Dbajmy o czas - mówi Grzegorz Tomczak

sobota, 28 marzec 2009

Z Grzegorzem Tomczakiem rozmawia Teresa Drozda.

- "Miłość to za mało" - nowa płyta Grzegorza Tomczaka. 14 utworów. 43 minuty. Zacząć powinniśmy od strony muzycznej tej płyty, ponieważ dość wyraźnie różni się ona od Twojego pierwszego albumu "Ja to mam szczęście".

- Nie wiem, czy różnią się one aż tak wyraźnie. Pierwsza płyta była "mocniejsza", grana z perkusją, a nowa płyta jest nieco wyciszona (fortepian, kontrabas, akordeon i gitara akustyczna). Poprzez owo wyciszenie bardziej gra na emocjach. A i teksty są bardziej poetyckie. Tak myślę.
 
- Czyli została zrealizowana w sposób szalenie stonowany.

- Tak. Jestem o 8 lat starszy od momentu nagrania płyty pierwszej. Dodatkowo piosenki z tamtej płyty powstawały w okresie prawie 20-letnim. Była to moja pierwsza płyta, więc rzeczą oczywistą jest, że musiały się tam znaleźć piosenki dla mnie ważne. A tym samym, niekiedy, znacznie różniące się czasem powstania i poetyką.
Na nowej płycie są piosenki z ostatnich 2 – 3 lat. Wszystkie one dotykają tezy zawartej w tytule: "Miłość to za mało". Myślę, że udowadniają tę tezę. W mniej lub bardziej poetycki sposób. Chciałem również, aby muzyka była odpowiednio nośna (żeby nie powiedzieć "poetycka"), więc zaprosiłem do współpracy muzyków, o proweniencji jazzowej. I poprosiłem ich, aby moje teksty, kompozycje, przepuścili przez siebie i swoją wrażliwość. I tak uczynili. Kałużny, Wrombel, Kopala, Buczkowski, Dys – to wielcy muzycy. Mimo, iż różnimy się wszyscy metrykalnie, to jednak w podejściu do materii dźwiękowej – różnic nie ma. To czysta przyjemność grać z nimi.

- Producentem muzycznym płyty jest Grzegorz Kopala, więc to on miał wpływ na ostateczne brzmienie? Bo z jednej strony płyta jest w bardzo konkretnej stylistyce, jest bardzo zwarta i konsekwentna muzycznie, ale z drugiej strony jest bardzo różnorodna i kolorowa.


- Tak. Grzegorz Kopala, to postać dużego formatu. To świetny muzyk i perfekcyjny wokalista. A do tego dobry człowiek. A to się przenosi na muzykę. Płytę nagrywaliśmy w studiu Grzegorza – "GK Production". On to realizował. A jednocześnie był gitarzystą i wokalistą oraz aranżerem chórków i różnych wokaliz. Grzegorz ma wielkie wyczucie materii dźwiękowej. Dostał takie talenty od Boga. Jego uczciwość wobec materiału dźwiękowego sprawiała, że jeżeli można było coś jeszcze poprawić to czekaliśmy po dwa, trzy tygodnie, aby materiał się uleżał i dopiero wtedy wprowadzaliśmy poprawki. Było tak, że jedna piosenek była już nagrana, ale czegoś w niej brakowało. Głowiliśmy się: o co tu chodzi?! Ja nie wiedziałem o co. Grzegorz początkowo też nie. Ale po miesiącu zadzwonił i mówi: "Mam, przyjeżdżaj". Wskoczyłem w samochód. Przyjechałem, usłyszałem i wiedziałem – o to chodziło! Grzegorz sam nagrał gitarowy wstęp i wymyślił wokalizę i wtedy piosenka, która była jakby bez początku, nagle nabrała charakteru. Grzegorz oprawił ją w ramki.
Tak, Kopala wniósł w tę płytę bardzo dużo.

- Porozmawiajmy teraz o piosenkach, które są na płycie...

- Hm...płyta nosi tytuł "Miłość to za mało", więc to sugeruje automatycznie, że piosenki tyczyć będą właśnie miłości. I tyczą. A skoro miłość – to musi być mężczyzna i kobieta. Oczywiście, może być inaczej, ale ja jednak zostanę przy kobiecie i mężczyźnie. Stąd na płycie pojawiło się sporo piosenek śpiewanych w duecie – połowa. Przyznam się szczerze, że kiedy już wiedziałem z kim chciałbym poszczególne duety zaśpiewać, to jednak, dzwoniąc, nie wiedziałem, czy wszystkie Panie zaproszenie przyjmą. To pewnie mój urok osobisty (żart!) sprawił, że wszystkie się zgodziły. I zaśpiewały. Pięknie zaśpiewały: Anna Treter, Iwona Loranc, Justyna Szafran oraz poznanianki – Julia Rosińska, Lena Piękniewska i Marta Lisiewicz.
A piosenki? Wszystkie w zasadzie są historiami, wariacjami, opowieściami o miłości. A raczej o ciągłym jej poszukiwaniu. Bo człowiek ma to do siebie, że – bez względu na wiek, płeć, rasę, wyznanie – ciągle tej miłości poszukuje, ciągle do niej dąży. Nawet, jeśli miał szczęście i ją odnalazł, to i tak będzie poszukiwał jej dalej.
Bo – "Miłość to za mało". Ba! Życie to za mało!
Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy tak uważają. Są ludzie, którzy mają w nosie, czy miłość to za mało, czy nie. Dla nich ważne jest, że milion to za mało! Ale ta kategoria ludzi mnie nie interesuje.

- Czy to z poczucia opuszczenia, samotności, ciągle szukamy miłości? I nawet jeśli ją znajdziemy, to wciąż wydaje nam się, że to za mało?. Czy ten niepokój związany jest z czasami, w których żyjemy, niespecjalnie przyjaznymi człowiekowi?


- Być może tak. Wszak każdy człowiek z racji swojego człowieczeństwa jest samotny. Pomimo że jest z nim Bóg i Anioł Stróż, to jednak każdy z nas, tu, na ziemi jest sam. Mimo że obok Rodzice, potem żona, mąż, dzieci, przyjaciele... to i tak jesteśmy samotni. Przecież nikt nie jest w stanie przeniknąć do naszej psyche i sprawdzić, co nam się w głowie dzieje. Jakie myśli się plączą, kłębią, niekiedy myśli skrywane, niekiedy podświadome. Być może stąd są później pytania: jak to się stało, że ktoś wyszedł z domu i nie wrócił, albo że wyszedł z tego życia na zawsze, a przecież taki był uśmiechnięty i radosny. Każdy jest samotny. O tym traktuje "Dziewczyna na moście", "Miłość w Rzepinie". Właśnie o tym.

- Czy utworami o nieszczęśliwej miłości, tęsknocie i nieustającym szukaniu nie pogłębiasz tego stanu?

- Nie chciałbym, aby ktokolwiek, kto usłyszy te piosenki popadł w depresję z powodu rozterek sercowych. Apeluję do słuchaczy mojej płyty, aby odłożyli depresję na bok, ponieważ to są tylko piosenki opisujące moje spojrzenie na miłość – spojrzenie dojrzałego mężczyzny, żyjącego w szczęśliwym stadle. Los tak mi dał, że od wielu lat żyję w stałym związku. A to, że mimo wszystko w piosenkach moich stale poszukuję miłości, czułości, pogodzenia ze światem, to nie znaczy, że jestem nieszczęśliwym człowiekiem. Ale szukać trzeba. Niekiedy wśród jabłek, czereśni, pomarańczy...
 
- A Twoja ulubiona piosenka na tej płycie?

- Trudno byłoby mi wybrać tę jedną. Nie chciałbym skrzywdzić innych piosenek. Może tytułowa "Miłość to za mało", może "Szukałem cię wśród jabłek", a może "Pewnie byłoby inaczej"? A bardzo osobista piosenka "Zmyśleni"? A "Chmury umazane"? Nie, nie potrafię wybrać ulubionej. Może na następnej płycie będę miał taką.

- W niektórych piosenkach śpiewasz niskim głosem, z lekką chrypką, brzmi to świetnie, ale inaczej niż dotychczas.

- Nagrywaliśmy tę płytę bardzo długo. Same wokale nagrywaliśmy od końca lutego do maja. W tym czasie z gardłem u mnie było różnie. Bywało tak, że wchodziłem do studia na krótki fragment i przy odsłuchiwaniu, wokal wydawał mi się zbyt brudny, ale Grzegorz Kopala mówił, że zostawiłby właśnie tak, bo to jest prawdziwe i ma swoją jakość. Skoro on tak uważał, to zgodziłem się. Za to Panie śpiewają pięknie i bez chrypki.
Przed rozpoczęciem nagrań przesłuchałem, po paru latach niesłuchania, moją pierwszą płytę. Wtedy śpiewałem inaczej, bardziej "czysto", wyżej. Ale lata mijają, człowiek posuwa się w latach, a jeśli się jeszcze weźmie pod uwagę nie zawsze higieniczny tryb życia, wypite kawy i wypalone papierosy, to trudno się dziwić, że chrypka zagościła na zawsze.

- Optowałabym za tym, abyś na swoje 30-lecie w 2009 roku wydał płytę "live", bo jesteś teraz w dużym rozpędzie artystycznym... bo to i współpraca z Zenonem Laskowikiem, i Teatr Piosenny "Pod Pretekstem",  i wspólne koncerty z Iwoną Loranc, i Twoje recitale, i płyta "Miłość to za mało"... Myślę, że koncert mógłby być ciekawy.

- Nie ukrywam, że wolałbym, aby mi nikt nie przypominał o tych latach. A złośliwcy – żeby mi nie wypominali. Ale niestety. Tych przypomnień nie uniknę.
Jan Babczyszyn, szef MCA Music (wydawca moich płyt), naciska koniecznie na taki koncert. I istnieje obawa, że nie uda mi się od tego wywinąć. Już nawet Jan mówi o czerwcu. To jeszcze trochę czasu, więc tę trzydziestkę na razie do szuflady włóżmy.
A ja zabieram się za pisanie, bo mam trochę zobowiązań, sporo pomysłów... Muszę się spieszyć, bo czas ucieka. W latach 80-tych podchodziłem do pracy niefrasobliwie. Można nawet powiedzieć – przepraszam za wyrażenie – olewałem ją. Więc teraz muszę ten czas nadgonić. Bo, jak napisałem w piosence "Dbajmy o czas":

"Nigdy nie będzie tak, jak przedtem,
nigdy nie będzie tak, jak było;
chociaż tym samym szyte szeptem,
zabrzmi inaczej słowo miłość.
A więc – dbajmy o czas..."
 
Rozmawiała: Teresa Drozda.
 
Od redakcji:
Rozmowa została zarejestrowana podczas 44. Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowe, w październiku 2008r.
Piosenka "Szukałem cię wśród jabłek" - duet z Iwoną Loranc na Liście Przebojów Trójki zajęła 1. miejsce w 1409 (31.01.2009) i 1410 (07.02.2009) notowaniu.
 
 
Wrzesień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
4
5
6
7
14
19
21

Nadchodzące wydarzenia


22
Wrz
2017
19:00
22 wrzesień 2017 19:00
WOAK Spodki - Białystok, ul. św. Rocha 14
Koncert Lubelskiej Federacji Bardów. Marek Andrzejewski - śpiew, kompozycje, teksty, gitara, Jan Kondrak - śpiew, kompozycje, teksty, Piotr Selim - [...]
22
Wrz
2017
19:00
22 wrzesień 2017 19:00
Galeria Sztuki i Miejsce Spotkań Slimak - Wrocław, pl. Konstytucji 3 maja 4
Tomek Olesiński (gitara, śpiew) i Mateusz Ulczok (akordeon) w recitalu promującym płytę "Wszystko [...]
22
Wrz
2017
19:30
22 wrzesień 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Łukasz Jemioła w recitalu pt. Warszawa w piosence.
22
Wrz
2017
20:00
22 wrzesień 2017 20:00
Musique Cafe - Opoczno, ul. Biernackiego 4
Łukasz Majewski w koncercie promującym płytę pt. Niebajka.
22
Wrz
2017
20:00
22 wrzesień 2017 20:00
Biłgorajskie Centrum Kultury - Biłgoraj, ul. Kościuszki 16
29. Biłgorajskie Spotkania z Poezją Śpiewaną i Piosenką Autorską 22 września (piątek), godz. 20.00Koncert inauguracyjny - [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL