Zegarmistrz na skórce pomarańczy po słowackiej stronie - Tadeusz Woźniak

piątek, 05 maj 2017

Z koncertami jest różnie – czasami idziesz bo chcesz, bo potrzebujesz, bo nie możesz się doczekać. Czasami idziesz, bo idziesz – bez zbędnych refleksji, a czasami idziesz, bo nie masz nic lepszego do roboty. Z emocjami po koncercie także jest różnie – czasami koncert odfajkowujesz w swojej pamięci (było, ok, zaliczone), czasami wydarzenie porusza jakieś głębsze struny, ale czasami wali cię (powolutku) obuchem i przekracza twoje największe oczekiwania.

Tak było ze mną i środowym (3.05.2017) koncertem Tadeusza Woźniaka (z… zespołem), który odbył się w Kolbuszowej, w tamtejszym domu kultury. Koniec przedłużonego weekendu, do przejechania niby tylko 30 km (ale jednak), perspektywa powrotu do pracy – słowem nie chciało mi się. Jestem jednak z Galicji, a że bilety (w cenie bardzo umiarkowanej, ale zawsze) były kupione wcześniej, trudno – trzeba było jechać. Zebrałem do wiernego opelka ekipę (w postaci rodziny – co, sam będę się męczył?) i hajda na spotkanie z artystą, którego znam i cenię, ale… Ale czy to jest powód by przerywać martwienie się powrotem do pracy po długim weekendzie, czyli ulubione zajęcie każdej (omal) niedzieli?

Sala Miejskiego Domu Kultury zrobiła na mnie miłe wrażenie – przytulne pomieszczenie, pastelowe kolory, dobrze widoczna scena, mikser i akustyk umieszczony na balkonie – wszystko to wskazywało, że koncert organizowali fachowcy. Ciekawe, jaki będzie? Niech za odpowiedź wystarczy fakt, że po przeszło 100 minutach na mojej (i podejrzewam wszystkich) twarzach malowało się niedowierzanie – to już? To już koniec?

Tak, to był koniec tej cudownej, magicznej podróży, która oczarowała omal dwieście osób obecnych na koncercie. Ale przedtem był początek. Na estradę wszedł Tadeusz Woźniak, z gitarą i bardzo charakterystyczną fryzurą. Uderzył w struny i rozpoczął się spektakl. Spektakl niespieszny, przerywany dygresjami, anegdotami, opowieściami. Na scenie stopniowo pojawiali się kolejni wykonawcy – żona - Jolanta Majchrzak-Woźniak (śpiew, instrumenty klawiszowe), synowie – Piotr Woźniak (gitary, śpiew) oraz Mateusz Jagoda – skrzypce, automat perkusyjny. Żeby dopełnić skali nepotyzmu (jak przyznawał sam artysta, tłumacząc, że z rodziną jednak taniej), za kulisami pomagał Filip Woźniak, który jednak nie zdecydował się pojawić się na scenie. Zaniepokojonej publiczności żona wyjaśniła, że reszta rodziny została w domu.

Opisany zespół oczarował publiczność cudownymi piosenkami, starymi, nowymi, spokojnymi, dynamicznymi, lirycznymi i satyrycznymi. Była sama gitara akustyczna, były dwie gitary akustyczne, były chórki, były skrzypce, gitara elektryczna. Śpiewał Tadeusz Woźniak, miał także swój czas i Piotr, który mnie zachwycił wykonaniem piosenki „Nim przyjdzie wiosna” w dość surowej (w porównaniu z niemenowską) aranżacji. Nie brakło przebojów – „Hej, Hanno”, „Smak i zapach pomarańczy” czy dynamicznie wykonanego na koniec „Zegarmistrza światła”, ale były to tylko rodzynki w bardzo smacznym, apetycznym i doskonale podanym drożdżowym cieście.

Gdy po skończonym koncercie, w ciemnościach i strugach majowego deszczu, wracaliśmy do domu (w tle leciała jedna z zakupionych płyt) doszliśmy zgodnie do wniosku – to nie był dobry koncert. To był bardzo dobry koncert. Ba! - to był wspaniały koncert, a nepotyzm w muzyce nie jest taki zły. Szczególnie u Woźniaków. Doszliśmy także do wniosku (co niespotykane w Galicji), że gdyby bilety były dwa razy droższe, to i tak byłoby warto. W tym miejscu prywata – podziękowania należą się osobie, która te bilety w Kolbuszowej kupiła i niejako namówiła nas do pójścia. Dzięki Halinko. Wiąże się z tym jeszcze jedna refleksja – warto chodzić na koncerty, nawet jak się nie chce. Warto, bo może ominąć człowieka tak magiczne wydarzenie jak koncert Tadeusza Woźniaka z zespołem. Jeżeli zobaczycie kiedyś plakat taki koncert zapowiadający – idźcie koniecznie. Nie będziecie żałować. Gwarantuję.

Strefie Piosenki gwarantował i ogólnie zachwycał się:
Stefan Bolcman

 

Serwis strefapiosenki.pl powstaje dzięki pasji i zaangażowaniu autorek. Nikt nie dostaje za niego honorarium. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Wrzesień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
4
5
6
7
14
19
21

Nadchodzące wydarzenia


26
Wrz
2017
19:00
26 wrzesień 2017 19:00
Studio Koncertowe Polskiego Radia im.Witolda Lutosławskiego - Warszawa ul. Modzelewskiego 59
Koncert piosenek Wojciecha Młynarskiego pt. Piosenka to forma Magiczna. Kierownictwo muzyczne – Aldona [...]
26
Wrz
2017
19:15
Koncert
26 wrzesień 2017 19:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
Artur Andrus w recitalu kabaretowym. Artyście towarzyszy zespół muzyczny w składzie Wojciech Stec (fortepian) i Łukasz [...]
27
Wrz
2017
18:00
27 wrzesień 2017 18:00
Muzyczne Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej - Warszawa ul. Myśliwiecka 3/5/7
Nula Stankiewicz w koncercie piosenek Agnieszki Osieckiej pt. Byle nie o miłości. Występują:Nula Stankiewicz - śpiewJanusz Strobel - gitara klasycznaWłodzimierz Nahorny - fortepianMariusz "Fazi" [...]
27
Wrz
2017
19:00
Koncert
27 wrzesień 2017 19:00
Teatr im. Adama Mickiewicza - Częstochowa, ul. Kilińskiego 15
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Recital "Mój ulubiony Młynarski" to hołd [...]
27
Wrz
2017
19:15
Koncert
27 wrzesień 2017 19:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
Artur Andrus w recitalu kabaretowym. Artyście towarzyszy zespół muzyczny w składzie Wojciech Stec (fortepian) i Łukasz [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL