Najtrudniejsza ze wszystkiego jest prostota - mówi Stanisława Celińska

czwartek, 15 październik 2015

Ze Stanisławą Celińską rozmawia Teresa Drozda:

- Jak powstała "Atramentowa..." płyta?

- Wszystko zaczęło się od mojego spotkania z Maciejem Muraszko, który zaproponował mi zaśpiewanie "Atramentowej rumby". Piosenka udała się nam bardzo pięknie. Zagraliśmy ją na 46. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu (w 2009 roku) podczas koncertu "Premiery". Festiwal w Opolu jest dość "hałaśliwą sprawą", ale jak się okazuje nasza piosenka spodobała się i została sklasyfikowana na czwartym miejscu.
Wielu osobom zapadła w pamięć z powodu swojej, nie kojarzącej się ze mną, delikatności. Wcześniej zazwyczaj wykonywałam bardzo ekspresyjne, piosenki, chociaż liryczne też bardzo lubiłam. A "Atramentowa rumba" to dosyć mocny tekst Marcina Sosnowskiego z bardzo mocnymi, dosadnymi określeniami stanu kobiety, która w nocy myśli o swoim życiu i o tym, czy wstanie nowy dzień, połączony z tonizującą i niezwykle delikatną, a jednocześnie rytmiczną nocną muzyką. To utwór, który nie krzyczy, nie agituje, ale zastanawia się nad kondycją ludzką, zwłaszcza w nocy.
I taka właśnie, delikatna, tonizująca muzyka otacza wszystkie nowe piosenki na "Atramentowej..." i to jest piękne. Cieszę się, że tym razem nie śpiewam protest songów, bo trochę mam już tego dosyć.
 
- Przez lata było tak, że Pani swoim głosem bardzo wielu piosenkom dodawała mocy. Ale na płycie "Nowa Warszawa" chyba po raz pierwszy pokazała się Pani z tej delikatniejszej strony, choć jeszcze nieśmiało.

- Człowiek powinien odważyć się krzyknąć, ale również powinien odważyć się powiedzieć coś szeptem. Nie bać się tego, zwłaszcza w tym hałaśliwym świecie, który nas otacza. Wcześniej świat był może troszkę mniej hałaśliwy, za to ja miałam swoje różne problemy, więc chciałam trochę powrzeszczeć, powiedzieć: halo, tu jestem. Staram się być normalnym człowiekiem, który wyczuwa ducha czasu, być może dlatego teraz chcę przemawiać ciszej. Kiedyś Andrzej Wajda powiedział, że chciałby kręcić takie filmy, które sam by obejrzał. Ja chcę śpiewać takie rzeczy, których chciałabym słuchać, właśnie tonizująco-uspokajające, przeciwstawiające się napierającemu zewsząd hałasowi.

- Co działo się dalej, po opolskim i internetowym sukcesie "Rumby"?

- Wszystko rodziło się stopniowo, małymi krokami. Na początek poprosiłam Maćka o wszystkie jego kompozycje. Pomału wydobywałam z nich różne, wpadające mi w ucho melodie. Myśleliśmy o tekstach, więc oczywiście adresem numer jeden był Wojciech Młynarski, ale również Dorota Czupkiewicz, która jest niezwykle wrażliwą osobą, wrażliwą kobietą.

- Wojciech Młynarski i Dorota Czupkiewicz, oni się chyba tekstowo podzielili pół na pół tą płytą?

- Są cztery utwory Młynarskiego i cztery Czupkiewicz. Oprócz tego jest kilka coverów, które bardzo chciałam zaśpiewać i dwoje bardzo ważnych autorów i współwokalistów, czyli Muniek Staszczyk i Kasia Nosowska.

- Zanim o nich wspomnimy, chcę się jeszcze upewnić, że Wojciech Młynarski specjalnie dla Pani napisał te piosenki.

- Napisał je specjalnie dla mnie, do zaproponowanej muzyki Macieja. Odważyłam się też zasugerować mu temat jednej piosenki, bardzo trudny temat, ale pomyślałam, że jeśli ktoś może to napisać – to tylko geniusz. Mówię o utworze "Drzwi odemknij", w którym to nie człowiek modli się do Pana Boga, ale Bóg modli się do człowieka. Wojciech powiedział, że odezwie się za trzy dni, a zadzwonił już dnia następnego z genialnym tekstem. Tylko w przypadku tej jednej piosenki muzyka powstała do tekstu, nie odwrotnie.
Do piosenki "Drzwi odemknij" nawiązuje również okładka płyty. Sławni rodzice nie zawsze  reklamują swoje dzieci i nie zawsze im pomagają, bo dzieci nie zawsze tego chcą. Ale chcę powiedzieć, że tę okładkę zaprojektowała specjalnie dla mnie moja córka – Aleksandra Grabowska. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. W tych namalowanych otwartych drzwiach jest nadzieja – i o to mi chodziło.

- Równie ważny wpływ na tę płytę miała Dorota Czupkiewicz?

- Dorotka bardzo czuje mojego ducha. Oczywiście w tekstach jest też jej dusza i chyba dusza każdej kobiety. Dorota jest wrażliwą osobą, niezwykłą, bardzo szybko i chętnie pracuje. Tylko trochę się na tę płytę naczekała…

- Bardzo pięknie Wasze relacje w kilku zdaniach zamieszczonych na okładce pokazał Muniek Staszczyk: "Wybitną polską aktorkę panią Stanisławę Celińską znałem i podziwiałem od wielu lat, Stasię natomiast poznałem osobiście w roku 2013".
Piosenka, którą wspólnie śpiewacie, jest niezwykle odważna. Zaśpiewać wprost o uzależnieniu od alkoholu – i to jeszcze w relacji rodzic-dziecko… Dyskutowaliście o tym, jaka ma być Wasza wspólna piosenka?

- Wręcz przeciwnie. Maciej Muraszko napisał muzykę i dał ją Muńkowi, by napisał tekst. Muniek troszeczkę się z tym woził, bo miał swoje sprawy, aż w końcu któregoś dnia wieczorem dostałam demo i padłam. Nie spodziewałam się takiego ciosu między oczy. Byłam ciężko przerażona, ale jednocześnie wiedziałam, że Muniek trafił w sedno. W sam środek tarczy. Nie byłam pewna, czy będę w stanie w ogóle to wyśpiewać, czy nie polegnę po paru pierwszych słowach. Zrozumiałam jednak, że trzeba, że muszę, że skoro ta piosenka jest, nie wolno jej schować do szuflady, że może pomóc. I tak powstała piosenka "Wielka słota".
Nagraliśmy też teledysk. Muniek to ciepły, dobry człowiek. Bardzo dobrze się dogadujemy. Jak spojrzeliśmy na siebie, nie było żadnych wątpliwości, że swój trafił na swego pod każdym względem. Cudownie nam się pracowało przy tym teledysku, z bardzo młodymi reżyserami, ale młodzież w ogóle jest fantastyczna, więc bardzo lubię z nią pracować. W środku czuję się młoda, a jak zobaczę młodych, to jeszcze młodsza i tak to się plecie.

- A piosenka napisana przez Katarzynę Nosowską?
 
- Kasia jest cudowną, ciepłą osobą i też się fajnie porozumiewamy. Zadziałał tu ten sam mechanizm, który odzywa się w chwili, kiedy wchodzimy do pokoju pełnego obcych ludzi i jedni od razu budzą naszą sympatię bardziej, a inni mniej.
Na tej płycie śpiewam piosenki na bardzo różne tematy. Tematy, które mnie interesują, czasami bolą, ale też cieszą. I taki temat zaproponowała Kasia. To optymistyczne, kiedy mówi się do człowieka: jesteś cenny tak jak ja.

- Kiedy słuchałam Waszej piosenki pierwszy raz – trudno było mi rozróżnić głosy.

- Fakt. Zbliżyłyśmy się ze sobą głosowo i tonacyjnie. Piosenka "Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan" w aranżacji Maćka Muraszki ma trudny do zaśpiewania rytm. Musiałyśmy się z Kasią sporo namęczyć, ale po wszystkim powiedziała pięknie, że pomogłam jej zrozumieć własny tekst. Zawsze śpiewała go smutno, z rezygnacją, ze mną zrozumiała, że w tym tekście jest nadzieja.
A skoro wspomniałam o rytmie, to powiem jeszcze krótko, że na przykład "Szeptem do mnie mów" jest nagrane jako rumba. Podobnie ze słynnym „Jego portretem” Kofty i Nahornego. Ten rytm wchodzi w człowieka niepostrzeżenie, ale powoduje, że piosenek dobrze się słucha. Maciek jest perkusistą i stąd ciekawe rytmy jego aranżacji.

- Kto decydował jak te piosenki będą brzmiały w wersji ostatecznej?

- Maciek pilnował, by wszystko brzmiało jak trzeba. Ale byli z nami inni wspaniali muzycy, wśród których znaleźli się Wojtek Olszewski i Kuba Frydrych. Nie tylko grał na swoich gitarach i mandolinach, ale też karmił nas podczas nagrań własnoręcznie przygotowanymi potrawami. Płytę nagrywaliśmy głównie w Pleszewie. To cudowne miejsce pod Poznaniem, gdzie można się schować, zaszyć, za oknem prawie nic, tylko łąki i łąki. Cudownie można się było tam skoncentrować.
Przy nagraniach zwierzałam się też ze swoich muzycznych marzeń – i na tej płycie jedno z nich się spełniło. Zawsze chciałam zaśpiewać piosenkę Ludmiły Jakubczak "Wakacje z deszczem". Wymyśliłam, że tylko z kontrabasem. Ostatecznie doszły jeszcze dwa instrumenty – werbel Maćka udający fale morskie i gitara Kuby. To jest bardzo skromny utwór, który bardzo podoba się ludziom.
Zasadniczo ostatnie zdanie, co do brzmienia, należało do Maćka Muraszki i Sergiusza Suprona – realizatora dźwięku, a ja chciałam, o tych trudnych tematach, zaśpiewać jak najprościej. Tak, by słuchaczowi się wydawało, że on też by tak  mógł. Najtrudniejsza ze wszystkiego jest prostota.

- Słuchając tego materiału jestem przekonana, że musieliście dobrze się poznać, polubić, zaufać. Po jednym roboczym spotkaniu taka płyta na pewno powstać by nie mogła.

- Wszystko trwało przeszło pięć lat. Maciek miał swoje sprawy, ja grałam kolejne role i raz na jakiś czas spotykaliśmy się i coś nowego przychodziło nam do głowy. Myślę, że gdyby płyta powstała wcześniej, nie byłoby na niej choćby piosenki "Drzwi odemknij". Brak pośpiechu był ważny.

- Maciej Muraszko, którego nazwisko odmieniamy przez wszystkie przypadki, który jest kompozytorem większości piosenek, aranżerem i producentem muzycznym tej płyty, dotąd funkcjonował chyba wyłącznie jako kompozytor muzyki ilustracyjnej – głównie filmowej. W kontekście piosenki to nazwisko zupełnie nowe.

- Z filmami u nas bywa różnie. Wiadomo, że jak ktoś odniesie sukces – przez jakiś czas nie będzie miał propozycji. Maciek jest wspaniałym muzykiem, kompozytorem, perkusistą, współpracował z Maciejem Maleńczukiem. Jest też bardzo nieśmiałym i chyba mało wierzącym w siebie człowiekiem. Nie do końca umie zająć się własnymi sprawami. Ja jestem podobna. Przez lata robiłam różne rzeczy, a nie przyszło mi do głowy, żeby nagrać płytę.
Właściwie to Nowy Teatr wymyślił mi recital i tak powstała "Nowa Warszawa". Maciek zaproponował, że wyprodukuje mi płytę. Pomogła w tym Kompania Wydarzeń Artystycznych, którą zajmuje się głównie Katarzyna Kolasa. Ich zasługą było, że pojechaliśmy w 2009 roku do Opola, że nagraliśmy teledysk. Pomogli mi, a teraz ja chyba trochę pomagam Maćkowi. Zasługuje na to. Jego muzyka jest bardzo ciekawa, nostalgiczna, ale równocześnie pełna optymizmu, taka polska.

- Na szczęście rozśpiewała się Pani w ostatnich latach, coraz więcej Pani w różnych muzycznych projektach, że przywołam raz jeszcze "Nową Warszawę", spektakl "Nie jesteś sama" z piosenkami Agnieszki Osieckiej, gdzie obłędnie i zupełnie inaczej niż dotąd, zaśpiewała Pani "Małgośkę", czy fenomenalnie wykonany we Wrocławiu na PPA a’capella "Grande Valse Brillante".
"Atramentowa…" to kolejne znakomite muzyczne wcielenie Stanisławy Celińskiej.

- Bardzo się cieszę, że wracam do własnych źródeł. Moi rodzice byli muzykami, a ja chętnie śpiewałam już podczas przedszkolnych uroczystości. Aktorstwo przyszło później. Muzyka jest dla mnie czymś bardzo ważnym, uspokaja mnie, koi duszę. Teraz, gdy mam już swoje lata, ale jestem też trochę zmęczona wcielaniem się w różne postaci, czasami bardzo tragiczne, muzyka napełnia mnie spokojem, który daje poczucie fajnej egzystencji. To, że wróciłam do śpiewania, raduje moje serce. Cieszę się, że mogę śpiewać piękne piosenki i dzielić się nimi z ludźmi.
 
Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.

 

Wrzesień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
4
5
6
7
14
19
21

Nadchodzące wydarzenia


22
Wrz
2017
19:00
22 wrzesień 2017 19:00
WOAK Spodki - Białystok, ul. św. Rocha 14
Koncert Lubelskiej Federacji Bardów. Marek Andrzejewski - śpiew, kompozycje, teksty, gitara, Jan Kondrak - śpiew, kompozycje, teksty, Piotr Selim - [...]
22
Wrz
2017
19:00
22 wrzesień 2017 19:00
Galeria Sztuki i Miejsce Spotkań Slimak - Wrocław, pl. Konstytucji 3 maja 4
Tomek Olesiński (gitara, śpiew) i Mateusz Ulczok (akordeon) w recitalu promującym płytę "Wszystko [...]
22
Wrz
2017
19:30
22 wrzesień 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Łukasz Jemioła w recitalu pt. Warszawa w piosence.
22
Wrz
2017
20:00
22 wrzesień 2017 20:00
Musique Cafe - Opoczno, ul. Biernackiego 4
Łukasz Majewski w koncercie promującym płytę pt. Niebajka.
22
Wrz
2017
20:00
22 wrzesień 2017 20:00
Biłgorajskie Centrum Kultury - Biłgoraj, ul. Kościuszki 16
29. Biłgorajskie Spotkania z Poezją Śpiewaną i Piosenką Autorską 22 września (piątek), godz. 20.00Koncert inauguracyjny - [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL