Przybora niesamowicie wyprzedzał swoje czasy - mówi Piotr Kosewski

czwartek, 28 kwiecień 2016

Piotr Kosewski i Teresa Drozda mają na pewno jeden temat, o którym mogą rozmawiać godzinami... twórczość Jeremiego Przybory.

- Jak zostaje się rezydentem Teatru na Plaży w Sopocie?

- Myślę, że to sprawa indywidualna. Szukałem sceny, gdzie mógłbym zrealizować swoje pomysły. A że mieszkam i studiuję w Trójmieście, poszedłem do Teatru na Plaży w Sopocie i zapytałem, czy mógłbym wystawić "Balladynę ’68" Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Udało się. Spektakl miał bardzo dobre recenzje, spodobał się publiczności, więc pozwolono mi zrealizować kolejny spektakl, czyli "Medeę, moją sympatię" tych samych autorów, która była już większym przedsięwzięciem. W sumie, w ciągu trzech lat, pokazałem sopockiej publiczności sześć różnych spektakli opartych na tekstach Przybory i muzyce Wasowskiego. Nie udało by się to bez moich aktorów i bez ogromnego wsparcia, jakie dostałem o Moniki i Grzegorza Wasowskich.

- Nie chcę być niegrzeczna, ale jesteś bardzo młody… panie reżyserze.

- Reżyserować zacząłem bardzo wcześnie. Mając 16 lat dostałem zgodę od Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosy na wystawienie w naszej szkole muzycznej w Olsztynie musicalu "Metro". Zebrałem wtedy grupę młodych ludzi i zrobiliśmy wspólny projekt, który bardzo spodobał się naszym rówieśnikom. Jeśli chodzi o nauczycieli nie było już tak kolorowo, ponieważ okazało się nagle, że na koncerty do filharmonii przychodzi garstka ludzi, a na naszym musicalu wypełniona jest po brzegi. Potem zrobiłem musical "Romeo i Julia", a następnie podróżną wersję "Metra", z którą jeździliśmy do Warszawy i Łodzi. To była dla mnie fantastyczna przygoda. I pierwsze doświadczenie.

- Studiujesz reżyserię musicalową?

- Nie, skończyłem wydział wokalno-aktorski na musicalu na Akademii Muzycznej w Gdańsku. Niestety były to tylko studia licencjackie, ponieważ nie ma studiów magisterskich na tym kierunku. Studia magisterskie postanowiłem ukończyć na kulturoznawstwie na Uniwersytecie Gdańskim.

- Ale rozumiem, że Twoim przeznaczeniem jest reżyseria, a kulturoznawstwo to kwestia złapania szerszego kontekstu?

- Tak, oczywiście, wiem co chciałbym robić zawodowo. Niestety żyjemy w takich czasach, że każdy ma tytuł magistra, bo teoretycznie warto go mieć. Poszedłem na studia z takim założeniem, ale bardzo mi się spodobał ten kierunek. Przeczytałem mnóstwo rzeczy, których nigdy nie wziąłbym do ręki sam z siebie, a które naprawdę poszerzają horyzonty. Pracę magisterską piszę na temat gwiazd internetu – Aldony Orłowskiej i Marzii Gaggioli.

- A jak pojawili się w Twoim życiu panowie Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski?

- Z ich twórczością zetknąłem się dopiero jako licealista. Szukałem sobie repertuaru. Na studiach niektórzy moi koledzy z roku śpiewali jako "utwór dowolny" na egzaminach covery hitów światowych, a ja zawsze wybierałem jakąś piosenkę Starszych Panów. Potem przez przypadek dowiedziałem się, że Przybora i Wasowski tworzyli muzykały – autorskie formy dramaturgiczne. To rzecz niemal zupełnie zapomniana. Tropiłem teksty, czytałem, słuchałem i stwierdziłem, że to jest tak genialne, że trzeba do tego wrócić i pokazać to ludziom. Poza tym jest to niesłychanie aktualne i ma formę zabawną i kabaretową. Dzisiejsze kabarety prezentują trochę żenujący poziom, śmieją się z rzeczy, które naprawdę nie są inteligentne, natomiast Przybora jest Mistrzem Słowa, a Wasowski Mistrzem Muzyki.

- Na czym polega Twoim zdaniem aktualność "Balladyny ’68", "Medei, mojej sympatii" czy "Gołoledzi" dzisiaj?

- Jeremi Przybora niesamowicie wyprzedzał swoje czasy. Chodzi mi o konkretne songi, jak choćby piosenka "Jam Król Kreon Wspaniały" z Medei, o której dzisiaj powiedziano by, że jest strasznie gender, była śpiewana ponad 30 lat temu. Ludzie, którzy przychodzą dzisiaj na ten spektakl powątpiewają w autorstwo Przybory. Uważają, że to niemożliwe, żeby on pisał takie rzeczy. Na tym właśnie polega aktualność tej twórczości, że dotyka wielu spraw i sytuacji, z których dziś robi się wielkie halo. Z kolei "Balladyna '68" pokazuje świat polityki, w jaki sposób można "pnąc się po zwłokach, bez zwłoki się wspiąć na wysokość tronu". Nie trzeba być człowiekiem kompetentnym, żeby rządzić. Wystarczy mieć dobry plan i strategię na samego siebie. Poza tym podoba mi się sposób, w jaki Przybora sobie igra z klasyką. Natomiast jeśli chodzi o "Gołoledź", to też znajduję tam elementy małej kpinki z władzy... Na przykład wójt, który nie zna znaczenia wielu słów, ale czuje, że właśnie takie słowo powinno znaleźć się w jego przemówieniu. Ta nowomowa tak podkreślona w duecie Ekscelencja-Kurzypielec niestety dzisiaj do nas powraca, tylko nie jako zabawny element spektaklu, ale jako coś naprawdę niebezpiecznego...

- Również boleję nad tym, że większa część twórczości Przybory jest bardzo mocno zapomniana, a jednocześnie trochę mi żal, że jest pokazywana w maleńkim teatrze gdzieś na końcu Polski, a żaden duży stołeczny teatr kompletnie się nią nie interesuje.

- Myślę, że wynika to z tego, że twórczość Przybory i Wasowskiego jest w jakiś sposób mityczna. Pokazać Pana A i Pana B jest jednak trudno. Sam miałem problem, ponieważ każdy muzykał zapowiadał Jeremi Przybora, a w naszych spektaklach robię to ja. Nawet myślałem, żeby robił to zawodowy aktor dramatyczny, ale ponieważ się nie udało – musiałem coś wymyślić. Przybory nie da się zagrać i chyba nawet nie warto. Ludzie śmiali się z moich zapowiedzi, więc chyba wybrnąłem.

- Jeśli publiczność nie zna oryginału, a ma prawo go nie znać, to nie ma żadnego porównania i tym jesteś w stanie wygrać.

- To prawda. "Medei, mojej sympatii" naprawdę nikt nie znał, kiedy się za nią zabierałem. Nagrania piosenek przesłał mi pan Kot Przybora. Wcześniej miałem tylko scenariusz i nawet nie wiedziałem, jak brzmią te piosenki, ale teksty były tak genialne, że od razu wiedziałem, że trzeba to wystawić. Podobnie było z "Divertimentem Stomatologicznym" czy z "Gołoledzią". Planuję już kolejne spektakle, jeden koniecznie na podstawie divertimenta "Garden party, czyli bankiet w krzakach".

- Twoim zdaniem to są rzeczy, które nadają się do teatru? Problem z Przyborą jest taki, że on jednak pisał do telewizji, a wszystkie próby przeniesienia jego twórczości na estradę przez niego, w jego czasach, kończyły się katastrofą. W każdym razie takie są przekazy, choć nie mamy żadnych dowodów, że tak było naprawdę. Mamy jedynie pamięć tych, którzy nam o tym opowiadają i twierdzą, że to była katastrofa. Ty jednak udowadniasz, że to da się przełożyć na język teatru?

- Jesteśmy bardzo małą sceną. Może wygrywamy właśnie tą kameralnością? Jednak moim zdaniem ten język trafia do wszystkich, jest zaskakująco aktualny i bawi. Wystarczy tylko starannie trzymać się jego litery. Nie pozbawiać Przybory Przybory.

- Spotkaliśmy się też na kilku festiwalach - na Festiwalu Twórczości Wojciecha Młynarskiego, Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej", "Stacji Kutno"… wybierasz się jeszcze na jakiś konkurs?

- Ostatnio doszedłem do wniosku, że udział w festiwalach bardzo dużo mnie kosztuje, jeśli chodzi o sprawy zdrowotne i stres.

- A reżyserowanie i premiera nie?

- To zupełnie inny rodzaj stresu. Moja droga festiwalowa rozpoczęła się w Koszalinie na Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Aktorskiej "Reflektor", gdzie dostałem Grand Prix i specjalnie wyróżnienie od pani Joanny Trzepiecińskiej. W 2013 roku byłem na Festiwalu Twórczości Wojciecha Młynarskiego i dostałem II nagrodę. W 2014 roku wziąłem udział w Konkursie "Pamiętajmy o Osieckiej", po raz drugi w Festiwalu Twórczości Wojciecha Młynarskiego i w "Stacji Kutno". W 2015 roku jeszcze raz wybrałem się Kutna. Myślę, że już dość. Podpatrzyłem, jak wyglądają festiwale od środka, czego wymagają od organizatorów, a co potrzebne jest uczestnikom. W 2014 zorganizowałem I Weekend twórczośći Przybory i Wasowskiego, który powtórzyliśmy także rok później. W tym roku w Teatrze na Plaży – a jest naturalna kolej rzeczy – odbędzie się I Festiwal Twórczości Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego oraz Konkurs Interpretacji Piosenek Przybory i Wasowskiego. Mam gigantyczną tremę i ogromnie się cieszę, że udało się do tego doprowadzić.

- Czyli koniec z festiwalami, ale nie ze śpiewaniem?

- Mam nadzieję, że będziemy robić kolejne spektakle dla naszej wspaniałej publiczności. Dostajemy wiele sygnałów, że nasza praca jest potrzebna i widzimy, że ma duże grono odbiorców. Ostatnio nawet jeden z trójmiejskich dziennikarzy (i nie tylko dziennikarzy, bo to człowiek-orkiestra, a dla mnie wielki autorytet) Jerzy Snakowski powiedział, że dzięki mojej pracy Sopot stał się stolicą Starszych Panów. To bardzo miłe. Chciałbym, żeby wszystkie perełki Przybory i Wasowskiego mogły zostać wystawione w teatrze. Sądzę, że nadszedł też ten czas, aby sformalizować naszą grupę. Myślę, że kolejnym etapem będzie założenie stowarzyszenia, a może z czasem Teatru im. Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego... kto wie? To moje marzenie na najbliższy czas.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.

 

Maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
8
9
11
14
17
26
28

Nadchodzące wydarzenia


29
Maj
2017
19:00
29 maj 2017 19:00
Prom Kultury Saska Kępa - Warszawa, ul. Brukselska 23
Teresa Drozda przypomina: Kazimierz Brusikiewicz. Kazimierz Brusikiewicz (1926-1989) - jeden z najwybitniejszych, a może po prostu [...]
30
Maj
2017
21:00
30 maj 2017 21:00
Piec' Art Acoustic Jazz Club - Kraków, ul. Szewska 12
Mateusz Nagórski w koncercie piosenek Jacka Kaczmarskiego oraz wierszy Poety z autorską muzyką artysty. Mateusz [...]
31
Maj
2017
18:00
Koncert
31 maj 2017 18:00
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Magda Umer i Bogdan Hołownia w koncercie promującym najnowszą płytę duetu pt. "Bezsenna noc". Koncert na głos i fortepian. Moderato cantabile i jazz piano. Prostota, wrażliwość i talent. [...]
31
Maj
2017
20:00
Koncert
31 maj 2017 20:00
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Magda Umer i Bogdan Hołownia w koncercie promującym najnowszą płytę duetu pt. "Bezsenna noc". Koncert na głos i fortepian. Moderato cantabile i jazz piano. Prostota, wrażliwość i talent. [...]
31
Maj
2017
23:59
31 maj 2017 23:59
Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych - Olsztyn, ul. Parkowa 1
31 maja 2017 upływa termin nadsyłania zgłoszeń do konkursu w ramach XLIV Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL