30 lat Gitarą i Piórem

wtorek, 04 październik 2016

Kiedy późno w nocy wracałem autobusem do Mielca z koncertu z okazji 30-lecia audycji "Gitarą i Piórem", który odbył się w studiu im. Agnieszki Osieckiej 2 października 2016r., gonitwa myśli nie dawała mi zasnąć. Na czoło wysunęły się dwa truizmy. Jeden z nich znałem, drugiego się domyślałem. Podzielę się nimi, by gonitwa (i ból głowy) nie okazały się nadaremne.

Truizm, a nawet banał, pierwszy: artystę lepiej widzieć i słyszeć na własne oczy i uszy. Za każdym razem (z małymi wyjątkami) będąc na koncercie (ulubionego czy nie) artysty osobiście się o tym przekonuję. A truizm drugi? Otóż w radiu najciekawsze dzieje się wtedy, gdy już nie słychać. Nie słychać na antenie, czyli wtedy, gdy zgaśnie już czerwony napis "on air". Co prawda podejrzewałem to od dawna (sam kilkukrotnie uczestniczyłem nawet w takich zdarzeniach), ale w niedzielę drugiego października miałem tego dowód. Naoczny i nauszny. Ale zacznijmy od początku. W końcu to człowiek winien rządzić myślami, a nie myśli człowiekiem, prawda?

Uzbrojony w pewny wyraz twarzy (oraz wierną marynarkę, która trzyma się kupy chyba tylko przez grzeczność) stanąłem w kolejce po odbiór wejściówki. Znalazłem swoje nazwisko na jednej z list (i to bez okularów!) i z dumą wskazałem słynnej Eli Walendzik. Z biletem w dłoni stanąłem oko w oko z groźnie wyglądającym strażnikiem. Strażnik dał się nabrać na pewną minę i przepuścił mnie bez większego problemu. Moich znajomych też, co zdziwiło mnie bardziej. Jeszcze tylko obietnica producentki koncertu pani Zofii Sylwin, że za niewyłączony telefon osobiście zrobi awanturę na antenie i coś tam urwie, i możemy zaczynać.
Przed koncertem nasłuchałem się legend o akustyce studia, wyjątkowości miejsca. Mogę to tylko potwierdzić. Choć nie było ani wygodnie, ani obszernie, ani widocznie, nie ma to najmniejszego znaczenia. Było magicznie.

W pierwszej części koncertu (tej transmitowanej) widać było duże spięcie, arcysprawne przepinanie, spoglądanie na zegar, dyscyplinę. Bo eter w Polsce bardzo drogi jest, a "podmiotów wykonawczych" było wyjątkowo dużo. Wszystko zagrało jednak jak na kolei warszawsko-wiedeńskiej. Widać, a raczej czuć jednak było, że w tej godzinie rządzi „antena”. Gospodarze w osobach Teresy Drozdy i Janusza Deblessema nawet tego nie kryli. Przeważała gitara (i pióro). Może dlatego, że łatwiej nad tym zapanować? Choć w sumie słusznie, boć to koncert audycji pod takim właśnie tytułem był.

Z wybiciem godziny 20 sekund 33 (dokładny czas zejścia z anteny) nastąpiło coś, czego w duchu się spodziewałem, acz nie wiedziałem, że to będzie aż tak wyczuwalne. Zaczął się jakby nowy koncert. Prowadzący ci sami, artyści ci sami, publiczność ta sama, ale jakby wszystko zrobiło się inne. I nie rządził już eter. Rządziła Zofia Sylwin. Znaczy nie rządziła. Nie musiała. Wszystko chodziło jak w zegarku.

Muszę zacytować tu swoją znajomą, która też była na koncercie. Bruxa powiedziała tak: Prawdziwie swojsko i u siebie poczułam się dopiero jak zgasło magiczne światełko, zeszli(śmy) z anteny i impreza, jak wszystkie dobre imprezy, przeniosła się do kuchni. Poluzowano krawaciki i gorseciki, goście przestali grać pod minutnik, żeby się wszystko dopięło, a i gospodarze się wyluzowali. Nic dodać, nic ująć. Tak właśnie było.

Lista wykonawców była imponująca. Piotr Bukartyk, Agata Ślazyk, Łukasz Jemioła, Piotr Woźniak, Andrzej Garczarek, Marek Andrzejewski, Tomek Wachnowski, Robert Kasprzycki, świeżo upieczona mężatka Hanka Wójciak, Mirosław Czyżykiewicz czy na finał Tadeusz Woźniak. Imponująca lista, prawda? Każdy z nich mógłby sam zagrać pełnowymiarowy koncert. I w tym momencie mógłbym w zasadzie przerwać swą relację, bo te nazwiska mówią same za siebie. Ale nie, nie mogę odmówić sobie przyjemności przypomnienia.

Najlepsze wrażenie wywarł na mnie Łukasz Jemioła, który w drugiej części zaprezentował się bardzo żywiołowo, oczarował i zmusił publiczność do współpracy oraz przemycił piosenkę ponad limit. Była to estradowa eksplozja, radiowa straż pożarna została postawiona w stan najwyższej gotowości, pewnie gdyby nie to, że występ był mocno limitowany musiałaby interweniować, bo studio odleciałoby w kosmos. Ostatnio taką atmosferę pamiętam z koncertu Chwili Nieuwagi w Rybniku. Agata Ślazyk zaprezentowała się w tak cudownym bluesie, że niech Irek Dudek żałuje, że nie wziął jej na Rawę. Piotr Bukartyk z zespołem czuje się w tym studiu jak u siebie, i takoż się zaprezentował. Na luzie, perfekcyjnie, bynajmniej nie piątkowo.

Hanka Wójciak (tym razem bez Kapeli) rozśpiewała publiczność skuteczniej niż Łukasz Jemioła, a Piotr Woźniak tonował nastroje klimatyczną piosenką na dwie funkcje.

Dawno nie słyszany na żywo Andrzej Garczarek ciepło wspominał bliskiego memu sercu Macieja Zembatego, Marek Andrzejewski zaś, artysta wiecznie uśmiechnięty, odczarowywał czarne koty i piątek trzynastego.

Tomek Wachnowski, od początku związany z audycją, oczarował publiczność "Śniegowicami", a Robert Kasprzycki, też czujący się tu swojsko, dialog nawiązał za pomocą rozmaryna, czyli smutnej piosenki o miłości, czyli takiej, jaką lubi najbardziej.

Charakterystyczny głos Mirosława Czyżykiewicza przyprawił mnie o ciarki (nie sposób nie zakochać w jego tembrze) i także nawiązał do historii audycji przypominając jedną ze swoich najstarszych i najpiękniejszych piosenek "Jednym szeptem". Koncert zakończył Tadeusz Woźniak, od 50 lat obecny na estradzie. I to było bardzo dobra pointa. Duchem obecni byli także Jacek Kaczmarski i Przemysław Gintrowski. W pierwszym rzędzie siedzieli Zbigniew Łapiński i Jerzy Kordowicz – trzydzieści lat temu "redaktor prowadzący" Janusza Deblesseman jego mentor i nauczyciel.

Gdy wybrzmiała ostatnia nutka nastąpiło gromkie "Sto lat" odśpiewane przez publiczność i artystów, wykonano pamiątkowe zdjęcie za pomocą setki telefonów komórkowych i na tym wszelkie jubileuszowe akcenty się skończyły. Żadnych medali, przemówień, odznaczeń, nawet patetycznych podziękowań. Na szczęście. Pora było się rozchodzić. Jeszcze tylko krótkie rozmowy z dostępnymi bez problemów wykonawcami i gospodarzami, i z wielkim żalem trzeba było opuścić gościnne studio imienia Agnieszki Osieckiem mieszczące się przy Myśliwieckiej 3/5/7 w mieście stołecznym Warszawa.

Piotr Kaczkowski w niedzielnym "Minimaksie" powiedział, żeby "molestować Janusza o emisję" drugiej części koncertu, bo tam, się działo, oj działo się. Potwierdzam i przyłączam do apelu. Mam nadzieję, że zarówno emisja jak i zapowiedziana koncertowa płyta ukażą się wkrótce. A skoro już mowa o płytach – koncert promował także płytę "Gitarą i Piórem 4", która z przyczyn niezależnych od organizatorów (i ku ich wielkiemu żalowi) nie mogła się ukazać zgodnie z planem. Będzie dostępna w najbliższym czasie. Wielka szkoda, że z przyczyn proceduralnych nie mogą ukazać się reedycje jedynki, dwójki i trójki – poprzednich płyt z serii Gitarą i Piórem. Dziś są one zupełnie niedostępne, a na aukcjach internetowych osiągają zawrotne sumy. Tym bardziej warto zakupić czwórkę, bo na pewno osiągnie ten sam status, co płyty poprzednie. Warto zainwestować, bo na emeryturę nie ma raczej co liczyć.

Na koniec jeszcze jedna refleksja. Nie uzurpuję sobie oczywiście żadnego prawa do decydowania o składzie koncertu/płyty, ale gdyby ktoś mnie zapytał, kogo brakowało mi na koncercie, to bez zastanowienia powiedziałbym, że Łukasza Majewskiego, Pawła Wójcika, Ryszarda Leoszewskiego i Chwili Nieuwagi. I nie ma znaczenia, że wymienione "podmioty wykonawcze" są mi bardzo bliskie, przecież i one doskonale wpasowałyby się w klimat tego koncertu. Bo że są to artyści z kręgi gitary i pióra nie ma chyba wątpliwości. No, ale przecież będzie następny koncert i następna płyta z serii, prawa?

O czym głęboko przekonany i jeszcze głębiej oczarowany koncertem donosił:
Stefan Bolcman

PS
Kiedy w poniedziałek rano przyszedłem do pracy, jeden z kolegów (który mniej więcej "obczaja" czym się po pracy zajmuję), widząc moje ewidentne niewyspanie zapytał wprost – po co ci to było? Po co jechałeś prawie 300 kilometrów (w jedną stronę), by być na jakimś koncercie? Rozumiem, żeby jeszcze grały rockowe tuzy, ale piosenka? Z tekstem?

Spojrzałem na niego, potem popatrzyłem wewnątrz siebie, zastanawiając się co mu odpowiedzieć, żeby zrozumiał. Żebym ja zrozumiał. Że co, że kocham piosenki z Krainy Łagodności? Że ważne jest dla mnie zarówno Pióro jak i Gitara? Że symbioza muzyki i tekstu jest czymś, co sprawia że piosenka jest pełnowartościowa? Że ludzie ci piszą o czymś, co jest dla mnie ważne? Że po ich koncertach człowiek staje się duchowo bogatszy? Może i lepszy (bez przesady, ale może jednak)? Że warto, że chce się tam być i takie koncerty przeżywać? Że warto marznąć w górach, że warto moknąć na równinach? Że warto jechać setki kilometrów na spotkanie z ulubionym artystą? Na starych spotkanie znajomych, których spotyka się w takich właśnie okolicznościach? A może o tym, że na audycje Teresy Drozdy i Janusza Deblessema czeka się nierzadko do nocy i słucha ich z wypiekami na twarzy? Nie zrozumie, pomyślałem.

- Krówki dawali, dobre krówki, a ja bardzo lubię krówki – powiedziałem. I nie musiał wcale wiedzieć, że krówek nie było. Bo mogły być, prawda?
SB

Maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
8
9
11
14
17
26
28

Nadchodzące wydarzenia


30
Maj
2017
21:00
30 maj 2017 21:00
Piec' Art Acoustic Jazz Club - Kraków, ul. Szewska 12
Mateusz Nagórski w koncercie piosenek Jacka Kaczmarskiego oraz wierszy Poety z autorską muzyką artysty. Mateusz [...]
31
Maj
2017
18:00
Koncert
31 maj 2017 18:00
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Magda Umer i Bogdan Hołownia w koncercie promującym najnowszą płytę duetu pt. "Bezsenna noc". Koncert na głos i fortepian. Moderato cantabile i jazz piano. Prostota, wrażliwość i talent. [...]
31
Maj
2017
20:00
Koncert
31 maj 2017 20:00
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Magda Umer i Bogdan Hołownia w koncercie promującym najnowszą płytę duetu pt. "Bezsenna noc". Koncert na głos i fortepian. Moderato cantabile i jazz piano. Prostota, wrażliwość i talent. [...]
31
Maj
2017
23:59
31 maj 2017 23:59
Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych - Olsztyn, ul. Parkowa 1
31 maja 2017 upływa termin nadsyłania zgłoszeń do konkursu w ramach XLIV Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych [...]
31
Maj
2017
23:59
31 maj 2017 23:59
Fundacja Okularnicy - Warszawa, ul. Bukowińska 24A/56
31 maja 2017 upływa termin nadsyłania zgłoszeń do 20. Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego "Pamiętajmy o Osieckiej". [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL