Nohavica jest jak wirus - pisze Agnieszka Osakowicz

sobota, 09 lipiec 2016

Przy okazji koncertu Jaromira Nohavicy w Operze Leśnej w Sopocie poznałyśmy Agnieszkę Osakowicz, która najpierw podczas audycji Teresy Drozdy opowiedziała piękną historię docierania do Nohavicy, a po koncercie spisała dla nas swoje spostrzeżenia i emocje:

Już samo oczekiwanie daje radość… Układam klasówkę z części mowy, udręka, ale przecież niedługo jadę na Nohavicę! Gotuję kalafiorową - na szczęście niebawem koncert Jarka w Sopocie! "Co mám ze života, samé přízemnosti/mé srdce Don Quijota tím trpí dosti"- chciałoby się zaśpiewać, co więcej, podśpiewuje się, sprawdzając uczniowskie testy z baroku.

W niedzielę, 3 lipca 2016 roku, idąc do Opery Leśnej, zostawiam to wszystko za sobą. Za chwilę będę na koncercie Jaromira Nohavicy i wiem, że czeka mnie swoiste katharsis. Tego mi zdecydowanie potrzeba. Zanim mój wymarzony spektakl się zaczyna, prowadzę prywatne obserwacje "socjologiczne". Publiczność w większości "nohavicowa". Z mojego pokolenia - nieliczni, młodzież w reprezentacji raczej symbolicznej. Nie jestem zaskoczona. Już tyle lat temu Prus pisał, że "romantycy muszą wyginąć (…) dzisiejszy świat nie dla nich". Myślę, że, gdyby Jaromir Nohavica czytał ten tekst, w tym miejscu mógłby wyrazić swój sprzeciw i zmarszczyć brwi, nie godząc się na mianowanie go romantykiem czy włączanie do ich grona. Może by pomyślał: Polacy i ten ich romantyzm ? Zamieńmy więc romantyka na Don Kichota - swoich słów się przecież nie wyprze. Wszyscy, którzy przybyli w ten lipcowy wieczór do sopockiego amfiteatru wiedzą, po co pokonali dziesiątki, nierzadko setki kilometrów. To po prostu wierni fani czeskiego artysty. No, może z wyjątkiem pary, która zasiadła przede mną. Damulka w eleganckich sandałkach odczuwa wieczorny nadmorski chłód i przytupuje nóżkami, z wyrzutem patrząc na swego chłopaka - ewidentnego sprawcę jej obecnego nieszczęścia. Jeszcze nie wie, że po kilku piosenkach zacznie się delikatnie bujać w rytm muzyki, a później nawet uśmiechać do swego towarzysza. Jaromir Nohavica powiedział kiedyś, że pieśń jest jak wirus. Nohavica też jest jak wirus i na szczęście wielu jest na ten poetycki bakcyl zupełnie nieodpornych, choć, niestety, współczesny świat tworzy i wymyśla wciąż nowe szczepionki…

Swój koncert Jaromir zaczyna jakby nieśmiało, może jest trochę przejęty tym, że, jak później wyznał, właśnie spełnia się jego marzenie o występie w Operze Leśnej - sercu polskiej piosenki. Szybko jednak buduje niepowtarzalny klimat, a pomagają mu w tym Robert Kuśmierski i Pavel Planka, którzy dołączają do artysty po kilkunastu minutach. Wyłączam głowę, włączam emocje. Zapominam się, wsłuchując w najbliższe mi tonacje molowe, w słowiańskie frazy. Gdy słyszę "Koupil jsem bílý papír/napsal naň to co mě trápí", czuję, jak po policzku spływa mi łza… Nohavica śpiewa o tym, co gra też w mojej duszy, jakby wiedział "o lasce, o zradě, o světě". Znów uwodzi, śpiewając "Zatímco se koupeš" i bawi "virtualką czesko-polską", która jest dialogiem Polki i chłopaka z Czech. Mówi po polsku, czym zawsze ujmuje fanów po tej stronie Olzy. Jaromir Nohavica buduje międzynarodowe mosty - jakkolwiek górnolotnie to brzmi. On łączy Polaków i Czechów, szuka wspólnych miejsc w obu kulturach i bawi się różnicami, puszczając do odbiorcy oko. Jest w pewnym sensie artystą pogranicza. Myślę, że to jedna z istotniejszych (poza wartościami estetycznymi) cech jego muzycznej, artystycznej działalności. Widać to również i na tym koncercie. Znamiennym jest chociażby moment, kiedy jedną z piosenek ("Přívozská puť") śpiewają wspólnie - w obcym dla siebie języku - Jaromir Nohavica (po polsku) i Robert Kuśmierski (po czesku).

Publiczność żywiołowo reaguje na znane utwory, takie jak "Darmoděj" czy "Gwiazda" (śpiewana przez Jaromira po polsku), ale też na dwie zupełnie nowe pieśni, które, wg słów artysty, mają się znaleźć niebawem na kolejnej płycie. Pojawiają się też inne, nowe aranżacje starszych piosenek, które przyjmowane są gromkimi brawami.

Znowu wspólnie nie odpowiedzieliśmy na ważne pytania bez odpowiedzi, znów wspólnie podotykaliśmy spraw ważnych i kolejny raz, dzięki bezpośredniemu kontaktowi i więzi, jaką Nohavica umie tworzyć z publicznością, pośmialiśmy się z naszych przywar i słabości. Mimo chłodu (nawet damulka przede mną już się nie trzęsie, lecz rytmicznie stuka obcasikami), mimo różnych, nie zawsze optymistycznych refleksji, które towarzyszą słuchaniu Nohavicowych pieśni, wychodzę z koncertu przekonana, że "dokud se zpívá, ještě se neumřelo".

Agnieszka Osakowicz

 

Maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
8
9
11
14
17
26
28

Nadchodzące wydarzenia


25
Maj
2017
17:30
25 maj 2017 17:30
Pałac - Chrzęsne, ul. Pałacowa 1
Teresa Drozda po raz kolejny opowie o twórczości Jeremiego Przybory w ramach spotkania "Radiowy Teatr Jeremiego [...]
25
Maj
2017
19:00
25 maj 2017 19:00
Hybrydy - Warszawa, ul. Złota 7/9
Mateusz Nagórski i Andrzej Dębowski w koncercie pt. "Skruchy i erotyki dla Ewy". To projekt [...]
25
Maj
2017
19:30
Koncert
25 maj 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Plateau w koncercie pt. "Piosenki o miłości", na który składają się utwory ze wszystkich płyt [...]
27
Maj
2017
17:00
27 maj 2017 17:00
Teatr Stary - Lublin, ul. Jezuicka 18
"Wieczorem" to przedsięwzięcie z gatunku koncert – teatr łączące wiersze Józefa [...]
27
Maj
2017
19:00
Koncert
27 maj 2017 19:00
Łódzka Piwnica Artystyczna Przechowalnia - Łódź, ul. 6 sierpnia 5
Zespół "Drabina Jakuba" w premierowym koncercie promującym debiutancką płytę pt. "Drugi [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL