Do muzycznej budowli dokładam własne cegiełki - mówi Paweł Ruszkowski

niedziela, 14 kwiecień 2013
Paweł Ruszkowski, laureat kilku prestiżowych przeglądów i festiwali piosenki artystycznej, znakomicie muzycznie interpretuje poezję. Na  17. OFPA w Rybniku Teresa Drozda postanowiła dowiedzieć się o nim czegoś więcej:

- Pochodzę z Kościerzyny na Kaszubach, to ok. 60 km od Gdańska. W Kościerzynie do niedawna uczyłem się w liceum, teraz większość czasu spędzam w Gdańsku, gdzie studiuję na Akademii Muzycznej, na kierunku: jazz i muzyka estradowa, na specjalności wokalnej.
Szkołę muzyczną I stopnia kończyłem w klasie gitary klasycznej, później nie kontynuowałem nauki w muzycznej szkole średniej, ale grałem bardzo dużo. Miałem szansę brać udział w różnych projektach z muzykami lepszymi od siebie, a to jest marzeniem większości początkujących artystów. To mnie mobilizowało do dalszego kształcenia we własnym zakresie i sprawiło, że dziś mogę akompaniować sobie na gitarze bez większego trudu.
Śpiewam też od  bardzo młodych lat, choć dopiero od niedawna uczę się tej sztuki w usystematyzowany i profesjonalny sposób – za sprawą wspomnianych studiów.  Nurtem, w którym czuję się zdecydowanie najlepiej jest piosenka literacka, poezja śpiewana. Od trzech lat podejmuję próby samodzielnego pisania muzyki do różnych tekstów i tak powstałe utwory ostatnio gram najczęściej. Na swoje autorskie teksty jeszcze się nie odważyłem, ale mam nadzieję, że to kiedyś nastąpi.
 
- Spotkaliśmy się we Włocławku na Finale Poezji Śpiewnej OKR w 2012 roku, tam dostałeś pierwszą nagrodę i pojechałeś do Olsztyna, gdzie również zdobyłeś wysoką nagrodę. To był Twój pierwszy poważny konkurs?

- Rzeczywiście, Włocławek był jednym z pierwszych moich dużych sukcesów festiwalowych. Jednak moja przygoda z festiwalami zaczęła się w 2010 roku na Festiwalu Piosenki Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego "Nadzieja" w Kołobrzegu. To był pierwszy duży festiwal, w którym wziąłem udział, większy niż konkursy lokalne lub wojewódzkie. W Kołobrzegu udało mi się otrzymać wyróżnienie, a w następnym roku otrzymałem tam III nagrodę i dwa wyróżnienia pozajurorskie: nagrodę specjalną im. Władysława Stasiaka, którą po raz pierwszy na tym Festiwalu przyznała pani Barbara Stasiak. Otrzymałem też nagrodę Polonii Niemieckiej, dzięki czemu kilka miesięcy później pojechałem do Berlina. Miałem okazję zagrać tam w polskiej Ambasadzie i w Ratuszu Czerwonym w ramach obchodów 30. rocznicy wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Później były już kolejne bardzo życzliwie przyjmujące mnie festiwale: Finał Poezji Śpiewanej OKR we Włocławku i Spotkania Zamkowe "Śpiewajmy Poezję" w Olsztynie, gdzie ex aequo z Justyną Kuśmierczyk otrzymałem Grand Prix.

- Jakie piosenki Jacka Kaczmarskiego zaśpiewałeś na "Nadziei"?

- Po raz pierwszy w Kołobrzegu zaśpiewałem "Zegar" Jacka Kaczmarskiego, a za drugim razem "Piosenkę napisaną mimochodem". Obie w moich subiektywnych aranżacjach.

- A do tego wiersze z Twoją muzyką?

- Za drugim razem na "Nadziei" wykonałem moją kompozycję do jednego z tekstów Bolesława Leśmiana. Rok wcześniej zaśpiewałem zupełnie autorski utwór. Gdy słucham teraz na chłodno, uśmiecham się i stwierdzam, że zdecydowanie lepiej wychodzi mi interpretowanie cudzych wierszy własną muzyką. Kiedyś w rozmowie z panem Ryszardem Leoszewskim ze Sklepu z Ptasimi Piórami, który kilka lat temu poprowadził w Kościerzynie warsztaty dla śpiewającej młodzieży, usłyszałem zdanie, które mi się spodobało i z którym się utożsamiam: "mam zbyt duży szacunek do poezji, by pisać własne teksty".

- Przyszła pora, by porozmawiać o repertuarze, który wykonujesz. W konkursie OFPA zaśpiewałeś...

- Wiersz Leopolda Staffa „Nadzieja” z autorską muzyką oraz utwór „Karol Levittoux” ze słowami Jerzego Czecha i muzyką Przemysława Gintrowskiego. Ten ostatni poznałem kilka lat temu na warsztatach, na których bazą repertuarową były piosenki Tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński. Wtedy zaśpiewałem go jeszcze bardzo niedojrzale, choć przetarłem sobie wtedy już pewne szlaki do interpretacji. Po kilku latach miałem okazję zaśpiewać go w swoim recitalu i zabrzmiał już zupełnie inaczej. Z racji tego, że całkiem niedawno zmarł Pan Przemysław Gintrowski, pomyślałem, że ważne jest by zaśpiewać jakiś jego utwór na najbliższym dużym festiwalu. Tak się złożyło, że najbliższym dużym festiwalem była dla mnie właśnie OFPA. W mojej ostatniej historii festiwalowej śpiewałem zawsze autorskie (przynajmniej od strony muzycznej) utwory. Na OFPA chciałem też pokazać, jak podchodzę do tekstów i kompozycji cudzych. Sam bardzo obawiałem się tego wyboru, bo jest to utwór karkołomny, ale potrzeba wykonania go przezwyciężyła wątpliwości.

- Co i rusz pojawiają się w Twoich opowieściach kolejne warsztaty, rozumiem, że takich warsztatów sporo się w Polsce odbywa, więc wyszukujesz je i starasz się na nie jeździć?

- To jest o wiele prostsze, bo takie warsztaty odbywają się regularnie w mojej rodzinnej Kościerzynie! Kilka lat temu spotkałem na swojej drodze człowieka niezwykłego – pana Jana Dittricha, który jest w Kościerzynie dyrektorem Centrum Kultury i Sportu. Jest to osoba o ogromnej wiedzy kulturalnej, a przy tym o wykazująca troskę i życzliwość w stosunku do uzdolnionej młodzieży. Dzięki niemu młodzi i bardzo młodzi ludzie z Kościerzyny i okolic mogą często o wiele łatwiej zdobywać pierwsze doświadczenia artystyczne. Na zaproszenie pana Jana przyjeżdżają do nas artyści, niejednokrotnie wybitni, którzy często oprócz tego, że grają koncert, spotykają się z grupą warsztatową. Nie zawsze przyjmuje to stricte formę warsztatów, ale podczas takich spotkań można wiele mądrych rzeczy wyczytać między słowami takich osób. Tak było na przykład po recitalu pana Mirosława Czyżykiewicza.

- Takiej uzdolnionej młodzieży w Kościerzynie jest więcej?

- Kilka lat temu mieliśmy mocną grupę, w której pracowaliśmy wspólnie przy okazji warsztatów. Było to ok. 15 – 20 osób, ale co roku, a nawet częściej pojawia się na horyzoncie jakaś uzdolniona osoba. Myślę, że to taka nasza kościerska reguła i jeśli tylko nie zbraknie sił panu Janowi, to młodzi ludzie będą mieli dużo możliwości, by zacząć swoją opowieść artystyczną.

- Opowiedz o swoim tworzeniu, jak wybierasz sobie repertuar, jak szukasz wierszy?

- Mój stosunek do słowa napisanego, powiedzianego, czy zaśpiewanego i do muzyki samej w sobie, zaczął kształtować się już w najmłodszych latach dzięki moim rodzicom – w domu miałem częsty kontakt z bajkami, wierszami czy nagraniami piosenek dla dzieci. To rozbudzało moją wyobraźnię i stało się ważnym podłożem do tego, co staram się robić teraz. W szkole podstawowej pojawiły się konkursy recytatorskie. Teksty, które na nie wybierałem nie były szczególnie trudne, ale jednak była to poezja.
Gdzieś po drodze zaczęło się łączenie wierszy z muzyką. Nie była to jeszcze moja muzyka, ale idea symbiozy pomiędzy muzyką a tekstem poetyckim zachwyciła mnie. Chyba wtedy znalazłem to, co mnie w sztuce słowno-muzycznej porusza. Wychowywałem się na tekstach Edwarda Stachury czy Bolesława Leśmiana śpiewanych przez Stare Dobre Małżeństwo. Mam w domu prawie wszystkie płyty jakie nagrali. To rozbudzało moje zainteresowanie poezją i muzyką połączonymi w jedno.
Później przyszedł moment, gdy pomyślałem, że chyba potrafię mniej lub bardziej udanie sam interpretować wiersze muzyką i spróbowałem. Okazało się, że to co robię spotyka się z życzliwym odbiorem publiczności i ludzi, którzy się na tym znają. To dodaje mi skrzydeł, by robić to cały czas. Wybór wierszy to często kwestia szczęśliwego przypadku. Czytając tomiki czy artykuły znajduję cytat, później sięgam do pierwowzoru lub całego tekstu.
Niezastąpiony pan Jan Dittrich, często podsuwa mi dobrych poetów i dobre zbiory poezji. Tak było też z twórczością Adama Zagajewskiego, którego kilkanaście wierszy umuzyczniłem. Jeden z jego tekstów zaśpiewałem na konkursie we Włocławku, a później  podczas olsztyńskich Spotkań Zamkowych. Są tacy poeci przez których nie da się nie przejść: Stachura, Leśmian, Staff. I ja nie staram się na siłę ich twórczości omijać. Uważam, że nawet jeśli moje muzyczne interpretacje ich wierszy nie będą wielką rewolucją, tylko kolejną cegiełką do wspaniałej budowli, którą jest nasz dorobek kulturowy, to ta cegiełka z pewnością nie zaszkodzi, a mi da pewną radość z tego, że mogę wyrażać się artystycznie i zdobywać w tym doświadczenie.
Jednocześnie teraz staram się szukać poetów mniej okupowanych przez kompozytorów i to nie tylko poetów-mężczyzn, zaczynam czytać też poetki, m.in. Annę Kamińską, Grażynę Orlińską. Mam nadzieję, że za kilka, może kilkanaście lat będę gotowy do tego by samemu chwycić za pióro. Teraz nie brakuje mi tego, bo wydaje mi się, że jeszcze nie wyczerpałem potrzeby obcowania z tekstami cudzymi. Ale czuję, że  przyjdzie taki czas, gdy bardziej lub mniej udolnie opowiem coś swoimi słowami.

- Pamiętaj, że dobrze mieć w repertuarze jedną czy dwie piosenki, które publiczność zna.

- To fakt, mam taki chwyt koncertowo-recitalowy, że obok swojej twórczości „poetycko-muzycznej” śpiewam różne standardy polskiej i światowej muzyki w tłumaczeniu na język kaszubski. Jest to podwójną atrakcją zwłaszcza dla słuchaczy spoza Kaszub. Im dalej od rodzinnych stron gram, tym więcej takich utworów włączam do programu. To zawsze działa!

- Rozumiem, że w perspektywie kilku lat jest myśl, by coś zarejestrować, wydać i jakoś zaistnieć?


- Zdarzyło mi się już nagrać na żywo kilkanaście autorskich utworów w sierpniu 2012, gdy miałem szansę wystąpić w Studiu Koncerowym Radia Gdańsk z premierą autorskiego programu. Nazywało się to "Ars poetica", bo wtedy ten tytuł wydał mi się najbardziej okalający wszystkie zróżnicowane utwory. Poetów do repertuaru wziąłem bardzo różnych - od Leśmiana, Stachury, Staffa po m.in. Zagajewskiego. To była bardzo świeża próba. Myślę, że jeszcze trochę czasu upłynie, zanim dojrzeję do decyzji o wydaniu płyty. Ale rzeczywiście ta myśl gdzieś jest i zawsze, gdy tworzę coś nowego, staram się wejść w skórę słuchacza, który będzie odbiorcą koncertu lub płyty i to też przekłada się na sposób, w jaki staram się pisać muzykę do wierszy.

- Jak dużo, jak często grasz recitale, jakimi drogami organizatorzy do Ciebie trafiają?

- Co jakiś czas zdarzają się okazje i zaproszenia niezwykłe. Bardzo dużym wyróżnieniem było zaśpiewanie na antenie Radia Gdańsk w "Muzycznych wędrówkach Łosia i Basiora". Dariusza Łosia Podbereskiego i Włodzimierza Basiora Machnikowskiego poznałem kilka lat wcześniej Kościerzynie, podczas wieczoru autorskiego pana Adama Ziemianina, gdzie miałem okazję zaśpiewać kilka wierszy poety. Podczas kolejnego naszego spotkania, po moim powrocie z wyróżnieniem ze Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie, otrzymałem od panów Łosia i Basiora zaproszenie do cyklu gdańskich koncertów.
Inną, bardzo dobrą okazją do prezentowania swoich pomysłów są festiwale i konkursy, na których kilka razy w roku staram się pojawiać. W 2012 roku funkcjonowało to trochę na zasadzie reakcji wiązanej  – sukces na jednym festiwalu wiązał się z nominacją do udziału w kolejnym. Poza tymi festiwalami udaje mi się nawiązywać kontakty z instytucjami kulturalnymi w różnych miejscach w Polsce, które dowiadują się o mnie, jak się często okazuje, od siebie nawzajem.

- Jak odnajdujesz się w Rybniku?

- To moja pierwsza OFPA i zaproszenie do konkursu sprawiło mi dużą radość. Od dwóch lat zbierałem się do startu w Konkursie Otwartym, aż w tym roku otrzymałem telefon z bardzo miłym zaproszeniem. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym festiwalem i bardzo dobrze go odbieram. Pod względem organizacji i atmosfery - jest świetnie! A słuchając koleżanek i kolegów uczestników, myślę sobie, że być między nimi to jest naprawdę coś...
 
Rozmawiała: Teresa Drozda.
 
 
Maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
8
9
11
14
17
26
28

Nadchodzące wydarzenia


25
Maj
2017
17:30
25 maj 2017 17:30
Pałac - Chrzęsne, ul. Pałacowa 1
Teresa Drozda po raz kolejny opowie o twórczości Jeremiego Przybory w ramach spotkania "Radiowy Teatr Jeremiego [...]
25
Maj
2017
19:00
25 maj 2017 19:00
Hybrydy - Warszawa, ul. Złota 7/9
Mateusz Nagórski i Andrzej Dębowski w koncercie pt. "Skruchy i erotyki dla Ewy". To projekt [...]
25
Maj
2017
19:30
Koncert
25 maj 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Plateau w koncercie pt. "Piosenki o miłości", na który składają się utwory ze wszystkich płyt [...]
27
Maj
2017
17:00
27 maj 2017 17:00
Teatr Stary - Lublin, ul. Jezuicka 18
"Wieczorem" to przedsięwzięcie z gatunku koncert – teatr łączące wiersze Józefa [...]
27
Maj
2017
19:00
Koncert
27 maj 2017 19:00
Łódzka Piwnica Artystyczna Przechowalnia - Łódź, ul. 6 sierpnia 5
Zespół "Drabina Jakuba" w premierowym koncercie promującym debiutancką płytę pt. "Drugi [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL