Imperatyw śpiewania, czyli o koncercie grupy Bez Idola w Radiu Gdańsk i nie tylko...

poniedziałek, 27 maj 2013
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Beata Bonik:

Bywają sprawy zaniechane, zawieruszone w wirze codzienności, odkładane na "święte nigdy". Wśród nich są takie, do których wrócić trzeba koniecznie, po prostu - mus. Ot, choćby relacja z koncertu Grupy Bez Idola w Radiu Gdańsk. Sprawa zaniechana od dość dawna, bo od 2 marca 2013, wróciła do mnie nagle w rozśpiewaną noc majową, w pewnej wschodniokarpackiej chatce. Dlaczego – wyjaśnię za chwilę. Najpierw kilka słów o koncercie.

Grupa Bez Idola dość dziwnie prezentuje się na współczesnych estradach "studencko – turystycznych", gdzie bez perkusji, klawiszy i elektrycznych gitar ani rusz. Tu - scena, cztery mikrofony, gitara. Wychodzi czterech facetów, śpiewają, jeden gra. To wszystko? Absolutnie wszystko. Jak długo można to wytrzymać? Oj, można. Koncert w RG trwał niemal dwie godziny. Złośliwcy mogliby powiedzieć, że to kwestia obsadzenia widowni krewnymi i znajomymi. Średnia wieku 40+ też nie jest tu od rzeczy. Niby prawda, ale...
 
...ale faktem jest, że dla wielu słuchaczy ten koncert był swego rodzaju podróżą sentymentalną, i było to chyba zamierzone. Program ułożony został tak, by dać kompendium wiedzy o twórczości zespołu, poczynając od najstarszych, typowo turystycznych piosenek, związanych jeszcze z działalnością w ramach Grupy Toruń, poprzez późniejsze, także te z czasów stanu wojennego, po jubileuszową "Bez Idola". Zaczęło się więc od hitów – "Przemijanie", "Gawędziarze", "Pielgrzym". Absolutna klasyka. Piosenki z  gatunku "zaangażowanych" czy "antyreżymowych" należą chyba do mniej popularnych, a przecież z wielu względów warto było je przypomnieć, nawet jeśliby miały dziś, po latach, gdy już opadły emocje, razić nieco prostotą czy niejasnością tekstów, wtedy oczywistych. Buntownicze, prowokacyjne, czasem bezczelne, a czasem ckliwe, są ciekawym dokumentem tamtej epoki. Wydane w 1983 roku na kasecie pt. "Na wzwodzie" dziś mają szansę znów dotrzeć do słuchaczy. Pokazują tamten świat w całej rozpiętości od czerni do bieli, bo jest tu i podły ZOMUraj, są modlący się internowani, i są też sprawy bardziej zawikłane, takie o których mówi przepiękna piosenka "Staruszka".

W ogóle teksty, po jakie sięga grupa Bez Idola, to kwestia godna specjalnej uwagi – dużo tu troski o piękno słowa poetyckiego, ale czasami ustępuje ono słowu dosadnemu, mamiącemu wieloznacznością, gorzkiemu, celnie trafiającemu w najciemniejsze (czy najbardziej szare) punkty naszej egzystencji. Ostatecznie wiele z nich to dzieło Andrzeja Marka Michorzewskiego, kojarzonego z zupełnie innymi obszarami muzycznymi.

Czasami aż zaskakuje to zestawienie tekstu ze sposobem wykonania. Bo śpiewają panowie z Bez Idola specyficznie, bardzo "ładnie" - melodyjnie, z charakterystyczną harmonią wielogłosowości. Ale jest to zgrzyt tylko pozorny.
I tu czas wrócić do wspomnianego na wstępie majowego wieczoru. I trochę wrócić w przeszłość, gdy nikt nie próbował definiować pojęcia "piosenka turystyczna". Na szlak wyruszało się, aby pobyć z ludźmi, ale też w szczególny sposób pobyć z własnymi myślami. Wieczorem, często przy ognisku, śpiewało się i o wędrowaniu, i o tym, co kołatało się w duszach i w sercach w czasie, gdy nogi niosły przez świat. Dlatego piosenka turystyczna to piosenka o wszystkim, o tym, o czym chciało się rozmawiać z innymi, czym chciało się dzielić. Więc były tu i porywy miłości, i potrzeba wolności, i pytania o godne życie. Jeśli ludzi łączyły ważne sprawy, to wystarczyła jakaś gitara, chwytliwa prosta melodia, a przy zaangażowaniu zebranych wybuchał nagle śpiew potężny, porywający, często fantastycznie brzmiący wielością głosów. Przyznaję, myślałam, że dziś już tak się nie zdarza. A jednak...
Pewnej majowej nocy, w pewnej karpackiej chacie siedli przy stole przypadkiem zebrani młodzi ludzie, wyciągnęli wydrukowane z Internetu teksty piosenek, trafiła się też jakaś gitara – wcale nie najlepsza, i jakiś gitarzysta – też całkiem przeciętny... I stało się! Zwyciężył Imperatyw Śpiewania. Nie miały już znaczenia metryki, znajomości, poglądy...

Skoro zdarza się jeszcze takie muzykowanie, i to wśród ludzi młodych, piosenki grupy Bez Idola mają do kogo trafiać. Dlatego też zaniechana sprawa relacji z koncertu musiała być wygrzebana i zakończona. Będzie pewnie jednym z wielu śladów tego wydarzenie, wśród których najważniejszym być może będzie płyta, dzięki której średnia wieku słuchaczy Bez Idola drastycznie spadnie 40 -.
 
Beata Bonik - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
 
Październik 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
15
17
18
20
31

Nadchodzące wydarzenia


22
Paź
2017
19:00
Koncert
22 październik 2017 19:00
Kawiarnia Prowincjonalna - Nowy Sącz, ul. Piastowska 3
Jacek Mazanec (na fortepianie towarzyszy Grzegorz Żyłka) zaśpiewa swoje piosenki w nowym programie pod [...]
23
Paź
2017
19:30
Koncert
23 październik 2017 19:30
Centralny Klub Studentów PW Stodoła - Warszawa, ul. Batorego 10
Jerzy Filar w koncercie promującym płytę pt. Dwie dusze. Koncert Jerzego Filara i Jacka Cygana z zespołem w [...]
24
Paź
2017
19:30
24 październik 2017 19:30
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
24
Paź
2017
19:30
Koncert
24 październik 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Magda Umer w Koncercie jesiennym. Wojciech Borkowski - fortepian
25
Paź
2017
19:30
25 październik 2017 19:30
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL