Paweł Ruszkowski i Kamiszczi w Radiu Gdańsk. Najprościej: Poezja śpiewana.

środa, 27 styczeń 2016

Pawła Ruszkowskiego pierwszy raz na scenie usłyszałyśmy w 2012 roku podczas XXI Finału Turnieju Poezji Śpiewanej OKR we Włocławku (otrzymał wtedy I nagrodę). Przez kilka lat obserwowałyśmy go na różnych scenach festiwalowych, a teraz ciekawe jesteśmy jego debiutanckiej płyty. Sięgamy znów do naszej wirtualnej szuflady, gdzie czeka tekst o recitalu Pawła, który odbył się w październiku 2015 roku. Kilka zdań napisała wtedy Beata Bonik:

Zwykło się uważać, że piosenka poetycka i folk to dwie odrębne krainy muzyczne, i ma to swoje uzasadnienie. Ale ostatnio jakoś rozszczelniły się granice między nimi. Coraz częściej pobrzmiewają folkowe nuty w krainie poezji, a bywa nierzadko, że i wielka poezja zagości w dobrach muzyki ludu. Tego, co daje taki mariaż, doświadczyli jakiś czas temu słuchacze Radia Gdańsk, gdy jubileusz dziesięciolecia Muzycznych Wędrówek Łosia i Basiora uświetnił Paweł Ruszkowski z zespołem Kamiszczi.

Paweł Ruszkowski należy do artystów młodych, utalentowanych i uhonorowanych, że wspomnę choćby najwyższe laury na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie czy w Konkursie Pamiętajmy o Osieckiej albo II miejsce w Konkursie na piosenkę o Sopocie. Paweł zawsze podkreśla swój związek z regionem, z którego pochodzi, i często zdarza mu się zaśpiewać coś po kaszubsku, choćby tłumaczenie któregoś ze światowych szlagierów. Nic więc dziwnego, że właśnie jemu zaproponowano przygotowanie koncertu opartego na poezji kaszubskiej. Ten właśnie program, przedstawiony kilka miesięcy wcześniej w wejherowskim Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej, można było usłyszeć w RG na początku października 2015 roku.

To był na pewno wyjątkowy koncert. I ze względu na znakomitą muzykę, i na piękne słowo. Ale dla wielu był to też wieczór niezwykłych wzruszeń. Także dla mnie. Kiedy lata temu los rzucił mnie na Wybrzeże, zetknęłam się z kaszubszczyzną jakby wstydliwą i pogardzaną, z językiem trochę kuchenno – gospodarczym. A jednocześnie poznawałam literaturę kaszubską i odkrywałam niezwykłej urody teksty, perełki poezji. Nie umiałam zrozumieć tej dychotomii. Od tamtej pory dużo się zmieniło, kaszubszczyzna wyszła z szafy wprost do szkół i na anteny. Jednak koncert Pawła i jego przyjaciół okazał się wydarzeniem absolutnie nieporównywalnym. Właśnie ze względu na poezję. Obawiam się, że nazwiska twórców niewiele wam powiedzą: Jan Kornowski, Jan Piepka, Aleksander Majkowski, ks. Leon Heyke, Jerzy Stachurski – to ich teksty przywołał Paweł, w większości wypadków korzystając z istniejących już kompozycji, ale też do kilku dopisując własne. Co do tekstów, trzeba powiedzieć, że na ogół niemłode to wiersze, jednak jest w nich to, co zawsze stawia dobrą poezję ponad czasem: prostota, szlachetna i elegancka, oraz szczerość i głębia zwyczajnych wydawałoby się emocji. Dzięki temu są w stanie trafić do każdego wrażliwego słuchacza, nawet jeśli obca mu kaszubszczyzna. Ułatwia to z pewnością muzyka – jak zawsze u Pawła mądra i taktowna. Choć trzeba przypomnieć, że obciążanie Pawła odpowiedzialnością za całość doznań estetycznych i duchowych wieczoru jest pewnym nadużyciem. Fakt, jako wokalista i muzyk odpowiedzialny za aranżację całości jest zdecydowanie głównym sprawcą. Ale należy też pamiętać o towarzyszących mu muzykach. Kamiszczi to zespół, jak sami o sobie mówią, jazzowo – folkowy, i to jest istotna informacja. Wszyscy ci czterej młodzi ludzie (obok Pawła Ruszkowskiego - Sławomir Tuszkowski, Mikołaj Basiukiewicz i Michał Bąk ) mają znakomite podejście do muzyki - czują poezję, a w dodatku z ogromną lekkością łączą to, co poetyckie, z tym co kaszubskie i folkowe. Efekt jest naprawdę interesujący i miły dla ucha.

Na początek tego roku Paweł zapowiada swoją debiutancką, długo wyczekiwana płytę. Mam nadzieję, że po tej pierwszej przyjdą kolejne, a i materiał zarejestrowany w RG trafi w końcu do słuchaczy. Można powiedzieć, że to promocja kaszubszczyzny. Dla mnie jednak to przede wszystkim niezwykła okazja do spotkania z poezją. Z prawdziwą i piękną poezją śpiewaną – co wcale nie tak często się zdarza. Dlatego będę sobie cierpliwie czekała. Myślę, że nie ja jedna.

Beata Bonik

 

Luty 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
4
5
6
9
12
19
20
21
22
27

Nadchodzące wydarzenia


18
Lut
2018
17:00
18 luty 2018 17:00
Galeria El Szapo Bar - Zielona Góra, ul. Żeromskiego 21
Basia Stępniak-Wilk w koncercie autorskich piosenek pt. Pod słońce. Jasiek Kusek - fortepian, Paweł Solecki - [...]
18
Lut
2018
17:00
18 luty 2018 17:00
Fundacja PGE Energia Ciepła - Rybnik, ul. Podmiejska
22. Ogólnopolski Festiwal Piosenki Artystycznej OFPA 2018   15 lutego (czwartek), godz. 10.00Eliminacje Konkursu [...]
18
Lut
2018
18:30
18 luty 2018 18:30
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
Andrzej Poniedzielski i Andrzej Pawlukiewicz (piano) w recitalu pt. Monday Day - Live? "Monday Day – Live?" to [...]
23
Lut
2018
19:00
23 luty 2018 19:00
Miejska Sala Koncertowa - Radzymin, ul. Konstytucji 3 Maja 15
Grzegorz Tomczak w koncercie pt. Ja to mam szczęście. Zespół w składzie: fortepian - Dawid Troczewski [...]
23
Lut
2018
19:00
23 luty 2018 19:00
Loch Camelot - Kraków, ul. św. Tomasza 17
Basia Stępniak-Wilk w recitalu pt. Muzyczna bombonierka. Jasiek Kusek - fortepian Paweł Solecki - fagot, melodica, [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL