My i nasze piosenki to jedno - mówią Dorota i Andrea z duetu Tara Fuki

czwartek, 02 marzec 2017

Andrea Konstankiewicz i Dorota Barová tworzą czeski duet Tara Fuki. Śpiewają i grają na wiolonczelach. O tym czym jest ich duet i dlaczego zdecydowały się śpiewać Czechom po polsku opowiedziały Teresie Droździe:

- Skąd się wzięły Tara Fuki?

Dorota: Spotkałyśmy się na studiach w Brnie. Studiowałyśmy muzykologię. Andrea grała w tym czasie z rockową grupą Boo, a miała ochotę na coś akustycznego. Widziała, że noszę wiolonczelę, zaczepiła mnie któregoś dnia i tak się poznałyśmy. Odkryłyśmy też, że pochodzimy z tego samego miejsca – z Severní Moravy (północnych Moraw). Zaczęłyśmy się odwiedzać. Na przykład wpadałam do Andrei na kawę i przy tej kawie grałyśmy sobie akustycznie na dwie wiolonczele. Z tych naszych improwizacji zaczęły się wykluwać piosenki. W tomiku wierszy Baczyńskiego mojej mamy bardzo podobał mi się jeden wiersz, zaczynający się od słów „Znów wędrujemy ciepłym krajem”. Stał się naszą pierwszą piosenką. Później zaczęłyśmy też pisać własne teksty.

- Baczyński to wasz znak rozpoznawczy? Jego wiersze są na niemal wszystkich Waszych płytach?

Dorota: Wygląda, że tak, ale nie planowałyśmy tego. Kiedy brak mi inspiracji, kiedy nie mam tekstu, otwieram tomik Baczyńskiego i w 10 minut znajduję wiersz-piosenkę. Jego słowa dają mi ogromną inspirację. Wystarczy, że je przeczytam. Szukałam tego u innych polskich poetów, ale zawsze wracam do Baczyńskiego. Na przykład z „Anną” – piosenką z naszej najnowszej płyty – było tak, że najpierw wymyślam sobie ten wokalny schemat, który słychać przez całą piosenkę. Ale brakowało mi tekstu. Otworzyłam Baczyńskiego i do tego, co miałam w głowie zaśpiewałam ten wiersz. Reszta wymyśliła się sama.

- Dlaczego w Czechach śpiewacie po polsku?

Andrea: To wynika z tego, że mama Doroty jest Polką. U nich w domu mówi się po polsku. Ja po polsku nie mówię, ale mam polskie nazwisko, za sprawą bardzo dawnych polskich korzeni.

- Nie przeszkadza wam polski w waszej twórczości?

Dorota: Odwrotnie. Pomaga. Czasami próbujemy napisać piosenkę po czesku i po kilku próbach wracamy do języka polskiego. Na przykład piosenkę „Dopis” (List) z naszej najnowszej płyty napisałam najpierw po czesku (bo bardzo chciałyśmy mieć na płycie czeską piosenkę). Próbowałyśmy ją zaśpiewać na próbie, ale nie podobało się nam. Przełożyłam więc tekst na polski i mamy teraz polską piosenkę z czeskim tytułem. Polski jest bardziej śpiewny, lżej, lepiej nam się śpiewa po polsku.

- A jak przyjmowane jest w Czechach to, że śpiewacie po polsku?

Andrea: Czesi trochę polski rozumieją, ale nie do końca. Nie każde słowo. Zostaje więc sporo miejsca na uruchomienie fantazji.
Dorota: Moja teoria jest taka, że polski z dźwiękiem wiolonczeli brzmi po prostu ładnie. A poza tym Czechom bardzo podoba się język polski. Naprawdę.

- W Polsce prawie nikt was nie zna, chociaż grałyście kilka koncertów?

Andrea: Istniejemy mniej więcej siedemnaście lat. Do tej pory dwa lub trzy razy grałyśmy w Warszawie. Raz w Jeleniej Górze i raz we Wrocławiu.

- Dwie wiolonczele i dwa wokale przez  tyle lat. To nie jest nudne?

Dorota: Jak widać, chyba nie jest. W 2007 roku ukazała się płyta „Auris”, do nagrania której zaprosiłyśmy wielu muzyków, naszych kolegów. Wynikało to z chęci, by może coś jeszcze tej naszej muzyce dodać, by zaprosić do niej kogoś jeszcze. Wróciłyśmy do duetu. Tak jest nam dobrze.
Andrea: To prawda, jest nam tak dobrze. Przez chwilę próbowałyśmy nawet grać z większym składem, jednak również nasi słuchacze mówili, że w ten sposób nasze granie straciło intymność. Nie był to już dialog między nami i naszymi wiolonczelami, ale zwykła kapela, jakich wiele.

- Słuchając Waszej muzyki od lat, odnoszę wrażenie, że nie piszecie piosenek, raczej gracie utwory instrumentalne, z elementem słownym. Brrr… – zabrzmiało okropnie.

Andrea: Jeśli myślimy o piosence w jej klasycznej formie: zwrotka-refren-zwrotka. To nie, nie tworzymy takich piosenek. Jednak nasze niektóre utwory stały się hitami.

Dorota: Na przykład „Tango” gramy na bis, jako nasz hit już od 17 lat. Ale twoja diagnoza naszej muzyki jest trafna. O muzyce zresztą nie powinno się zbyt wiele mówić. To nie potrzebne. I trudne. Zwłaszcza po polsku.

- Kiedy się spotykacie, by tworzyć piosenki? Która dzwoni, że trzeba zrobić próbę, bo jest nowa piosenka?

Dorota: Z tym spotykaniem się jest trochę komplikacji, bo Andrea mieszka we Francji. Koncerty organizujemy w taki sposób, żeby raz na kilka tygodni było ich kilka – trzy, cztery – wtedy Andrea przyjeżdża na przykład na tydzień. Przed większymi koncertami lub nagraniem płyty spotykamy się na dłużej, żeby poćwiczyć, poimprowizować, pomyśleć. Piosenki powstają też w trakcie koncertów albo prób przed koncertami – właśnie podczas improwizacji, naszych zabaw z instrumentami. Czasem jedna z nas ma w głowie jakiś motyw muzyczny, ale nie bardzo wie, co dalej z nim zrobić. I wtedy pojawia się ta druga. Razem nadajemy piosenkom kształt.

- Wszyscy mówią, że Winna jest jak dotąd waszą najlepszą płytą. Też tak czujecie?

Dorota: To jakbyś zapytała, które dziecko bardziej kocham. Lubię wszystkie płyty, które nagrałyśmy. Z każdą z nich łączy się kawałek życia. Podobnie jest z pisaniem dziennika. Otwiera się go na jakiejś stronie i wspomina bardzo konkretne przeżycia, emocje. Moje emocje są w naszych piosenkach.

- Tara Fuki, co to za nazwa?

Andrea: Tara Fuki to jesteśmy my dwie. I nic innego na świecie. Miałyśmy muzykę, teksty, nie miałyśmy nazwy. Szukałyśmy i…

Dorota: … i znalazłyśmy Tarafury. Takie romskie grupy istniejące za czasów Marii Teresy, które grały żołnierzom idącym na wojnę. Grały im do tańca i do płaczu. Zrobiłyśmy z tego Tara Fuki i jeszcze rozdzieliłyśmy na dwa słowa. Bardzo trudno było znaleźć nazwę, która nie miałaby innego znaczenia, której znaczenie nadałyśmy my.

Andrea: I żeby dało się ją wymówić we wszystkich językach.

- Gdzie poza Polską i Republiką Czeską grałyście i jak przyjmowana była wasza muzyka?

Andrea: Grałyśmy w całej Europie. Najdalej byłyśmy na Kostaryce.

Dorota: Najbardziej bałam się odbioru naszej muzyki właśnie na Kostaryce. To jednak nie Europa. Koncert był naprawdę super, a ludzie nie wiedzieli chyba na co idą, jaka to będzie muzyka. Wiedzieli tylko, że będzie granie na dwóch wiolonczelach. Może myśleli, że będzie muzyka klasyczna. Nie wiem. Przyjęli nas bardzo fajnie. Zagrałyśmy koncert, a zanim przeszłyśmy do sali, gdzie sprzedawane były płyty, wszystko było już sprzedane. To był zupełny szok.

Andrea: Czasami słuchacze w krajach poza słowiańskich nawet nie wiedzą, że śpiewamy po polsku, a my im tego nie mówimy. My i te piosenki jesteśmy jednością.

- Sprawdzałyście, czy na świecie ktoś robi coś podobnego do Was?

Andrea: Znam jedną wiolonczelistkę we Francji, dla której jesteśmy inspiracją.

- Co robicie poza Tara Fukami?

Andrea: Jestem profesorem muzyki.

Dorota: Jestem wiolonczelistką. Na stałe jestem w zespole Anety Langerovej, nagrałam z nią jej ostatnią płytę „Na Radosti”, ale gram z różnymi kapelami, które potrzebują wiolonczeli. Nasz wydawca wymyślił nawet płytę „feat. Dorota Barová”, na którą musiałam wymyślić piosenki, jakie przez lata zagrałam z innymi. Okazało się, że jest tego bardzo dużo i trzeba było zrobić wybór.

- Macie jakieś marzenia?

Dorota: Jako Tara Fuki chcemy grać jak najdłużej, chcemy mieć z tego radość, chcemy cieszyć się muzyką.

Andrea: I jeszcze żeby było o czym grać i śpiewać, i żeby było wciąż dla kogo grać.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.

Płyty duetu Tara Fuki kupić można w Sklepie Strefy Piosenki: sklep.strefapiosenki.pl

 

Październik 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
15
17
18
20
31

Nadchodzące wydarzenia


21
Paź
2017
11:00
21 październik 2017 11:00
Sala Koncertowa im. Krzysztofa Klenczona - Wieliszew, ul. Modlińska 1
VII Festiwal Poezji Śpiewanej Powrót do Krainy Łagodności godz. 11.00 - przesłuchania konkursowe godz. 18.00 - koncert [...]
21
Paź
2017
18:00
Koncert
21 październik 2017 18:00
Sala Koncertowa Radia Wrocław - Wrocław, al. Karkonoska 10
Artur Andrus w recitalu kabaretowym. Artur Andrus to dziennikarz, artysta kabaretowy, poeta, autor tekstów piosenek, pisarz, [...]
21
Paź
2017
19:00
Koncert
21 październik 2017 19:00
Filharmonia - Opole, ul.Krakowska 24
Grzegorz Turnau w koncercie pt. 7 widoków w drodze do Krakowa.
21
Paź
2017
19:00
21 październik 2017 19:00
Centrum Promocji Kultury w Dzielnicy Praga Płd. - Warszawa, ul. Podskarbińska 2
Robert Kasprzycki w jubileuszowym koncercie. Repertuar będzie miał charakter przedjubileuszowy, gdyż równo [...]
21
Paź
2017
20:30
Koncert
21 październik 2017 20:30
Sala Koncertowa Radia Wrocław - Wrocław, al. Karkonoska 10
Artur Andrus w recitalu kabaretowym. Artur Andrus to dziennikarz, artysta kabaretowy, poeta, autor tekstów piosenek, pisarz, [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL