Czesi lubią polskie piosenki - mówi Krystyna Skalická

sobota, 21 maj 2016

Krystyna Skalická mówi po polsku i czesku, śpiewa też po polsku i czesku (i nie tylko). Teresa Drozda przywiozła rozmowę z artystką z jednej ze swoich czeskich wypraw:

- Dokąd mnie przyprowadziłaś?

- Jesteśmy w centrum Pragi, blisko Mostu Karola, w kawiarni Montmartre.

- Mówisz po polsku. Jesteś Polką?

- Mówię po polsku. Urodziłam się na Zaolziu w Trzyńcu, w polskiej rodzinie. Chodziłam do polskiego gimnazjum w Czeskim Cieszynie. W 1981 roku zamknęli granicę, więc nie mogłam, jak było dotąd zwyczajem, pójść na studia do Polski. Studiowałam więc w Ołomuńcu matematykę i fizykę. Później uczyłam dzieci, najpierw w polskiej szkole w Wędryni, blisko Trzyńca (tam urodziła się Ewa Farna), a potem wyszłam za mąż i przeprowadziłam się do Pragi. Jeszcze przez pewien czas chwilę uczyłam w Pradze w szkole i zaszłam w ciążę. Podczas urlopu macierzyńskiego przygotowałam z koleżanką teatrzyk kukiełkowy dla dzieci i przedpołudniami zaczęłyśmy występować w przedszkolach w Pradze i okolicy. W ten sposób mogłyśmy już w południe odbierać swe dzieciaki z przedszkola. Był to świetny plan, bo w Pradze nie miałam babci, a mąż  pracował w biurze. Tak rozpoczęła się nasza kariera artystyczna. Teraz gramy nieomal codziennie, w przedszkolach w Pradze i okolicach. Czasem też na festiwalach, jesienią pojedziemy do Brukseli.

- Oprócz tego, że jesteś aktorką, sama też projektujesz lalki i je robisz.

- Od początku wspólnie z koleżanką wymyślałyśmy, o czym będzie przedstawienie, jakie i z czego będą kukiełki. Zawsze robiłyśmy je własnoręcznie. Pierwsze były na patyku, jak jawajki. Dołączyły do nich kolejne m.in. zrobione z rękawiczek, czapek, całe plecione z wikliny, niczym koszyki, lalki z owczej wełny, z ozdób choinkowych, teraz robię lalki z drewna lipowego i z tego, co znajdę w lesie. Jest dla mnie zawsze radością pracować z różnymi materiałami, z których powstaje przedstawienie.

- A muzyka? Akordeon?

- Granie na akordeonie związane jest z teatrzykiem. Do dwóch pierwszych przedstawień muzykę nagrałyśmy. Ale mechaniczna, odtwarzana muzyka, to nie to, co żywa. Umiem grać na fortepianie, więc wymyśliłam, że kupię akordeon i lewą ręką grałam na akordeonie, a prawą animowałam lalkę. Musiałam sporo ćwiczyć, więc zaczęłam sobie do ćwiczeń podśpiewywać. To był czas, kiedy zaczynaliśmy używać telefonów komórkowych, wtedy taki telefon był sensacją. Rozmowy były bardzo drogie, więc wysyłało się smsy. Zaczęłam się pasjonować taką metodą komunikacji – pisałam krótki wierszyk, a ktoś mi odpowiadał dalszym ciągiem. Ćwicząc na akordeonie, śpiewałam te smsy. Tak powstały moje pierwsze, krótkie i żartobliwe piosenki. A ponieważ obracałam się w środowisku artystycznym, ktoś te piosenki usłyszał, ktoś inny zaprosił mnie do współpracy. I tak z trzema chłopakami założyłam undergroundowy zespół Muszki z puszki (po czesku Mušky z pušky, co znaczy – muszki z karabinu). Pewnego dnia zaproszono nas na koncert, ale wszyscy poza mną mieli zajęte terminy, więc oddelegowali mnie samą – solo z akordeonem. Wtedy grał tam też wybitny czeski piosenkarz Jakub Noha. Spodobało mu się to, co robię, zaprosił mnie na swój kolejny i następny i następny koncert. Zaprasza mnie do dziś. To był 1997 rok.

- I dopiero po kilkunastu latach, w 2015 nagrałaś płytę?

- W 2003 roku wyszło moje demo "Kikiriki" z trzynastoma piosenkami. Nigdy nie chciałam specjalnie nagrywać płyty, wiedziałam, ile to kosztuje. A kasę rodzinną zawsze opróżniały podróże i urlopy z dziećmi nad morzem. Ale po koncertach słuchacze pytali o płytę. I kiedyś, podczas koncertu beztrosko obiecałam, że wydam płytę, gdy skończę 50 lat. Ten moment nastąpił w 2015 roku – trzeba było dotrzymać słowa!

- Dla nas w Polsce Twoja płyta brzmi ludowo, jakby były to tradycyjne piosenki.

- Lubię ludowe piosenki. Na płycie jest jedna moja ulubiona ludowa piosenka. Pozostałe skomponowałam sama. Możliwe, że są inspirowane śląskim folklorem, który jest dla mnie czymś naturalnym. Jestem z gór, słychać to w mojej muzyce. Na płycie jest także wiele piosenek inspirowanych poezją i ruchem miejskim. Te mają inną atmosferę i bardziej skomplikowaną kompozycję.

- Pomieściłaś na płycie aż dwadzieścia piosenek, choć niektóre są w zasadzie tylko muśnięciem – tak krótko trwają. Czym się kierowałaś wybierając repertuar?

- Gram już bardzo długo i piosenek mam sporo, wybrać było trudno. Wybrałam trochę rzeczy starszych i trochę nowszych, muzykę skomponowaną do 11 własnych tekstów i do 9 tekstów przyjaciół. Z tych starszych, smsowych jest piosenka "Puszkin", "Kocúr a vrabec", złożona ze słowackich smsów, podobnie jak "Horelo". Opowiada ona o domu, który spłonął w nocy, Silvester Lavrík mi napisał "dzisiaj u nas paliło się". To było dawno, więc dom jest już odbudowany. Są piosenki do poezji Ivana Martina Jirousa, nazywanego Magorem. To człowiek, który w czasach komunizmu najdłużej z powodów politycznych siedział w więzieniu.  Spotkałam się z nim na wieczorach, gdzie on czytał swoje wiersze, a ja śpiewałam swoje piosenki. Mam także piosenkę z tekstem Barbory Baronovej, która gra na skrzypkach na mej płycie. Jest też piosenka z tekstem mojej ulubionej poetki Renaty Putzlacher. I są oczywiście moje teksty. Te urodziły się wprost z muzyką, podczas jazdy samochodem na Krecie (Woda), na ławce w praskim parku (Tygr), podczas huśtania malucha w koszyku (Ema), koszenia trawy (Trawa) itp..

- Dorota Barova i Renata Putzlacher to nazwiska znane ludziom interesującym się czeską kulturą, a jak dorzucę do tego Beatę Bocek, która gra koncerty i w Polsce i w Czechach, składa mi się to w śląsko-cieszyńską sektę. Jak to wygląda? Jak na siebie trafiacie, jak się znajdujecie wśród wielu ludzi?

- Niektórych się przywozi (z domu, na przykład przeprowadzając się ze Śląska do Pragi), a niektórych się poznaje. Wiemy o sobie i interesuje nas, co kto robi. Mamy do siebie sentyment, jesteśmy z jednego gniazda. Czas od czasu spotykamy się w Pradze na piwko. Oczywiście każdy z nas ma także świetnych czeskich przyjaciół, więc jesteśmy sektą otwartą. A Beatę Bocek poznałam na Zlocie młodzieży w Wędryni, gdzie obie supportowałyśmy Marylę Rodowicz. Ciekawostką jest, że podczas tego Zlotu był konkurs dla dzieci na interpretację piosenki Maryli Rodowicz. Wygrała go Ewa Farna, która była wtedy chyba w 5 klasie podstawówki.

- A Dorota Barova?

- Dorotkę widziałam podczas jednego z pierwszych występów zespołu Tara Fuki w Cieszynie. To, co grała, zrobiło na mnie duże wrażenie. Dorota teraz mieszka w Pradze, więc lubię się wybrać na jej koncerty i porozmawiać "po naszymu". Jestem jej fanką.

- Po jakiemu śpiewasz na swojej płycie?

- Na płycie dwanaście piosenek śpiewam po czesku, trzy po słowacku, dwie dialektem i trzy po polsku.

- Jak czujesz, w którym języku najlepiej Ci się śpiewa? Tara Fuki na przykład śpiewają po polsku, bo twierdzą, że po polsku śpiewa się najlepiej.

- Najlepiej śpiewa mi się dialektem, czyli "po naszymu" i po polsku. Mieszkam jednak 25 lat w Pradze, osobiście bardzo lubię słuchać tekstów piosenek, więc to jest powód, że niektóre teksty śpiewam po czesku, bo są dla moich bliskich. Niektóre piosenki mają dwie wersje, polską i czeską.
Językiem, w którym czuję się najbardziej swobodna jest dialekt cieszyński. W domu mówię z dziećmi "po naszymu" a z mężem po czesku. Po polsku mówię w Pradze rzadko, choć bardzo lubię. Brakuje mi tego. Czasem skoczę pogadać i zjeść polskie smakołyki z grupką Polek mieszkających w Pradze.
 
- A czego oczekują słuchacze?

- To trudne pytanie. Mam różnych słuchaczy, każdy lubi coś innego. Ale wszyscy lubią jak śpiewam po polsku i „po naszymu”. Czesi lubią słuchać polskiego. Wielu z nich umie mówić po polsku z czasów komunizmu. Słuchali polskiego radia i czytali polskie książki. Czeski underground był w tych czasach bardzo związany z Solidarnością. Wtedy Polska była dla Czechów Ameryką, pod względem tego, co można było w Polsce słyszeć i czytać, oglądać w kinie i TV.

- Koncertowałaś kiedyś w Polsce?

- Byłam ze swoją muzyką w Polsce tylko raz, w Bielawie pod Wrocławiem. Zaprosiła mnie piosenkarka Basia Pachura, która organizuje spotkania poetyckie. Zaprosiła wtedy jeszcze Františka Kostlána, Jana Řepkę i Leszka Kopcia – najpierw był wieczór poetycki, a potem jeszcze koncert w teatrze w Bielawie. Było wspaniale. Na razie nie załatwiałam sobie koncertów w Polsce. Muszę przyznać, że załatwianie koncertów nie jest moją pasją. Cieszy mnie, że w Czechach organizatorzy zapraszają mnie sami na imprezy muzyczne. Gram sporo, pewnie z pięćdziesiąt koncertów rocznie, to mi całkowicie wystarcza. Od stycznia tego roku gram z młodym kontrabasistą Liborem Heřmanem. Jesienią mamy ochotę wyjechać do Polski. Lubię podróżować, więc muzyka umożliwia mi poznawanie nowych miejsc i miłych ludzi. To bardzo lubię i cenię. Mam satysfakcję, że Jan Rejžek, znany w Czechach krytyk muzyczny, nazwał moją płytę najlepszą płytą roku 2015.  Ale nie zabiegam o popularność i obecność w mediach, mam swoją publiczność, swój teatr, rodzinę, dwójkę dzieci. To mi przynosi szczęście.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.
Płyta "Krystyna & Přátelé - JEDEN TANiEC" dostępna jest w Sklepie Strefy Piosenki: sklep.strefapiosenki.pl

 

Marzec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
13
14
15
20
26
28

Nadchodzące wydarzenia


30
Mar
2017
19:15
30 marzec 2017 19:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
31
Mar
2017
19:15
31 marzec 2017 19:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
31
Mar
2017
23:59
31 marzec 2017 23:59
Powiatowe Centrum Kultury i Sztuki - Ciechanów, ul. Strażacka 5
31 marca 2017 upływa termin nadsyłania zgłoszeń do konkursu w ramach II Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki im. [...]
01
Kwi
2017
19:00
1 kwiecień 2017 19:00
La Boheme - Warszawa, ul. Mysłowicka 1
Agata Grześkiewicz (wokal) i Michał K. Zawadzki (piano) w recitalu pt. "Pejzaże moje". Niezwykły recital [...]
01
Kwi
2017
19:00
Koncert
1 kwiecień 2017 19:00
Gminny Ośrodek Kultury - Pawłowice, ul. Zjednoczenia 67
Grzegorz Turnau & Jacek Królik w koncercie pt. "Wieczór sowich piosenek".
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL