Czterdziestolecie BAZUNY - jubileusz nie do ogarnięcia

wtorek, 17 lipiec 2012
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Beata Bonik:

Program tegorocznej, jubileuszowej Bazuny opublikowany został dość wcześnie, by jeszcze przed wyjazdem można było poczynić niezbędne przygotowania logistyczne.
Podstawowe założenie było proste: zobaczyć maksymalnie jak najwięcej! Rozpoczęliśmy więc kombinacje: godziny od tej do tej - scena główna, potem przenosimy się przed małą scenę, na godzinę tę i tę koniecznie wrócić pod główną… itd. itd.
Żeby tylko nie stracić niczego, co ważne!
Jakoś dało się to poukładać. Dobrze będzie – ogarniemy! Oczywiście nie ogarnęliśmy.

Nie ogarnęliśmy, bo imprezy zorganizowanej z takim rozmachem ogarnąć się po prostu nie dało.
 
W tym roku Bazuna trwała nieco dłużej niż zazwyczaj, rozpoczęła się już w piątek przed południem od części konkursowej, na którą zazwyczaj zarezerwowana jest sobota. Tym razem w sobotę odbywały się główne uroczystości jubileuszowe, kilkunastogodzinne koncerty dzienne i nocne z udziałem weteranów Bazuny oraz legend i "gwiazd" piosenki turystycznej.
Można powiedzieć, że tegoroczna Bazuna to jeden wielki maraton muzyczny. Nie wiem, czy ktokolwiek był w stanie policzyć, ile godzin w sumie trwały koncerty – te oficjalne podobno około czterdziestu. Przewidziano zasadniczo trzy miejsca, na których usłyszeć można było zaproszonych gości ( i nie tylko). Scenę główną ustawiono w budynku ujeżdżalni ośrodka Zielona Brama, dodatkowo zaplanowano całodzienny sobotni koncert pod gołym niebem na scenie pod wyciągiem, gdzie odbywał się też Jarmark Świętojański (tzw. scena pod strzechą), uwzględniono także wieczorne muzykowanie przy ognisku pod bacówką. Śpiewało się jednak wszędzie – na campingach, na ławeczkach, przy pierogarni. I niemal bez przerwy – jedni szli spać, inni śpiewem witali kolejny dzień.

Nie jestem pewna, czy udało się policzyć, ile ostatecznie, poza uczestnikami konkursu, wystąpiło na obu scenach "podmiotów artystycznych" – znów podobno około czterdziestu (ech, ta czterdziestka...). My z pewnością straciliśmy część występów, trzeba bowiem powiedzieć, że nasz kunsztownie ułożony plan legł w gruzach dość wcześnie. Po pierwsze nie uwzględniliśmy czasu na posiłki czy rozmowy, a także zwyczajnie na odpoczynek.  Po drugie – zapomnieliśmy, jak częstą zmorą takich imprez są „obsuwy czasowe” wynikające z przeciągających się przerw technicznych. Co prawda zadbano o naprawdę dobre nagłośnienie, ale najlepszy nawet sprzęt trzeba dostroić dla każdego artysty, a przy tak licznych wykonawcach występujących z różnorodnym instrumentarium wymagało to dużo czasu i cierpliwości. Do tego zmiany kolejności w programie, bisy... W tych okolicznościach postanowiliśmy śledzić przede wszystkim to, co na scenie głównej.

Najspokojniej przebiegał dzień pierwszy. Część konkursową zakończono późnym popołudniem. W przerwie wystąpił znany widowni bazunowej z ubiegłego roku Piotr Pieńkowski, kolejni goście pojawili się w koncercie wieczornym, miedzy innymi Daniel Gałązka z zespołem, Późne Popołudnie, Łukasz Majewski.  Jubileusz, zwłaszcza tak poważny, skłania do podsumowań, zestawień i porównań, prowokuje, by ogarnąć to, co najważniejsze w czterdziestoletniej historii piosenki turystycznej i studenckiej, dlatego już od piątku można było posłuchać artystów reprezentujących różne pokolenia, różne kierunki i formy muzykowania.
I chyba w tej różnorodności tkwił urok wielogodzinnych koncertów. Niezapomniane wrażenie zrobił Adam Drąg, któremu udało się doprowadzić do wygaszenia niemal wszystkich świateł na sali i wyzwolić w tym mroku czar wspólnego śpiewania, które sprawia, że nawet "Hej sokoły" brzmi wyjątkowo i magicznie. Występujący piątkowego wieczoru Adam Drąg, Karol Płudowski i Andrzej Starzec to mistrzowie i twórcy niemal legendarni, autorzy turystycznych evergreenów. W sobotę dołączyli kolejni: Jan Błyszczak "Mufka", Waldemar Chyliński, Stanisław Wawrynkiewicz, Marek Prusakowski, Zbigniew Szukalski z zespołem Wolny Przedział. To twórcy związani z młodością Bazuny, dobrze tu znani, wyczekani. Byli też tacy, którym nie zdarzyło się dotrzeć tu wcześniej, ale wpisali się tak mocno w historię turystycznego muzykowania, że nie mogło ich tym razem zabraknąć:  związany z Krakowem Andrzej Mróz i lubelski zespół Wątli Kołodzieje. Niezwykły był widok  przed sceną: widok ludzi zasłuchanych, bardzo często rozśpiewanych, świetnie znających teksty, oczekujących na ulubione piosenki, domagających się kolejnych i kolejnych bisów.
Oczywiście największe emocje wzbudziły gwiazdy wieczoru, artyści cieszący się popularnością wybiegającą daleko poza sceny festiwali turystycznych: Elżbieta Adamiak oraz Wolna Grupa Bukowina. Znani równie dobrze i starszemu, i młodszemu pokoleniu, zgromadzili publiczność, której liczebność była absolutnie niezależna od nagłej ulewy, która definitywnie zakończyła muzykowanie na małej scenie przy wyciągu. Na szczęście w dzień aura była wyjątkowo łaskawa, wręcz jak na zamówienie: słońce, błękit, uroczy pejzaż, do tego świetna muzyka, sympatyczni ludzie, coś zimnego do picia... Czy mogło być piękniej?

Wróćmy jednak do jubileuszowego koncertu wieczornego - w dalszej jego części gospodarzami byli muzycy trójmiejskiego zespołu Słodki Całus od Buby, obchodzącego w tym roku swe dwudziestopięciolecie. Na scenie zagościli kolejni, podwójnie jubileuszowi goście: Timur i Jego Drużyna, EKT Gdynia, Bez Jacka. Znów było różnorodnie – trochę rockowo, trochę balladowo i poetycko, trochę szantowo, zawsze przyjacielsko i wspólnie. A trzeba było wtedy zobaczyć widownię! Tłok pod sceną, śpiewy, tańce! Mijały godziny, już niedzielne, do wejścia szykowali się kolejni artyści, i trudno wymieniać tutaj wszystkich, a przecież każdy z nich wyjątkowy i o każdym można by pisać godzinami.

Jeszcze na zakończenie w niedzielne południe koncert finałowy, ogłoszenie werdyktu, jeszcze ostatnie mini recitale – i do domu. Co zostało? Wspomnienia. Zapewne też jakieś zdjęcia, nagrania, może bazunowe wydawnictwa - śpiewniki, płyty. Do tego sporo refleksji i jeszcze więcej pytań. Należę do pokolenia, które ma w pamięci dość długi rozdział historii piosenki turystycznej i dlatego w szczególny sposób patrzę, jak występują obok siebie SETA i Na Bani, grupa Boom i Cisza Jak Ta, Bez Idola i Żeby Nie Piekło, Grzegorz Bukała i Egon Alter... Nie mam zamiaru oceniać, kto lepiej, kto gorzej. Na pewno dużo się zmieniło przez te "dzieści" lat: w przygotowaniu i doświadczeniach pieśniarzy i muzyków, w traktowaniu przez nich słowa i muzyki, nawet w dostępie do instrumentów… W jakim kierunku to się zmienia i dlaczego tak? Trochę trudno jeszcze ogarnąć ogrom zjawiska, którego istotę starali się skupić w jednym miejscu, jak w soczewce, organizatorzy tegorocznej jubileuszowej Bazuny.

No właśnie – organizatorzy! Jakim cudem oni ogarnęli wszystko, co działo się w tych dniach w przywidzkiej Zielonej Bramie? Jak udało im się przygotować tak potężną choć przecież bardzo kameralną imprezę? Ściągnąć tylu niezbędnych ludzi, zadbać o detale? Naprawdę pozostaje to dla mnie tajemnicą, ale wiem, że zasłużyli na wielkie uznanie i najszczersze podziękowania.
Oczywiście zawsze można pomarudzić i niejedno dałoby się wpisać na czarną listę uchybień: że scena pod dachem to jednak nie ta atmosfera co pod gołym niebem, że piach pod stopami zamiast trawy wyjątkowo wkurza, że segregacja widzów według kolorów opasek, że ochroniarze przy bramkach jak na koncercie rockowym, że znów kłopoty dźwiękowców, że za daleko do namiotów... Można pomarudzić – ale jaki to ma sens? Wśród ludzi spotykanych przez te trzy dni w Przywidzu nie zauważyłam nikogo niezadowolonego.   

Tym, którzy nie mogli być razem z nami, mogę powiedzieć tylko – żałujcie. Aby osłodzić gorycz straty, można poszukać w Internecie nagrań i relacji, zajrzeć na stronę Bazuny , gdzie można ciągle jeszcze zamówić jubileuszowy śpiewnik i płytę.

Można też w przyszłym roku dotrzeć do Zielonej Bramy w Przywidzu na kolejną, już 41. Bazunę, albo wcześniej na któryś z koncertów organizowanych w gdyńskiej Cafe Anioł albo w Kawiarni Podróżniczej Południk 18 w Gdańsku. Bo Bazuna to wyjątkowo kwitnąca czterdziestolatka. Podobno życie zaczyna się po czterdziestce...
 
Beata Bonik - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
40. Bazuna odbyła się między 22 a 24 czerwca 2012r. w Przywidzu.
 
 
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
10
11
13
14
19
20
21
23
24
25
26
31

Nadchodzące wydarzenia


15
Gru
2017
18:00
Koncert
15 grudzień 2017 18:00
Sandomierskie Centrum Kultury - Sandomierz, Rynek 25
Grzegorz Turnau, Jacek Królik, Leszek Szczerba w kameralnym koncercie.
15
Gru
2017
19:00
15 grudzień 2017 19:00
Galeria Pięknych Książek - Warszawa, ul. Pańska 96
Sławomir Zygmunt w koncercie "Czas wszystko zmienia", zaprezentuje utwory Leonarda Cohena, Boba Dylana, [...]
15
Gru
2017
19:00
15 grudzień 2017 19:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Koncert Mirosława Czyżykiewicza.
15
Gru
2017
20:00
Koncert
15 grudzień 2017 20:00
Skład Butelek - Warszawa, ul. 11 listopada 22
Jan Kondrak w recitalu pt. Romanse kolędy. Pięć najbardziej znanych piosenek. Pięć nowych piosenek z serii o [...]
16
Gru
2017
19:00
16 grudzień 2017 19:00
Narodowe Forum Muzyki - Wrocław, pl. Wolności 1
Muzyka - Jan Kanty Pawluśkiewicz to koncert złożony jest wyłącznie z kompozycji Jana Kantego Pawluśkiewicza, jednego z [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL