III Festiwal Twórczości Wojciecha Młynarskiego. Relacja niekompletna

wtorek, 15 grudzień 2015

Festiwal Twórczości Wojciecha Młynarskiego to impreza bardzo młoda i wciąż rozwijająca się, choć z wyraźnie zarysowanym charakterem. W dodatku to jedna z nielicznych imprez tego typu w Trójmieście, co odnotowuję ze smutkiem, ale i z wdzięcznością dla organizatorów, że właśnie w Gdańsku postanowili poszukać przystani.

Od początku istnienia Festiwal wykracza poza formułę konkursu na interpretację piosenek Wojciecha Młynarskiego. Co prawda program zmienia się każdego roku, ale zawsze jest bardzo bogaty i zawsze konkursowi towarzyszą koncerty, wystawy oraz inne formy popularyzacji twórczości Mistrza, w tym spotkania z wielbicielami. Tak się też składa, że każdego roku festiwal zmienia swoje miejsce. Tym razem gościny udzieliła mu Filharmonia Bałtycka na Ołowiance.

Choć z wielkim zainteresowaniem śledzę Festiwal od najwcześniejszych o nim wzmianek, dopiero w tym roku udało mi się dotrzeć do Gdańska, a i to jedynie na wieczorne koncerty. Moja relacja nie będzie więc niestety kompletna, czego szczerze żałuję.

Rozpocznijmy od sobotnich przesłuchań konkursowych. Budynek Filharmonii zawsze budzi we mnie szczególne uczucia - to mieszanka powagi, wzniosłości i onieśmielenia. I chyba ten nastrój udziela się wszystkim dookoła, od organizatorów począwszy. Jest naprawdę bardzo uroczyście, bardzo dostojnie. Tylko że... wchodzimy na widownię i nagle przytłacza nas ogrom tej sali, wypełnionej zaledwie w części. Mam wrażenie, że czujemy się w niej wszyscy – i widzowie, i wykonawcy – trochę zagubieni. Myślę, że niełatwo jest, stojąc na niewielkiej scenie, okiełznać tę przestrzeń, i nie każdemu się to udaje. Choć niemal wszyscy z zakwalifikowanej do konkursu dwunastki uczestników mają co najmniej spore doświadczenie sceniczne – wszak większość z nich to ludzie z wykształceniem aktorskim. Z tej części eliminacji obronną ręką wyszli właśnie ci, którym udało się najpełniej wybrzmieć w tej potężnej sali. Wybrzmieć to znaczy wypełnić ją nie tyle siłą głosu, co mocą emocji, energii i – nie waham się tego powiedzieć - mocą myśli.  

Finaliści pojawią się na scenie jeszcze następnego dnia. Wieczór kończy recital Marty Chyczewskiej, laureatki poprzedniej edycji Festiwalu - bardzo ciekawy, dojrzały, pełen energii. A mnie nie dają spokoju dziwne myśli... Jak to się dzieje, że pomimo tak bogatej twórczości Mistrza, raz po raz rozbrzmiewają te same utwory? I – dlaczego tak trudno jest mierzyć się z piosenkami Młynarskiego? Bo to duży problem, co dotkliwie uświadamiam sobie słuchając kolejnych interpretacji. No właśnie – interpretacje! Wiele tekstów Wojciecha Młynarskiego funkcjonuje w tzw. zbiorowej świadomości jako przeboje sprzed lat, zapadłe w pamięć w znakomitym często i niepowtarzalnym brzmieniu. Jak tu mierzyć się z Alicją Majewską czy Hanną Banaszak? Czy można im dorównać? Jedyne wyjście, to naleźć swój patent na piosenkę, odczytać ją na nowo, bez kopiowania wzorca. To trudne, ale czasami się udaje. Dowodem słynna "Rozgrzej mnie" w interpretacji Marty Chyczewskiej – no proszę, jednak można! Inaczej niż Michał Bajor, a też pięknie. Kłopoty z Młynarskim to też kłopoty ze słowem, z dominacją słowa. Wiele z piosenek zdobyło serca słuchaczy nie z powodu walorów muzycznych, ale właśnie ze względu na treść. Wszak były to często "piosenki zaangażowane", śpiewane felietony, teksty z przesłaniem, dydaktyczne, z pointą. Być może kiedyś słowo miało większe znaczenie niż dziś… Dziś ważniejsza wydaje się strona muzyczna, ładna melodyjka, popis wokalny. A tu trzeba zmierzyć się ze słowem. Zaśpiewać tak, by było i ciekawie, i mądrze, i prawdziwie. A to jednak duża sztuka, co potwierdziły przesłuchania konkursowe.

Niedzielny koncert otwiera piątka finalistów, mamy okazję posłuchać ich jeszcze raz. Sala tym razem zapełniona, spowita aurą wielkiej gali i niecierpliwego oczekiwania na chwilę najważniejszą - wręczenie nagród. Wszystko odbyło się jak należy – uroczyście, wzniośle, w obecności Mistrza. Szczegóły werdyktu jury znaleźć można na stronie Festiwalu (festiwalmlynarskiego.pl). Ja poprzestanę na kilku osobistych wzmiankach o każdym z laureatów. Zuzannę Wiśniewską (wyróżnienie) zapamiętałam przede wszystkim ze względu na głos o ciekawym brzmieniu oraz na jakiś niezwykły spokój i nastrojowość, choć "Balladzie o Torreadorze" nie zabrakło ognia. Joanna Wąż (III miejsce) kojarzyć mi się będzie zawsze z fantastycznym, aktorskim i bardzo swobodnym wykonaniem "Dwunastu godzin z życia kobiety". Do tego przecudna a zapomniana "Kartoflanka"! Nie dziwię się, że artystka zdobyła też Nagrodę Publiczności. Zespół SąStąd (II nagroda) to ciekawe brzmienia ale też odwaga eksperymentowania i pomysłowość interpretacji. Posłuchajcie ich "Ballady o dwóch koniach" i "Wszystko mi mówi, ze mnie ktoś pokochał" – naprawdę warto. Karolina Łopuch urzekła mnie (tak jak i jury – I miejsce) delikatnością i niebywałą melodyjnością. "Powrotna Bossa Nova" zabrzmiała bajecznie lekko i z wdziękiem, prawdziwie brazylijsko, "Polska miłość" – zaskakująco dojrzale i mądrze. Na koniec laureatka Grand Prix Festiwalu, Aurelia Luśnia: imponujący, dźwięczny i mocny głos, z wielką dynamiką i równie wielką delikatnością. Świetnie, charakternie zagrany song Mamy Morton z "Chicago" i przepiękne wykonanie "Gram o wszystko" na długo zostaną w pamięci.

Wisienka na torcie to spektakl "Młynarski obowiązkowo" warszawskiego Teatru 6 Piętro. Malowniczo, lekko, w miarę dowcipnie i w miarę poważnie przedstawiona "muzyczna autobiografia" Wojciecha Młynarskiego, z poetyckimi komentarzami Mistrza do kolejnych etapów życia i kolejnych etapów twórczości, to dobre zakończenie Festiwalu.

Festiwal ma to szczęście, że towarzyszy mu wielu fantastycznych ludzi. Nazwiska można by długo wymieniać: Artur Andrus, Grzegorz i Monika Wasowscy, Marian Opania, Wiktor Zborowski, Jacek Bończyk… Nazwiska tych, którzy wymyślili jego ideę i wytrwale ją realizują. Tych, których głosy i muzyka rozbrzmiewają na scenie… I to najważniejsze Nazwisko, którego nie sposób pominąć – Wojciecha Młynarskiego. Naprawdę, wielkie szczęście ma Festiwal.

Choć – może to my mamy większe szczęście?

Beata Bonik - specjalnie dla Strefy Piosenki.

 

III Festiwal Twórczości Wojciecha Młynarskiego odbył się w dniach 26 - 27 września 2015 (Filharmonia Bałtycka w Gdańsku).

 

Listopad 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
28

Nadchodzące wydarzenia


21
Lis
2017
18:00
21 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
21
Lis
2017
19:00
21 listopad 2017 19:00
CKK Jordanki - Toruń, al. Solidarności 1-3
Andrzej Poniedzielski w najnowszym projekcie zatytułowanym Melo - Nie - Dramat. W programie dużo inteligentnego humoru, satyra i [...]
22
Lis
2017
18:00
22 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
22
Lis
2017
19:00
22 listopad 2017 19:00
Filharmonia Kaszubska. Wejherowskie Centrum Kultury - Wejherowo, ul. Sobieskiego 255
Andrzej Poniedzielski w najnowszym projekcie zatytułowanym Melo - Nie - Dramat. W programie dużo inteligentnego humoru, satyra i [...]
22
Lis
2017
19:00
22 listopad 2017 19:00
Bielański Ośrodek Kultury - Warszawa, ul. Goldoniego 1
Łukasz Majewski - Koncert promujący nową płytę pt. Niebajka. Jego piosenki wielokrotnie były [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL