Dużo pracy przede mną - mówi Anna Wójciak

środa, 05 styczeń 2011
Z Anną Wójciak, laureatką I nagrody 46. Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie, rozmawia Teresa Drozda:

- Jesteśmy na Studenckim Festiwalu Piosenki, ale pamiętam Cię też z Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej" z 2008 roku.

- Wtedy zaczęła się moja przygoda z festiwalami, otrzymałam tam III nagrodę, a teraz po I nagrodzie na 46. SFP nie wiem, czy będę brała udział w kolejnych konkursach i czy pojawię się jeszcze na jakimś festiwalu.
Prezentacji w konkursie towarzyszą ogromne emocje, a mnie marzy się już moja własna publiczność, żebym nie musiała się sprawdzać, trzęsąc kolanami przed jury. Zaprezentowanie siebie na scenie w dwóch piosenkach jest bardzo trudne i pod tym względem festiwale są nieludzkie. Trzeba być trochę masochistą, żeby brać w nich udział, ale gdy człowiek zostaje wyróżniony, radość jest ogromna.
 
Udział w Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej" był dla mnie ważny, ponieważ zaprezentowałam coś swojego, oryginalnego - zaśpiewałam utwór "Byle nie o miłości", tłumacząc fragmenty tekstu na gwarę góralską (pochodzę z Zakopanego). Myślę, że to bardzo spodobało się jurorom. Podejrzewam, że gdybym zaśpiewała tę piosenkę "normalnie" nie otrzymałabym tej III nagrody. Dowodem na to jest mój udział w konkursie "Grechuta Festival" 2010, podczas którego nie zrobiłam niczego odkrywczego (czyli własnego) i nie zostałam zauważona. Na Studenckim Festiwalu Piosenki mogłam zaprezentować swoje autorskie piosenki, a śpiewanie własnych kompozycji to dla mnie największa radość.
Na pewno warto szukać i nie warto się zniechęcać. Trzeba odkryć, co wychodzi nam najlepiej, w czym jesteśmy autentyczni.

- Ważne wydaje mi się to, co powiedziałaś o szukaniu repertuaru i odkrywaniu tego, co najautentyczniejsze. Jak rozumiem na "Grechuta Festival" śpiewałaś piosenki Marka Grechuty, bo taki był wymóg, na Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej" – piosenki Agnieszki Osieckiej, a tu w Krakowie zaśpiewałaś, po raz pierwszy na festiwalu, swoje własne utwory?


- Tak, podczas konkursu 46. SFP zaśpiewałam swoje własne utwory. Wymagało to ode mnie wiele odwagi. Trudno  jest wyjść przed ludzi i zaprezentować coś swojego-  towarzyszy temu obawa, że zostaniesz niezrozumiany, wyśmiany. Mam świadomość, że moje utwory nie są doskonałe, ale stwierdziłam, że wpiszą się znakomicie się w charakter Festiwalu, który zawsze promował piosenkę autorską. Bardzo doceniam ludzi, którzy prezentowali w konkursie własne kompozycje, bo wiem, jak mnie samej trudno się było na to zdobyć. Rozmawiałam z wieloma uczestnikami konkursu, którzy  mówili, że boją się śpiewać swoje utwory i naprawdę się im nie dziwię. Ja też cały czas boję się krytyki.
Wiele refleksji miałam po festiwalu Marka Grechuty. Moim zdaniem nie da się zaśpiewać lepiej niż Grechuta. Kiedy szukałam utworów, które chciałabym przygotować na konkurs, gdy słuchałam wykonań artysty, to złapałam się za głowę i stwierdziłam, że chyba nie powinnam w ogóle tam śpiewać. Nie miałam już czasu, aby przygotować aranżacje, a Grechutę trzeba odmienić aranżacją i muzyką, bo gdy śpiewa się jego utwory tak samo, to jest się tylko nędzną kopią. Na Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej" było inaczej. Znałam wykonania utworu "Byle nie o miłości" i miałam poczucie, że mogę zrobić to lepiej, że mogę wnieść do tej piosenki coś swojego. Natomiast piosenki Grechuty trzeba odmienić formą i to zupełnie mi nie wyszło.

- A z drugiej strony jest to doświadczeniem, które zdobywasz. Wiesz już czego być może nie powinnaś robić w przyszłości...

- Chciałabym śpiewać utwory innych autorów, bo to jest bardzo cenne. Ludzie potrafią pisać niesamowite teksty. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie napisać takie teksty jakie pisała Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora i inni wielcy artyści, których twórczość przetrwała przez lata.

- Oni nie wiedzieli, że ich twórczość będzie trwała, to zweryfikował czas... nie pisali z myślą, że ich piosenki będą śpiewane za 50 lat. Nikt chyba nie robi takiego założenia...

- To prawda. Jeśli chodzi o mój pomysł na siebie - chciałabym bardzo być od początku do końca twórcą. Mam jeszcze bariery w swojej głowie, ale też mocno wierzę w to, że człowiek jest w stanie przekroczyć wszelkie ograniczenia jeżeli zrozumie, że, tak naprawdę, sam je stwarza.
Miałam niesamowite szczęście, bo spotkałam Olgę Szwajgier i Jacka Ostaszewskiego, którzy mi bardzo pomogli w odkrywaniu tych prawd. Chciałabym sprawdzić, co mogę jeszcze zrobić ze swoim głosem. Myślę, o umiejętnym wplataniu w swoje śpiewanie elementów muzyki z innych części świata. Planuję roczny urlop pomiędzy studiami również z tego powodu, że bardzo chciałabym podróżować, by posłuchać muzyki indyjskiej w Indiach, tureckiej w Turcji. Może być tak, że w nadchodzącym roku nie będzie o mnie zbyt wiele słychać. Chcę teraz nadrobić też swoje zaległości muzyczne. Chcę słuchać jak najwięcej, poznać twórczość innych artystów.
Gdy będę sama pisała piosenki, chcę wiedzieć, czy są one podobne do czegoś, co już było, żeby nie okazało się, że kopiuję czy naśladuję kogoś, nawet o tym nie wiedząc. Myślę, że teraz dużo pracy przede mną. Z racji otrzymania I nagrody na 46. SFP pewnie będę miała jakieś propozycje koncertów, ale chciałabym się skupić na pracy nad własnym repertuarem. Ten konkurs był dla mnie sprawdzianem. Zajęcie I miejsca oznacza, że to co napisałam nie jest takie złe, czyli warto to rozwijać. Pracuję teraz nad recitalem. Napisanie tekstów i muzyki, a później przygotowanie aranżacji  nie jest takie proste!  Przykładowo "Modlitwa", którą zaprezentowałam podczas konkursu, to piosenka z elementami muzyki Wschodu. Na początku, gdy układałam ją z gitarą, wydawała mi się rewelacyjna, ale, zaśpiewana na Giełdzie Piosenki z aranżacją na fortepian zabrzmiała, w moim odczuciu, kiepsko. Dopiero po kilku próbach ze stworzonym naprędce zespołem, wypracowaliśmy brzmienie, które zaskoczyło mnie samą!

- Powiedzieć należy też o tym, że nie stoisz na scenie sama. Masz za sobą jeszcze parę osób...

- Nie dostałabym I nagrody, gdyby nie moje chłopaki. Muzycy z ogromnym zapałem i spontanicznością, zgodzili się ze mną zagrać i poświęcili wiele godzin pracy, żeby się przygotować. Gdybym wystąpiła tylko z akompaniamentem fortepianu, pewnie nie zostałabym zauważona. Moi muzycy dali mi energię i moc, dzięki której byłam w stanie zaprezentować siebie tak, jak chciałam. Chciałabym być niezależna, ale tak naprawdę zdaję sobie sprawę z tego, że muszę spotkać ludzi, którzy będą chcieli mi pomóc. Wspólnie trzeba znaleźć sposób na pokazanie tego, co w nas najlepsze. Bez drugiego człowieka jest się takim marniutkim...
 
- Bardzo podoba mi się to, co mówisz, o tym że trzeba szukać, słuchać, poznać, żeby nie wywarzać otwartych drzwi. Pójście taką drogą jest szalenie ważne, ale dosyć rzadkie. Stoję na stanowisku, że bez wiedzy o twórczości innych, człowiek jest po prostu głupi...

- Uważam, że trzeba znać twórczość innych, ale nie rezygnować z prób tworzenia czegoś swojego. W szkole muzycznej otaczają mnie ludzie wykształceni, a ja czuję się jak matołek, bo dopiero w wieku 19 lat uczyłam się czym jest cała nuta, a czym półnuta. Gdy poszłam do szkoły muzycznej, przestałam w pewnym momencie śpiewać, bo stwierdziłam, że po prostu tego nie potrafię, ale ten etap trzeba przejść, byle by tylko nie zabić tego, co mamy w sobie naturalne. Od Olgi Szwajgier przejęłam pogląd, że w szkole muzycznej powinna dokonać się wielka rewolucja, żeby zaczynać kształcenie od improwizacji. Przygotowując się do SFP pytałam w szkole wielu muzyków, czy są w stanie zagrać ze mną na Festiwalu, zaimprowizować, zrobić to intuicyjnie. Widziałam przerażone oczy, że nie daję im nut, tylko proszę o improwizację. Wydaje mi się, że to nie kwestia predyspozycji i tego, że ktoś nie potrafi improwizować, ale tego, że w szkole muzycznej nikt nie uczy, że można śpiewać i grać po swojemu. Dlatego chcę szukać i korzystać z tego, co proponują mądrzy mistrzowie, czyli tacy, którzy nie zabijają w tobie twórcy. Zależy mi na tym, żeby pisać dobre teksty i żeby w moich piosenkach było dużo energii. Jeżeli uda mi się skupić w jednym miejscu tekst, energię i rytm to będzie rewelacja. I tę energię chcę ludziom w swoich występach oddawać, dlatego wydaje mi się, że powinnam śpiewać.
Mam ogromną frajdę gdy wychodzę na scenę, czuję wtedy, że to jest moje miejsce. Śpiewanie jest dla mnie ogromną radością.

- Trzymam kciuki.
 
Rozmawiała: Teresa Drozda.
 
 
Sierpień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
8
27
28
29

Nadchodzące wydarzenia


19
Sie
2017
20:00
Koncert
19 sierpień 2017 20:00
Centrum Kultury i Sztuki Dwór Kossaków - Górki Wielkie, ul. Stary Dwór 4
Wieczór sowich piosenek to dwoista propozycja. Po pierwsze – spotkanie dwóch [...]
19
Sie
2017
20:30
Koncert
19 sierpień 2017 20:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Występują:Piotr Machalica – wokalKrzysztof [...]
20
Sie
2017
19:30
Koncert
20 sierpień 2017 19:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Występują:Piotr Machalica – wokalKrzysztof [...]
21
Sie
2017
19:30
Koncert
21 sierpień 2017 19:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Występują:Piotr Machalica – wokalKrzysztof [...]
22
Sie
2017
19:30
Koncert
22 sierpień 2017 19:30
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Piotr Machalica w recitalu pt. Mój ulubiony Młynarski. Występują:Piotr Machalica – wokalKrzysztof [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL