Lubelska Federacja Bardów śpiewa poematy, czyli jak formować dziurę po Stachurze

niedziela, 13 styczeń 2013
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Ewa Piątek:

Centrum Kongresowe Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie liczy około 600 miejsc na widowni. Wszystkie one 1 grudnia 2012 r. znalazły swoich tymczasowych właścicieli. Niecodziennie w końcu można pobyć sobie w Kongresowym, a posiedzieć na premierze płyty Lubelskiej Federacji Bardów pt. "Stachura – Poematy" można w zasadzie tylko raz. Zadziałała niepowtarzalność! Ci, którzy myślą, że ciężar tej tezy przymocowany jest do słowa "premiera" mają rację, choć tylko poniekąd. Już wcześniej komuś mogło się zdawać, że wyjdzie z występu z krążkiem lub znajomością jego zawartości. Pierwotnie miał być on zapisem koncertu zagranego w Warszawie w Programie III Polskiego Radia, w Studiu Muzycznym im. Agnieszki Osieckiej. We wrześniu, gdy "Poematy" brzmiały w Trójce, było już wiadomo, że nastąpiła zmiana planów co do sposobu rejestracji materiału. Że nowa płyta w przeciwieństwie do poprzednich siedmiu albumów nie będzie zapisem koncertu, tylko efektem pracy w studiu.
 
To istotna innowacja, która wiele mówi o muzycznym zaawansowaniu tego projektu. Kolejna zawiera się w repertuarze. Wystarczy spojrzeć na dotychczasowe wydawnictwa z udziałem LFB, by stwierdzić, że po pierwsze Edward Stachura nie jest dla zespołu figurą nową, a po drugie, że równie nieobce jest grupie monograficzne podejście do cudzej twórczości.
Spojrzenie z szerszej perspektywy każe jednak dopowiedzieć, że nie było do tej pory zwartego materiału, który koncentrowałby się wokół Edwarda Stachury jako autora pięciu poematów. Lubelska Federacja Bardów odmienia ten stan rzeczy i – rzec można – robi to w sposób dla siebie charakterystyczny. Tylko co to znaczy?
 
Mówiąc wprost, znaczy to całkiem sporo. Lubelscy artyści bowiem, jak rzadko kto, potrafią zdezorientować długo hodowane preferencje słuchacza jakością wszystkich trzech komponentów składających się na piosenkę.
Zacznijmy więc od słowa, bo ono w poezji śpiewanej (a z taką mamy tu do czynienia) odgrywa rolę pierwszoplanową. Daje do myślenia, gdy autor tekstów zwłaszcza niezłych sięga po nie swoje słowa. Znaczyć to może, że artysta albo stał się leniwy i poszedł na skróty, albo znalazł coś, co uznał za warte zaprezentowania własnej publiczności. Pierwsze twierdzenie pewnie nie zawsze jest bezpodstawne, ale nie sprawdza się łatwo w przypadku poezji współczesnej, jak ta Stachury, której struktura formalna charakteryzuje się sporą nieregularnością, a zaadaptowanie tekstu do muzyki (lub odwrotnie) wymaga od kompozytorów w niego ingerencji (ale tak, by nie zaszkodzić treści). Te operacje na języku poetyckim przeprowadzono odważnie, ale z zachowaniem ostrożności, z pomysłem. Działania te można prześledzić samodzielnie, otwierając dołączoną do płyty książeczką, gdzie wyśpiewane fragmenty poematów zaakcentowano ciemniejszym kolorem czcionki. Z założenia niemeliczne twory językowe z dużym wdziękiem zostały wyposażone w melodie, które, choć miejscami bardzo rozbudowane, wobec słów zajmują pozycję raczej sekundarną, uwypuklają tekst. Stanowią bardzo dobrze technicznie zorganizowane tło, gdy trzeba rozmyte, a kiedy jest miejsce – ujawniające zmyślnie rozplanowane szczegóły. Przedostatnie zdanie należy czytać, kładąc silny akcent na partykułę, ponieważ tak wysublimowanych form muzycznych nie da się łatwo przesunąć na plan drugi.
Głęboki ukłon w stronę rocka progresywnego – bo tak o tym, co muzycznie charakteryzuje płytę wypowiadają się członkowie zespołu – trzeba przyznać całkiem dostojny. Ale po formacji, która dysponuje dosyć pokaźnym aparatem instrumentalnym oraz w konkretnych przypadkach wykształceniem muzycznym wyższym nawet niż wyższe, można się było tego spodziewać. Dla przeciwników kakofonii jest to propozycja nie do odrzucenia.

Wkład twórczy choćby z jednego powodu warto potraktować statystycznie. Patrząc w ten sposób, szybko dochodzimy do wniosku, że największy udział w powstawaniu albumu miał Marek Andrzejewski – kompozytor siedmiu z piętnastu utworów. Osoba tego właśnie artysty stała się klamrą kompozycyjną całego przedsięwzięcia. To jego dzieła otwierają (Się (Iście)) i zamykają (Pieśń opiekuna ciała) płytę. On jako jedyny dotknął prozy, wskazując za Edwardem Stachurą, jak istotny w języku polskim bywa szyk zdania, zwłaszcza gdy pojawia się bohater będący imiennikiem zaimka zwrotnego. Andrzejewski również sięgnął po wyróżniającą się na tle innych poematów "Kropkę nad ypsylonem", ujawniając tym samym nie tylko dowcip Stachury, ale też jego przywiązanie do plastyczności języka. Drugi w kolejce po zasługi stoi Piotr Selim, autor pięciu kompozycji, w tym co najmniej jednej – po bardzo entuzjastycznych reakcjach słuchaczy wnosząc – przebojowej. Opadają nam liście z drzew to utwór, który w Centrum Kongresowym wprawił w ruch kilkaset osób, a swoją żywiołowością zaskakuje chyba nawet samego (przywykłego do pozycji siedzącej) twórcę. Podium (i to właśnie wzmiankowany powód) zamyka basista zespołu – Krzysztof Nowak. Po raz pierwszy dał się poznać federacyjnej publiczności jako kompozytor, i od razu z dobrej strony. Gdy słucha się Hymnu do łaźni, czuć, że budowa tego utworu, tworzona jakby z myślą o głosach, które lubią pokonywać długie dystanse, nie jest przypadkowa. Pozostaje mieć nadzieję, że tak skonfigurowanych propozycji tandemu Nowak-Kondrak będzie więcej. Na płycie usłyszeć można również skomponowaną i wykonywaną niegdyś przez Jana Kondraka Komunię – jedyną znajdującą się tu ilustrację do poematu "Missa pagana". Przearanżowaną wersję utworu tym razem wykonuje Jola Sip. To pieśń, która w tym wydaniu wprawia w istne odrętwienie. Budujący napięcie głos wokalistki, dialog instrumentów, anaforyczna konstrukcja tekstu oraz wieńczący utwór gwizd imitujący śpiew skowronka, wszystko to razem sprawia, że słuchacz ma wrażenie, jakby naprawdę uczestniczył w jakimś rytuale i – co trochę niebezpieczne – nie chce, by ten rytuał się kończył.

I tak oto następuję bardzo płynne przejście do trzeciego istotnego budulca pieśni. Rola wykonawcy jest nie do przecenienia. Tu już każdy ma swego faworyta. Ale niepodważalna siła Federacji osadza się w harmonicznym brzmieniu całości, w zdyscyplinowanych chórkach i głosach, którym nie poskąpiono siły. Ta wielość przymiotów, zwłaszcza podczas koncertów, stawia słuchacza w bardzo komfortowej sytuacji. Bo słuchacz, szczególnie ten wrażliwszy, nie lubi zanadto martwić się losem artysty śpiewającego na żywo. Ale... ładnie śpiewający niebrzydkie piosenki artysta to wciąż nie jest komplet. Odbiorca lubi też, gdy artysta wie, o czym śpiewa. I tu jako czwarty czynnik działający na korzyść Lubelskiej Federacji Bardów przemawia walor edukacyjny.
Podczas koncertów zapowiadających i promujących płytę "Stachura – Poematy" z literaturoznawczą (a może i językoznawczą) lekkością pobudzeni zostaliśmy do dyskusji na temat twórczości autora "Całej jaskrawości". Wskazano nam, jak należy klasyfikować te dzieła, gdzie jest miejsce piosenek, a gdzie poezji i prozy. Zwrócono uwagę na bardzo konkretne wartości i oryginalność tego pisarstwa. Ale rozbudowane słowo Jana Kondraka to nie tylko zaproszenie do sięgania po tę twórczość, to również reakcja na postrzeganie dotychczasowych prób śpiewania Steda jako form zaharcerzonych. Dziś najlepszym argumentem, który znosi ten zarzut jest najnowsza propozycja Lubelskiej Federacji Bardów, która formie pamięci po autorze "Przystępuję do Ciebie" nadaje świeży muzyczny kontekst.

Te wszystkie wymienione wyżej elementy składające się na jakość zespołu zadziałały także 1 grudnia w Lublinie, choć można chyba zaryzykować stwierdzenie, że koncert z okazji premiery płyty niczym specjalnym nie odbiegał od poprzednich występów, przynajmniej jeśli idzie o wykonawstwo. Być może dało się odczuć nieco bardziej odświętny nastrój niż w Trójce, prawdopodobnie tym razem naliczylibyśmy więcej figur tanecznych u Piotra Selima i mniej słów padających z ust Jana Kondraka, ale ten brak zasadniczych różnic na dobrą sprawę należy postrzegać w kategorii pozytywu. Odmiana była jedna, ale przynosząca ulgę. Wreszcie "Poematy" można było zabrać ze sobą do domu.

Pisząc o Kondraku, pytał niegdyś w książce pt. "Trzynastu poetów" Jan Poprawa: "może czas (...), by artysta tej miary przestał grzebać się w swej Lubelszczyźnie i ruszył w większy świat?".
Pytanie to należałoby ponowić i rozszerzyć o nazwiska wszystkich artystów współtworzących płytę "Stachura – Poematy": Marka Andrzejewskiego, Piotra Bogutyna (gitara elektryczna), Tomasza Deutryka (perkusja), Krzysztofa Nowaka (gitara basowa), Piotra Selima, Jolę Sip i Katarzynę Wasilewską (skrzypce).
Czas może zwrócić uwagę, że to, co proponuje ta formacja, która lokalność ma co prawda przypisaną w nazwie, w istocie jest dziełem bardzo uniwersalnym, daleko wykraczającym poza miejscowe upodobania. A doborem repertuaru, wyrafinowaniem form muzycznych, potęgą głosów i wreszcie umiejętnością połączenia tych wszystkich elementów na scenie zdecydowanie wyrastająca ponad szerzej dostępną przeciętność.
 
Ewa Piątek - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
 
Listopad 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
28

Nadchodzące wydarzenia


23
Lis
2017
18:00
23 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
23
Lis
2017
18:30
23 listopad 2017 18:30
Wawerskie Centrum Kultury - Warszawa, ul. Żegańska 1a
Teresa Drozda opowiada o osobie i twórczości Marii Czubaszek. Spotkanie w cyklu "Radiowe perełki". Wstęp [...]
23
Lis
2017
19:30
23 listopad 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Koncert DGZZ, czyli Daniel Gałązka z zespołem.
24
Lis
2017
18:00
24 listopad 2017 18:00
KDK - Kutno, ul. Żółkiewskiego 4/CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1
XIII Ogólnopolski Festiwal Jeremiego Przybory Stacja Kutno 19 listopada (niedziela)CTMiT - Kutno, ul. Teatralna 1godz. 18.00 - [...]
24
Lis
2017
19:00
Koncert
24 listopad 2017 19:00
Miasto Ogrodów im. Krystyny Bochenek CKK - Katowice pl. Sejmu Śląskiego 2
10 czerwca 2017 roku minęło 10 lat od nagrania przez zespół Raz Dwa Trzy kultowego albumu pt. [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL