Interesuje mnie alchemia muzyki, jej tajemnica - mówi Maja Kleszcz

wtorek, 20 grudzień 2016

Maja Kleszcz opowiedziała Teresie Droździe o swojej twórczości i płycie „Romantyczność”. Rozmowa odbyła się kilka miesięcy temu, ale nadal jest aktualna i warto do niej sięgnąć, zwłaszcza w przededniu podsumowań naszych najważniejszych muzycznych wydarzeń 2016.

- Skąd się wzięła formacja IncarNations?

- Przez wiele z Wojtkiem Krzakiem graliśmy w Kapeli ze Wsi Warszawa. Przez ten czas urósł w nas wielki apetyt i pragnienie wybrania się podróż. Spotkaliśmy wtedy pana Bogdana Loebla, wspaniałego poetę i literata. Jego teksty nas zachwyciły. Nigdy nie marzyłam o śpiewaniu piosenek, zanurzona byłam w innej muzyce i co innego było moim dążeniem. Jego teksty spowodowały jednak, że piosenki mnie wciągnęły i uznałam, że warto je śpiewać. Do tego potrzebna była nowa nazwa i nowy zespół. Tak powstało IncarNations, co oznacza „wcielenia”. W założeniu – bardzo międzynarodowa i różna etnicznie platforma wymiany myśli i dźwięków między muzykami.

- Czyli nie jest to stała grupa, ale coś, co budowane jest na potrzeby kolejnych pomysłów muzycznych?

- Tak, żeby zaspokoić głód różnorodności.

- Wyjście z Kapeli ze Wsi Warszawa i założenie IncarNations, to była droga ku wolności artystycznej i chyba nie musicie iść na żadne kompromisy, tak jak powiedziałaś, nikt Was nie produkuje, nie musisz dostosowywać się do linijki.

- To jest nasz świadomy wybór. To nasza droga, która jest często ciernista, ciężka i wyboista. Rzeczywiście staramy się i wiele energii wkładamy w to, by nasza twórczość nie podlegała żadnym ograniczeniom.

- Cienie polegają na tym, że coś trzeba włożyć do garnka, czyli sprzedać jakoś tę niezależność, a przez to ona przestaje być niezależna?

- Stało się tak, że im bardziej jesteśmy niezależni, w sposób czasami absurdalny, tym częściej otwierają się niespodziewane dla nas przestrzenie i możliwości działania. Zrezygnowaliśmy ze wszystkich współcześnie preferowanych form promowania się i sprzedawania swojej muzyki, a jednak ciągle coś robimy, ciągle mamy propozycje. Na przykład z teatru.

- Dzisiaj artysta nie tylko musi wyjść i pokazać to, co tworzy, ale musi również o tym opowiedzieć. Wytłumaczyć się niejako z własnej twórczości. Obok procesu tworzenia ważny jest język i sposób komunikacji ze słuchaczami.

- Opowiadanie o tym co i jak się tworzy, jest bardzo miłym zajęciem. Jeśli po drugiej stronie jest ktoś, kto chce słuchać, to jest wspaniałe. Gorsza jest dla mnie konieczność sprzedawania ukończonego projektu muzycznego. Nie lubię zajmować się sprzedawaniem. Lubię zakraplać do głów różne pomysły i klimaty, które przemieniają się w gotowe projekty. Interesuje mnie alchemia muzyki, jej tajemnica, kiedy się ją odkrywa i tworzy. To jest absolutnie mój świat. Ale lubię też o tym opowiadać.

Wewnętrznej magia muzyczna odbywa się we mnie każdego dnia, nawet gdy nie pracuję, a tylko myślę o muzyce. Instrumentem jest dla mnie głos. Nie myślę o nim jak wokalistka, która chce sprzedać przebój. Z pewnością utrudnia mi to ładne śpiewanie. Raczej używam głosu, we wszystkich możliwych kolorystykach. Jeśli uważam, że coś w danym momencie jest stosowne i pasuje do refleksji, która pojawiła się w związku z interpretowaniem danego tekstu, to po prostu śpiewam w taki sposób. Nie myślę o estetyce. Nigdy nikt też nade mną nie stoi, bo nie nagrywamy swoich albumów w formie produkcji. Zawsze są to live acty, więc nie jestem niczemu podporządkowana, nikt nie czuwa, żebym nie popełniła wszystkich swoich ulubionych błędów.

Kompozycje szkicowo nagrywamy z Wojtkiem w domu. A potem czekamy – co z tego wyniknie, co dodadzą od siebie muzycy, o czym ty, razem nam opowiedzą. To jest chyba najbardziej ekscytujące. Nagrywamy bardzo krótko, w przeciągu jednej, dwóch sesji. Płytę „Romantyczność” nagrywaliśmy w jednym pomieszczeniu, dlatego jest ekstremalnie bliskim kontaktem z muzyką. Śmieję się, że jest jak z Gombrowicza – „na goło”. Przy naszym sposobie pracy jest się absolutnie „na goło” przed słuchaczem. Jest to golizna muzyczna.

- „Romantyczność” zebrała masę entuzjastycznych recenzji, mówiących o tym, że to płyta roku i nie ma szans, by cokolwiek lepszego na polskim rynku muzycznym się ukazało. A przecież na tej płycie śpiewasz Mickiewicza!

- To bardzo ciekawe, że pojawiają się takie głosy. Jasne jest, że boję się takich sformułowań – nie chciałabym zostać zagłaskana, ale to niesłychanie miłe, że ludzie tak odbierają nasz koncept, że płyta została uznana za wydarzenie. Niemniej – wewnętrzna praca, która odbywa się nad muzyką, trwa w nas stale, a wydanie płyty i koncerty to jedyny moment kontaktu i konfrontacji z odbiorcą. Jeżeli pojawiają się pozytywne reakcje, to jest to niesłychanie satysfakcjonujące. Pod względem lirycznym i tekstowym, nie jest to łatwa płyta. Jest związana z językiem poetyckim, wysokim, chociaż nie w rozumieniu poezji śpiewanej. Na pewno jednak to dialog z wielkim językiem i z wielkim tekstem. Jednocześnie nie zawsze jest to składanie hołdu temu tekstowi, często wydarzają się różne deformacje. Myślę, że to ciekawa rzecz.

- Oprócz Mickiewicza, którego wymieniłam na płycie znalazły się wiersze Bogdana Loebla, który od 9 lat towarzyszy Wam w IncarNations, rozmawiałam z nim o tej współpracy swego czasu. To niesamowite jak czasami nagle mogą się połączyć pokolenia. Mam wrażenie, że wydobyliście Loebla z zapomnienia. On miał swoje złote lata wtedy gdy Tadeusz Nalepa śpiewał jego teksty, a potem zniknął.

- Sztuka pisania tekstu zanika, a pomysł na to, czym jest tekst w piosence ewoluuje. Jestem szczególnie przywiązana do formy, którą uprawia pan Bogdan, do jakości jego tekstów. Przekonało mnie to do tego, by śpiewać piosenki i do tego, że w piosence zawartych może być wiele treści. Zrozumiałam, że piosenka to nie tylko szukanie przeboju i generowanie atrakcyjnej formy. Piosenki strasznie się fetyszyzuje. Te często zapominane bywają prawdziwymi perełkami muzycznymi i tekstowymi. Boję się tej fetyszyzacji w muzyce i staram się szukać, ale nigdy nie szukać na siłę atrakcyjności.

- Dzwonisz do Bogdana Loebla i pytasz czy ma coś w szufladzie? Czy dzwonisz i mówisz, że nagrywacie płytę i potrzebujesz piosenki.

- Pan Bogdan bardzo profesjonalnie prosi o prymkę. Wysyłamy muzykę i za chwilę pojawia się tekst, który jest niesamowity. Nie zamieniamy na temat powstającej piosenki ani słowa. Niesamowite jest, że często muzyka jest radosna, a tekst idzie kompletnie pod prąd. Absolutnie nigdy nie ośmielilibyśmy się powiedzieć panu Bogdanowi o czym ma pisać. Nigdy nie zamawialiśmy piosenek i nie ingerowaliśmy w tematy. Za każdym razem gotowa piosenka jest dla nas euforycznym zaskoczeniem. Nie chciałabym nigdy odbierać sobie tej przyjemności. To jedne z najciekawszych momentów pracy nad płytą, gdy rzeczywiście zaczyna się rodzić jej kształt, gdy mam ochotę zaśpiewać. Lubię myślenie o tym, jaka może być atmosfera muzyczna, jestem ciekawa jakie interpretacje zaproponują muzycy. Wiele wydarza się wokół jądra tekstu, który jest najważniejszy.

- IncarNations to Ty, Wojtek Krzak i doproszeni muzycy, a jak jest z koncertami? Muzycy podróżują z Wami, czy próbujecie grać we dwoje?

- Z różnych względów gramy w bardzo różnych składach. „Romantyczność” nagrywaliśmy z zamysłem, by grać koncerty ją promujące w tym konkretnym składzie. To bardzo ciekawy skład, bo tworzy go byłe trio Levity. Levity to był bardzo ciekawy projekt na scenie jazzowej, ale muzycy rozstali się, a my złożyliśmy ich znów w całość, podczas sesji.

- Kto wybierał teksty na tę płytę i czy od początku wiedzieliście, że pojawić się ma tam Mickiewicz? Bo obok Mickiewicza, Loebla są teksty Agaty Dudy-Gracz, które śpiewasz. Nie sądziłam, że Agata Duda-Gracz pisze teksty piosenek.

- Agacie trudno chyba było się przełamać. Zwłaszcza, że wiedziała że uwielbiam teksty pana Bogdana Loebla. Ale kiedyś napisała tekst potrzebny do spektaklu, nad którym wspólnie pracowaliśmy. To był spektakl na podstawie Szekspira. Śpiewałam tam postać Kasandry. Pojawił się tekst i mogłam zrobić z nim wszystko, na co miałam ochotę. Jako Kasandra byłam postacią dość nieprzewidywalną, więc nikt nie zakładał, że za każdym razem będzie tak samo. Pierwsza nasza (moja i Wojtka Krzaka) współpraca z Agatą bardzo otworzyła mi głowę. Ta piosenka, czyli „Wojna lubi jeść” była częścią spektaklu. Na płycie „Romantyczność” znalazło się wiele odprysków z naszej intensywnej pracy w teatrach, która trwała kilka lat. Mickiewicz jest pokłosiem realizacji „Dziadów” z Michałem Zadarą w Teatrze Polskim we Wrocławiu. To było olbrzymie przedsięwzięcie. Piosenki napisane przez Agatę to pokłosie Gombrowicza „Iwony Księżniczki Burgunda” i „Troilusa i Kresydy” w Krakowie. Spektakle są często efemerydami. Rozpływają się w powietrzu po kilku sezonach, jeśli mają szczęście być grane kilka sezonów. Wiedzieliśmy na pewno, że chcemy utrwalić przynajmniej nasze piosenki, żeby nie zostały zapomniane tak szybko.

- Ale ta płyta nie jest płytą z muzyką teatralną?

- Nie. Są to piosenki skomponowane do spektakli, ale zreinterpretowane. W spektaklach miały inne życie, inna była ich formuła. Na płycie są zinterpretowane jako utwory słowno-muzyczne. Wykorzystane zostały tu w zupełnie w innej konwencji, chociaż myślę, że wszystkie noszą piętno doświadczeń teatralnych. Są szerzej interpretowane niż zwyczajny tekst piosenkowy. Dają większe pole do popisu, bo są to zupełnie inne teksty.

Utworów ze spektakli, w których grałam, jest cała masa. Tylko w „Dziadach” jest ok. 20 piosenek i pieśni śpiewanych przez różne postaci. Pomijając muzykę tła i muzykę ilustracyjną, to duży materiał muzyczny, również ze względu na piosenkę – niemożliwe było użycie całości na płycie. Będziemy do tego wracać, na pewno. Natomiast teksty pana Bogdana są zupełnie świeże i napisane specjalnie na tę płytę. Myślę, że są jednymi z najpiękniejszych, jakie miałam okazję śpiewać.

- Mamy tu jeszcze teksty Wojciecha Krzaka.

- Wojtek pisywał już teksty. W Kapeli graliśmy utwory Wojtka, które były stylizacjami i podszywały się pod utwory ludowe. Na „Romantyczność” napisał dwa teksty. Staramy się rozwijać.

- Powinnam jeszcze zapytać o tytuł płyty. Pytam zatem.

Jest bardzo autoironiczny. Na początku wymyśliłam go jako straszną drwinę na własny temat, że jestem taka romantyczna, nieprzystająca i odklejona. Śmiałam się z siebie, że romantyczność jest nieznośna. Jednak ma ona dwa bieguny, które widzę na tej płycie. Jeden biegun to nasze potoczne rozumienie romantyczności, często jako czegoś kiczowatego, cukierkowego, różowego, niezbyt wyrafinowanego i dancingowego, a drugi biegun to biegun wysoki, literacki, mickiewiczowski. Romantyzm który wiąże się ze sztuką, mierzeniem się z ideami. Płyta zaczyna się w sposób bardzo jasny i radosny, a potem się coraz bardziej przesyca mrokiem. Myślę, że to fajny obraz romantyczności, która była na początku tylko drwiną ze mnie samej.

- Masz swój ulubiony utwór na tej płycie?

- Bardzo lubię utwór „Wilcze kły” i bardzo lubię utwór „Wojna”. To są dwa najmroczniejsze utwory. Utwory są bardzo różnorodne. Wielką bolączką naszych płyt jest, że trudno określić ich jednoznaczny charakter.

- Jesteś elementem łączącym kolejne utwory, a trochę przyzwyczaiłaś nas do tego, że wszystkiego można się po Tobie spodziewać.

- Wydaje mi się, że każdy utwór jest stylistycznie z zupełnie z innej bajki i opowiada inną historię. Tak jest od pierwszej płyty, od „Radioretro”. Stąd pomysł na słowo „radio” w tytule, by każda z jego stacji grała inny gatunek muzyczny. Zupełnie nie potrafimy się zdefiniować. Zawsze się tym martwię.

- Ale skoro taki był pomysł, by każda piosenka była inna, to po co się tym gryźć?

- Rzeczywiście, może naprawdę nie ma się czym przejmować. Nasze płyty są niedefiniowalne. Ostatnio przeczytaliśmy gdzieś, że jestem królową „niezalu”. A mimo to – wraca do mnie ten niepokój o niemożność zdefiniowania naszych działań. A skoro trudno je opisać, to niedługo dziennikarze przestaną nas zauważać? Czasem zadaję sobie takie pytanie.

- Przywołam powtarzane do znudzenia twierdzenie, że jeżeli jesteś konsekwentny i wierny sobie, to wcześniej, czy później świat się na Twoją wierność sobie otworzy. Brak kompromisów przynosi efekty. To straszny banał, w kółko powtarzany, ale coś w tym jest i w pewnym sensie Wy to udowadniacie.

- Na pewno wiele pracy intelektualnej wkładamy w to, by tak było. Czasami czujemy się bardzo starzy, ale nadal staramy się żywić nasze dziecięce marzenia. To jest wielkie wyzwanie, ale mam nadzieję, że tak jak do tej pory, będziemy mogli się rozwijać w naprawdę wyjątkowy sposób. Teraz wygasa trochę okres teatralny, który dał nam wiele satysfakcji. Pracowaliśmy intensywnie, wiele się dowiedzieliśmy, wiele się nauczyliśmy, sami zaczęliśmy badać różne dziedziny teatralne. Myślę, że to zaowocuje czymś ciekawym. Teatr odkrywa więcej znaczeń. Często zajmujemy się muzyką, szukamy po prostu atrakcyjnych brzmień, a teatr powoduje, że dokładamy do nich znaczenia. Nowe i niespodziewane. Odkryliśmy, że muzyka może być tylko jednym z instrumentów, obok scenografii, światła, kostiumu. Śpiewam piosenkę i buduje się we mnie jakaś postać, bo każda z tych piosenek ma taką moc. Teatr jest świetną szkołą dla piosenki.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.

 

Marzec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
13
14
15
20
26
28

Nadchodzące wydarzenia


30
Mar
2017
19:15
30 marzec 2017 19:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
31
Mar
2017
19:15
31 marzec 2017 19:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
31
Mar
2017
23:59
31 marzec 2017 23:59
Powiatowe Centrum Kultury i Sztuki - Ciechanów, ul. Strażacka 5
31 marca 2017 upływa termin nadsyłania zgłoszeń do konkursu w ramach II Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki im. [...]
01
Kwi
2017
19:00
1 kwiecień 2017 19:00
La Boheme - Warszawa, ul. Mysłowicka 1
Agata Grześkiewicz (wokal) i Michał K. Zawadzki (piano) w recitalu pt. "Pejzaże moje". Niezwykły recital [...]
01
Kwi
2017
19:00
Koncert
1 kwiecień 2017 19:00
Gminny Ośrodek Kultury - Pawłowice, ul. Zjednoczenia 67
Grzegorz Turnau & Jacek Królik w koncercie pt. "Wieczór sowich piosenek".
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL