Ślesin 2011 - trochę rozmów i refleksji

niedziela, 03 kwiecień 2011
12 lutego 2011r. w Ślesinie (pod Koninem, nieopodal Lichenia) po raz czwarty odbył się Ogólnopolski Festiwal Piosenki Artystycznej OFPA 2011. Imprezę odwiedziłam po raz pierwszy, ale od razu bardzo przypadła mi do gustu staranność organizacyjna. Dbałość o każdy szczegół – od scenografii, poprzez ład sceniczny (nieczęsto się to zdarza) aż po poziom konkursu i atmosferę.
Ponadto dość niespodziewane pojawili się artyści znajomi i utytułowani, jak choćby Łukasz Majewski:

- Ty na festiwalu?

- Ależ oczywiście! Jeśli chodzi o Ogólnopolski Festiwal Piosenki Artystycznej w Ślesinie, będę chyba przyjeżdżał zawsze, dopóki starczy mi sił i żona nie zabierze gitary.
 
Festiwal organizowany jest przez Kamila Wasickiego, który w niektórych (a powinien we wszystkich) kręgach uznawany jest za autora, poetę, barda i człowieka, który ma pomysł na to, co śpiewa i pisze. Właśnie dla Kamila, klimatu, który tworzy na organizowanym przez siebie festiwalu, będę tu przyjeżdżał i grał co roku nowe rzeczy.

- Czuję, że za jakiś czas otrzymasz przyznany dożywotnio tytuł Laureata OFPA i będziesz wymieniany w każdym werdykcie, niezależnie od obecności w Ślesinie...


- Kamil odgraża się co roku, że ja, Marcin Skrzypczak i Andrzej Wawrzyniak zostaniemy wiecznymi laureatami festiwalu. Wtedy będziemy przyjeżdżać i prezentować naszą twórczość, którą zresztą cały czas prezentujemy również w Polsce, koncertując w projekcie "MSW, czyli Majewski Skrzypczak Wawrzyniak". Przy okazji chciałbym zaprosić do Radia Gdańsk 7 maja 2011, gdzie będziemy grali nasz około dwugodzinny wspólny recital... a wracając do pytania zasadniczego, tak chcielibyśmy taki tytuł otrzymać, żeby móc w domu żonom powiedzieć, że jedziemy jako laureaci, a nie żeby o coś walczyć.


- A co jest w tym miejscu i na tym festiwalu tak fascynującego?

- Wiele rzeczy jest tu fascynujących:
Akustyk w postaci Kamila Wasickiego, który przez wiele lat występował na scenie i wie, czego tak naprawdę wykonawca potrzebuje. Czuję się bardzo komfortowo i bezpiecznie wychodząc na festiwalową scenę w Ślesinie, ponieważ wiem, że nawet jeśli będą jakieś niedociągnięcia to zostaną skorygowane.
Sławomir Badowski - akustyk sceniczny - niesamowicie przyjazny i miły człowiek. Po prostu wychodzi się i się gra... a kabelki same się pojawiają.
Klimat festiwalu i ludzie, którzy tutaj przyjeżdżają. Ponieważ Kamil jest sam w sobie sympatycznym i miłym człowiekiem, więc takich ludzi tutaj zaprasza.
Po każdym sobotnim koncercie laureatów odbywa się spotkanie ludzi, którzy mają szansę wziąć do ręki gitarę lub usiąść za pianinem i zagrać swoje rzeczy dla innych. Formuła festiwalu jest taka, że gra się tylko dwie piosenki, więc podczas otwartej sceny jest szansa, żeby zaprezentować poszerzony repertuar. To bardzo fajne spotkanie i dysonans poznawczy, gdy pewnych ludzi widzimy inaczej przez pryzmat dwóch piosenek, które prezentują w konkursie, natomiast w formule 15 – 20 minutowej okazują się bardzo ciekawymi wykonawcami.


Peany na cześć imprezy wygłosiła też laureatka I nagrody – Agata Kusek:

- Byłam tu w zeszłym roku i bardzo mi się podobało, dlatego przyjechałam również teraz, nie zważając na dzielące Ślesin i Kraków 450 km. Pamiętam, że w ubiegłym roku dzień powrotu przypadł na Walentynki, które od 8.00 do 23.00 spędziłam w pociągach i autobusach, ale pomimo to przyjechałam znów. Bardzo podoba mi się organizacja festiwalu w Ślesinie. Często spotyka się festiwale, gdzie jest trochę bałaganu i chaosu, a tutaj Pan Kamil Wasicki bardzo ładnie wszystko kontroluje. To on czuwa nad tym, żeby wszystko odbywało się w swoim czasie, żeby nikt nie musiał się z niczym śpieszyć i żeby nie było nerwówki, jaka bywa w innych miejscach.
Jestem bardzo zadowolona również z warunków akustycznych. Nie znam się na elektronice i zawsze czuję się osaczona ilością mikrofonów, kabli i innego sprzętu, natomiast na scenie w Ślesinie czułam się bardzo komfortowo. Poczucie na scenie jest bardzo ważną rzeczą, gdy wykonawca źle czuje się na scenie, zwiększa się stres, a to wpływa na jakość występu.

- Spotkałyśmy się już parę razy na różnych imprezach, ale mam wrażenie, że jeszcze nie słyszałam Cię w autorskim repertuarze...


- Nie, ponieważ nie licząc eliminacji do Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Artystycznej w Rybniku, który odbył się parę tygodni temu (17 – 20 lutego 2011), to występ podczas konkursu w Ślesinie jest moim autorskim debiutem. Nie ukrywam, że bardziej stresuje mnie śpiewanie utworów z własnym tekstem i muzyką, niż wykonywanie cudzego repertuaru.

- Więc z czego wzięło się Twoje pisanie? Nie mogłaś znaleźć żadnych piosenek, które by Ci pasowały?


- Zawsze miałam problem z doborem takiego repertuaru, w którym czułabym się na 100% dobrze. Gdy wychodziłam na scenę z czyimiś piosenkami, miałam poczucie, że to co śpiewam, mogłoby być jeszcze bardziej moje. Teraz oprócz pisania tekstów i muzyki zaczęłam sobie również akompaniować, więc moje śpiewanie bardziej moje już być nie może. Akompaniowanie natomiast zaczęło się od zbiegu okoliczności, ponieważ mój brat Jasiek, który akompaniował mi do tej pory, podczas eliminacji do OFPA w Rybniku był na wakacjach, w związku z czym musiałam szybko nauczyć się sobie zagrać. Na razie również rola akompaniatora mi się podoba.

- Opowiedz mi o swoich piosenkach.

- Teksty, które zaprezentowałam podczas konkursu OFPA w Ślesinie, czyli "Bodyguard" i "Droga mleczna" to piosenki, które powstały w różnym czasie. "Bodyguarda" napisałam w lipcu 2010. "Droga mleczna" powstała w całości jednego dnia, w Sylwestra 2010/2011: byliśmy z festiwalowymi przyjaciółmi w górach na nartach i atmosfera wspólnego wyjazdu zainspirowała mnie do napisania tego tekstu. Natomiast melodie do obu tekstów stworzyłam zupełnie niedawno. Melodię do "Drogi mlecznej" kończyłam w myślach w pociągu jadąc do Rybnika. Jeżeli chodzi o inne moje piosenki, to w Ślesinie miałam zaśpiewać piosenkę pt. "Wiatr", która jest najnowsza. Powstała tydzień temu i chyba nie czuję się w niej jeszcze na tyle pewna, aby zaprezentować ją na scenie. Napisałam jeszcze kilka tekstów, ale nie mam jeszcze do nich muzyki.

- Czy to znaczy, że teksty pisałaś wcześniej i dopiero po wszystkich scenicznych doświadczeniach, które zdobyłaś, uznałaś, że trzeba je umuzycznić?
 
- Zanim zaczęłam występować na scenie trochę pisałam. Bardzo lubiłam pisać prozę i początkującą poezję. Już kończąc szkołę podstawową próbowałam swoich sił w różnych konkursach poetyckich szkolnych i międzyszkolnych. Później obowiązki i nawał zajęć sprawiły, że nie miałam na to czasu, więc miałam w pisaniu przerwę. Od wakacji 2010 postanowiłam, że może fajnie by było zrobić piosenki z teksów, które napisałam wcześniej.

- Rozumiem, że jest zbyt wcześnie, aby pytać Cię o to, co dalej z Twoimi piosenkami będzie się działo?


- Tak jak wspomniałam, dopiero zaczęłam pisanie. Byłaś świadkiem debiutu. Teraz muszę poobserwować siebie i to jak reaguję na to, co dzieje się z moimi piosenkami. Wiem, że może okazać, że śpiewanie własnych piosenek to dla mnie zbyt duże wyzwanie. Może się również okazać, że właśnie w tym się odnajdę. To odkrycie jest dopiero przede mną.


Tyle Agata Kusek, na twórczość której od spotkania w Ślesinie będę zwracała baczniejszą uwagę. Przy okazji bardziej szczegółowo wypytałam też Łukasza Majewskiego o to, nad czym pracuje:

- Rozwiń proszę odrobinę temat projektu "MSW"?

- Projekt MSW – Majewski, Skrzypczak, Wawrzyniak - to spotkanie trzech ludzi na scenie, z których każdy ma coś do powiedzenia. Gramy piosenki na zmianę raz jeden, raz drugi, raz trzeci, nawiązując do piosenki poprzednika. Generalnie można powiedzieć, że Andrzej Wawrzyniak wie już o czym śpiewa, ja dochodzę do tego, że wiem, a Marcinowi wydaje się, że wie.
Nasze wspólne koncertowanie polega trochę na wymianie doświadczeń. Jest w nim trochę uszczypliwości, bo wymieniamy między sobą przytyki. Staramy się dyskutować między sobą tematami piosenek, które poruszamy. Koncert rozpoczyna Marcin, który wychodzi na scenę, a później każdy z nas dokłada jakąś cegiełkę do wspólnej opowieści brnącej poprzez tematy i banalne i trudne, aż do puenty, która mam nadzieję podoba się publiczności. Wykonawczej interakcji nie ma. Reprezentujemy zupełnie trzy różne style grania i jeżeli staramy sobie nawzajem pomagać wychodzą z tego całkiem niezłe kwiatki. Zostawiamy sobie przestrzeń, natomiast koncert stanowi spójną całość.

- A jak wygląda teraz Twoje pisanie?

- Moje piosenki powstają cały czas. Potrzebny był moment, w którym uzmysłowiłem sobie, że muszę usiąść i nad nimi popracować. Zacząłem na przykład pisać piosenki dla Piotrka Dąbrówki na nową płytę. Wzięło się to z tego, że nie za bardzo identyfikowałem się z pewnymi rzeczami, które napisałem. Ciężko jest mi cokolwiek ludziom przedstawić, jeśli nie czuję tekstu, dlatego zacząłem je rozdawać. Okazuje się, że inni moje teksty przyjmują i podobają im się, a artyści z nich korzystają.

- Nad czym teraz pracujesz?


- Teraz mam tak naprawdę trzy projekty: cały czas piszę nowe teksty dla Piotrka Dąbrówki,  tworzę pojedyncze teksty na zamówienie oraz wiersze dla dzieci, które mam nadzieję również umuzycznić. Projekt nazywa się roboczo "Wiersztaki dla dzieci'uff". Do śpiewania tych wierszy mam zamiar zebrać grupę przyjaciół sprawnych muzycznie i na nich oprzeć całe to przedsięwzięcie. Poza tym staram się również pisać coś dla siebie.

- Czyli przeszedłeś na zawodowstwo?

- Nie, zacząłem inaczej bawić się pisaniem.


Po tych spotkaniach artystycznych, udałam się jeszcze na rozmowę z pomysłodawcą imprezy – Kamilem Wasickim.

- Po pierwsze muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem miejsca, w którym się znajdujemy, czyli Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Ślesinie, w którym organizujesz od 4 lat Ogólnopolski Festiwal Piosenki Artystycznej. Jest to szalenie przyjazne miejsce i nie dziwię się Łukaszowi Majewskiemu, że chce tu przyjeżdżać do końca życia...

- Takie głosy mobilizują do tego, że rzeczywiście trzeba robić festiwal, na którego pomysł wpadłem 4 lata temu. Był to pomysł magiczny i szalony. Przypominam sobie również naszą rozmowę sprzed około 10 lat, kiedy mówiłaś, że region koniński to "dziura" na mapie festiwali i wydarzeń piosenki artystycznej, nie licząc imprezy w Sieradzu. Chyba wtedy powstał zalążek pomysłu na festiwal. Realizacja zaś mogła dojść do skutku dzięki temu, że właśnie 4 lata temu wprowadziliśmy się do nowego budynku Ośrodka Kultury, który daje nam fantastyczne warunki do tworzenia imprezy. Pomyślałem wtedy, że fajnie byłoby zaprosić tutaj młodych ludzi z całej Polski, dać im możliwość przyjechania z każdego zakamarka, ponieważ Ślesin, jakby nie patrzeć, znajduje się w centrum mapy kraju. Dyrektor Michał Chmielewski zaryzykował, a inicjatywa się udała i rzeczywiście przyjęła się fantastycznie.
Goszczą u nas laureaci wielu festiwali, zgłaszają się tłumnie wykonawcy z całej Polski. Rozmawiam z dyrektorami artystycznymi różnych festiwali i wiem, że miewają problem ze zgłoszeniami. Ja tych problemów zupełnie nie mam. W tym roku było troszeczkę mniej zgłoszeń, ale byłaś w jury i zauważyłaś, że 23 wykonawców konkursowych to wcale nie jest mało. Cieszę się bardzo, że ta inicjatywa się przyjęła, a głosy takie jak Łukasza świadczą o tym, że to jest naprawdę fajne miejsce, w którym pracują naprawdę fajni i ciepli ludzie, chcący gościć osoby zajmujące się piosenką artystyczną.

- Na Twoim festiwalu nikt nie jest zostawiony sam sobie. Wykonawcy mają miejsce, w którym mogą usiąść i pogadać, jest obiad, są kanapki, herbata, kawa. To niby nic, ale wszystko jest na miejscu, nie trzeba się nigdzie rozjeżdżać, niczego szukać.

- Myślę, że stworzyłem festiwal w oparciu o doświadczenie wszystkich lat i miejsc, w których sam byłem uczestnikiem. Uważam, że wykonawca, który przemierza kilkaset kilometrów, aby wziąć udział w organizowanym przeze mnie konkursie, nie powinien być narażony na wyjścia na miasto, w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. W obiekcie konkursowym powinno być wszystko, aby uczestnik mógł skupić się na tym, co jest najważniejsze, czyli na swojej twórczości i jej prezentacji. Doświadczenia, które zbierałem przez lata zaowocowały kształtem OFPA.
Uważam, że festiwale to nie tylko miejsce bitew na scenie, a mam wrażenie, że młodsze pokolenie tak to odbiera i ubolewam nad tym. Rozmawiam z nimi przy okazji festiwalu i staram się im uzmysłowić, że to nie jest olimpiada i dyscyplina sportowa. Oczywiście zawsze będą zwycięzcy, a ktoś zawsze będzie „przegrany”. Myślę jednak, że festiwal to fantastyczne miejsce do spotykania ludzi oraz nawiązywania znajomości i przyjaźni. Z Łukaszem Majewskim znamy się z różnych spotkań w całej Polsce, podczas których związała nas przyjaźń. On przyjeżdża do mnie i co roku dostaje nagrody i za każdym razem pyta czy mu jeszcze wypada. Fantastyczne jest, że jemu się chce i to dla mnie jest wielką radością.

- Wielkim komplementem dla imprezy jest to, że w bardzo krótkim czasie osiągnęła renomę i że nie narzekasz na liczbę zgłoszeń. Ta dobra aura roznosi się pocztą pantoflową, bo jak się ludzie czują dobrze na scenie, gdy są zaopiekowani to mówią o tym innym. Przekonuję się o tym na własnej skórze i naprawdę gratuluję, bo myślę, że Ślesin to świetne miejsce, by się pokazać.


Trzeba przyznać, że w lutym w Ślesinie jest po prostu ciepło.
 
Rozmawiała: Teresa Drozda.
 
 
Listopad 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
28

Nadchodzące wydarzenia


21
Lis
2017
18:00
21 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
21
Lis
2017
19:00
21 listopad 2017 19:00
CKK Jordanki - Toruń, al. Solidarności 1-3
Andrzej Poniedzielski w najnowszym projekcie zatytułowanym Melo - Nie - Dramat. W programie dużo inteligentnego humoru, satyra i [...]
22
Lis
2017
18:00
22 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
22
Lis
2017
19:00
22 listopad 2017 19:00
Filharmonia Kaszubska. Wejherowskie Centrum Kultury - Wejherowo, ul. Sobieskiego 255
Andrzej Poniedzielski w najnowszym projekcie zatytułowanym Melo - Nie - Dramat. W programie dużo inteligentnego humoru, satyra i [...]
22
Lis
2017
19:00
22 listopad 2017 19:00
Bielański Ośrodek Kultury - Warszawa, ul. Goldoniego 1
Łukasz Majewski - Koncert promujący nową płytę pt. Niebajka. Jego piosenki wielokrotnie były [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL