Akompaniator - Urodziny - Zbigniew Łapiński skończył 60 lat

niedziela, 09 grudzień 2007
Plakat koncertu12 listopada 2007 roku Zbigniew Łapiński – znakomity pianista, kompozytor, aranżer i akompaniator - skończył 60 lat. Idący w Jego ślady syn – Dariusz Łapiński, wspólnie z Michałem Szolcem, prezesem Fundacji "Jednym Głosem", postanowił fakt ów uświetnić koncertem.
Koncert zatytułowany "Akompaniator Urodziny" odbył się w Warszawie, w Centrum "Łowicka", w dniu urodzin Jego bohatera. Zjechało wielu gości i przyjaciół. Na widowni byli m.in. Marcin Wolski, Włodzimierz Korcz, Jerzy Satanowski, Jolanta Szydzińska – szefowa olsztyńskich Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy Poezję", którymi Zbigniew Łapiński całe lata opiekował się muzycznie, był zespół Czerwony Tulipan...
Na scenie pojawili się natomiast (w kolejności prezentacji) Marian Opania, Stanisław Elsner Załuski, Joanna Jeżewska, Tomasz Wachnowski, Grupa MoCarta, Małgorzata Czajka, Krystyna Świątecka, Kuba Sienkiewicz, Joanna Lewandowska, Jörn Simen Överli i Ruth Wilhelmine, którzy specjalnie na ten koncert przyjechali z Norwegii oraz Jan Kondrak.
Całość z wielkim wyczuciem i ogromnym ciepłem poprowadził Dariusz Łapiński.

Po koncercie zebrałam garść wspomnień i refleksji, które niniejszym przytaczam.

Jan Kondrak:
Minęło 25 lat mojego bycia na scenie, a ja nie pamiętam ani jednego z koncertów, w którym brałem udział. Po prostu, zawsze koncentruję się na tym, co mam zrobić. A to był pierwszy koncert, którego wysłuchałem aż to ostatniego utworu i gdzie kompletnie zapomniałem, że mam tam wystąpić. Atmosfera koncertu oraz różnorodność, którą prezentowali artyści i fakt, że poprowadził to Darek Łapiński, spowodowały, że ciągle jestem pod wrażeniem. Darka znam od paru lat, ale jako muzyka nie konferansjera, a tu pokazał, że świetnie się do tej roli nadaje. Koncert był tak pomyślany, tak poprowadzony i tak wykonany, że mnie jego atmosfera całkowicie wciągnęła, wręcz wkręciła.

Dariusz Łapiński:
Dariusz Łapiński Mojemu Tacie nigdy nie zależało na fetach i promowaniu własnego nazwiska. Warto jednak przypomnieć, że w 1992 roku Pomaton przyznał mi tytuł "Najlepszego Akompaniatora". Zdobył norweską nagrodę Spellemannprisen (norweska nagroda Grammy), zdobył polską Złotą Płytę, a jednocześnie zawsze był człowiekiem drugiego planu.
Wszyscy kojarzymy nazwiska takie jak Kaczmarski, Daukszewicz, Sienkiewicz, Janda, Wolski, a wszyscy oni współpracowali z moim Tatą. On, swoim akompaniamentem, dodawał im skrzydeł i to co uzyskali, i to jak wysoko się wzbili, udało się, między innymi, dzięki niemu. Wiedzą, ile Mu zawdzięczają, jednak dla szerszej publiczności to już oczywiste nie jest, a jednocześnie Tacie na tym najwyraźniej nie zależy. To jest wspaniałe na swój sposób, zupełnie nie z tych czasów, ale wspaniałe.
- Uparłeś się jednak, żeby fetować 60-te urodziny Zbigniewa Łapińskiego...
Sam pomysł, żeby zorganizować koncert wyszedł od mojego przyjaciela Michała Szolca. Michał zajął się sprawami organizacyjnymi, jak znalezienie miejsca, w którym by się to odbyło, reklamą, tortem… Ja wziąłem na siebie sprawy związane z muzyką, czyli kontakt z wykonawcami, ustalenie repertuaru i tonacji. Być może zabrzmi to trywialnie, ale osoby, które wystąpiły w koncercie nie są łatwo osiągalne, więc trzeba było włożyć w tę część organizacji koncertu również bardzo dużo pracy. Próby odbywały się również przez internet, Skype'a oraz przez telefon (śmiech).
Jednocześnie najważniejszym zaczynem tego pomysłu było to, że Tata musi być na sali. To z założenia nie był koncert o nim tylko dla niego. W prezencie. Goście zjechali tutaj z całej Polski, a Jörn Simen Överli z żoną Ruth z Norwegii, specjalnie na to wydarzenie, żeby wystąpić dla Zbigniewa Łapińskiego i żeby Go spotkać. Gdyby Taty tutaj nie było, cała ta impreza nie miałaby sensu, dlatego druga gigantyczna praca, którą włożyłem w organizację koncertu, to było przekonanie Taty, że jednak warto wyjść z domu.

Jorn Simon OverliJörn Simen Överli:
Miałem przyjemność poznać Zbyszka w 1983 roku. Wcześniej nagrałem już kilka piosenek Jacka Kaczmarskiego i znajomi Polacy, mieszkający w Norwegii, stwierdzili, że muszę pojechać do Polski i poznać Zbyszka. Tak też zrobiłem, a spotkawszy się z nim zaproponowałem mu aby przyjechał do Norwegii. Zobowiązałem się przy tym, że zorganizuję nam dużo koncertów. Po kilku dniach namysłu - zgodził się. Nagraliśmy razem dwie płyty. Jedną z piosenkami tria Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński i innych polskich poetów, drugą z pieśniami Włodzimierza Wysockiego przetłumaczonymi na norweski, która w 1989 roku zdobyła najważniejszą norweską nagrodę muzyczną. Niektórzy utrzymują więc, że Zbigniew Łapiński jest bardziej znany w Norwegii niż w Polsce. Pracowaliśmy razem przez 12 lat i zagraliśmy łącznie ponad 1500 koncertów.
Dziś jestem w Polsce przede wszystkim po to, żeby podziękować Zbyszkowi za to wszystko, co dostałem ja oraz tak wiele osób w Norwegii.
Nie widzieliśmy się 8 lat i zaraz idziemy sobie porozmawiać po norwesku, bo Zbyszek nauczył się norweskiego w ciągu roku, ja zaś próbowałem nauczyć się polskiego, ale w końcu się poddałem i od tego czasu rozmawiamy wyłącznie po norwesku.
- Dlaczego śpiewa Pan w Norwegii piosenki Jacka Kaczmarskiego, czy można je tam zrozumieć?
Dlaczego? Ponieważ sądzę, że są to bardzo dobre piosenki, które dotykają wielu różnych ważnych spraw dotyczących człowieka – i to na różnych poziomach. Piosenki Kaczmarskiego opowiadają historie, nad którymi możesz i musisz się zastanowić. Historie uniwersalne. To nie są piosenki, które wpadają jednym uchem, a wylatują drugim. Poza tym pochodzę z Norwegii, która pod wieloma względami jest, czy też była, poza głównym nurtem ważnym wydarzeń, także artystycznych. Może nieco ten dystans zniwelowałem.

Kuba Sienkiewicz:
Kuba Sienkiewicz Piosenka, której prawykonanie miało miejsce na dzisiejszym koncercie, powstała do melodii, którą  Zbyszek Łapiński udostępnił mi na potrzeby filmu "Kariera Nikosia Dyzmy". Jej roboczy tytuł brzmiał "Poranek katarynki", a specjalnie na dzisiejszy wieczór postanowiłem dopisać do niej słowa i tak powstała piosenka rymowanka, o wszystkim i o niczym, jak to zwykle u mnie.
Ze Zbyszkiem poznaliśmy się na benefisie Salonu Niezależnych. To jest bardzo dobre towarzystwo... Zaprosiłem Zbyszka do współpracy przy moich kolejnych płytach, począwszy od roku 2000. Zbyszek zrobił aranżacje wielu moich piosenek na płycie "Studio Szum". Potem u niego w domu, na poddaszu, nagraliśmy płytę-cegiełkę dla Amnesty "Kup Pan cegłę". To była rejestracja naszego wspólnego muzykowania, nagranie na tzw. "setkę". Wystąpiliśmy razem w Opolu, nagraliśmy razem ścieżkę dźwiękową do filmu "Kariera Nikosia Dyzmy", trochę się tych wspólnych prac nazbierało...

Krystyna ŚwiąteckaKrystyna Świątecka:
Byłam zafascynowana, jak wszyscy wówczas, twórczością tria Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński i nawet ośmieliłam się, w 1983 roku na Spotkaniach Zamkowych "Śpiewajmy Poezję", zaśpiewać w konkursie ich dwie piosenki. Zresztą zdobyłam wtedy Grand Prix. Nie znałam ich osobiście, ale wiedziałam że są i byłam zafascynowana tym, co robią. A potem przez lata bycia na scenie zdarzyło się, że gdzieś się w końcu spotkaliśmy. Nawet nie pamiętam, w którym to mogło być roku.
Natomiast najpełniej moja współpraca ze Zbyszkiem Łapińskim objawiła się w spektaklu "Taniec życia", który był muzyczno-malarskim widowiskiem inspirowanym twórczością Edwarda Mucha. Powstał w 1986 roku. Do tego programu potrzebny był mi dobry kompozytor, który zrobi muzykę do wierszy napisanych przez Danutę Sokołowską. Zbyszek, tak jak namalowane są te obrazy Mucha, namalował muzykę i to są jedne z piękniejszych piosenek w moim repertuarze. Śpiewam je do dziś, a od tego czasu minęło ponad 20 lat.
Dziś, kiedy mam świadomość Jego wielkości, nie ośmieliłabym się go poprosić o te kompozycje. Mało tego, uważam dzisiaj, że to była bezczelność z mojej strony, że poszłam do niego i powiedziałam, że mam taki pomysł i czy by nie skomponował...
Co prawda, Zbyszek powiedział mi kiedyś, że zgodził się ponieważ byłam pierwszym człowiekiem, który zwrócił się do niego jako do kompozytora, a nie akompaniatora. Potraktowałam go jako kompozytora i to go widać ujęło.

Dariusz Łapiński:
Michał Szolc i Dariusz Łapiński Ja również odpowiadam teraz za koncerty. Z zawodu jestem aranżerem, zajmuję się koncertami, dużymi i małymi. Uczyłem się tego fachu od Taty, który był kierownikiem muzycznym wielu imprez i czasami mnie tam zapraszał, a czasami spotykaliśmy się niezależnie od pokrewieństwa. Kiedy pełniłem swoją rolę szeregowego muzyka, to widziałem jak wygląda ta praca od środka, jak On pracuje z innymi i jak w każdej pracy, pewne rzeczy mi się podobały, a inne nie.
Uczyłem się trochę przez zaprzeczenie. Tata jest współpracownikiem niezwykle trudnym. Przywołam słowa jednego z naszych gości: "Wiele wymaga od innych, ale jeszcze więcej od siebie." W związku z tym, to stawianie wysoko poprzeczki, czasami kazało Mu zachować się nieco bardziej gwałtownie... dawał proste dyspozycje.
Muzycznie przygotowałem ten koncert, ale w nim nie grałem... Na próbach Marcin (Partyka), znakomicie dziś akompaniujący wykonawcom, niektóre utwory grał świetnie, ale niektóre wolałem, żeby zagrał w klimacie "jubilata", mniej na jazzowo.
- I to Ty mu dawałeś "proste dyspozycje" (śmiech). Zaś nad faktem, że ręka Łapińskiego jest rozpoznawalna niemal od pierwszych dźwięków, nie ma się co rozwodzić, bo to fakt...
To prawda i na tym polega cała wielkość tego "zjawiska" jakim jest Zbigniew Łapiński. Pomimo iż jestem jego synem, przyznaję, że to jest postać encyklopedyczna i jestem przekonany, że to co stworzyło trio Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński jest absolutnie ponadczasowe i będzie funkcjonować zawsze. Zmieniają się mody, ale pewne rzeczy po prostu zostają, np.: "Kanon" Pachelbela, "Adagio" Albinioniniego, The Beatles i tak samo będzie z triem Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński. Wiadomo, że to nie było tak, że jedna osoba pracowała nad twórczością Tria: Jacek przynosił teksty, we trzech pracowali nad muzyką. Kompozycje w wielu programach rozdzielone są w zasadzie po równo i nie sposób zaprzeczyć, że bez Taty wyglądałoby to inaczej.

Jan KondrakJan Kondrak:
Podczas koncertu uświadomiłem sobie, że Łapiński w Trio miał wielki udział kompozytorski. Zbyszek jest niesamowicie pomysłowym kompozytorem, ma własny paradygmat akompaniamentu. On jest rozpoznawalny jako akompaniator i ten koncert nazywał się „Akompaniator”, jednak ten tytuł nie oddaje pełnego spektrum artystycznych możliwości i potencjału Zbyszka Łapińskiego.

Krystyna Świątecka:
Myślę, że Zbyszek jest akompaniatorem wspaniałym, ale również wspaniałym artystą i muzykiem. On zawsze gra te dźwięki, które trzeba i wtedy kiedy trzeba. Ani za dużo, ani za mało. To jest po prostu wrażliwość muzyka i artysty, kompozytora, akompaniatora, aranżera. I oby jeszcze Zbyszek skomponował wiele pięknych piosenek, czego Jemu i nam wszystkim z całego serca życzę.

Wysłuchała i dopytywała: Teresa Drozda.
Spisała: Basia Radziszewska.
Fotorelację z koncertu można znaleźć w "strefowej galerii".

Lista utworów wykonanych podczas koncertu "Akompaniator Urodziny":
"Quo Vadis, Rosjo?" - Marian Opania z zespołem;
"Ballada żebracza" - recytacja Stanisław Elsner Załuski;
"Telewizjomanka" - Joanna Jeżewska z zespołem;
"Prosty Człowiek" - Tomek Wachnowski z zespołem;
"Kwartet Na Cztery Ręce" - Grupa MoCarta;
"Kołysanka" - Małgorzata Czajka, Marcin Partyka, Grupa MoCarta, Jan Trojanowski;
"Kobieta i Mężczyzna" - Krystyna Świątecka z zespołem;
"Dobre Rady Pana Ojca" - Kuba Sienkiewicz;
"Poranek Katarynki" - Kuba Sienkiewicz;
"Spadło (na mnie niespodzianie)" - Krystyna Świątecka, Marcin Partyka;
"Idę" - Joanna Lewandowska z zespołem;
"Czerwony Autobus" - Joanna Lewandowska, Jörn Simen Överli z zespołem;
"Dzieci Hioba" - Jörn Simen Överli z zespołem;
"Śpiew delfinów" (wokaliza) - Ruth Wilhelmine;
"Polska" - Jan Kondrak, Stanisław Elsner Załuski z zespołem.

Wykonawcom towarzyszył zespół w składzie:
Marcin Partyka (fortepian), Krzysztof Łochowicz (gitara), Michał Kapczuk (kontrabas).

Grupa MoCarta wystąpiła w składzie: Filip Jaślar, Michał Sikorski, Paweł Kowaluk, Bolek Błaszczyk.

Lipiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
3
4
5
16
17
18
19
24
25

Nadchodzące wydarzenia


21
Lip
2017
17:00
21 lipiec 2017 17:00
Muszla koncertowa w parku zdrojowym - Głuchołazy, ul. Parkowa
XI Międzynarodowy Festiwal Piosenki Turystycznej Kropka - pod patronatem Strefy   20.07.2017 - czwartek (taras przy [...]
22
Lip
2017
14:00
22 lipiec 2017 14:00
Muszla koncertowa w parku zdrojowym - Głuchołazy, ul. Parkowa
XI Międzynarodowy Festiwal Piosenki Turystycznej Kropka - pod patronatem Strefy   20.07.2017 - czwartek (taras przy [...]
23
Lip
2017
16:00
23 lipiec 2017 16:00
Muszla koncertowa w parku zdrojowym - Głuchołazy, ul. Parkowa
XI Międzynarodowy Festiwal Piosenki Turystycznej Kropka - pod patronatem Strefy   20.07.2017 - czwartek (taras przy [...]
23
Lip
2017
19:30
23 lipiec 2017 19:30
Flora Caffe - Warszawa, al. Ujazdowskie 4
Joanna Lewandowska w prapremierowym koncercie promującym płytę pt. "Niebo dla Złodziejek – 3 [...]
26
Lip
2017
18:00
26 lipiec 2017 18:00
Park Zdrojowy - Kudowa-Zdrój
II CZ-PL festival   26 lipca, środa godz. 18:00 - Wernisaż prac Jana Młodożeńca i Jana Rajlicha w Nachodzie - Młodożeniec i Rajlich należeli do [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL