Kultura studencka w XXI wieku - mówi Stefan Brzozowski

czwartek, 09 październik 2008
Ze Stefanem Brzozowskim rozmawia Piotr Szauer.

- Czym Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie różni się od innych muzycznych przedsięwzięć?
 
- Mamy przeróżne festiwale – od TOP TRENDY w Sopocie po Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy Poezję” w Olsztynie – są ich setki, a może nawet i tysiące w całej Polsce. Ale Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie jest jedyny w swoim rodzaju. Środowisko studenckie ma inne potrzeby niż odbiorca popkultury. Studencki odbiorca piosenki to człowiek, który zaczyna uświadamiać sobie swoje istnienie, otaczający go świat i zadaje często kłopotliwe pytania – kłopotliwe dla polityków, organizatorów naszego życia społecznego, dla świata, który jest w czyichś rękach.
Środowisko studenckie zawsze było krnąbrne i niepokorne w stosunku do zastanej rzeczywistości. Przenosząc to na grunt naszego Festiwalu – skierowanego przecież wyraźnie do tego właśnie środowiska – musi on te potrzeby intelektualne, ciekawości świata, specyficzne dla tego okresu życia każdego człowieka zaspakajać. Dlatego charakteryzuje się on tym, że usłyszeć tam możemy piosenki inteligentne, mądre i omiatające naszą rzeczywistość – w przeciwieństwie do popkultury, która jest sieczką na przetrwanie, poderwanie dziewczyny, wypicie piwa, zahukanie tego właśnie, co w środku nas niepokoi. Także Studencki Festiwal służy po prostu rozwojowi młodych ludzi.
 
- Oceniając występy młodych ludzi z całej Polski aspirujących do udziału w Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie, nie zauważa Pan, że wspomniana popkultura przenika jednak również coraz wyraźniej do tej naszej krainy – śpiewających studentów, piosenki literackiej czy też autorskiej?
 
- To chyba naturalne zjawisko – tak musi być. Jeżeli otacza nas określona stylistyka muzyczna, która sączy się z każdego niemalże źródła dźwięku, młodzi ludzie nasiąknąwszy nią również próbują ją wnieść do naszego świata – piosenki adresowanej do środowiska studenckiego. To nie jest złe, że pojawiają się różne stylistyki. Bo przecież i muzyka poważna dostarcza materiału muzycznego do piosenek prezentowanych na krakowskim Festiwalu, również muzyka jazzowa, rockowa – i to w najbardziej rockowym wydaniu (chociażby Coma i Piotr Rogucki). Czy jakakolwiek inna muzyka – na przykład elektroniczna. Ważne jest, by były to piosenki z tekstem. Tekst kreuje wartość piosenki – decyduje o czym ona jest, dokąd zmierza i jaki rodzaj napięcia emocjonalnego towarzyszy temu wyznaniu. Natomiast stylistyka muzyczna może być dowolna, nawet zaczerpnięta z popkultury… Ważne by piosenka mówiła o czymś ważnym dla wykonującego ją, jak i dla słuchacza.
 
- Czy jednak ta niekorespondująca często z wrażliwością tekstu stylistyka muzyczna – na przykład elektroniczna – nie zatraca czasem sensu całości przekazu piosenki?
 
- To zależy, jak potraktuje się elektronikę. Podobnie w muzyce rockowej – można przykryć całe myślenie, poddając się tylko i wyłącznie muzycznej fali, w którą wchodzimy poprzez notoryczne powtarzanie określonych riffów. W ten sposób możemy bezmyślnie, niczym w transie płynąć godzinami... Jednak w tej akurat sztuce, którą właśnie próbujemy określić, chodzi raczej o sprowokowanie myślenia, refleksji oraz znalezienie własnych rozwiązań na trudy życia wyrażane w piosence. Bo piosenka, która adresowana jest do środowiska studenckiego, wychodzi z tego właśnie środowiska. Studenci również piszą piosenki i one właśnie są w tym naszym nurcie najcenniejsze – odzwierciedlają dzisiejsze niepokoje, spojrzenie na świat, zadają pytania lub próbują sklasyfikować tę rzeczywistość, różną przecież od tej, gdy ja studiowałem w latach siedemdziesiątych. Wobec tego dzisiejsze piosenki muszą być z natury rzeczy inne, bo to jest inny świat, inna rzeczywistość. A stylistyka muzyczna nie ma żadnego znaczenia. Ważne żeby była prawdziwa i piękna...
 
- Jest Pan członkiem Rady Artystycznej Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie. Na czym polega Pańska w niej rola?
 
- Ponieważ Polska składa się z wielu ośrodków akademickich, w Radzie Artystycznej zasiadają osoby związane w jakiś sposób z tymże środowiskiem z terenu całego kraju. Chodzi o to, żeby mieć wgląd we wszystko, co dzieje się w Polsce. Członkowie Rady Artystycznej są strażnikami pieczęci. Pytałeś o to, co dzieje się, gdy popkultura przenika do tej właśnie piosenki. My, zasiadając w jury eliminacji do Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie, dbamy o to, aby bezmyślności popkultury nie wdarły się do tej bardzo subtelnej, wysublimowanej i pięknej sztuki, jaką jest właśnie myślenie i jego przeżywanie, co jest naczelnym wyznacznikiem propozycji, które mają się w Krakowie znaleźć. Czyli członek Rady Artystycznej z jednej strony pełni rolę eliminatora rzeczy niepotrzebnych. Ponadto zastanawiamy się wspólnie nad rozwojem i kierunkiem, w którym zmierzać ma ta cała nasza działalność – promocja, wyłapywanie młodych talentów, szukanie nowych wypowiedzi, nowych twórców i wykonawców. Zastanawiamy się jakimi mechanizmami promować tę twórczość i w jaki sposób organizować życie twórców, artystów, wykonawców, jak i publiczności na terenie całego kraju.
 
- Czym młody artysta może zdobyć przychylność Stefana Brzozowskiego?
 
- Moją przychylność można zdobyć swoją twórczością. Będzie to oczywiście moje subiektywne odczucie, ale jednak ważne w pracy zespołowej. Ileś takich subiektywnych odczuć daje wypadkową stanowiącą o wartości danej piosenki czy artysty. Podstawa to piękny tekst, który opisuje kawałek świata, którego nie znam, a który chciałbym poznać. Do tego muzyka musi być pięknie zrobiona – tak bym miał poczucie, że ten ktoś mówi prawdę i emocje, które przekazuje uwodzą mnie. No i wreszcie piękne wykonanie, czyli interpretacja tego, co jest w tekście i w muzyce. Jeśli jest to przepięknie opowiedziane przez osobę, która stoi przede mną i śpiewa, jest szansa, że taka osoba i jej piosenki znajdą się na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie.
 
- Czy Studencki Festiwal Piosenki Pana zdaniem zmierza w dobrym kierunku?
 
- Ponieważ jest to twór żywy, szuka swojego miejsca i próbuje walczyć z wszechobecną popkulturą, która oparta jest na niemałych pieniądzach. Natomiast ta moja dziedzina jest oparta raczej na fajnych intencjach i refleksji, natomiast posiada troszkę za mało pieniędzy. Obserwuję jednak ostatnio zjawiska w kulturze, które zaczynają trochę dodawać mi skrzydeł. Jest nadzieja na to, że znajdą się ludzie, którzy będą wspomagali silniej również tę subtelną tkankę, jaką jest poezja, teatr, czy to piosenkowanie, które ja uprawiam. Ponieważ świat jest zróżnicowany, nie wszyscy muszą korzystać z elementarza i fascynować się muzyką taneczną. Czasami również i z tego świata wyłaniają się potrzeby wyższego rzędu – potrzeba marzenia czy snucia własnych wyobrażeń o świecie. Wtedy sięgamy właśnie do tej subtelniejszej tkanki artystycznej – m.in. do poezji śpiewanej czy piosenki literackiej. Także widzę światełko w tunelu... Coraz więcej osób zaczyna interesować się tą naszą dziedziną. I mam takie mgliste przekonanie, że idzie w dobrym kierunku przede wszystkim świat. A Studencki Festiwal Piosenki ma prawo kluczyć i szukać rozwiązań na to, żeby istnieć. Jestem dobrej myśli...
 
- Co daje młodemu człowiekowi sukces na tym Festiwalu i czym był on dla Pana?
 
- Konkursy służą weryfikacji wiedzy i umiejętności, pokazują gdzie jesteśmy i czy coś znaczymy. I jest takie wyobrażenie, że gdy wygra się Studencki Festiwal Piosenki, wszystkie drzwi stają nagle przed nami otworem. Nie! To jest dla ciebie, jako dla artysty, znak, że w oczach fachowców jesteś wartością, która na estradzie jest interesująca i może to nawet stać się twoim zawodem. Dostajesz sygnał. Natomiast to, co będzie dalej, leży już w twoich rękach. Jest problem, nad którym się obecnie zastanawiamy – brakuje managerów, którzy umieliby z tych właśnie cudownych perełek, wyłonionych spośród wielu utalentowanych ludzi, stworzyć towar. Żyjemy w rzeczywistości, w której pieniądze odgrywają ważną rolę, pomagają w rozwoju. Trzeba stworzyć jakiś rodzaj szkolenia ludzi, którzy zajęliby się przekuwaniem tych talentów, by Ci utalentowani młodzi artyści mogli istnieć na rynku – czyli tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze – by mieli zapewnioną egzystencję, stypendia, możliwość rozwoju. To są tematy, które powoli zaczynają być też rozumiane przez ludzi decydujących o podziale pieniędzy. Jeszcze parę lat zapewne będziemy kuli ten temat, ale mam nadzieję, że w którymś momencie uda się poukładać na tyle osoby dysponujące publicznymi pieniędzmi, że znajdą się środki również na wsparcie tych młodych, utalentowanych, wygrywających konkursy i festiwale. Poza tym członkowie Rady Artystycznej w pewien sposób uruchamiają najzdolniejszych laureatów Studenckiego Festiwalu Piosenki poprzez zapraszanie ich do koncertów, które reżyserują lub organizują na terenie całego kraju. Pamiętam, że gdy ja osiągałem sukcesy na Festiwalu w 1977 roku, prawie dziesięć miesięcy byliśmy w trasie. Musiałem brać urlopy dziekańskie... Ale to było tak piękne życie, że nie żałowałem odłożenia studiów, ponieważ dzięki temu utwierdziłem się w przekonaniu, że nie muszę być nauczycielem w szkole, a mogę być artystą, który przekazuje z estrady swoje własne wyobrażenia o świecie.
 
- W tym roku (2008) wystąpi Pan jedynie w koncercie z cyklu „13 Poetów” zamykającym Festiwal. Cóż to będzie za koncert?
 
- Jan Poprawa – guru piosenki artystycznej – od lat organizuje już ten cykl podczas Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie. Według różnych reguł stara się zbierać piosenki – datowane, czyli określające dany okres lub też określające jakiś wątek, wokół którego tworzy muzyczne widowisko. Ponieważ ma ogromną wiedzę na temat piosenek, które powstawały od końca lat sześćdziesiątych aż do dziś, jest aktywnym obserwatorem i uczestnikiem tego życia artystycznego i twórczego, w trakcie tych koncertów opowiada również o tych piosenkach. Tegoroczny koncert będzie rejestrowany przez Telewizję Polską. Jest to swoisty dokument mówiący o tym, jak w poszczególnych okresach myśleli artyści i w jaki sposób odzwierciedlali poprzez piosenki rzeczywistość, w której żyli. W tym roku tematem jest przemijanie. I ciekaw jestem sam tego koncertu i utworów, które Jan Poprawa wybrał. Wiem, że Krysia Świątecka zaśpiewa utwór Poświatowskiej oraz piosenkę z naszej płyty „Olsztyn kocham” – „Teatr uliczny”. Ja z kolei będę śpiewał piosenkę „Mądrość” do słów Krzysztofa Marii Sieniawskiego oraz przetłumaczony utwór Jaromira Nohavicy zatytułowany „Kometa” – piękna piosenka o przemijaniu. Także zapowiada się piękny, na pewno wzruszający koncert. Z perspektywy kilkudziesięciu lat, które obejmą te piosenki, wyłoni się obraz tego, w jaki sposób patrzyliśmy kiedyś na przemijanie, jak patrzymy na nie dziś, a jak patrzy na nie czeski bard Jaromir Nohavica...

Rozmawiał: Piotr Szauer.
 
 
Czerwiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
5
20
21
24
25
27

Nadchodzące wydarzenia


23
Cze
2017
18:00
23 czerwiec 2017 18:00
Centrum Teatru Muzyki i Tańca - Kutno, ul. Teatralna 1
Kapela Hanki Wójciak w koncercie promującym płytę "Znachorka" w ramach IV Festiwalu Świat [...]
26
Cze
2017
19:00
26 czerwiec 2017 19:00
Prom Kultury Saska Kępa - Warszawa, ul. Brukselska 23
Teresa Drozda przypomina: Wojciech Młynarski. Młynarskim można mówić. Młynarskim można myśleć. Młynarskim można opisać świat. [...]
26
Cze
2017
20:00
Koncert
26 czerwiec 2017 20:00
Jazz Cafe - Łomianki, ul. Warszawska 69
Koncert "Bardzo przyjemnie jest żyć" Katarzyny Żak z tekstami Wojtka Młynarskiego, Andrzeja [...]
28
Cze
2017
21:00
28 czerwiec 2017 21:00
Dziedziniec Zamku - Olsztyn, ul. Zamkowa 3
XLIV Ogólnopolskie Spotkania Zamkowe "Śpiewajmy Poezję" Olsztyn 2017 28 czerwca (środa), godz. 21.00Joanna [...]
29
Cze
2017
19:30
Koncert
29 czerwiec 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
"Piaf, Orłow i inni..." to subiektywny wybór utworów, których cechą wspólną [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL