20. OFPA - konferencja prasowa

wtorek, 23 luty 2016

Finał Konkursu Krajowego 20. OFPA w Rybniku oceniało jury w składzie: Beata Fudalej, Ewa Kornecka, Sambor Dudziński, Jan Kondrak i Jarosław Wasik. Oficjalny werdykt już opublikowałyśmy. Ale równie ważne (i ciekawe) wydaje nam się to, jak jurorzy ów werdykt skomentowali. Tym bardziej, że wspomniani zostali artyści, których nazwisk w werdykcie zabrakło. Konferencja trwała blisko godzinę, a odbyła się w późny, sobotni wieczór, tuż po koncercie Edyty Bartosiewicz.

Jan Kondrak – przewodniczący jury
Nie przyznaliśmy Grand Prix ponieważ nie było wśród nas jednomyślności. Różnica pomiędzy poszczególnymi kandydatami do nagród w naszym mniemaniu była niewielka i trudna do porównania. Jeśli jurorzy są jednomyślni co do laureata pierwszej nagrody, wtedy można ją nazwać Grand Prix, ale kiedy chociaż jeden głos jest przeciwny, wtedy jej nie przyznajemy, bo byłoby to trochę na siłę. Grand Prix brzmi fajnie. Mocno. I fajnie jest być laureatem Grand Prix. Sam taką nagrodą zostałem uhonorowany tylko raz w życiu. I wiem, że w zawodzie artysty estradowego liczą się tylko pierwsze miejsca i nagrody lepsze od pierwszych czyli Grand Prix.

Jarosław Wasik
To jednak nie oznacza, że poziom nie był dobry. Poziom był wysoki, nawet bardzo, a brak Grand Prix oznacza jedynie brak jednomyślności jury w przyznawaniu nagród.

Jan Kondrak
Kryteria, którymi kierowaliśmy się typując laureatów, były takie jak w większości konkursów. Ocenialiśmy wszystko: warunki wewnętrzne i zewnętrzne. Do warunków wewnętrznych zaliczamy: wyposażenie intelektualne artysty, jego wyposażenie duchowe i warunki głosowe, to wszystko co wywodzi się ze środka. Do warunków zewnętrznych zaliczamy: wygląd, strój i to co artysta robi ze sobą na scenie. Beata Fudalej określa to: integracja pomiędzy śpiewem a resztą ciała. Na tym Festiwalu, który jest obrońcą sensu, dbamy o to czy tekst i przekaz jest w korelacji z warstwą muzyczną i aktorską. Krótko mówiąc, czy to co robi artysta ma sens, czy jest to istotną informacją o ludziach i współczesnym świecie. Nie pomijamy żadnej warstwy dzieła, choć dla tzw. szerokich rzesz publiczności na ogół warstwa sensu nie ma większego znaczenia. Zdajemy sobie z tego sprawę. Oprócz OFPA jest jeszcze kilka innych festiwali, które pieczołowicie pielęgnują sens w piosence. Ocenialiśmy również wyglądy, sprawy estetyczne i piękno śpiewu. Kierowaliśmy się również oceną przewidywalności i przydatności na estradach świata. Trzeba przyznać, że nie zawsze festiwale dają takie przełożenie. Bardzo często telewizyjne talent show dają wykonawcy więcej, ale nie jesteśmy talent show telewizyjnym, jesteśmy inkubatorem wzruszeń, sensu i jakości. Najważniejsze dla nas są: sens, jakość, sprawy związane z estetyką, poprawą jakości życia, udekorowaniem życia i szansa na karierę.

Sambor Dudziński
Sugerowaliśmy się również dojrzałością emocjonalną. Na scenie zdarzyły się takie przypadki, gdy ktoś ulegał nerwom, a ktoś inny nad nimi panował. Przed Finałem Konkursu Krajowego propozycje werdyktu przedstawiały się trochę inaczej niż dzisiaj. W Finale niektóre osoby wygrały tym, że zdobyły dużą scenę, a niektóre na tym poległy. Jaka droga będzie się przed Wami otwierała, czy będą to sceny wielkie, czy kameralne, to też jest dosyć ważne. To, że ktoś gorzej poradził sobie na dużej scenie, nie dyskwalifikuje go w zawodzie artysty. Może okazać się, że woli występować w mniejszych salach, ale możliwe też, że tylko dziś tak wyszło. Niektórzy z nas sugerowali się również sercem. W tym przypadku nie są ważne inne kryteria, poza tym co dociera bezpośrednio do serca. Jeżeli jestem widzem, nieobciążonym obowiązkami jurora, to wtedy posługuję się tylko tymi kryteriami. Wtedy nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś jest perfekcyjny, mistrzowski, tylko czy jest skuteczny. Jeżeli jest skuteczny, to klaszczę mu głośno. To ludzki wymiar, ocena i prosta odpowiedź na pytanie: czy coś działa, czy nie działa? Czy na mnie zadziałało? Czy mnie zachwyciło? Czy ten artysta jest skuteczny? Czy jest kreatorem nudy, czy fajnego zjawiska, w którym jako widz chcę się unurzać?

Beata Fudalej
Nie mogłam jurorować w Konkursie Krajowym, a dopiero dziś w jego Finale. Zostałam wrzucona na głęboką wodę, bo nie znałam Państwa, nie znam tego środowiska, nazwisk, kompozytorów. Mam bardzo obiektywny osąd i dla mnie również bardzo ważne jest czy coś działa, czy nie działa. Oczywiście żartuję sobie, że kierowaliśmy się pięściami przy wyborze laureatów. Lubimy się i szanujemy, ale bywało ostro. Nie zmienia to faktu, że nadal się lubimy. Ilu ludzi, tyle konwencji. Reprezentują Państwo różne gatunki muzyczne, literackie i aktorskie. Każdy jest troszeczkę inny i strasznie trudno to oceniać. Jedno jest pewne, jestem zaszczycona i mogę podziękować kolegom jurorom, kłóciliśmy się o szczegóły, ale oni mieli naprawdę ciężką pracę, by przejść wcześniejsze etapy konkursu. W Finale nie było skuchy, śpiewania pod publiczkę, nieestetyczności i komerchy. W tym momencie mogliśmy się kłócić tylko o przekaz, czy działa, czy nie. Profesjonalnie nie było żadnych wątpliwości. Mieliśmy to samo zdanie pomimo że jesteśmy z różnych branż.

Sambor Dudziński
Proszę też Państwa, byście uświadomili sobie fakt, że gdyby siedziało tu inne grono osób, najprawdopodobniej werdykt mógłby wyglądać inaczej. Miejmy do tego dystans. Zdarzyło się, że niektórzy ludzie odbili się od dużej sceny, od dużych głośników i relacji. Nie wyglądam na speszonego w tej chwili, ale telepię się ze strachu i emocji, jednak wiem o tym tylko ja. Nie muszę Wam o tym mówić, ale robię to bo uważam, że to jest potrzebne. Miejcie świadomość stojąc na scenie, że to że się telepiecie może pozostać wyłącznie w waszej świadomości, nikt nie musi o tym wiedzieć. Inni mogą odnosić wrażenie że jesteście odważni, bo po prostu nie trzeba o tym mówić i tego pokazywać.

Beata Fudalej
Dostojewski mówi, że pierwszym warunkiem odwagi jest strach. U mnie w domu ubierano to w mniej delikatne słowa: nie potrafisz, nie pchaj się na afisz.

Ewa Kornecka
To co robicie Państwo na scenie jest również jak porównywanie skoków do wody z biegiem przez płotki, niby jedno i drugie sport, a zupełnie coś innego. Trudno Rafała Kozika stawiać obok Marty Fitowskiej czy Kamila Owczarka, którego sztuka rodzi się na scenie. To zupełnie inne dyscypliny. Wszystkich Was łączy chęć uprawiania rzeczy zupełnie niepotrzebnej czyli sztuki, chęć upiększenia ludziom i sobie życia i jedno co mogę wam powiedzieć: nie rezygnujcie z tego. Świat jest coraz bardziej zabiegany, a jednak ważny jest autentyczny artysta na autentycznej scenie, z wszystkimi jego błędami, gdy mu pot spływa z czoła, gdy czujemy że coś jest niewylizane akustycznie, gdy widzimy, że omsknął mu się palec. To ma swoją wartość. Nie rezygnujcie. Dziękuję Wam za to, że jeszcze Wam się chce takie dziwne i zupełnie niepraktyczne rzeczy robić.

Jarosław Wasik
Powiem bardzo krótko. Podkreślę po raz kolejny, że naprawdę bardzo się różnimy, mamy różne estetyki, słuchamy różnej muzyki i to było dzisiaj takie duże mocowanie się ze sobą w gronie jurorów. Natomiast dziękuję za współpracę wszystkim. Chciałbym zwrócić się z apelem, jako szef Muzeum Polskiej Piosenki, że jeżeli sięgają Państwo do piosenek starych, będzie przyjemnie jeśli będziecie sięgać do takich piosenek jak pan Rafał Kozik. Przyznaję, że odkrył Pan dla mnie utwór „Nerwy, cholera!” i bardzo się cieszę. Namawiam też do poszukiwania w nowej muzyce, zwłaszcza jeśli chodzi o estetykę wokalną. Polecam, by słuchać wykonawców niekoniecznie związanych z piosenką poetycką i aktorską. Myślę, że od wykonawców popowych i soulowych wiele można nauczyć się o prowadzeniu wokalu, śpiewaniu do tyłu, oddychaniu. Nie trzeba wcale śpiewać jak Alicia Keys, ale warto jej posłuchać. Zatem z jednej strony bardzo się cieszę, że można odkryć perły z gabloty muzycznej, a z drugiej strony bardzo namawiam do nowoczesnego śpiewania. Pomimo tego, że zdaję sobie sprawę, że nie jest to proste z towarzyszeniem jednego instrumentu. Jednak jest to możliwe, bo kilkoro z Państwa udowodniło to dzisiaj. Dziękuję za miły czas.

Sambor Dudziński
Chciałbym Państwu krótko uświadomić, że bycie jurorem jest bardzo trudnym i bardzo odpowiedzialnym zadaniem. Za chwilę może okazać się, że ktoś kogo nie wskazaliśmy dzisiaj jako laureata, wyda więcej płyt niż ja, będzie miał więcej koncertów niż ja, że będę chodził na jego koncerty i go uwielbiał. To wszystko jest bardzo względne. Mam wyrzuty sumienia względem wczorajszego dnia, bo zabrakło mi w dzisiejszym koncercie dwóch osób z Konkursu. Biję się w piersi i mam sobie za złe, że tych osób nie było w Finale. Te osoby zostawiły we mnie ślad swoją twórczością, swoimi piosenkami odcisnęły we mnie swoją pieczęć. To jest Klaudia Lewandowska i Anna Ciaszkiewicz.

Jan Kondrak
Na Festiwalu pojawiły się propozycje autorskie. Roman Czejarek jako konferansjer bardzo pięknie ułatwiał publiczności zadanie interpretacji wiedząc z góry, że wielka sala może być sitem, a ostrość nagłośnienia może zniechęcać do słuchania tekstu. Jestem bardzo wdzięczny za takie umożliwienie publiczności wejścia w klimat treści. Marta Fitowska zaproponowała rzecz istotną dla dzisiejszych czasów i podważyła sensowność wierzeń religijnych jako panaceum na nasze złe samopoczucie. Zadała pytanie, czy moja modlitwa może zawiesić prawa wszechświata dla innych i spowodować coś tylko dla mnie. To ważny filozoficzny problem. Wierzenia religijne bardzo często potrafią prowadzić np. do wojen w imię pewnego wypełnienia tego, co Bóg chciał powiedzieć. W momencie kiedy Fitowska wprowadza ferment, wykazuje schizofreniczność tego myślenia, gdy dwa obiekty mają przeciwstawne prośby w modlitwie, co wtedy. To jest zanegowanie porządku myślenia i nabieranie dystansu do świata. Uważam, że ten tekst jest bardzo udany.
W Finale nie znalazły się jednak najistotniejsze propozycje autorskie, które próbowałem przeforsować. Pojawiły się nowe zjawiska w pisaniu, w polszczyźnie. Wszystkie autorstwa osób z zagranicy. Naturalizowany Rosjanin Andriej Kotin zaśpiewał: wszyscy myślą, że można wypić absolut, a przecież absolut pije nas. To akurat jest pewne. W związku z tym, że estetyka jego występu nie była na poziomie estetyki prezentowanej przez konkurencję, nie mógł przejść do Finału. Był też naturalizowany Amerykanin Marcin Piotrowski, który zaproponował kompletnie inną estetykę. Na bazie tradycyjnej ballady "Last Thoughts on Woody Guthrie" Boba Dylana zaproponował hip-hopowe struktury ugrupowania nut, np. kumulacje duże ósemkowo-szesnastkowe śpiewane do tyłu i nagle kilka taktów zaśpiewanych naraz. Tak się dzieje w hip-hopie amerykańskim, do którego on miał zawsze dostęp. Napisanie tekstów w ten sposób w tekście balladowym dało efekt przefantastyczny i komiczny. Jednocześnie dało nam obraz jak polszczyzna może być postrzegana i jak śmiesznie wygląda artykulacja Amerykanina, który mówi po polsku. Jak obnaża to sposób myślenia, który jest inny. Ten Amerykanin, który jest w tej chwili Polakiem ma w sobie cechę, której nie mają Polacy, myśli od razu o całym świecie. To myślenie imperialne. To samo mają Rosjanie. Andriej Kotin odniósł się do absolutu i całego wszechświata. Nie zajmował się wojną polsko-polską jak większość autorów, tylko wojną światów. Odniósł się do całego świata, całej kultury technicznej, ośmieszył pęd cywilizacyjny. Niestety Marcin Piotrowski wcześniej był basistą w bardzo rockowym zespole i tak wiercił się przy mikrofonie, że reszta jurorów nie usłyszała połowy tego tekstu. Ja znałem go na pamięć, bo słyszałem go już na eliminacjach. Nie usłyszeliście nowej estetyki, ani wielkiej tradycji bardów rosyjskich kapitalnie napisanej przez filozofa Andrieja Kotina, który kapitalnie podjął tradycję wielkich rosyjskich bardów, nie rozwlekając przekazu, ale stosując skrót myślowy, który jest charakterystyczny dla Polaków. Niemniej muzycznie był stamtąd, uproszczony, popowy, czastuszkowy. Andriej był bliżej turystykonu i biwaku. Amerykanin rewelacyjny, całkowicie współczesny. U nikogo w Polsce nie widziałem nawet cienia takiego myślenia muzycznego i tekstowego. Niestety mówił tak, że nie można go było zrozumieć.
Był pan Grzegorz Grunwald, który napisał o wojnie polsko-polskiej, tekst: Mam pod nogami dwie kule ziemskie, każda kręci się w odwrotną stronę. W drugim tekście śpiewał o tym, z czego mamy się rozebrać, kołysankę dla dorosłych. Rozbierzmy się z nienawiści, zawiści, plam po winie. To sytuacja jak po uczcie u Jacka Kaczmarskiego. Grunwald przeniósł tamten obraz, ale napisał go współcześnie. Przepiękny tekst, ale estetycznie ów bard był tylko i wyłącznie bardem, więc do estetyki aktorów śpiewających pięknymi głosami niestety nie dorastał. Wybierając finalistów równoważyliśmy wrażenia estetyczne i intelektualne, w związku z tym obraz w Finale finałów był taki a nie inny. Wszystko musiało być na najwyższym poziomie. Mieliśmy propozycje, nie tyle autorskie, ale kombinowane, pisane specjalnie dla konkretnych wykonawców. Myślę o tekstach pana Jakuba Kornackiego, które zaśpiewała pani Paulina Grochowska. Teksty mają bardzo silne odniesienie do współczesności, do tego czego nam brakuje, czyli postawy patriotycznej wyrażanej metaforycznie lub wprost. Tutaj była postawa patriotyczna wyrażona metaforycznie, opowieść o dziewczynie powstańca. Szkoda, że tekst nie dotarł na tej wielkiej sali, nie przedarł się przez nadmiar ekspresji wokalistki, niemniej jednak to tekst na który chciałbym zwrócić uwagę. Zapominacie Państwo, że świat 20 lat temu, kiedy startowała OFPA, nie znał najnowszego oprogramowania, nie było smartfonów. Jako autorzy nadal tkwicie w przeświadczeniu, że nie ma współczesnych komunikatorów. Znałem tylko jeden tekst, młodego Rosjanina Andrieja Kotina, który napisał piosenkę, jak sobie przez Skype gada z kimś kto żyje w jego ojczyźnie. To był jedyny przykład polskiej piosenki autorskiej, aż do dziś. Emilia Rutkowska napisała tekst patriotyczny, gdzie zadała nam pytanie o wojnę na wallu, na ścianie na Facebooku. Narysowała wszystkie słabe strony tego wojowania. Zrobiła coś fantastycznego ponieważ w refrenie pojawia się: ciekawe, czy oni tam od św. Piotra poznają, że to jeszcze ich ojczyzna. Po cytacie muzycznym z Szopena, wiemy  że oni to: Norwid, Mickiewicz i Szopen. Czy zgiełk kibiców skandujących Polska, to ta sama Polska, o którą pytali po 150 latach wielcy. Pytanie zostało wyrażone wprost, co niektórych jurorów zmroziło. Ja uważam, że to nie jest głupota, trzeba mieć odwagę, by tak postawić pytania w tekście zgrabnym i zrozumiałym.

Jarek Wasik
Uważam, że bardzo dużo pojawiło się dobrych tekstów kobiecych. To pocieszenie w zalewie dziuń, które śpiewają w radiu dla tantiem. Bardzo to przyjemna rzecz, że dziewczyny mądrze piszą. Wiele z nich nie znalazło się w Finale, bo nie mogło. Wybraliśmy 10 osób z 40. Jednak to bardzo przyjemne, że takie inteligentne dziewczyny przyjechały zaśpiewać swoje autorskie piosenki. To pocieszające, bo czasami słuchając radia przestaję wierzyć w piszące kobiety.

Jan Kondrak
Zauważyłem nowe zjawisko w tekstach damskich. To bardzo dyskretne, ładne zauważanie i definiowanie problemu singielki. Pojawiało się to bardzo często na eliminacjach. To często bardzo ładne teksty.

Sambor Dudzński
Bardzo się cieszę, że przewodniczącym jury jest Jan Kondrak. On wykonał trochę roboty za część występujących. Czasami śpiewa się melodię, a słowa są jej podporządkowane, wtedy człowiek zainteresowany tekstem sięgnie po te słowa by je zrozumieć. Nie zamierzam tego wykonywać za wokalistę. Jeśli ktoś rozdziela część muzyczną od części tekstowej, traci na tym. Słucham wtedy muzyki, bo bardzo lubię muzykę i nie muszę sięgać do słów. Jeśli ktoś śpiewa słowa bez troski o ich treść, nie słucham go, słucham muzyki. W wielu przypadkach dowiadywałem się od Janka o czym były piosenki.

 

Maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
8
9
11
14
17
26
28

Nadchodzące wydarzenia


30
Maj
2017
21:00
30 maj 2017 21:00
Piec' Art Acoustic Jazz Club - Kraków, ul. Szewska 12
Mateusz Nagórski w koncercie piosenek Jacka Kaczmarskiego oraz wierszy Poety z autorską muzyką artysty. Mateusz [...]
31
Maj
2017
18:00
Koncert
31 maj 2017 18:00
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Magda Umer i Bogdan Hołownia w koncercie promującym najnowszą płytę duetu pt. "Bezsenna noc". Koncert na głos i fortepian. Moderato cantabile i jazz piano. Prostota, wrażliwość i talent. [...]
31
Maj
2017
20:00
Koncert
31 maj 2017 20:00
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Magda Umer i Bogdan Hołownia w koncercie promującym najnowszą płytę duetu pt. "Bezsenna noc". Koncert na głos i fortepian. Moderato cantabile i jazz piano. Prostota, wrażliwość i talent. [...]
31
Maj
2017
23:59
31 maj 2017 23:59
Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych - Olsztyn, ul. Parkowa 1
31 maja 2017 upływa termin nadsyłania zgłoszeń do konkursu w ramach XLIV Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych [...]
31
Maj
2017
23:59
31 maj 2017 23:59
Fundacja Okularnicy - Warszawa, ul. Bukowińska 24A/56
31 maja 2017 upływa termin nadsyłania zgłoszeń do 20. Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego "Pamiętajmy o Osieckiej". [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL