Sztukmistrz zaśpiewał bez nagłośnienia. O koncercie Jana Kondraka w Teatrze Starym

poniedziałek, 09 lipiec 2012
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Ewa Piątek:

W, świadomie stroniącym od urozmaiceń, świecie piosenki literackiej trudno wywołać zaskoczenie inaczej niż poprzez słowo. To ono najczęściej stanowi rdzeń, wokół którego skupia się uwaga słuchaczy. To przede wszystkim tekst bywa tu źródłem pożądanych niespodzianek. Reszta nierzadko jest już sprawą poboczną. Podstawowy instrument, mikrofon, odbiorca, to dla występującego na scenie artysty (przy założeniu, że potrafi on śpiewać) zestaw wydawałoby się wystarczający, a nawet optymalny. A gdyby tak pozbyć się jeszcze któregoś z tych elementów?

Pytanie takie najpewniej zadał sobie Jan Kondrak. A odpowiedzią na nie był jego solowy koncert w Teatrze Starym w Lublinie zatytułowany "Sztukmistrz śpiewa". Publiczność nie dała się przechytrzyć i z siebie zrezygnować – przyszła. Na gitarze nie po to potrafi się grać, by z tej umiejętności nie korzystać. Wykreślił więc bard z listy rzeczy niezbędnych mikrofon i, nawiązując do pierwotnych form występowania, zagrał i zaśpiewał bez nagłośnienia. Osobliwy był to ruch, współcześnie stosowany najczęściej przy ognisku (gdzie słuchaczom niedaleko do śpiewaka) lub... w operze. Teatralną przestrzeń bez trudu jednak wypełnił głos, któremu oktawy moglibyśmy liczyć przy użyciu jednej ręki, choć prawdopodobnie zaangażowaniu jej wszystkich palców.
 
Program koncertu zbudowany został głównie z piosenek autorskich, znajdujących się zarówno na solowych albumach Kondraka m.in. "Romanse Ballady", "Kto Co", jak i płytach Lubelskiej Federacji Bardów ("Tygiel", "Imperium"). Czerpał jednak artysta i z repertuarów innych twórców. Po co, skoro nie brakuje mu własnego materiału? Chyba po to, by udowodnić, że utwory Stinga można śpiewać w języku polskim i wciąż myśleć o nich w kategoriach przeboju. Za tą tezą mocno przemawia dowód w postaci zaprezentowanej podczas koncertu piosenki "Rosjanie" (Russians). Prawdopodobnie chciał też uwidocznić bard, że pieśni Czesława Niemena w cudzym wydaniu nie muszą zaraz kojarzyć się z karykaturą. I znów się udało. A na koniec, zabisował, traktującym o sprawach absolutnych, utworem Jacka Kaczmarskiego "Niech".
I choć akcenty w tej pieśni Kondrak rozkłada po swojemu, dając przy tym próbę wokalnych możliwości, to wciąż jest to wykonanie – co stanowi o jego sile - bliskie oryginałowi. Hymniczny charakter tego dzieła był zresztą właściwym podsumowaniem całego spektaklu. Słyszalna gdzieniegdzie w doborze piosenek afirmatywna postawa wobec rzeczywistości, zrymowała się niejako z obecnymi w warstwie muzycznej inspiracjami chasydzkimi, a te z kolei stanowiły wyraźne nawiązanie do świata powieści Isaaca Bashevisa Singera.
W całym koncepcie tego występu ujawniła się dość charakterystyczna dla śpiewaka-maratończyka cecha, a mianowicie jego sportowy stosunek do działań również artystycznych. Z niego zapewne zrodził się pomysł, by podczas jednego koncertu sięgnąć po rozmaite metody korzystania z aparatu głosowego, od różnych technik śpiewu poczynając, na naśladowaniu odgłosów natury kończąc. Wszystko jednak miało swój czas i rozplanowane zostało bez przywiązania do przesady. Rezultaty uzyskane na deskach Teatru Starego pokazały, że Jana Kondraka bardziej niż rekreacja, interesuje wyczyn. Rezygnując z nagłośnienia i wzbogacając warstwę artykulacyjną dokonał artysta czegoś, co w reprezentowanym przez niego nurcie bardowskim niezwykle trudno osiągnąć. Znalazł nowy, atrakcyjny sposób na przedstawienie kanonicznego materiału. Zaskoczył formą, nie ujmując niczego przekazywanym treściom.

20 czerwca 2012r. autor "Piosenki w samą porę" zafundował publiczności pełną gamę emocji. Tego wieczoru dystans pomiędzy sceną a widownią został skrócony nie tylko o długość mikrofonu. Słowem mówionym i śpiewanym, jedynie w towarzystwie gitary i subtelnych świateł, Jan Kondrak wywoływał uśmiech, zachwyt i refleksję.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że takie popisy Sztukmistrz będzie miał okazję dawać częściej, i nie tylko w punktach położonych na mapie na południowy wschód od stolicy.
 
Ewa Piątek - specjalnie dla Strefy Piosenki.

 

Luty 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
4
5
6
9
12
19
20
21
22
27

Nadchodzące wydarzenia


23
Lut
2018
19:00
23 luty 2018 19:00
Miejska Sala Koncertowa - Radzymin, ul. Konstytucji 3 Maja 15
Grzegorz Tomczak w koncercie pt. Ja to mam szczęście. Zespół w składzie: fortepian - Dawid Troczewski [...]
23
Lut
2018
19:00
23 luty 2018 19:00
Loch Camelot - Kraków, ul. św. Tomasza 17
Basia Stępniak-Wilk w recitalu pt. Muzyczna bombonierka. Jasiek Kusek - fortepian Paweł Solecki - fagot, melodica, [...]
23
Lut
2018
19:30
23 luty 2018 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Elżbieta Wojnowska w recitalu pt. Zapraszam Was do stołu.
23
Lut
2018
19:30
Koncert
23 luty 2018 19:30
Skład Butelek - Warszawa, ul. 11 listopada 22
Koncert zespołu Nic Wielkiego.
23
Lut
2018
20:00
Koncert
23 luty 2018 20:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Dorota Ślęzak, artystka Piwnicy pod Baranami zwana "Miedzianowłosym Aniołem", zaprasza na zimowy [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL