Prawo koniugacji: Halina Wyrodek nie żyje

środa, 13 sierpień 2008
(Wacław Krupiński, "Dziennik Polski" nr. 189 z 13 sierpnia 2008r.)

Nie zaśpiewa już nam Halina Wyrodek przejmującego hymnu "Ta nasza młodość", nie wzruszy "Koniugacją", nie stanie na estradzie, by zainscenizować "Szał" Podkowińskiego. Wczoraj zmarła. Miała 62 lata. Pokonała ją okrutna choroba.
Pamiętam - marzec 2006 r., wystawa "Halina Wyrodek. Życie sceniczne, życie piwniczne..." w krakowskim Domu Pod Krzyżem Muzeum Historycznego... Ona źle wyglądająca, słaba, mimo to jakiś żart rzuciła. Ale potem znowu było lepiej - śpiewała, występowała; tylko peruki wskazywały kolejne etapy walki z chorobą. I pamiętam nasze długie spotkanie sprzed półtora roku do cyklu i książki "Głowy piwniczne"; nawet parę koniaków wypiliśmy. Halina nigdy nie skrywała, że lubi alkohol. Pewnie, gdyby nie on, gdyby nie jej rogata dusza, więcej by zagrała w teatrze, więcej miała ról filmowych. A może byłoby wręcz przeciwnie...
 
Na pewno była bardzo zdolna - co potwierdziła dyplomem krakowskiej PWST z wynikiem "bardzo dobrym z wyróżnieniem", wieloma rolami i śpiewem. Było tych ról około pół setki - by przypomnieć Manię z Gombrowiczowskiego "Ślubu", Rozalię z "Szalonej lokomotywy" Witkacego (w Teatrze STU, w którym wystąpiła m.in. w "Wariacie i zakonnicy") czy Sonię z "Czwartkowych dam" Bellona - ale i tak wszystkie przesłoniły piosenki, w tym ta o młodości, "co z czasu kpi", o młodości, "co nie ustoi w miejscu zbyt długo...". Dał ją aktorce bodaj w 1980 r., oprawiwszy muzyką wiersz Tadeusza Śliwiaka, Zygmunt Konieczny.

Do Piwnicy, w której wcześniej nigdy nie była, trafiła w 1974 r. z Teatru im. J. Słowackiego, do którego zaangażował ją Bronisław Dąbrowski. Po ponad 20 latach rozstała się z teatrem i była głównie artystką piwniczną. Wielką artystką i niezgorszą skandalistką. "Ja bardzo lubię skandale" - powiedziała mi przekornie i szczerze. Podobnie szczerze nie skrywała, zwłaszcza po paru kieliszkach, kogo z koleżanek i kolegów nie lubi.
Jej zatargi, także z Piotrem Skrzyneckim, obrosły anegdotami. Prawdziwymi, jak Halina Wyrodek.
Kiedyś sama w wywiadzie nazwała swój charakterek chuligańskim; przy okazji wspomnianej książki nie chciała już tego przymiotnika przywoływać.
Piotr Skrzynecki tak wspominał: "... Halinka przybyła do nas z ówczesnym mężem, Marianem Dziędzielem. Była wtedy skromną i delikatną osobą, potem stała się taka intensywna i impulsywna. Ale to świetna artystka". Za tę impulsywność ceną było niezabieranie aktorki na niektóre wyjazdy zagraniczne i czasowe rozstanie z kabaretem.
W 1982 r. Andrzej Warchał uwieczniał "Tę naszą młodość" w filmie; też niewiele brakowało, by nie znalazła się w tym obrazie...
Ale te wszelkie epizody i zdarzenia nie zmieniały faktu najważniejszego - Halina Wyrodek była gwiazdą Piwnicy pod Baranami. Skupiającą uwagę kilkoma frazami, wywołującą wzruszenie. W kraju, wśród Polonii. To Andrzej Czeczot, tak obrazoburczy i zdawałoby się oskorupiony satyryk, zgłosił się w Nowym Jorku za kulisy z pretensjami: "Nienawidzę pani...! Bo mnie pani zmusiła do płaczu...".
Tak; żadna piwniczna pieśń nie miała w sobie takiej mocy wzruszania.
Taka była siła Haliny Wyrodek, takie pasma swej wrażliwości i kruchości przenosiła na nas, co, bywało, przypłacała w życiu demonami przybierającymi maski oschłości, szorstkości czy nawet wulgarności. Może dlatego tak wspaniale współodczuwała z Wiesławem Dymnym...?

"Mimo choroby wciąż mam wielką ochotę do życia i się nie daję" - mówiła mi w styczniu ubiegłego roku zgoła wojowniczo, gdy przyszło jej doświadczać słów swej dawnej "Ballady o żołnierzu i śmierci":
"Odczep się kochanie
ja nie chcę razem z tobą być
odczep się kochanie
ja mam ochotę jeszcze żyć".


A teraz, w kilka godzin po telefonie, że Halina Wyrodek nie żyje, ja odmieniam w myślach wersy "Koniugacji" Poświatowskiej, które z tak dojmującym dramatyzmem śpiewała Halina:
"ja minę
ty miniesz
on minie
mijamy

(...) a zawsze samotnie...".


Halinko, choć samotni, bez Ciebie, mamy Twoje piosenki... One zostały
"nad nami
nad wodą
nad ziemią".

Wacław Krupiński
Tekst ukazał się w krakowskim "Dzienniku Polskim" nr. 189 z 13 sierpnia 2008r.
 
Styczeń 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
7
8
9
10
11
14
16
18
22
27
28
29
30
31

Nadchodzące wydarzenia


17
Sty
2018
19:30
Koncert
17 styczeń 2018 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Ola Kiełb z zespołem w koncercie pt. "Droga do Betlejem. Pastorałki autorskie". Pastorałki znanej twórczyni [...]
19
Sty
2018
20:00
19 styczeń 2018 20:00
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
20
Sty
2018
18:00
20 styczeń 2018 18:00
Dom Kultury im. Wiktorii Kubisz - Bielsko-Biała, ul. Słowackiego 17
Basia Stępniak-Wilk, Marek Bartkowicz i Andrzej Ozga "niebiańską inspiracją wiedzeni opowiadają o swoich z aniołami [...]
20
Sty
2018
18:15
20 styczeń 2018 18:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
21
Sty
2018
18:00
21 styczeń 2018 18:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Agnieszka Grochowicz w karnawałowym koncercie szlagierów lat 30. W proramie wieczoru utwory: [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL