Koncert Najskrytszych Marzeń 2011 - zasłuchanie przed i po - pisze Barbara Radziszewska

wtorek, 19 lipiec 2011
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Barbara Radziszewska:

Pomimo wielkiego szczęścia, które mnie spotyka w życiu, czasami myślę, że urodziłam się w złym momencie. Pomijam kwestię trwających ówcześnie strajków w gdańskiej stoczni i późniejszego stanu wojennego. Na szczęście nie te wydarzenia, ale zwyczajnie powolny upływ czasu sprawił, że Koncert Najskrytszych Marzeń zorganizowany w 1990 roku w ramach Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy Poezję" musiał mnie ominąć. Gdy dorosłam na tyle, aby piosenka z tekstem innym niż "mój dziadek dał mi psa", zaczęła mnie dotykać, płyta CD z koncertu nie była już nawet dostępna w sprzedaży. Były natomiast inne, które powoli pokazywały mi to, co dzisiaj jest dla mnie bardzo ważne.
 
Pierwsze płyty, które miałam w rękach to z całą pewnością "Krainy Łagodności". Jakoś tak dziwacznie, bo część pierwsza i trzecia. Pierwsza część wydana w roku 1996, z "Jesienną zadumą" Elżbiety Adamiak (chyba każdy potrafił to zagrać na gitarze przy ognisku), "Niebem do wynajęcia" Roberta Kasprzyckiego, "Pozytywką" Szymona Zychowicza, Czerwonym Tulipanem z piosenką "Jedyne co mam" i Magdą Umer "O niebieskim pachnącym groszku". Początki dość nieśmiało zostały poczynione... Trzecia część "Krainy Łagodności" pojawiła się na rynku w roku 1999 i nie pamiętam jak trafiła mi w ręce. Płyta ze ślimakiem na okładce, a w środku z: "Sielanką o domu" Wolnej Grupy Bukowina, "O obrotach sfer niebieskich" Basi Stępniak, "Pod niebem" zespołu Raz Dwa Trzy. Wpadła mi w ręce równie łatwo jak pierwsza, posłuchałam i koniec...
To były trochę inne czasy: ten rodzaj piosenki był bardziej ogólnodostępny niż dziś, a sama promocja płyt, nawet jeśli istniała, nie robiła na mnie szczególnego wrażenia. Natomiast moje zacięcie, by szukać samej, przyszło dopiero po kilku latach. Może dlatego, że ta piosenka nagle z mediów znikła. Miałam na półce kilka płyt, ale nie można było już zobaczyć w programach publicznej telewizji teledysku, np. do piosenek "Niebo do wynajęcia" Roberta Kasprzyckiego czy "Rzeki snu" Magdy Turowskiej, a audycja "Gitarą i piórem" nadawana była w radiu w godzinach 2.00 – 4.00 w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Gdy nareszcie zaczęłam swoje poszukiwania słów w piosence, dotarłam (z niemałą pomocą autorki Strefy Piosenki – Teresy Drozdy) do wielu płyt i w bardzo krótkim czasie próbowałam nadrabiać materiał powstający przez lata... Moim prawdziwym odkryciem stała się dopiero pierwsza płyta "Gitarą i piórem". Płyta wydana w roku 2001, prawie dokładnie pomiędzy Koncertem Najskrytszych Marzeń z roku 1990, a Koncertem Najskrytszych Marzeń z roku 2011. Nawet jeśli nie na niej usłyszałam po raz pierwszy, to podczas jej słuchania zauroczyli mnie wszyscy wykonawcy, bez wyjątku, swoimi wyjątkowymi piosenkami. Układam teraz te puzzle w całość i wydaje mi się, że Janusz Deblessem pracując wiele lat z piosenką przebogatą w tekst i emocje, potrafi najlepiej "zapodać składankę", tak aby żadnej z piosenek nie schować za inną. Jego niesamowite wyczucie i efekt pracy cieszy nie tylko ucho znawców i twórców piosenki autorskiej, ale również daje szansę na zauroczenie piosenką osobom, które dopiero rozpoczynają poszukania. Nie da się chyba inaczej wytłumaczyć tego fenomenu, ponieważ część wykonawców Koncertu Najskrytszych Marzeń 2011 powiedziała, że dla nich odkryciem był Koncert sprzed 21 lat. Większość z nich, podobnie jak ja, nie miała szczęścia w nim uczestniczyć, jednak dotarli do kasety i płyty CD z materiałem z tego Koncertu i to one ich kształtowały. Zupełnie jak mnie, kilka lat później, pierwsza płyta z cyklu "Gitarą i piórem".
 
Koncert Najskrytszych Marzeń 2011 pozostanie dla mnie koncertem, którego wysłuchałam przed jego zabrzmieniem na dziedzińcu zamkowym oraz po jego wybrzmieniu. W trakcie Koncertu... głównie zmokłam. Skoncentrowanie na zmoknięciu nie wynikało zupełnie z ignorancji, ale wracam trochę do pierwszego zdania tego tekstu... bo wielkie szczęście, które mam w życiu pozwoliło mi na dość czynną pomoc przy powstaniu Koncertu. Do ogarnięcia otrzymałam od reżysera trochę spraw papierkowych, a do posłuchania zmontowany materiał z Koncertem, który miał się dopiero wydarzyć (czyli dźwiękowy scenariusz). Janusz Deblessem zaprosił do Koncertu dziewięciu wykonawców: Basię Raduszkiewicz, Basię Stępniak-Wilk, Miłkę Malzahn, Dzidkę Muzolf, Roberta Kasprzyckiego, Szymona Zychowicza, Andrzeja Garczarka, Tomka Wachnowskiego oraz Andrzeja Poniedzielskiego, któremu powierzył również rolę prowadzącego. Część z wykonawców przyjechać miała z własnymi muzykami, części z nich akompaniować miał zespół, którego kierownikiem muzycznym został Miłosz Wośko. Koncepcja sceny zakładała, że Andrzej Garczarek ze swoimi piosenkami pozostawać ma już trochę w cieniu, a pozostali wykonawcy trzymać mają się schematu: panie na lewo, panowie na prawo. Brnęliśmy przez wszelkie trudności logistyczne przez kilka tygodni, ale apogeum nastąpiło na dziedzińcu zamkowym w dniu koncertu – w Olsztynie padało bez przerwy przez dwa dni... na próbach, które trwały prawie cały dzień, biegając pomiędzy rzędami krzeseł wystawionych dla publiczności, dało się słyszeć chlupot i plusk trawnika. Wodę miałam w kieszeniach sztormiaka i w trampkach. Kartki zlepiały się, wykonawcy mokli, rozstrajały się instrumenty. Mogło być już tylko piękniej... i było.

W trakcie Koncertu nie było mowy o słuchaniu... moja pomoc skoncentrowała się w obrębie garderoby tzw. "damskiej". A potem już proste czynności: pilnowanie kolejności i wykreślanie z listy powieszonej na drzwiach piosenek, które zostały zaśpiewane oraz ochrona przed deszczem artystów podczas ich drogi na scenę przy pomocy parasola, a nawet dwóch, a przy tym próba nie wydłubania nikomu oczu drutami. Deszcz błyszczał w świetle różnokolorowych reflektorów rozświetlających noc, a scena z perspektywy "prawy bok", wyglądała bajkowo. Widziałam również na widowni pod strugami deszczu las parasolek i kapturów płaszczy przeciwdeszczowych. To było niesamowite, że publiczność pomimo tej okropnej pogody przyszła chłonąć śpiewaną poezję i miała okazję dosłownie nią przesiąknąć.
Nie wiem, o której koncert się rozpoczął, o której zakończył. Wiem natomiast, że wzięłam udział w projekcie niesamowitym, obok artystów, którzy w każdej minucie przedsięwzięcia wykazali 100% profesjonalizmu.

Koncertu Najskrytszych Marzeń 2011, a właściwie nagrania z niego na potrzeby radiowe, wysłuchałam wracając z Olsztyna. Zabrzmiał mi pięknie, więc mogłabym się przez kolejne zdania rozwodzić nad wykonaniami wszystkich piosenek, że: prowadzący, artyści, zespół Miłosza, kwartet smyczkowy A'vista, bo to wszystko było na najwyższym poziomie, miłym dla ucha. Wiem jednak, że mam zbyt wielki sentyment, więc trudno o jakikolwiek cień obiektywizmu w moich słowach. Swoje zafascynowanie piosenką z tekstem, również wykonawcami tego Koncertu, przeszłam kilka lat wcześniej, ale... wyjątki były dwa: Szymon Zychowicz, którego kojarzyłam głównie z "Pozytywki" i "Chorego krajobrazu" oraz Dzidka Muzolf od "Latarnika Jana". W koncercie pojawiły się zupełnie inne piosenki tych wykonawców i okazało się, że na mnie również jeszcze czekają niespodzianki. Szymon Zychowicz nagrał właśnie pierwszą płytę po 20 latach wychodzenia na scenę i w tych "nowych" pięknych piosenkach jak "Boże, który wiesz" usłyszałam go najpierw przy okazji koncertu w Olsztynie. Dzidka Muzolf... pewnie przez jakiś czas jeszcze płyty nie nagra, tym większa moja radość, że mogłam posłuchać innych napisanych przez nią piosenek: "Dom", "Może lepiej", "Jeszcze wierzymy" – to piosenki, w których każde słowo i każdy dźwięk są na swoim miejscu. Pozytywnym zdziwieniem była również Miłka Malzahn, której piosenki znałam, ale jak się okazało nie do końca i nie wszystkie, a do tego zaśpiewane zabrzmiały inaczej niż znane z płyt wersje wyszemrane elektronicznie.

Mam nadzieję, że nie mylę się i że wyczucie oraz intuicja Janusza Deblessema w doborze artystów i repertuaru w przygotowywanych przez niego płytach i koncertach pozwolą na pozyskanie dla "świata piosenki z tekstem" kolejnego pokolenia fanów, a nawet twórców, dzięki projektowi "Koncert Najskrytszych Marzeń 2011". Skoro ja znalazłam w nim dla siebie niespodzianki, mokry dziedziniec zamkowy był pełny, a w planach przewidziana została płyta z tego wydarzenia... trzeba mieć nadzieję, że za kilka lat znajdą się osoby, które napiszą, jak ważnym przeżyciem było dla nich uczestniczenie w tym koncercie lub włożenie do odtwarzacza płyty CD z tym materiałem. Czego im serdecznie życzę...
 
Barbara Radziszewska - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
 
Kwiecień 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
11
16
25
27
30

Nadchodzące wydarzenia


20
Kwi
2018
18:00
20 kwiecień 2018 18:00
Dom Kultury LSM - Lublin, ul. Wallenroda 4 A
"Dokąd idziesz? Do słońca - Sławomir Zygmunt śpiewa piosenki Edwarda Stachury" to recital, a [...]
20
Kwi
2018
19:00
20 kwiecień 2018 19:00
Zabytkowe Podziemia - Nałęczów, ul. Lipowa 27
Łukasz Majewski w recitalu, na który złożą się piosenki z płyt "Mężczyzna z zakolami", "Ad [...]
20
Kwi
2018
20:00
Koncert
20 kwiecień 2018 20:00
Winus Club - Nowy Sącz, ul. Kochanowskiego 30
Program poezji śpiewanej, czyli Poeta to też człowiek... ​ Poetycki, ironiczny, refleksyjny, zabawny – [...]
21
Kwi
2018
17:00
21 kwiecień 2018 17:00
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
21
Kwi
2018
18:00
21 kwiecień 2018 18:00
Służewski Dom Kultury - Warszawa, ul. Bacha 15
Izabela Szafrańska w recitalu "Piosenki mi najbliższe". W programie wieczoru utwory, z którymi młoda artystka związana jest w szczególny sposób. [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL