Za nową płytę trudno się zabrać - mówi Mirosław Czyżykiewicz

niedziela, 17 luty 2008
Z Mirosławem Czyżykiewiczem rozmawia Teresa Drozda.

- Byłam niedawno na koncercie "Echa Spotkań Zamkowych" w Parku Sowińskiego w Warszawie i w części z piosenkami Grzegorza Ciechowskiego "Halucynacje" niezwykłe wrażenie zrobiło na mnie Twoje wykonanie piosenki "Tu jestem w niebie". Zaśpiewałeś z samą gitarą, używając nie tylko strun, ale też jej pudła. Zabrzmiało to niezwykle.

- Dziękuję za tę miłą opinię. Do mojej interpretacji tej piosenki odniósł się do tej pory manager Republiki - Jerzy Tolak oraz Zbyszek Krzywański, którzy bardzo ciepło przyjęli tę wersję. Zrobiłem z tej piosenki erotyk, dosyć wewnętrzny dialog, spokojny i cichy na niuansach gitarowych, z których tak bardzo lubię korzystać.
- Miałam też okazję rozmawiać ostatnio z kimś, kto był w Teatrze na Woli, na koncercie z piosenkami Włodzimierza Wysockiego "Konie narowiste" i opowiadał samymi wielkimi literami o Twoich wykonaniach Wysockiego. Sygnalizuję to, prawiąc Ci odrobinę komplementów, na które zasługujesz, ale też po to aby pokazać, że nie zawsze śpiewający autor powinien grać tylko swoje piosenki. Jesteś przykładem tego, że na swój język możesz przełożyć bardzo różne stylistyki, bo przecież Republika nie do końca mieści się w tym, co robi Mirosław Czyżykiewicz na co dzień.

- To było dosyć trudne zadanie. Zresztą po wielu latach uświadamiam sobie, że dzięki tym zaproszeniom do koncertów ku pamięci kolegów, Wojtka Bellona, Agnieszki Osieckiej i Edwarda Stachury, do udziału w których zaprosił mnie Jurek Satanowski, i różnych innych, gdzie śpiewałem piosenki Jacka Kaczmarskiego, Marka Grechuty, Włodzimierza Wysockiego, Grzegorza Ciechowskiego, Leonarda Cohena, Andrzeja Sikorowskiego i Andrzeja Poniedzielskiego, że z tych piosenek można by nagrać całą płytę. To mógłby być pomysł na odrębną płytę, chociaż nadużyciem byłoby nazwanie jej "Solo". Wykonania te jednak były i są nie bez znaczenia dla mojego warsztatu. Ciągle się uczę. Proces dojrzewania wszystkich piosenek jest stały i trwa. Cieszy mnie to, że żadna z piosenek nigdy nie jest ostatecznie skończona. Zawsze zostawiam sobie trochę niewiadomej i, w pewnym sensie, bawię się treścią czy formą. Robię to nie dla samej zabawy, ale raczej by znaleźć pewne niuanse i subtelności interpretacyjne, dzięki którym ja się również nie nudzę przy ich śpiewaniu. Po 30 latach w zawodzie potrafię chyba też bezpiecznie ustalić granice, żeby czegoś nie przejaskrawić, nie zrobić karykatury czy groteski. Zwłaszcza, że są to zazwyczaj zamyślone piosenki, jak to niektórzy określają: smutne i długie.

- Zastanawiam się na ile ciekawe i trudne jest podejmowanie takich prób mierzenia się z piosenkami innych autorów. Zwłaszcza, że to zazwyczaj są zamówienia do dużych koncertów-składanek, na jedną, dwie piosenki. A wykonawców kilkunastu. Takie wykonanie może zniknąć, może pozostać niezauważone.


- Szczęśliwie jest tak, że te rzeczy są często dokumentowane. Tak stało się z programami "Zanim będziesz u brzegu" oraz "Konie Narowiste", które wydane zostały na płytach. Są również rejestracje telewizyjne koncertów, w których wziąłem udział.

- Jest jednak trochę sprzeczności w tym, co mówisz. Wykonania, o których mówisz, są zazwyczaj pierwsze, ale właśnie wtedy są rejestrowane. Piosenka jest więc "złapana" w fazie dojrzewania. Później część tych koncertów jest powtarzana i pewnie Twoje wykonania piosenek też się zmieniają.

- Oczywiście, że wykonania tych piosenek ewoluują, ponieważ są zawsze sumą przeżyć, doświadczeń i pewnego nowego spojrzenia na piosenkę. Piosenka może być wykonywana wielokrotnie i za każdym razem będzie inna w jakimś szczególe, może znaleźć inny środek ciężkości, w płaszczyźnie różnej od tej, która spowodowała jej powstanie, a potem służy już „tylko” jako odrębna forma do odreagowania swoich przeżyć i emocji. To jest moim zdaniem uczciwe i zdarza się, że bywa przez to piękne. Tak myślę, że ewoluowanie w piosenkach ma wyraz i nie jest obojętne.

- A włączasz później takie piosenki do swoich autorskich recitali?

- Zamierzam w recitalu "Czyżykiewicz Solo" pokazywać swoje wszystkie wykonania innych autorów, tekstów czy muzyki, nie zapominając również o swoich starych piosenkach. Stąd tytuł "Czyżykiewicz Solo" - ponieważ jestem sam i sam muszę sobie z tym poradzić. Od czasu do czasu towarzyszy mi muzyka z płyty, ponieważ aranżacje w niektórych utworach są tak bogate, że przy samej gitarze nie udźwignąłbym tego. Zupełnie inną ekspresję śpiewania trzeba zastosować przy samej gitarze, a na odmienną mogę sobie pozwolić, gdy mam przy sobie zespół. Mam ciągle czynny kwintet lub sekstet (w zależności od ilości członków) “Kameleon” działający pod kierownictwem Hadriana Filipa Tabęckiego. Uwielbiam z nimi grać. To jest zupełnie inny żywioł. Recitale i koncerty grane z zespołem naprawdę bardzo się udają.
Premiera recitalu "Czyżykiewicz Solo" miała miejsce 3 lata temu (2004) w Teatrze na Woli w ramach sceny "Biała Lokomotywa". Pamiętam, że chcąc poprawić dynamikę prawej ręki przykleiłem sobie sam tipsy. Zrobiłem to dość nieudolnie, bo klejąc je do opuszków palców i trzeba było to zrywać. Grałem wtedy na otwartych ranach dwugodzinny recital, który wyszedł dosyć ciekawie. Przypomniałem wtedy wszystkie swoje piosenki. Dwie godziny z przerwą dały mi poczucie, że jeszcze się nadaję do zawodu.

- Twoje płyty, które do tej pory się ukazały, są szalenie aranżacyjnie rozbudowane i bogate. Najlepiej czujesz się solo z gitarą? Czy wolisz jednak mieć za plecami zespół lub dźwięki z półplaybacku? 

- Szaleństwo wynika z tego, że posiadłem środki do muzycznego wyrażania się. Współczesna technika: sample, komputer. pozwalają mi samemu przygotowywać aranżacje. W domu. Pozwalają niemal doskonale, kompletnie usłyszeć to, co się tworzy. Kiedyś robiłem aranżacje na gitarę na czterościeżkowym magnetofonie, a teraz jest technologia, która umożliwia nagranie całej orkiestry symfonicznej. Na najnowszej płycie chciałbym jednak wrócić do czystej formy gitarowej. Postaram się nasycić ją walorami, które daje gitara i głos, czyli dwa najprostsze instrumenty.

- Ta płyta to będą stare piosenki, czy nowe, napisane specjalnie pod założenie, że tylko Ty i gitara?


- Chciałbym, aby to były nowe piosenki. Za nową płytę trudno się zabrać. Okazało się, że ostatnio bardzo dużo tekstów piszę do szuflady, wielu nie pokończyłem, a niektóre tylko zacząłem. Mam stertę karteczek, karteluszek i dziwnych zapisków, które należałoby rozwinąć w piosenki. Boję się jednak ciągle do tego zabrać, ponieważ wiem jaka to jest męka. Dlatego wciąż odkładam to na później. Muzyki mam sporo, wiele szkiców, gotowych zaaranżowanych utworów, do wglądu w moim laptopiku – są gotowe by ujrzeć światło dzienne. Największą moją troskę stanowi teraz, aby z tych zapisków coś ułożyć i żeby było to dobrym świadectwem tego, co się zdarzyło na świecie i u mnie w życiu. Niekoniecznie musi być to dotkliwe, ale oparte na jakimś prawdziwym przeżyciu, które kształtuje człowieka.

- Zawsze byłam przekonana, że w takiej twórczości zaczyna się od tekstu, a nie od muzyki. Jest to dla mnie tak oczywiste, że nigdy Cię o to nie zapytałam, a widzę teraz, że jest trochę inaczej.

- Bywa różnie. Są takie przypadki, że przeglądam wiersze ulubionego poety i natrafiam na taki, który idealnie pasuje do muzyki, która powstała 2 – 3 lata temu. Mam jeszcze prace, dokumentacje sprzed 10 lat, z których można układać nowe piosenki. Zdarzają się naprawdę niesamowite spotkania tekstu z muzyką. Pasują do siebie tak, jakby się odnalazły dopiero po latach.

- W takim razie czuję, że na Twoją nową płytę pewnie przyjdzie nam czekać 6 lat – tyle minęło między wydaniem "Ave" a "Allez!"...


- Chciałbym przyspieszyć ten termin i brakuje mi dosłownie 2 – 3 tygodni skupienia, oddalenia, alienacji, odpoczynku od codzienności. Chętnie spędziłbym takie 3 tygodnie gdzieś daleko od wszystkiego. Tylko skąd wziąć te 3 tygodnie? Zdecydowanie w roku brakuje jednego miesiąca.
Moich wykonań piosenek swoich i nie swoich przez lata trochę się nazbierało. Może to mógłby być nawet kilkupłytowy album – jedną płytę złożyć można z piosenek innych autorów, a kolejną ze starych, niepublikowanych utworów, które są dla mnie bardzo fajnym pomostem powrotu do gitary i do pracy tylko przy gitarze. Większość piosenek śpiewanych w "Czyżykiewicz Solo" czerpałem z płyty "Autoportret I", ale to są niewątpliwe nowe wykonania, śpiewam bardziej wysezonowanym głosem. Gdy wracam do tej pierwszej płyty wydaje mi się, że śpiewa na niej młodzieniec, z którym niewiele mam wspólnego oprócz tego, że utożsamiałem się z treścią tych piosenek. Teraz przeprowadzam coś w rodzaju dowodu, czy te najstarsze piosenki przetrwały i mogą jeszcze komuś służyć, bo czy mogą służyć mnie tego nie wiem. Prawdopodobnie jako figury muzyczne i literackie tak, ale w treści nie z każdą mogę się już identyfikować, ponieważ te piosenki mają po 20 lat, a najstarsza z nich chyba 27 lat.

- Ale przecież ludzie na koncertach ciągle o nie proszą i jeżeli bisujesz, to właśnie tymi starymi piosenkami...


- Ale chyba jednak brakuje mi wiary w to, że one są jeszcze komuś potrzebne i staram się to w ostatnich dniach sobie uświadamiać i udowadniać.
Trzecia płyta – w tym wielopłytowym, możliwym projekcie - powinna nazywać się "Rzeczy, których nie potrafię zagrać i zaśpiewać". Te najstarsze, niewykonywanie piosenki są tak skomplikowane, że musiałbym czerpać z archiwalnych nagrań, które mam przygotować na nowo, a to jest obok czystej przyjemności, kolejny trud. Nie wiem, jak wtedy niektóre akordy łapałem na gitarze, ale paru moich kolegów podobno wie i są nawet jakieś zapisy nutowe. Taki paradoks. Nie zapisywałem tego nigdy w nutach. To była kwestia mojej pamięci i miałem to w głowie, a teraz nagrania są na taśmie. Stosowałem różne patenty z przestrajaniem strun i teraz nie bardzo wiem, jak to wszystko zagrałem. Z perspektywy wielu lat z podziwem patrzę na pewne swoje gitarowe wybryki. Trochę mnie to dręczy, bo czuję że jeszcze warto by było wrócić do tych starych nagrań, ale co wtedy z nowymi? Myślę, że najważniejszą sprawą jest teraz ta decyzja, która już we mnie zapadła - decyzja powrotu do gitary. Teraz gitara jest  podstawą moich recitali, a nie, jak do niedawna, półplayback. Wykorzystywanie półplaybacku było kompromisem wobec miejsc, w których grywałem. Wiadomo, że aby zagrać pewne utwory należałoby zabrać na koncert około 14 muzyków. Oczywiście można to zrobić w sposób bardziej skromny, ale nieraz były to miejsca, gdzie ustawiony był fortepian i krzesełko dla mnie. Cieszyłem się na te spotkania z publicznością, bo w ciągu ostatnich 6 lat na widowni były komplety. Ludzie chcieli usłyszeć to, co zawarłem na płycie „Ave”, więc półplayback podczas recitalu nie był aż tak drażniący, zwłaszcza, że sam dogrywałem gitarę w realnym czasie i sam w realnym czasie śpiewałem. Nie dotarłbym do tej publiczności i pewnie zmarłbym też sam z głodu licząc tylko na wielkie koncerty z orkiestrami. Na tym polega ta praca, żeby docierać do ludzi i moim zdaniem korzystanie z półplaybacku nie było nadużyciem ani muzycznym ani literackim.

- Ale rozumiem, że terminu powstania tego nowego wielo- lub tylko jednopłytowego projektu podać mi nie możesz?

- Nie mogę. Ale będę się starał, żeby to było jak najszybciej.


Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska. Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Od redakcji: Rozmowa jest zapisem wywiadu, który został przeprowadzony 8 lipca 2007 roku w audycji "Strefa nie tylko Piosenki" w "Radiu dla Ciebie".
 
Listopad 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
28

Nadchodzące wydarzenia


22
Lis
2017
18:00
22 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
22
Lis
2017
19:00
22 listopad 2017 19:00
Filharmonia Kaszubska. Wejherowskie Centrum Kultury - Wejherowo, ul. Sobieskiego 255
Andrzej Poniedzielski w najnowszym projekcie zatytułowanym Melo - Nie - Dramat. W programie dużo inteligentnego humoru, satyra i [...]
22
Lis
2017
19:00
22 listopad 2017 19:00
Bielański Ośrodek Kultury - Warszawa, ul. Goldoniego 1
Łukasz Majewski - Koncert promujący nową płytę pt. Niebajka. Jego piosenki wielokrotnie były [...]
23
Lis
2017
18:00
23 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
23
Lis
2017
18:30
23 listopad 2017 18:30
Wawerskie Centrum Kultury - Warszawa, ul. Żegańska 1a
Teresa Drozda opowiada o osobie i twórczości Marii Czubaszek. Spotkanie w cyklu "Radiowe perełki". Wstęp [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL