reprezentacji, wygrali nasi, że niektórzy mieli pod górkę? Cóż, to góry, praw fizyki pan nie zmienisz, i nie bądź pan głąb (że znowu zacytuję klasyka). Czy było napięcie? W zasadzie takie samo jak na meczach krajowych nogokopaczy. Po meczu odbył się danielkowy konkurs, (o którym opowiem nieco później). A punktualnie parę minut po 18 na scenę wszedł...
 
Na scenę wszedł Antoni "Tolek" Muracki i rozpoczął drugi dzień danielkowego zlotu gwiazd. Zaczęło się od lekkiego zgrzytu, próbowano potem ustalić, czy gramy, czy pijemy i śpiewamy prawy do lewego. Związane to było z pewną (nieliczną) częścią publiczności, która najprawdopodobniej bardzo bała się zmarznąć i rozgrzewała wewnętrznie, czyniąc przy tym spory harmider. Po ustaleniu kto, gdzie i z kim, koncert w końcu się rozpoczął. I popłynęły znów dźwięki gitary a wraz z nim słowa czasami mądre, czasami dowcipne, czasami nostalgiczne, zawsze jednak nie pozwalające na obojętność. Tolkowi tak się podobało na scenie, że plątał się po niej przez całą noc i trudno było go z niej spędzić. Prawdopodobnie dlatego, że prowadził cały koncert.
Następnie pojawili się na scenie Waldemar Chyliński i Adam Drąg, zapowiedzeni (a jakże) przez Antoniego Murackiego, który wytłumaczył dlaczego artyści w pewnym wieku jeżdżą grupami. No bo jeden umie czytać mapę, drugi umie jeździć, a ten trzeci potrafi obsługiwać telefon. Po dość długim wstępie (jak sam przyznał Muracki) zaczął się koncert.
I zaśpiewali swoje przeboje, raz jeden, raz drugi, a w tle chór widowni, który ich piosenki znał czasami lepiej od autorów. Piosenki przeplatane były zabawnymi anegdotami, umieszczającymi utwory w odpowiednim kontekście.

Hasłem przewodnim festiwalu było "Ragazza da Danielka" – oczywiste nawiązanie do najbardziej chyba znanej piosenki Jacka Zwoźniaka. Organizatorzy dzięki supernowoczesnej technice pokazali ostatnie zdjęcia Jacka Zwoźniaka i Jakuba Wencla, którzy odjeżdżali w 1989 roku z festiwalu w Danielce do Wrocławia. Jak wiadomo, nie dojechali. Adam Drąg opowiadał, że miał z nimi jechać, ale coś go powstrzymało. I zaśpiewali trzy piosenki, od razu zastrzegając, że nie da się Jacka podrobić, ale zaśpiewać muszą. I była Pani Kasia (ta od Ponalu), potem Córka Poety (no nie mogło zabraknąć), której genezę wyjaśnił Waldemar Chyliński, a na koniec Ragazza da Napoli – z chórem na sto osób. I zrobiło się tak... danielkowo. Trzeba było coś zrobić, bo publiczność zastygła i groziło, że zamarznie.

Zrobiła to Grupa Bohema z okolic Kędzierzyna Koźla. Łączy folk, jazz, rock. "Jest to fajna, energetyczna muza, idąca jednak w kierunku ballady", jak określił ją prowadzący M. Ponieważ zespół miał do zainstalowania sporo instrumentów, Muracki zaśpiewał w tak zwanym międzyczasie coś z Nohavicy. A potem cóż -  nowoczesna piosenka z Krainy Łagodności, która bardzo przypadła mi do gustu. Maria Konopnicka, Carlos Santana, a nawet Chwila Nieuwagi – z tym kojarzył mi się ich występ. Zaniepokojonym wyjaśniam, że to dobrze.
Dość płynnie występ Bohemy przeszedł w występ zespołu U Studni, według zdania większości (choć nie mojego) głównej atrakcji wieczoru, ponieważ co najmniej dwóch członków grało gościnnie w Bohemie. Nie będę rozpisywał się o ich koncercie, bo wszystkie ich koncerty są najwyższej jakości. Taki był i ten. Takiego zdania była także publiczność, której część po ich występie opuściła gościnną dolinę. Ich to strata. Tak samo jak rozpad czy raczej zmiana składu  pewnej innej formacji.
Ich strata, ponieważ na estradzie pojawił się zespół Bez Jacka, legenda, nie boję się tego stwierdzić. Ostatnio widziałem ich na Yapie w 2014 roku, tu na Danielce ich występ równie mnie zachwycił. Charakterystyczna gitara, charakterystyczny flet, charakterystyczny głos, piosenki doskonale znane, i te trochę mniej. Po północy w górach taka muzyka po prostu brzmi. Brzmi o każdej porze, ale wtedy brzmi jakby lepiej.

Wedle zasady szybki-wolny – estrada się zaludniła, na nią wszedł zespół Disparades, jak o sobie mówili – główna atrakcja wieczoru, czy raczej nocy. Późnej nocy. Mieszanka folku, rocka, jazzu i czego tam chcecie znakomicie zrobiła podmęczonej (z różnych względów) i usypiającej lekko publiczności. Koncert dał zastrzyk energii na dalszą część nocy, bo kto myślał, że o trzeciej impreza na Danielce się kończy, był w "mylnym błędzie".
Był w "mylnym błędzie" ponieważ w Chałupie Chemików znów się działo. Działo się także na scenie alternatywnej (ognisko przy bufecie), działo się na polu namiotowym, działo się aż do rana. No, ale nikt nie przyjechał tu wszak spać. Po chwili drzemki, nastał festiwalu dzień trzeci...
O czym napiszę, jak tylko ugotuję kisiel...
 
Specjalny wysłannik Strefy Piosenki – Stefan Bolcman
 
8. Turystyczny Przegląd Piosenki Studenckiej Danielka 2014 odbył się między 29 a 31 sierpnia 2014 roku.
 
 
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
10
11
13
14
19
20
21
23
24
25
26
31

Nadchodzące wydarzenia


16
Gru
2017
19:00
16 grudzień 2017 19:00
Narodowe Forum Muzyki - Wrocław, pl. Wolności 1
Muzyka - Jan Kanty Pawluśkiewicz to koncert złożony jest wyłącznie z kompozycji Jana Kantego Pawluśkiewicza, jednego z [...]
16
Gru
2017
19:30
Koncert
16 grudzień 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Marian Opania w recitalu przebojów gigantów piosenki – Leonarda Cohena i Jaromira [...]
16
Gru
2017
20:00
16 grudzień 2017 20:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Basia Stępniak-Wilk z zespołem w recitalu autorskich piosenek z akcentami świątecznymi.
16
Gru
2017
20:00
16 grudzień 2017 20:00
Łódzka Piwnica Artystyczna Przechowalnia - Łódź, ul. 6 sierpnia 5
Koncert wigilijny , podczas którego w świąteczny nastrój wprowadzą piosenki, pastorałki [...]
17
Gru
2017
18:00
17 grudzień 2017 18:00
Prom Kultury Saska Kępa - Warszawa, ul. Brukselska 23
Marcin Januszkiewicz w koncercie promującym płytę pt. Osiecka po męsku. Zespół muzyczny:Jacek Kita - instrumenty klawiszoweŁukasz Czekała - skrzypce elektrycznaBartek Alber - gitara[...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL