Wcale nie taka cisza – o koncercie "Ciszaków" w Krośnie słów garść

wtorek, 08 marzec 2016

Przez 13 lat istnienia jakoś nie było mi dane być na koncercie "Ciszy Jak Ta", choć zespół lubię, płyty mam i słucham. Bo ani w Krośnie, ani tym bardziej w Mielcu, gdzie mieszkam (kulturalna pustynia) zespołu nie było. Ucieszyłem się więc bardzo, że w sobotę 5 marca 2016 w klubie K15 w Krośnie właśnie (już poetycko, prawda?) odbędzie się ich koncert. Niestety, dowiedziałem się o nim (z mojej tylko winy) dość późno, a bilety załatwiane w ostatniej chwili były na (bardzo popularną na koncertach Ciszy) dostawkę. Piszę o tym, bo będzie to miało dość istotne znaczenie.

Generalnie nie przepadam za "koncertami do kotleta" (może z wyjątkiem szantowych, bo tych na trzeźwo słuchać nie mogę), o ile dźwięk lanego piwa jeszcze mogę znieść, to zapach roznoszonej podczas występów pizzy jakoś mi nie leży. No ale cóż – chcąc nie chcąc (a raczej chcąc) do klubu K15 udałem się w sobotni wieczór razem z żoną by oddać się kontemplacji przy pięknych dźwiękach i wyszukanych słowach. I…

I na wejściu po sprawdzeniu rezerwacji, zaprowadzono nas na dostawkę, na barowe stołki, z boku sceny. Nie jest źle – myślę sobie – widać cokolwiek, niepokoiła mnie jednak kotara i dziwne stuki zza niej dochodzące. Okazało się, że to kręgielnia. Jakie dźwięki wydają toczące się bile i padające kręgle opisywać nie muszę. Nic to, koncert za parę minut, może wszystko się ułoży. Koncert się zaczął, niestety z kręgielnią nie ułożyło mi się. Trudno przeżywać muzykę z krainy łagodności w rytm strącanych bil, mimo naprawdę bardzo dobrego nagłośnienia. W połowie koncertu, w trakcie krótkiej przerwy, już miałem namawiać żonę, by z godnością opuścić salę, gdy podszedł do nas właściciel lokalu i grzecznie zaproponował żonie swoje miejsce w loży (bo ja i tak nie mam czasu siedzieć), a mnie tuż obok na dostawce. Skorzystaliśmy chętnie i…

I się zaczęło. Niniejszym potwierdzam, że punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Druga część koncertu to były niebiańskie dźwięki, niebiańskie widoki i niebiańskie wrażenia. Nie chce mi się wierzyć, by ktoś z czytelników Strefy Piosenki nie znał "Ciszy Jak Ta", ale opiszę instrumentarium – skrzypce, gitara akompaniująca, gitara prowadząca, gitara basowa oraz flet poprzeczny i elektroniczna perkusja. Skład dość nietypowy, ale jego efekty były oszałamiające. Perkusja dawała tak potrzebny bit, a muzyczne przekomarzania skrzypiec i fletu sprawiały, że czuło się jakby grał a to Ian Anderson, a to Ennio Morricone, a to "Cisza Jak Ta", a to…

Druga część koncertu wynagrodziła z nawiązką cześć pierwszą. Wszystkim zarządzał Michał Łanowski, który opowiadał, zabawiał, śpiewał, ustępował, a nawet wykonywał układ choreograficzny (zamiana miejsca z perkusistą – jak wyznał, to wszystko na co na razie ich stać). Ale podobno pracują nad tym. Śpiewano wiersze (m.in.) Jonasza Kofty, Wiesławy Kwino-Koczan, Agnieszki Osieckiej, Bolesława Leśmiana, Wojtka Bellona, Edwarda Stachury swoje własne oraz innych związanych mniej lub bardziej z ich ukochanymi Bieszczadami. Po dwóch bisach i przeszło dwóch godzinach koncert dobiegł końca, by jeden z regularnych członków zespołu (golden-retriwer) mógł zostać zwolniony z funkcji strażnika "ciszakowego" wozu, który tym razem do Krosna dojechał bez problemu. Bo o awariach ich vana krążą legendy, potrafi ich zwieść (a nie zawieźć) w najmniej spodziewanych momentach. Jak na przykład w niedzielę, w Krakowie, choć wtedy zachował się fair, bo padł był dopiero na mecie.

Na uwagę zasługuje doskonałe nagłośnienie koncertu, świetna praca akustyka i oświetleniowca (w jednym) oraz magiczna atmosfera koncertu. Większość z widzów to weterani, którzy jeżdżą za grupą z koncertu na koncert, większość zna ich piosenki na pamięć. Neofitów takich jak ja, zapewne wielu nie było. Ujmując rzecz ogólnie – koncert wspaniały, wykonawcy w najwyższym stopniu profesjonalni, atmosfera dobra z tendencja do bardzo dobrej, a ja nabrałem ochoty, by móc ich wysłuchać z warunkach bardziej sprzyjających. Na co jest nadzieja, ponieważ zespół zapowiedział, że w Krosna na pewno wróci. Tyle razy przezeń przejeżdżają w drodze w Bieszczady, a byli dopiero raz. Rzecz to koniecznie do naprawienia. A może kiedyś będą i w Mielcu? Wszak wypady na pustynię także mogą byś ekscytujące. Na co ma nadzieję oczarowany i niedosycony,

Stefan Bolcman

 

Listopad 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
28

Nadchodzące wydarzenia


20
Lis
2017
18:00
20 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
20
Lis
2017
19:00
20 listopad 2017 19:00
Teatr Muzyczny - Łódź, ul.Północna 47/51
Andrzej Poniedzielski w najnowszym projekcie zatytułowanym Melo - Nie - Dramat. W programie dużo inteligentnego humoru, satyra i [...]
20
Lis
2017
20:00
Koncert
20 listopad 2017 20:00
Filharmonia im. M. Karłowicza - Szczecin, ul. Małopolska 48
Grzegorz Turnau w prapremierze koncertu promującego trzypłytowe wydawnictwo "L-Live". "L" to oczywiście [...]
20
Lis
2017
20:00
20 listopad 2017 20:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Elżbieta Wojnowska w koncercie pt. Zapraszam Was do stołu. Podczas urodzinowego koncertu zabrzmią zarówno największe przeboje [...]
21
Lis
2017
18:00
21 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL