21. OFPA - konferencja prasowa

wtorek, 14 marzec 2017

Finał Konkursu Krajowego 21. Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Artystycznej OFPA 2017 w Rybniku oceniało jury w składzie: Teresa Drozda, Ewa Kornecka, Jan Kondrak, Mariusz Kiljan i Jarosław Wasik. Werdykt jaki wydało jury znaleźć można w zakładce "Festiwale/Werdykty". Jednak ważne wydaje nam się również jego uzasadnienie. W kilku zdaniach każdy z jurorów przekazał swoje uwagi, które z pewnością zaciekawią nie tylko debiutujących wykonawców próbujących swoich sił na konkursowych scenach.

Jan Kondrak - przewodniczący jury
Wśród twórczości prezentowanej przez uczestników konkursu 21. Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Artystycznej widać sporo nowego muzycznego myślenia. Jarek Wasik podczas ubiegłorocznej OFPA, jako dyrektor placówki muzealnej, apelował o nowoczesność. Wszyscy myśleli, że zwariował, a on po prostu wie, że wszystko co stoi tyłem do przodu, co zapatrzone jest w głęboką dal, jest z natury skazane na szybką śmierć. Trzeba iść przodem do przodu, wypiąć się trochę na tradycję i rozglądać się na boki i wprzód. W tegorocznym werdykcie znalazły się nazwiska dziewczyn, grających na fortepianie nowocześnie. Uczestnicy konkursu, którzy grali jak progresywne zespoły rockowe w latach 70. natychmiast mieli kilka punktów mniej. Taki sposób oceniania jest odruchowy, to się dzieje z automatu. Nic nie pomogą tu opowiadania o zaawansowaniu warsztatowym wykonawcy. W przestrzeni odciska się pewien duch czasu i trzeba umieć go zwęszyć. Jeżeli macie być gwiazdami – musicie być drapieżnikami, a jeśli jesteście drapieżnikami – musicie poczuć żer.
Cała dziesiątka finalistów to już laureaci 21. OFPA. Dostrzegliśmy wśród nich sporo różnic, ale są one niewielkie. Jeśli chodzi o pierwszą nagrodę jury było zgodne, wyłamałem się tylko ja. Agnieszka Ozon – laureatka I nagrody – jest z Lublina, czyli tego samego miasta, w którym działam. Przyznaję się, że nie głosowałem na nią, ponieważ uważam, że nie wolno takich rzeczy robić.

Jarosław Wasik
Jestem pod dużym wrażeniem poziomu zaprezentowanego przez finalistów. Chciałbym nawiązać do tego, o czym mówił Jan, apelowałem o to, by sięgać po rzeczy nowe i nowoczesne. W ekspozycji Muzeum Polskiej Piosenki mamy już świetne wykonania piosenek Osieckiej i Kofty. Historia i życie zweryfikują również utwory, które zaprezentowane zostały podczas tego konkursu. Jest sens, by pisać nowe rzeczy. Był już na tym festiwalu moment, kiedy wykonawcy bardzo koncentrowali się na istniejącym repertuarze. To jest chyba ślepa uliczka. Tegoroczny konkurs to dla mnie świetne doświadczenie. W odróżnieniu od moich szacownych koleżanek i kolegów oceniałem tylko finałową dziesiątkę i miałem świeże spojrzenie. Bardzo ucieszyłem się, że tak dużo jest nowych rzeczy. Nie chodzi też o to, by wykonawca pisał i komponował, ale by umiał znaleźć kogoś, kto będzie dla niego pisał i komponował. Jako przykład podaję zawsze Marylę Rodowicz. Można ją kochać lub nie, ale przyznać jej trzeba, że miała czuja do autorów i kompozytorów. Szukała i wybierała bardzo różne typy twórczości, by zmieniać styl. Nie jest autorką ani kompozytorką, a proszę zobaczyć jak wiele piosenek w jej wykonaniu przeszło do historii. Nie namawiam państwa usilnie do tworzenia, ale do poszukiwań. Oczywiście wspaniale, gdy ktoś umie sam pisać teksty i muzykę.

Ewa Kornecka
Usłyszeliśmy tutaj teksty dotyczące współczesności. Przywołałabym „Czarne koszule”, które zaśpiewał Kacper Przybyła. Gracjan Kalandyk zaśpiewał piosenki diagnozujące to, co nas dzieli i boli. Chciwie i łapczywie słuchaliśmy, czy w propozycjach uczestników konkursu jest coś, co diagnozuje świat. Ale tym piosenkom, pomimo bolącej aktualności tekstu, brakowało innych wartości artystycznych, by uwzględnić je w finale. Być może będę przedstawicielem zmurszałego akademizmu, ale na takich festiwalach patrzę czy młodzi ludzie nie żyją w rodzaju kapsuły. Czy uprawiają tylko piosenki np. Edith Piaf i inne fantastyczne utwory, które sto razy ktoś już wykonał, i które właściwie nie opisują świata. Wydaje mi się, że po prostu żyjemy zbyt krótko i jeśli ktoś ma talent do pisania dobrych tekstów, do osądu sytuacji, powinien pisać, ponieważ kto jak nie my. Należy wystawiać głowę za okno muzeum szlachetnych utworów z dobrą muzyką. Próbować za pomocą pieśni diagnozować i opowiadać o otaczający nas świat.

Jan Kondrak
W mojej ocenie nie ma biedy w opisie polskiej rzeczywistości. Jest tak, jak powinno być. Media, które przekazują wiedzę o zjawiskach artystycznych bardzo się profilują. Najłatwiej będzie to pokazać na ogólnopolskich stacjach telewizyjnych, np. w sylwestra, widać jak każda ze stacji Polsat, TVP, TVN ma swoją stajnię artystów. To są światy nieprzenikalne. Efekt jest taki, że jeden artysta może dotrzeć do tylko jakiegoś procenta widzów i dziennikarzy w Polsce. Mało wiemy o sobie. Żyjemy w osobnych pomieszczeniach, osobnych klatkach, bez połączeń, przenikania. Nie bardzo jest komu rozbić te otaczające nas klosze i ściany. Polską rozrywką od dziesiątków lat rządzą obywatele, którzy nazywają się „widzi mi się”. Według widzimisia zawsze jest jakiś układ towarzysko-koleżeński. W ostatnich latach jest on czysto biznesowy. Odkąd media przestały zarządzać prawdą, a zaczęły zarządzać pieniędzmi, stało się to jeszcze bardziej absurdalne niż było w czasach PRL, kiedy rozrywką zarządzali kacykowie. Wtedy wystarczyło jednego Władysława Szpilmana, bohatera ducha, który powiedział, że na antenie Polskiego Radia nie będą grane utwory byle jak zaaranżowane. Była orkiestra radiowa, z którą nagrywali utwory poszczególni młodzi wykonawcy. Trzymano poziom. Dziś żyjemy w pewnym rozproszeniu. Poprzez festiwale takie jak OFPA próbujemy porządkować ten świat i pokazywać, co jest dobre, a co gorsze, co jest nowe, a co stare. Tyle że używamy z broni ręcznej, a przydałaby się broń rażenia masowego, by jakoś to uporządkować.

Zapewniam, że polska rzeczywistość opisywana jest w sposób drastycznie nowatorski. Mamy przykład Marcina Piotrowskiego, który przenosi wzorce hitów amerykańskich na grunt polski. To odwaga wyrażona w dwóch aspektach. Odwaga autora tekstów, który czerpie wzorce z Charlesa Bukowskiego i Allena Ginsberga, z czasów gdy w Ameryce pojawił się tępy konsumpcjonizm, a protest przeciwko niemu przenosił się również na środowisko muzyczne. Polskie społeczeństwo jest właśnie na etapie pierwocin konsumpcjonizmu, tępego i zachłannego. Pierwszymi reakcjami na to są teksty Marysi Peszek i Marcina Piotrowskiego. Piotrowski, który wszedł do finału 21. OFPA jest bardzo odważny. Mówi ludziom prawdę o człowieku, ale mówi to tak odważnie, że brzmi ona jak baśń. Wszyscy się śmieją, że on opowiada bajkę, a on wali prawdę prosto w oczy: miłość to bezprawie. Nazywa pewne stany rzeczy w specyficzny sposób, ale ma rację. Co z tego wynika? Przede wszystkim nauka i ostrzeżenie, system znaków ostrzegawczych, jakie sztuka zawsze ze sobą niosła. Jego sposób komponowania jest absolutnie nowatorski, również na gruncie amerykańskim. Bob Dylan również rozciągnął frazę i pozwalał sobie na dezynwolturę harmoniczną, krótko mówiąc na operowanie zgrzytem harmonicznym. Robił to jednak w mniejszej rozciągłości skali. Piotrowski idzie dalej, używa niskich dźwięków, wysokich, wydziera się, krzyczy, pajacuje. Jak Allen Grinsberg w zadymionej knajpie. Jedyną przeszkodą, która stanąć może mu na drodze do szerszej publiczności to, że on mówi troszkę po angielsku mówiąc po polsku. To się zmieni.

Bardzo pięknie świat opisuje bard, który nie wziął udziału w tegorocznej OFPA – Andriej Kotin. To Rosjanin, uczący języka niemieckiego w Zielonej Górze. W jego twórczości znajdujemy fantastyczne, globalne spojrzenie na świat. Jest w niej cała tradycja bardowska. Chciałbym byście zwracali uwagę na takich ludzi, ponieważ mają dużo do powiedzenia. Powiedziałem o dwóch przykładach typowo bardowskich, ale na gruncie popowym są choćby Czesław Mozil i Marysia Peszek.

Na 21. OFPA było kilka dobrych tekstów, np. bardzo dobry tekst, napisany z wdziękiem i talentem literackim przedstawiła Gabriela Kundziewicz. Z taką kulturą i klasą powinno się pisać o problemach kobiet. Problem feministyczny istnieje, bo nadal kultura paternalistyczna jest absolutnie dominująca.

Teresa Drozda
Po kolejnych dniach konkursowych rozmawialiśmy długo z wykonawcami o tym gdzie szukać repertuaru i jak go szukać. Oczywiście to, o czym mówi Jarek Wasik, by nie koncentrować się wyłącznie na Kofcie, Osieckiej i Młynarskim, jakkolwiek są to doskonałe piosenki, które trzeba znać, warto wziąć sobie do serca. Z drugiej strony – jeżeli znajdzie się sposób, by zaopiekować się jakąś piosenką, to również nie należy się przed tym bronić, o tym z kolei mówi często Magda Umer. Ale jednocześnie jak najbardziej trzeba szukać takich rzeczy, które są dzisiejsze i mówią trochę o dzisiejszym świecie i dzisiejszych czasach.

Ewa Kornecka
Każde wydarzenie w naszym życiu zmienia nas i nasze postrzeganie świata. Od dzisiaj jesteśmy innymi ludźmi, bo posłuchaliśmy pięknych i mądrych pieśni. W związku z tym chcę powiedzieć rzecz osobistą, podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Jako osoba silnie dotknięta pochodzeniem krakowskim, jestem wychowana na Ewie Demarczyk. „Taki pejzaż” zawsze grany był przez kapelę i dwa fortepiany, albo chociaż dwa fortepiany, bo dwie ręce to za mało na taki utwór. Otóż proszę państwa w moim życiu zaszła wiekopomna zmiana – da się zagrać „Taki pejzaż” na jednych skrzypcach i udowodniła to Dorota Kuziela-Brudzińska. Usłyszałam ją i jestem innym człowiekiem. Jestem szczęśliwa, że tu byłam. Dziękuję.

Jan Kondrak
Wiecie, gdzie wspomniana Maryla Rodowicz szukała repertuaru? Otóż szukała po laureatach Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie, który w czasach, gdy ona była młodsza, był najbardziej znaczącym dostarczycielem tekściarzy w kraju. Przez lata najlepsi autorzy byli laureatami głównych nagród SFP, np. Grzegorz Tomczak, Jan Wołek. Ona sięgała po ten repertuar, bo chciała mieć tekst od razu z muzyką. Rzeczywiście, jak mówiła Teresa Drozda na naszych spotkaniach po przesłuchaniach, Maryla Rodowicz zaśpiewała w pewnym momencie wszystkie najlepsze piosenki w kraju. Autorzy tych piosenek też je śpiewali, ale nigdy nie byli w stanie przebić się do świadomości powszechnej. Maryla Rodowicz była nośnikiem tych piosenek. Moim zdaniem Rybnik zastępuje w tej chwili kilka festiwali, które obumarły lub nie bardzo wiedzą co mają ze sobą dalej zrobić. Gromadzi powolutku całą pulę najzdolniejszych. OFPA ma taką siłę przyciągania i sprawną organizację, że może się stać najważniejsza na długie lata. Dziesiątka tegorocznych finalistów zaprezentowała autorskie propozycje plus coś z klasyki, albo wyłącznie autorskie propozycje, tylko w jednym przypadku były to dwie propozycje z klasyki. Statystyka dziesiątki świadczy, że ludzie chcą opisywać świat po swojemu i robią to.

Mariusz Kiljan
Bardzo dużo było mówione na temat piosenek, które państwo tworzycie i tekstów, które piszecie. Ale trzeba też myśleć o tym, że festiwale, w których bierzecie udział mają swoją nazwę. Jest festiwal piosenki artystycznej i festiwal piosenki aktorskiej, na każdym oceniane będzie coś innego. Na festiwalu piosenki aktorskiej, ci którzy oceniają, starają się zobaczyć jak potraficie interpretować innych. Inni jurorzy mówili o tym, żeby szukać autorów, którzy pomogą i pokażą wam własną drogę. Strasznie się cieszę, że sięgacie też do tekstów innych autorów, a nie tylko śpiewacie własne, że patrzycie też, co tworzą inni i potraficie ich nie naśladować, ale odtworzyć po swojemu. To jest fantastyczne. Mówię to jako aktor, bo całe życie zajmujemy się interpretowaniem czegoś innego. Przywoływana tu wielokrotnie Maryla Rodowicz była też świetną aktorką.

Jan Kondrak
Teraz powiem jeszcze kilka słów do finalistów i wszystkich innych uczestników konkursu. Oprócz tego, że słuchacie siebie, powinniście umieć animować całe środowisko. Krótko mówiąc, powinniście się nawzajem znać i wspierać, stworzyć platformy pokoleniowego samowsparcia. Jeśli tego nie zrobicie – nic z tego nie będzie. My chętnie wam pomożemy, ale zaraz poumieramy. Widzę postawę: wchodzę na scenę, gram i spadam do domu, potem na facebooku sprawdzamy czy dostałem się do finału. Jest to nagminne. Nie interesujecie się nikim i niczym poza sobą. W ten sposób prowadzicie siebie do zguby. Jeśli nie stworzycie środowiska, nie będziecie się nawzajem słuchać, to nie nauczycie się od siebie niczego i będziecie wolniej się rozwijać. Nie słuchanie się nawzajem w ramach jednego pokolenia powoduje spowolnienie rozwoju. Jeśli nie będziecie się słuchać, to wasze rodziny nie będą słuchać was nawzajem, a to znaczy, że nikogo nie będzie na widowni. Jak nikogo nie będzie na widowni, sens waszej roboty w sztuce spadnie do zera. Wszyscy jesteście przeznaczeni do roboty na super wartościowym poziomie, macie talenty i ludzie powinni was słuchać. Ale to się zdarzy tylko wtedy, gdy zaczniecie wspierać się między sobą, tworzyć więzi. Powodzenia!

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał honorarium za spisanie i zredagowanie rozmów. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
10
11
13
14
19
20
21
23
24
25
26
31

Nadchodzące wydarzenia


18
Gru
2017
19:00
18 grudzień 2017 19:00
Prom Kultury Saska Kępa - Warszawa, ul. Brukselska 23
Teresa Drozda przypomina... Święta oczami satyryków. Już kolejny raz w przedświątecznym okresie Teresa Drozda przypomni jak pisało i [...]
22
Gru
2017
18:00
22 grudzień 2017 18:00
Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych - Olsztyn, ul. Parkowa 1
Koncert pt. Kolędy z Czerwonym Tulipanem. Magiczny wieczór w nastroju znanych i lubianych kolęd, [...]
27
Gru
2017
20:00
27 grudzień 2017 20:00
Piwnica pod Harendą - Warszawa, ul. Krakowskie Przedmieście 4/6
Mateusz Nagórski w koncercie piosenek Jacka Kaczmarskiego pt. Żywioły. W programie koncertu znajdą się piosenki [...]
28
Gru
2017
19:45
28 grudzień 2017 19:45
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
29
Gru
2017
19:00
29 grudzień 2017 19:00
Kościół Matki Bożej Pocieszenia - Kraków, ul. Bulwarowa 15A
Robert Kasprzycki z zespołem w koncercie piosenek świątecznych w ramach cyklu pt. Nowa Huta. Dlaczego [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL