Jestem kradziejką piosenek - mówi Joanna Lewandowska

sobota, 02 kwiecień 2016

Joanna Lewandowska opowiada Teresie Droździe o płycie z piosenkami Marka Grechuty:

- Twoja nowa płyta nosi tytuł "Mężczyźni mojego życia... Marek G. z Krakowa". Dlaczego nagrałaś piosenki Marka Grechuty?

- Marek G. jest jednym z mężczyzn mojego życia. Było ich jeszcze kilku, więc założenie jest takie, że to pierwsza płyta. W serii "Mężczyźni mojego życia..." znajdą się jeszcze: Andrzej Poniedzielski, Jonasz Kofta, Jan Wołek, Jacek Kaczmarski, a obok poetów także chłopaki z miasta – moi ukochani raperzy: Lao Che i Spięty. W myślach mam pięć płyt, ale nadzieję na więcej. Na nieskończoność. Chłopaki z miasta muszą być, ponieważ kocham łączenie starego świata z nowym. Myślę, że moje śpiewanie Spiętego czy Grabarza będzie dla nich i dla mnie zaskoczeniem, ale z tej męskiej wrażliwości wyciągnąć można piękne ballady. Jestem kradziejką piosenek i lubię śpiewać je po swojemu. Moją przygodę ze słowem znaczą wielcy poeci i tak się złożyło, że są to wszystkim mężczyźni – autorzy i kompozytorzy. Na płycie z piosenkami Grechuty jest Jan Kanty Pawluśkiewicz, a z poetów, poza Markiem Grechutą, Tadeusz Nowak, Konstanty Ildefons Gałczyński, Julian Tuwim, Leszek Aleksander Moczulski. W zespole mam też samych mężczyzn. Identyfikuję się tu w pełni z Magdą Umer, która często powtarza, że to jej ulubiona płeć.

- Czy to znaczy, że rezygnujesz ze swojego autorskiego repertuaru? Poprzednia płyta "Taka iTaka" z nowymi, napisanymi dla Ciebie piosenkami, była bardzo dobra. Żal byłoby z tego rezygnować…

- Dziękuję Ci serdecznie, Tereniu, za dobre słowo. Bardzo dziękuję. Absolutnie nie rezygnuję, teraz na recitalach łączę te światy. Ta płyta z piosenkami Marka Grechuty powstała dość spontanicznie. Od dawna wierzę, że na świecie nie ma przypadków. Mniej więcej rok temu, wiosną 2015 roku, zagrałam koncert zatytułowany "Marek G. z Krakowa". Na tym koncercie był młody człowiek Daniel Fabrykiewicz, który powiedział: Wiesz Asiu, to trzeba nagrać, bo chciałbym mieć tę płytę w samochodzie. Spojrzałam na niego trochę jak na szaleńca. Było to kilka miesięcy po płycie "Taka iTaka", więc nie dość, że nie miałam pieniędzy, to również nie widziałam powodu, by znów cokolwiek nagrywać. Po kilku miesiącach zwrócił się do mnie znów mówiąc, że znalazł pieniądze na ten projekt. Tylko szaleńcy i pasjonaci zostają dziś mecenasami sztuki. Daniel pomógł mi z głębi serca. Nie stoi za nim żadna ogromna wytwórnia, która chce na tym zbić pieniądze. We wrześniu 2015 roku weszliśmy do studia. A dziś płytę trzymam w ręce. Czasami takie rzeczy spadają z nieba. Teraz znajomi dzwonią i mówią, że muszą zmienić samochód na taki, który będzie miał lepszy odtwarzacz CD.

- Ale to nie jest płyta do samochodu. Jest za cicha, żeby słuchać jej w samochodzie.

- No, widocznie jest. Nie wiem. Może rzeczywiście trzeba mieć lepszy sprzęt i dobry samochód.

- Jak się jeździ po mieście, stoi w korku – może uspokajać i jest słyszalna, ale na autostradzie pęd powietrza i szum silnika zagłuszą Twoje szepty. Mam wrażenie, że to bardzo wyszeptana płyta, wyciszona i stonowana.

- Dziękuję, że o tym mówisz. Taka jestem dziś. A.D. 2016. Oczywiście jest tam kilka momentów rozdzierających, ale zaledwie kilka. Wybrałam utwory, stare, trochę zapomniane i pasujące do mojego obecnego stanu emocjonalnego – kobiety po przejściach.

- O to też chciałam zapytać. Mężczyźni mojego życia – brzmi jak podsumowanie…

- A ja się rozkręcam planując kolejne płyty z mężczyznami mojego życia, a jednocześnie piszą się nowe piosenki, specjalnie dla mnie. Jestem sama zaskoczona tym, że w czasach kiedy w zasadzie nie wydaje się płyt, mam tyle planów, które mają szansę się urzeczywistnić. Jestem absolutnie żywą śpiewogrą. To że podsumowuję moje spotkania z wielkimi poetami, niczego nie zamyka, przeciwnie – otwiera mnie na nowe piosenki.

- A spotkałaś się kiedyś z Markiem Grechutą?

- Trudno nazwać to spotkaniem. On mógłby powiedzieć, że nie, ale pamiętam spotkanie z nim na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie w 2002 roku. Festiwalu, na którym też byłaś. To był mój debiut, śpiewałam "Konie" w Teatrze Słowackiego. Byłam dość zestresowana tym, że zajęłam drugie miejsce i zdobyłam jeszcze kilka nagród po drodze. Marka Grechutę spotkałam w kulisach. Otarliśmy się ramionami. On nie siedział i nie popijał wódeczki w garderobie z innymi artystami, tylko słuchał laureatów. To mnie niezwykle urzekło i nauczyło, że trzeba słuchać młodych, bo od nich można nauczyć się czegoś nowego. Śpiewając, czułam na plecach jego oddech. Później, w 2006 roku, po jego śmierci, otrzymałam pierwsze stypendium twórcze im. Marka Grechuty. Takie było to moje spotkanie z legendą. Bardzo się cieszę, że premiera tej płyty (13.02.2016) odbyła się w Krakowie. Nawet o tym nie marzyłam. To pokazuje, że gdy latami bardzo ciężko pracujemy, staramy się, tworzymy rzeczy bez pieniędzy i nie wiadomo co się z nimi zdarzy, to nagle później spada z nieba cukierek.

- To krótka płyta. Jest na niej tylko 10 piosenek, czy na koncertach śpiewasz coś więcej?

- Niesamowite, że podczas koncertu premierowego w Krakowie publiczność zażądała "Koni". Ostatnio graliśmy koncert we Wsoli w Muzeum Gombrowicza. Cudowne miejsce, w którym publiczność ma 120 miejsc, a weszło 300. W życiu nie miałam takiego koncertu. Ludzie siedzieli w szatni, korytarzu, na antresoli, na schodach. Dyrektor wystawił dwa telebimy. Nie wiedziałam, że takie rzeczy mogą się zdarzyć. Nie wiedziałam którędy mam dojść do sceny, ponieważ publiczność siedziała dosłownie wszędzie. Tam też ktoś krzyknął "Konie". Więc śpiewam na koncertach nie tylko Grechutę. To zresztą trudny twórca. Trudny do zaśpiewania. Dlatego wybrała tylko dziesięć utworów. Takich, na które miałam pomysł.

- Mam wrażenie, że dotąd większość prób zaśpiewania Marka Grechuty zakończyła się mniejszą lub większą porażką. Nawet mój ukochany Grzegorz Turnau, który porwał się na ten repertuar, poległ na nim. Jego płyta złożona w całości z piosenek Marka Grechuty jest czegoś pozbawiona, ale nie umiem tego nazwać. Bronią się ze trzy piosenki. Jedną z nich zresztą Grzegorz śpiewa na koncertach. Za walor lub wadę Twojej płyty można uznać fakt, że nie da się rozpoznać kolejnych piosenek po kilku pierwszych dźwiękach. Na przykład "Pomarańcze i mandarynki" to coś tak kompletnie innego od tego, co znamy z oryginału, że może to być mocno zaskakujące, ale interesujące.

- Duża w tym zasługa Michała Zawadzkiego – mojego pianisty i aranżera. "Pomarańcze i mandarynki" to był totalny eksperyment i bałam się go. Reszty piosenek byłam pewna, ale w sprawie tej zadzwoniłam nawet do Jerzego Satanowskiego z zapytaniem, czy nie przegięłam. Powiedział, że nie. I ja też teraz widzę, że eksperyment się powiódł, choćby dlatego, że ten utwór wybierają do zagrania niemal wszyscy radiowcy, z którymi się spotykam. Może właśnie to przefiltrowanie go przez kobiecość tak intryguje? Myślę, że jestem w łatwiejszej sytuacji niż Grzegorz Turnau, bo jestem kobietą. Mnie nikt z Markiem Grechutą nie porównuje. Recenzje, które dotąd się ukazały cieszą mnie. Cieszę się, że ludzie słyszą to, co chciałam powiedzieć. Wszystko ze sobą współgra: okładka płyty, dobór utworów, instrumenty. To akustyczna płyta. Mogę się szczycić tym, że nagraliśmy ją na "setkę" nie tylko muzycznie, ale też wokalnie. Każdy utwór zagraliśmy trzy razy. Grzech Piotrowski jako producent wybierał to najlepsze wykonanie. Tylko „Miłość” została zaśpiewana raz, a Rysiu Szmit, wspaniały realizator dźwięku powiedział, że tego już nie trzeba powtarzać. Mam do niego pełne zaufanie i jeśli powiedział, że wystarczy, to pewnie tak było. Zatem wszystkie koncerty będą podobne do płyty, ponieważ nie ma na niej miksów, jest za to ulotność chwili. To pozytywna płyta, z uśmiechem, jak jej okładka.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.
Płyta "Mężczyźni mojego życia... Marek G. z Krakowa" dostępna jest w Sklepie Strefy Piosenki: sklep.strefapiosenki.pl

 

Sierpień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
8
27
28
29

Nadchodzące wydarzenia


19
Sie
2017
20:00
Koncert
19 sierpień 2017 20:00
Centrum Kultury i Sztuki Dwór Kossaków - Górki Wielkie, ul. Stary Dwór 4
Wieczór sowich piosenek to dwoista propozycja. Po pierwsze – spotkanie dwóch [...]
19
Sie
2017
20:30
Koncert
19 sierpień 2017 20:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Występują:Piotr Machalica – wokalKrzysztof [...]
20
Sie
2017
19:30
Koncert
20 sierpień 2017 19:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Występują:Piotr Machalica – wokalKrzysztof [...]
21
Sie
2017
19:30
Koncert
21 sierpień 2017 19:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Występują:Piotr Machalica – wokalKrzysztof [...]
22
Sie
2017
19:30
Koncert
22 sierpień 2017 19:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Występują:Piotr Machalica – wokalKrzysztof [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL