Stachura był pisarzem, nie piosenkarzem - mówi Jan Kondrak

sobota, 15 grudzień 2012
O płycie Lubelskiej Federacji Bardów "Stachura-Poematy" i o rozumieniu Stachury z Janem Kondrakiem rozmawia Teresa Drozda:
 
- Mam takie przeczucie, że płyta Federacji "Stachura-Poematy" musiała powstać, bo od jakiegoś czasu ku temu repertuarowi ciążyliście, a Ty obcujesz z nim w zasadzie od początku swoich artystycznych poczynań...

- 30 lat temu miałem w Warszawie swój afisz w Teatrze Stara Prochownia, u Wojciecha Siemiona, gdzie od czasu do czasu grywałem program złożony z piosenek Edwarda Stachury. Koncertowałem częściej w Polsce niż w Warszawie. Źle mi nie było z tym repertuarem. Zaśpiewałem prawie wszystkie 53 piosenki Edwarda Stachury oraz cały poemat "Missa Pagana", a z piosenkami zaczęło się od tego, że jako młody chłopak kupiłem w księgarni tomik i nie wiedziałem, że ktokolwiek pisał do nich muzykę. Nawet nie zajrzałem za okładkę, gdzie były nuty Satanowskiego. Zobaczyłem teksty, ułożyłem do nich muzykę i zacząłem śpiewać. Dopiero gdy usłyszałem nagrania Stachury, który śpiewa piosenki ze swoją muzyką  pomyślałem, że moje wymyślanie nie ma żadnego sensu. Stwierdziłem, że komponując nie idę zgodnie z założeniami estetycznymi autora. Stachura w sposób niezwykle sugestywny, ale jednak bardzo prosty śpiewał swoje teksty, ja je udziwniałem.
 
Pomyślałem, że skoro istnieją te muzyki, to trzeba je uszanować i śpiewałem większość piosenek z oryginalną muzyką Edwarda Stachury. Natomiast poemat "Missa Pagana" wyśpiewałem z własną muzyką. Komponując wzorowałem się na muzyce klasycznej i ludowej, na utworach m.in. Moniuszki i Chopina. Nie wiedziałem, że wcześniej za ten poemat zabierał się Jerzy Satanowski, i że pracował nad nim Czesław Niemen. Obchodziło mnie to, ale nawet nie bardzo wiedziałem kogo zapytać czy jestem sam w tym temacie.

W marcu 1980 roku (w dniu bicia rekordu świata w całodobowym biegu sztafetowym) w klubie Meta w Białej-Podlaskiej zagrałem ponad 4 godziny recitalu. Mięzdy innymi zaśpiewałem całą "Missa Paganę". Od tego czasu śpiewałem Stachurę regularnie, ale i sporadycznie, wtedy kiedy mnie o to poproszono. W pewnym momencie powstała Lubelska Federacja Bardów, której jednym z wielu członków jestem. Federacja akompaniowała mi w niektórych piosenkach, niektóre moje piosenki wykonywaliśmy wspólnie. Trzeba też wspomieć, że 12 lat po debiucie niektóre piosenki Stachury nagrałem z muzyką Piotra Mikołajczaka, znanego kompozytora muzyki teatralnej i filmowej. Te ostatnie specjalnie nie przedarły się do świadomości publicznej, ale niedawno gdy zbliżało się Euro 2012 Pan Prezydent przekazywał szalik kibica Panu Premierowi, a w tle leciała kompozycja Mikołajczaka w moim wykonaniu pt. "Szal". Czyli pewnego rodzaju salonową karierę nasza jedna wspólna piosenka zrobiła. Nagraliśmy dwie kasety z tekstami Stachury w konwencji Kondrak&Mikołajczak. Moje regularne śpiewanie koncertów Stachurowych skończyło się w połowie lat 90. XX wieku.

W XXI wieku, moi dużo młodsi koledzy z Federacji zaczęli przynosić kompozycje do fragmentów poematów Edwarda Stachury. Być może wytłumaczyłem im, ale sami też zauważyli, że do jego piosenek skomponowano już wielokrotnie muzykę i chyba młócenie tego materiału ma niewielki sens. Czym innym są poematy. Właściwie tylko do "Missa Pagana" dobierało się wielu. W tym Jerzy Satanowski, Czesław Niemen, Jan Kondrak, Roman Ziemlański i Krzysztof Myszkowski. Natomiast inne poematy Stachury nie były eksploatowane muzycznie i nimi zajęła się Federacja. Jak policzył jeden ze słuchaczy, nasze przygotowywanie się do pełnego programu poematów trwało 8 lat. W tym czasie materiał rozrastał się i powstało 15 utworów. Wśród nich miało nie być moich kompozycji i w ogóle mój udział w tym programie Federacji jest niewielki. Można powiedzieć żaden.

- To była Twoja świadoma decyzja, że nie chcesz w to wchodzić, że zostawiasz to im, młodszym?

- Tak, uważam, że moja estetyka przebrzmiała. Nie powinienem się już wygłupiać, by próbować dopasowywać swoją estetykę do wymogów współczesnego muzykowania. Młodsi twórcy Federacji powinni mierzyć się ze swoim czasem i nie powinienem im w tym przeszkadzać, a raczej pomóc.

- I naprawdę patrzysz na tę płytę, kompozycje i nagrania trochę z boku?

- Całkiem z boku. Nie miałem żadnego udziału w powstawaniu tego materiału, ani w aranżacji, ani w koncepcji, ani w redagowaniu tekstów. Nikt mnie o nic nie pytał. Jeśli miałem uwagi to były raczej trzeciorzędne, np. byśmy powtórzyli refren jeszcze raz, bo jest ładny. Mój udział w tym programie ogranicza się niemal wyłącznie do śpiewania w chórkach i prowadzenia koncertu. Mam bardzo dużo do powiedzenia, gdy idzie o pisarstwo Stachury i staram się ze swojego zamiłowania do Stachury robić jakiś użytek w tym programie.

- Skoro stałeś z boku podczas powstawania płyty, to chyba mogę Cię zapytać jaka jest ta estetyka, na ile się z nią identyfikujesz i na ile dobre są te utwory?

- Mnie się te utwory podobają. Niektóre bardzo, inne mniej. Chyba tak być powinno. Niektóre uważam za przebojowe, a niektóre za mądre i bardzo dobre, ale trzeba się w nie zasłuchać i wtedy będą wewnętrznym przebojem dla niewielkiej grupy osób. Wszystkie są bardzo pięknie nagrane i pięknie przemyślane. Kompozytorzy szalenie się przykładali. Jest ich trzech: basista Krzysiek Nowak, Marek Andrzejewski i Piotrek Selim. To oni ścigali się w komponowaniu, a każdy z nich wychodził do tego z trochę innego klucza muzycznego. Łączy ich to, że nawiązali do rocka progresywnego. To nie są utwory rockowe, ale stały się bardzo głębokim ukłonem w stronę grania rocka symfonicznego, art rocka, czy rocka progresywnego. Zastosowano myślenie, które szalenie mi się podoba. Mam ogromny szacunek do czasów, gdy takie utwory proponowano światu i cieszę się, że koledzy z tego języka skorzystali i do niego sięgają.
Natomiast sposób zagrania i nagrania jest całkowicie współczesny. Płytę nagrywał jeden z najlepszych realizatorów muzyki współczesnej i brzmienie jest absolutnie "tegocześne" i lubię to. Lubię te wszystkie zabawy, które wprowadziła do studia nagraniowego elektronika i informatyka, na nowej płycie Federacji jest tego szczypta. Materiał jest przede wszystkim niesamowicie czysto, elegancko, przejrzyście i przestronnie nagrany. Bardzo dynamicznie. To jest nasza pierwsza pyta studyjna i jest to dla mnie duże święto. Wreszcie mamy produkt, który nie odbiega od standardów światowych, jeśli chodzi o jakość nagrania. Możemy się wybrać z nim na mecz muzyczny z jakąkolwiek drużyną brytyjską i nie przegramy. Całość jest bogata, przyjemna i co ciekawe, w warstwie tekstowej bardzo mocna i równa od początku do końca, bo autor jest jeden, nazywa się Edward Stachura. Śpiewamy jego poematy, czyli uprawiamy poezję śpiewaną w najbardziej klasycznym rozumieniu tego słowa.
Jest to poezja śpiewana nowoczesnego typu. Bardzo intensywna, mocna treść w oryginalnej, atrakcyjnej formie.

- Gracie ten koncert, pokazujecie go światu, o czym opowiadasz na tych koncertach?

- Staram się zwrócić publiczności słuchającej uwagę na fakt, że Stachura pisał do czytania, więc trzeba go troszkę poczytać. Właściwie Stachura rozminął się trochę z czasem, bo nie dotyczył go PRL. Żył właściwie na całym świecie, natomiast człowieka, do którego pisał spotykamy tak naprawdę (w Polsce) dopiero dziś, więc warto dzisiaj sięgnąć do tego, co Stachura pisze. Stachura realizuje się jako pisarz i artysta w prozie i poematach i jego piosenki zrozumie w pełni tylko ten, kto zna tę prozę i poematy. Dopiero w oparciu o tę twórczość stwierdzić można, że piosenki są trochę o czym innym, niż nam się wydaje na ogół. Są tylko drobną relacją tego, co zawarł autor w innych utworach bardzo dokładnie opisując, o co mu chodzi w życiu.
Chciał poprawić ten świat. Jego pisarstwo nie jest pisarstwem czysto estetycznym, tam za estetyką idzie jeszcze ogromna porcja filozofii i wiedzy psychologicznej i psychiatrycznej. W swojej twórczości daje nazwy poszczególnym stanom psychiki. To jest tak jak np. z językiem erotycznym u nas i na świecie: - Francuzi mają ogromną ilość nazw i pojęć dotyczących sfer intymnych, a Polacy mają określenia albo wulgarne albo medyczne. Bardzo mało jest bezpiecznych nazw, ładnych, estetycznych. Stachura poszerza możliwości polszczyzny w bardzo wielu dziedzinach, nie tylko w dziedzinie literackiej. Jego wpływ na  psychologię i psychiatrię, filozofię, zwłaszcza filozofię mistyczną jest ogromny i trzeba próbować o tym ludziom mówić, że to nie są pioseneczki, ale poważna twórczość.
Federacja pełni pewną misję, przybliżenia Polsce faktu, że Stachura jest pisarzem, a nie piosenkarzem. Podczas koncertów staram się mówić o czym jest cały poemat, którego fragmencik drobny za chwilę zaśpiewamy. Każdy z poematów jest skonstruowany inaczej, troszeczkę inna jest konstrukcja podmiotu mówiącego i trochę o co innego w każdym z poematów chodzi, więc leciutko naprowadzam ludzi na to w swoich zapowiedziach.
I trzeba o tym mówić, bo niedawno jeden z dziennikarzy Trójkowych pomylił mój repertuar z repertuarem Anny Chodakowskiej, która śpiewa "Mszę wędrującego", a ja "Missę Paganę". Jemu się pomyliło, ale tym samym Chodakowska wypadła mu z rozumowania o Stachurze, a to błąd rzeczowy bardzo poważny. Chodziło mu zdaje się o udowodnienie tezy, że Stachura do tej pory wykonywany był w sposób harcerski, co nie jest prawdą. Wystarczy znać próby realizacji klasycznych, Jerzego Bauera, Waleriana Krenza, Mieczysława Eligiusza Litwińskiego, Romana Ziemlańskiego, Jerzego Satanowskiegoi cała konstrukcja myślowa o harcerskim wykonywaniu Stachury wali się w gruzach. Nadmieniłem o tym podczas koncertu w Trójce poza anteną. Nie będę o tym mówić na każdym z koncertów, bo powiedziałem o tym raz i wystarczy.
Słowo mówione pomiędzy utworami w naszym programie jest ważne, lecz w gruncie rzeczy staje się wyjątkowo nieistotne. Nie istnieje bowiem jakakolwiek koniunkcja estetyczna pomiędzy tym, co człowiek chciałby powiedzieć od siebie, a mową wiązaną w wykonaniu Edwarda Stachury. Jeśli się odzywam, to tylko dlatego, żeby nawiązać kontakt z publicznością. Próbowaliśmy zagrać jeden koncert kompletnie bez komentarza i okazało się, że jednak ten komentarz jest potrzebny, bo większość ludzi swoim zachowaniem dopominała się o niego.

- Mówisz o koncertach, ale na płycie zapowiedzi nie mamy?

- Układ całego materiału, kolejność, na płycie jest taki, jaki sobie wymyśliłem i wymarzyłem. Będąc w Trójce na koncercie Janusz Deblessem zaproponował, by moje komentarze dać na płytę. Bardzo rzetelnie podszedłem do tej propozycji i po przesłuchaniu materiału stwierdziłem, że jednak nie. Natomiast wszystkie zapowiedzi są opublikowane w książeczce dołączonej do płyty. To ukłon w stronę propozycji redaktora audycji "Gitarą i Piórem", a przy okazji może jakieś wsparcie merytoryczne dla słuchaczy płyty, którzy nie mieli okazji być na koncercie.
 
Rozmawiała: Teresa Drozda.
 
 
Listopad 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
28

Nadchodzące wydarzenia


23
Lis
2017
18:00
23 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
23
Lis
2017
18:30
23 listopad 2017 18:30
Wawerskie Centrum Kultury - Warszawa, ul. Żegańska 1a
Teresa Drozda opowiada o osobie i twórczości Marii Czubaszek. Spotkanie w cyklu "Radiowe perełki". Wstęp [...]
23
Lis
2017
19:30
23 listopad 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Koncert DGZZ, czyli Daniel Gałązka z zespołem.
24
Lis
2017
18:00
24 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
24
Lis
2017
19:00
Koncert
24 listopad 2017 19:00
Miasto Ogrodów im. Krystyny Bochenek CKK - Katowice pl. Sejmu Śląskiego 2
10 czerwca 2017 roku minęło 10 lat od nagrania przez zespół Raz Dwa Trzy kultowego albumu pt. [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL