Chciałbym nagrać płytę radosną - mówi Konrad Imiela

sobota, 06 styczeń 2018

O swojej najnowszej płycie i planach na przyszłość Teresie Droździe opowiedział Konrad Imiela – śpiewający aktor, reżyser, dyrektor Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu:

- Przede wszystkim czuję się artystą i raz na jakiś czas potrzebuję artystycznej odskoczni od wszystkich moich profesji, które wymieniłaś. Potrzebuję wentyla, którym mogę wypuścić na świat twórczość bardzo osobistą. Płyta, która jest pretekstem naszego spotkania, właśnie taka jest.

- Mówimy o płycie pt. Wrażliwość na olśnienie w normie. Tytuł nie ma znaków przystankowych, a przecież sposób w jaki go przeczytamy, może nieco zmienić sens.

- Niech każdy czyta ten tytuł tak jak chce. Zrobiłem materiał, który najpierw był koncertem w teatrze i zastanawiałem się długo jak go nazwać, wcześniej niektóre tytuły moich spektakli przychodziły do mnie we śnie, a tutaj nic... Zaważył przypadek. Poszedłem na badania okresowe, wśród których było i takie, jakie przechodzą kierowcy. Polega ono na tym, że zostajesz oślepiony, a zaraz potem musisz rozpoznać kształty i litery. Po tym badaniu dostałem pieczątkę: "wrażliwość na olśnienie w normie". Pomyślałem, że to niejednoznaczny, dobry tytuł koncertu i płyty.

- Ale płyta nie jest zapisem koncertu. To robota studyjna.

- Nie jest to płyta nagrana live, natomiast jest to płyta nagrana na "setkę". Nagraliśmy ją wchodząc do studia we trzech: ja, Piotr Dziubek i Adam Skrzypek. W tym materiale bardzo ważna jest szczerość, nie chciałem zatem oszukiwać słuchacza procesem nagrywania. Nie ma tam klejenia wersji. Po nagraniu wybraliśmy najlepsze wersje każdej piosenki.

- Z mojego punktu widzenia na tej płycie najistotniejszy jest fakt, że większość utworów, które się na niej znalazły to rzeczy napisane przez Ciebie od początku do końca, i słowa i muzyka.

- Płyta jest pewnego rodzaju opowieścią, choć być może fabuła jest czytelna tylko dla mnie.  Do ciągłości tej opowieści pasowały mi dwa obce teksty. Jeden to Sonet 129 Williama Szekspira - sonet o żądzy, do którego muzykę napisał Piotr Dziubek, a drugi to wiersz Juliana Tuwima "Berlin 1913" z muzyką Leszka Możdżera. Pozostałych dziesięć piosenek to moje autorskie utwory.

- Twoja poprzednia płyta nosiła tytuł "Garderoba męska". Pod wpływem wstępu, który napisałeś na "Wrażliwości", wzięłam tę poprzednią do ręki, żeby przypomnieć sobie Twoje autorskie piosenki. Mało tego, wydaje mi się, że przynajmniej dwa utwory mogły by się znaleźć na wydanej przecież kilkanaście lat później "Wrażliwości", kiedy jesteś już zupełnie kimś innym. Jaki masz stosunek do poprzedniej płyty, skoro mimo upływu czasu Twoje widzenie świata, sposób nazywania świata i opowiadania go głosem wcale się tak bardzo nie zmienił.

- Wcześniej rzadziej zdobywałem się na szczerość. Tytuł poprzedniej płyty wiele mówi: "Garderoba męska". Jestem aktorem, opowiadam historie wymyślonych postaci, przebieram się za nie. "Garderobę" zaśpiewałem w imieniu różnych bohaterów kolejnych piosenek. Podmiotem płyty "Wrażliwość na olśnienie w normie" jestem ja. Absolutnie. Na koncertach mówię, że jest to opowieść o pewnym czterdziestoparolatku w wielkim mieście, w Europie. Przecież w pewnych okolicznościach, w pewnym wieku, przeżywamy chyba podobne rozterki i targają nami podobne emocje. Myślę, że wiele osób, słuchaczy tej płyty, może w moich piosenkach rozpoznać własne historie.

- Byłam pewna, że mi powiesz, że "Garderoba" to zamknięty rozdział i nie chcesz pamiętać o tej płycie, albo że zapytasz, które piosenki mogłyby się znaleźć na "Wrażliwości".

- A które piosenki mogłyby się znaleźć na "Wrażliwości"…?

- Myślę, że na pewno "Cybulski" i "Po tamtej stronie kołdry".

- "Po tamtej stronie kołdry" to piosenka którą wciąż czasami gramy na koncertach z moją córką Zosią  - studentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Ona też pisze, jako czterolatka wymyśliła piosenkę "Wszystko może się zdarzyć", którą nagraliśmy rodzinnie, później umieściłem ją na "Garderobie męskiej". Udało mi się oswoić Zośkę z faktem, że napisanie piosenki jest czymś naturalnym, że to nie jest coś niedostępnego. Dzisiaj ma odwagę opisywania świata i siebie w piosenkach, stworzyliśmy projekt artystyczny, do którego mam specjalny stosunek. Składają się na niego piosenki Zosi i moje, a koncerty gramy jako "Imiela & Skrzypek" w składzie: ja, Zosia, Adam Skrzypek (kontrabas) i Sebastian Skrzypek  (perkusja). Dwóch przyjaciół i ich dorosłe dzieci. Piosenki z "Garderoby" wciąż są mi bliskie, czasami sięgam po te utwory, nie odcinam się od nich.

- Wracając do najnowszej płyty, odnoszę wrażenie, że zrobiłeś tę płytę kompletnie nie oglądając się na współczesne media. Utwory trwają po 6 – 7 minut. Sądzę, że nie masz wielkiej nadziei, że jakieś radio te utwory zagra.

- Mam taką nadzieję, dlatego rozmawiamy, ale faktycznie nie jest to koniunkturalnie przemyślane. Chciałem zrobić wszystko tak jak podczas tworzenia tego materiału czuliśmy z Piotrem i Adamem, bo oni są w dużej mierze autorami tej płyty. Aranżacje wszystkich piosenek stworzyliśmy na próbach. Piotr Dziubek gra na fortepianie, a w jednym utworze na akordeonie, Adam na kontrabasie. Postanowiliśmy nie zapraszać do zespołu perkusisty, poszukać ekwiwalentów instrumentów perkusyjnych. W kieszeniach mam poukrywane metalowe pudełka w które uderzam drewnianą pałką, w niektórych utworach chodzę, tańczę się w takich skrzyniach ze żwirem różnej grubości. Na scenie wygląda to efektownie i daje wizualny kontekst. Tworzyliśmy z tych piosenek rozbudowane formy muzyczne, później odrzucaliśmy niepotrzebne dźwięki, nie kontrolowaliśmy czasu. Starałem się, aby poszczególne piosenki nie były przegadane tekstowo ani muzycznie. To zamknięte formy, których długość jest w pełni uzasadniona. Oczywiście takie jest moje odczucie, a ocenę pozostawiam słuchaczom.

- Fascynujące jest, że opowiadając o tej płycie, więcej mówisz o muzyce niż o słowach. Mnie się zawsze wydaje, kiedy mam do czynienia z autorem piszącym i słowa i muzykę, że jednak wszystko zaczyna się od słowa. A Ty mówisz, że to co dzieje się w warstwie muzycznej jest równie ważne, a czasami ważniejsze.

- Przy okazji wydania tej płyty zdarza mi się udzielać wywiadów i przed jednym z nich, dziennikarz poprosił mnie tylko o teksty utworów. Nie przepadam za czytaniem ich bez muzyki, więc odmówiłem. Gdybym chciał napisać wiersz, pewnie napisałbym go inaczej. W wydawnictwie, razem z CD znalazły się teksty, ale są to teksty dla kogoś, kto już ma płytę i słucha ich z muzyką. Pisząc je, miałem w głowie konkretny klimat muzyczny. W przypadku tej płyty ciężko mi mówić osobno o tekstach i osobno o muzyce.

- Płyta jest całością, natomiast ja skupiona jestem na tekście. Nie umiem zobaczyć momentu, co na mnie w konkretnym utworze działa, czy to tekst, czy tekst w połączeniu z muzyką, a może sama muzyka, dzięki której ten tekst słyszę lepiej.

- Różni twórcy mają różny warsztat. Ktoś najpierw pisze tekst, inny najpierw pisze muzykę. Podczas tworzenia tego projektu na początku każdej piosenki ważna była szczególna emocja, bardzo konkretny stan emocjonalny. W przypadku tego materiału to życie dostarczyło mi ten stan, a ja opisywałem go najpierw tekstem, ale w głowie miałem już klimat muzyki.

- "Ulica Kościuszki" to słuchowisko, utwór, suita, da się to wykonać na koncercie?

- Ośmieliłem się stworzyć taką formę po kontakcie z paroma utworami Toma Waitsa, chyba najbardziej zainspirowało mnie "Potter`s field". "Ulica Kościuszki" w podobny sposób jest opowieścią, w której muzyka podąża za emocjami mówionego tekstu. To dla mnie bardzo ważny utwór, terapeutyczny. Siedem lat temu zostałem dość dotkliwie pobity właśnie na ulicy Kościuszki. To zdarzenie, które w swojej pierwszej fazie było bardzo przykre, dla mnie obróciło się w coś niezwykle pozytywnego. Po tym zajściu doświadczyłem dużo pozytywnej energii od ludzi. Nie wiem, czy miałbym inny pretekst, by zdać sobie z niej sprawę. Ten incydent był dość głośny we Wrocławiu. Uświadomiłem sobie, że mój los nie jest obojętny wielu osobom dla mnie anonimowym. Pomijając dziesiątki maili, telefonów i wizyt w szpitalu moich bliskich, rodziny i przyjaciół, niezwykłe były późniejsze spotkania z nieznanymi mi ludźmi gratulującymi powrotu do zdrowia, gdzieś w sklepie, na ulicy. Ktoś zupełnie przypadkowy mówi mi, że się o mnie martwił, to mocno działa. Przez długi czas po tym zdarzeniu miałem dużo więcej pozytywnych zdarzeń niż to zło, które wydarzyło się pewnej czerwcowej nocy na ulicy Kościuszki. Po dramatycznych zajściach i potężnych emocjach, które im towarzyszą, każdy chce odreagować, jedni biegają maratony, niektórzy uciekają w nałogi, a ja stworzyłem opowieść tekstowo-muzyczną. W tym utworze wyrzuciłem złe emocje i zamknąłem w sobie ten etap. Dla mnie jako aktora i reżysera, który przygląda się charakterom i osobowościom, ciekawe było to, co stało się ze mną samym. To jedyny utwór, który na płycie wyciąłem z chronologii. Na koncertach gramy go jako utwór czwarty, natomiast na płycie umieściłem go na samym końcu, nie chcę serwować tej traumy komuś, kto słucha sobie miło płyty w samochodzie. Najwyżej wyłączy przed ostatnim numerem.

- Na następną Twoją płytę trzeba będzie czekać kolejnych 15 lat?

- Na pewno nie. Przez ten czas zagrałem wiele ról, stworzyłem wiele przedstawień, zajmuję się prowadzeniem potężnego teatru. Chcę baczniej obserwować tę moją potrzebę osobistej wypowiedzi i znajdować na nią miejsce wśród wielu innych artystycznych aktywności. Chciałbym zarejestrować projekt z naszymi dziećmi "Imiela & Skrzypek", bo on jest szczególny, bardzo lubimy grać z nimi koncerty. Później chciałbym nagrać płytę radosną, może nawet taneczną. Jestem w innym miejscu mojego życia, po tej słonecznej i pozytywnej stronie.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał honorarium za spisanie i zredagowanie rozmowy. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik, w którym znaleźć można również wydawnictwo "Wrażliwość na olśnienie w normie" - sklep.strefapiosenki.pl
Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Nadchodzące wydarzenia


Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL