Jan Kondrak: Uchem jurora 2016

poniedziałek, 09 styczeń 2017

Na wielu festiwalach w roku 2016 byłyśmy (o czym informować staramy się na bieżąco), kilka innych konkursów piosenki (specjalnie dla nas!) podsumował Jan Kondrak, który ma niezwykłe "ucho jurora":

Na wyraźną prośbę Emanatorki Strefy Piosenki udzielam sobie oto sakramentu podsumowania sezonu festiwali i przeglądów piosenki literackiej. Zadanie nie jest dla mnie wygodne ani oczywiste, bo nie widziałem tych festiwali nazbyt wielu. Nie widziałem paru największych przedsięwzięć, tych z Krakowa, Poznania, Olsztyna, Poznania czy Warszawy. O rybnickiej OFPA już się wypowiedziałem na tych łamach - wracać do tematu nie należy. Coś tam jednak widziałem. Słuchajcie. Byłem w Barcinie. Jest tam młodziutki festiwal. Nowy dyrektor narzeka, że gmina wydaje kasę na dni miejscowości gdzie prezentują się zespoły disco polo. Grają z pendriva. Kosztują 15 tysięcy od sztuki…. Uwaga, tak jest w całym kraju, bo byłem prawie wszędzie z koncertami własnymi, płaconymi z utargu. Jest ostra niechęć finansowania kultury wysokiej z budżetu gmin. W samym festiwalu Barcińskim startują nastolatkowie z dobrze pojętej okolicy Torunia. Śpiewają głównie piosenki autorstwa Agnieszki Osieckiej. I raz na jakiś czas Przyborę Jeremiego. Na okrasę coś repertuaru zespołu Dżem. Pojawił się problem z oceną jedynej profesjonalistki w gronie. Aktorki teatru muzycznego. Skład jurorski pominął jej występ milczeniem. Upomniałem się o nią. Nie do końca skutecznie, ale jednak. Albowiem nie powinno się karać ludzi za to, że potrafią 10 razy więcej niż wszyscy pozostali. Być może regulamin powinien zabraniać startu profesjonalistom, ale tam nie zabraniał. Jurorzy nie powinni nadinterpretowywać regulaminów. Wnioski dla uczestników: instruktorze, dając dziecku do zaśpiewania Osiecką ułatwiasz sobie zadanie bo masz wydrukowane nuty, ale dziecko owo mierzy się nie tylko z prawykonaniem Maryli Rodowicz, mierzy się ono z tysiącem innych wykonań słyszanych przez jurorów na innych festiwalach. Pomyśl o tym.

W Hajnówce się zaczyna, a kończy od lat w Lublinie wędrowny festiwal im. Bułata Okudżawy. Przypatruje mu się z bliska żona barda z Arbatu, Olga Arcimowicz. Międzynarodowy to festiwal w pełnym tego słowa znaczeniu. W konkursie starują głównie Polacy. Rozrzut stylistyczny niezwykły. Od propozycji dancingowych po wyrafinowane aranżacje popowe i świetne kreacje aktorskie. Takie też się zdarzają. Obrady jury co roku przebiegają interesująco i swarliwie. Niektórzy jurorzy preferują aktorskie wykonania, albo dyskretne, nienachlane, z lekka poddziadziałe (w mylnym nawiązaniu do patrona), a niektórzy wolą gdy śpiewanie polega na perfekcyjnym śpiewaniu głównie i na oryginalnym pomyśle aranżacyjnym. Ten podział postrzegania uczestników jest zresztą widoczny na większości festiwali jakie w życiu sędziowałem. Najważniejszą uwagą ogólną odnośnie tego festiwalu wydaje się konstatacja, że na koncert galowy przychodzi tam do amfiteatru ok. 3 tysięcy ludzi, a śpiewają głównie chłopcy z gitarami. Zero iluminacji i piór w pupie. Wniosek? Trzeba pisać jak Okudżawa. Frekwencja murowana.

Byłem też na EKO-Festiwalu w Józefowie na Roztoczu. To miejsce, gdzie od 25 lat prezentuje się w konkursie mini recital, bo można śpiewać aż 20 minut. Tu startujących siłą czasu występu jest niewielu. Ale zawsze zgłaszają się jacyś ciekawi artyści in spe. Wniosek ogólny: 20 minut to dla przypadkowych osób na scenie pełna demaskacja. Nagrodzeni zaś po takiej próbie mają wszelkie zadatki na przetrwanie w artyźmie. W Józefowie, jak nigdzie indziej można, zaobserwować rozwój lub przestój u osób „nałogowo” startujących w festiwalach. Ja nie mam problemów z oglądaniem wciąż tych samych osób w ciągu wielu lat. Jeśli zmieniają repertuar, rozwijają się artystycznie to świetnie i oby. Tu też jak nigdzie indziej widać, że prawda artystycznego wyrazu łatwiej dociera do nas gdy występujący śpiewa utwory własne, albo tylko dla niego stworzone.

Największą pulę nagród, bo sporo ponad 30 tysięcy ma FPP im. Kazimierza Grześkowiaka w Chorzowie. Śpiewa się tam w jednym z konkursów utwory z repertuaru Grześkowiaka. W drugim z konkursów wykonuje się utwory premierowe. Zadziwiające, przy ogólnym narzekaniu na brak pracy jest to, że chętnych do ”skowerowania” jest bardzo mało. Aż nie bardzo jest z kogo wybierać po terminie zgłoszeń. Trudne zadanie? Możliwe. Ale bardziej prawdopodobne, że młodzież nie kojarzy klasyki. Że media dały zapomnieć o naszym wielkim. Lepiej jest gdy idzie o ilość zgłoszeń na drugi z konkursów, na turniej pieśni premierowych. Gorzej gdy idzie o spełnianie warunków regulaminu. Ten regulamin wymaga polskości w warstwie muzycznej. Oparcia muzyki o któryś z tańców ludowych, bądź narodowych. Najczęściej jako polska muzyka ludowa zgłaszane są utwory w stylu country i blues. To chyba największy sukces Radia Luksemburg. Bo to chyba ono wychowało naszych didżejów radiowych, a ci dali radę polski eter wypełnić po brzegi kulturą Anglosasów. Ta kultura jest silna sama w sobie. Kalwinizm bowiem, na którym opiera się Ameryka, a za nią cały północnoatlantycki ład estetyczny, zakłada selekcję pozytywną. Czyli, że „pierwsi będą pierwszymi”, nie ostatni. Amerykanie wiedzą co działa w muzyce i to wypychają na front. Słabi mają zginąć. I giniemy. Jesteśmy importerami muzyki ,świetnie sprzedajemy ją na rynku wewnętrznym. Ale nie jesteśmy w stanie tego reeksportować. Bo to wtórne jednak. Eksport muzyki dotyczyć może czegoś oryginalnego, a polszczyzna muzyczna może być oryginalnym przedmiotem eksportu najskuteczniej. Jak w przypadku Fryderyka Chopina, Stanisława Moniuszki, Skaldów, czy Michała Urbaniaka. To długa dygresja niejurorska. Kryteria oceny w Chorzowie są tak jasne, że obrady są łatwe i szybkie. Jakość utworów plus jakość wykonań i tylko dwudziestka finalistów imprezy powodują dość oczywiste rozstrzygnięcia, pokrywające się z odbiorem publiczności.

Materiał zatytułowałem „ucho jurora”. Ten narząd jest dla mnie najważniejszy w ocenie albowiem, gdyż, ponieważ, aczkolwiek…. Nie znaczy, że nie dostrzegam innych kwestii estetycznych. Dostrzegam. Czasami przy wyrównanym poziomie są to kwestie rozstrzygające o kolejności na podium. Ważne jest jak wygląda artysta, na jakim sprzęcie gra, jak się porusza wchodząc i schodząc ze sceny. Umierająco czy ku życiu. Nie mniej- śpiewanie polega na śpiewaniu. Jeśli nie może być wielkie to powinno być „jakieś”. Ze znakiem osobistej jakości artysty.

Jan Kondrak

 

Sierpień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
8
28
29

Nadchodzące wydarzenia


24
Sie
2017
19:00
24 sierpień 2017 19:00
Amfiteatr - Warszawa, ul. Raginisa (Park Górczewska)
Joanna Ewa Zawłocka w recitalu pt. "Osiecka do tańca" w ramach cyklu letnich koncertów "Osiecka [...]
24
Sie
2017
19:30
24 sierpień 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Grażyna Łobaszewska w koncercie promującym płytę pt. "Sklejam się". Grażyna Łobaszewska, jedna z [...]
24
Sie
2017
19:30
Koncert
24 sierpień 2017 19:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Iwona Loranc w koncercie promującym płytę pt. Brzegi. Zespół muzyczny:Miłosz Wośko – instrumenty [...]
25
Sie
2017
18:00
25 sierpień 2017 18:00
Chałupa Chemika - Ujsoły
XI Turystyczny Przegląd Piosenki Studenckiej Danielka   25 sierpnia, piątek, godz. 18:00 Danielkowy Koncert Gwiazd, cz. 1Zuzanna [...]
25
Sie
2017
19:30
Koncert
25 sierpień 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Artur Andrus w wieczorze kabaretowym.
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL