Promile, kobiety i śpiew - OPPA 2008

środa, 10 grudzień 2008
(Specjalnie dla "Strefy Piosenki" pisze Piotr Kosela)

Jestem promilem.
A dokładniej należę do promila naszego ludu, któremu nie jest obojętne czego słucha i co ktoś słuchany ma do powiedzenia. Inaczej rzecz biorąc jestem częścią mniejszości narodowej. I dobrze mi tak! I dobrze mi z tym!
Dowiedziałem się tego (nie bez pewnej dumy) od prowadzącego dwuczęściowy koncert, w ramach przedsięwzięcia OPPA, Andrzeja Poniedzielskiego. Tak właśnie. Przedsięwzięcia, bo OPPA przez 30 lat (aż chce się odśpiewać pierwszą pieśń obowiązkową, której tekst jest równie znany, co niezrozumiały od małego brzdąca, tylko nie wiem, czy wypada życzyć jubilatce tych "stulat" - tylko, albo aż...) rozrosła się i na stałe gości w kalendarzu wszystkich "promili".
Aż trudno uwierzyć, że to jedna impreza tak ożywiła Warszawę (i Pragę). Tydzień z OPPĄ, to nie tylko konkurs i recitale śpiewających autorów, ale - jak wymaga zmieniona od 2006 roku nazwa festiwalu - także wspomnienia wielkich ze świata, żeby wymienić tylko Brela, Brassensa czy Wysockiego, z reprezentowanego panteonu bardów, ale także zaproszeni zagraniczni goście.

Tradycją OPPY jest koncert premierowych utworów w wykonaniu autorskim. I słusznie, bo nazwa festiwalu tłumaczyła się kiedyś jako Ogólnopolski Przegląd Piosenki Autorskiej. Teraz, jako się rzekło, impreza stała się międzynarodowa i nieograniczona do jednego koncertu. Mimo tego (pozornego!) zamieszania, jest OPPA imprezą szczególną. Od 30 lat (z przerwą - czyli za pięć lat można będzie obchodzić jubileusz jeszcze raz!) udowadnia, że piosenka, to nie tylko przemysł. Że piosenka jest ważna, może być czymś więcej niż tłem do golenia jakiejbądź części ciała, albo podróży samochodem, kiedy znaczenie ma tylko chwytliwa melodia i łatwy do powtórzenia tekst (jak słusznie zauważył ktoś przede mną, jest to główny powód, dla którego z radioodbiorników w przeważającej części słychać różne "bajby" i "jeahy").

W świetle powyższego ktoś, kto zarzuci mi pewną sprzeczność w wywodzie, będzie miał rację, bo koncert premier wygrał wyjątek od reguły niszowości barda, która mówi, że śpiewający poeta tworzy, śpiewa i najpewniej  istnieje dla samego siebie. Wyjątek, no bo jak inaczej traktować Artystkę, która nie dość, że wydaje płyty, regularnie koncertuje, to jeszcze ma na koncie teledyski, a także wcale nie skromną pozycję na liście przebojów? Ano traktować należy z całą atencją, na jaką zasługuje, bo dzięki temu wszystkiemu stanowi wyjątek właśnie. I to wyjątek podwójny, bo z jednej strony nie do końca pasuje do wizerunku barda, z drugiej nijak się ma do tego, co "procenty" (dla odróżnienia od promili) nucą przy porannej kawie. Tym samym można wysnuć wniosek, że jednak Basia Stępniak-Wilk - bo o Niej mowa - jest artystką niszową, a takie przecież lubimy najbardziej. Teraz powinienem zacząć mnożyć przymiotniki wychwalające urodę i talent, ale na ten temat napisano już tyle, że naprawdę nie trzeba. Natomiast trzeba Basi słuchać.
Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji, niech szybko nadrobi zaległości, bo warto.

Jak zwykle uważam, że każdemu z występujących wykonawców można poświęcić osobny elaborat, bo także na to zasługują. I tu właśnie OPPA osiąga swój cel. Pokazuje, że prezentowanymi indywidualnościami - w najlepszym znaczeniu tego słowa - można wypełnić niejedną scenę. Ja jednak odczuwam pewien niedosyt - łagodnie mówiąc. Jednokrotne wysłuchanie piosenki, w której kryje się najczęściej "drugie, trzecie, czwarte, piąte dno", to zdecydowanie za mało, żeby w pełni się nią nacieszyć, albo wręcz przeżyć. Wiem, że zadaniem formuły tego koncertu jest pokazanie, że są tacy Twórcy, że ciągle mają coś do powiedzenia, że to "coś" jest ważne nie tylko dla Nich samych. Mam tylko żal i chciałbym tu wyrazić obawę, że te piosenki, które premierowo zaistniały na scenie Studia im. Witolda Lutosławskiego, zakończą swój żywot zanim go na dobre rozpoczęły.
Chciałbym, żeby było inaczej, jednak obecność telewizyjnych kamer w ilości sztuk dwie(!?) nie pozwalają mieć nadziei nawet na tak fragmentaryczny i często zmasakrowany przekaz, nadawany w porze okołopołudniowej w dzień powszedni czyli roboczy, jak to było w przypadku imprez olsztyńskiej czy krakowskiej. Cała nadzieja w rozgłośniach radiowych (ale też raczej lokalnych, bo cóż można usłyszeć z ponad godzinnego koncertu w dwóch kilkudziesięciominutowych audycjach ogólnopolskich...). Być może też w nagraniach, które - mam nadzieję - pojawią się jakimś cudem, przekazywane przez dobrych ludzi drogą zero-jedynkową.

Precz smutku, bo przecież ukazała się jaskółka, choć do wiosny daleko, czyli podwójny album z prawie (bez trzech) czterdziestoma utworami z trzydziestoletniej historii OPPY. Byle ten ptaszek był przetarciem szlaku, rozchwytywanym na tyle, żeby za rok mógł ukazać się kolejny oppowy krążek. Czego sobie i reszcie "promili" życzę.

Przerwę pomiędzy konkursem, a ogłoszeniem wyników rywalizacji wypełnił koncert w koncercie, czyli przedsięwzięcie pt. "Bardowie wszystkich krajów", którego bohaterami byli m.in. Cohen, Dylan, Okudżawa, Waits, a wykonawcami uczestnicy zmagań - zapewne po to, aby stres podczas liczenia głosów zastąpić stresem własnej pamięci do cudzych, ale bliskich utworów. I tak mieliśmy okazję słuchać piosenek nierzadko nazywanych ogniskowymi w nieogniskowych wykonaniach najwyższej próby.
Korzystając z okazji (choć jednocześnie powątpiewając, że ktokolwiek dotarł aż do tego miejsca) apeluję więc do Artystów ze szczególnym uwzględnieniem Andrzeja Brzeskiego (śpiewał piosenkę Okudżawy), Małgorzaty Wojciechowskiej (świetne "Alleluja" Cohena) i Tomasza Szweda (Tom Waits!), żeby choć na bis swojego występu wrócili do tych utworów, a najlepiej włączyli je do stałego repertuaru. Nazwisk wybór powyższy tyleż przypadkowy, co spowodowany tamtą chwilą i zawodną pamięcią niżej (albo wyżej) podpisanego, stanowi tylko przykład, bo ewentualnej (i znów wątpliwej?) okazji usłyszenia powtórki tego wydarzenia nie można ominąć, co dotyczy wszystkich występujących w ten dżdżysty wieczór.

Finałowy występ uszczęśliwionej, zaskoczonej (i nie ma się czemu dziwić, bo wszyscy zasługiwali na równorzędną, pierwszą nagrodę, chociaż moim nieobiektywnym zdaniem Basia Stępniak-Wilk bardziej) i zapominalskiej Laureatki. I to niestety koniec tego najbardziej oppowego z dziewięciu dni Międzynarodowego Festiwalu Bardów.
Pozostaje wdzięczność dla tych, dzięki którym dane mi było uczestniczyć w tym Wydarzeniu i życzyć sobie egoistycznie i bezczelnie do zobaczenia za rok.

Piotr Kosela - specjalnie dla "Strefy Piosenki".
Koncert Premier OPPA 2008 odbył się 29 listopada 2008r. w studiu im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie.


Styczeń 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
7
8
9
10
11
14
16
18
22
27
28
29
30
31

Nadchodzące wydarzenia


17
Sty
2018
19:30
Koncert
17 styczeń 2018 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Ola Kiełb z zespołem w koncercie pt. "Droga do Betlejem. Pastorałki autorskie". Pastorałki znanej twórczyni [...]
19
Sty
2018
20:00
19 styczeń 2018 20:00
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
20
Sty
2018
18:00
20 styczeń 2018 18:00
Dom Kultury im. Wiktorii Kubisz - Bielsko-Biała, ul. Słowackiego 17
Basia Stępniak-Wilk, Marek Bartkowicz i Andrzej Ozga "niebiańską inspiracją wiedzeni opowiadają o swoich z aniołami [...]
20
Sty
2018
18:15
20 styczeń 2018 18:15
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
21
Sty
2018
18:00
21 styczeń 2018 18:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Agnieszka Grochowicz w karnawałowym koncercie szlagierów lat 30. W proramie wieczoru utwory: [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL