Dobre rzeczy się zdarzają - mówi Kamil Wasicki

środa, 29 październik 2014
Z Kamilem Wasickim o płycie "Dobre rzeczy się zdarzają" i sile piosenki artystycznej rozmawia Teresa Drozda:

- 1 września 2014 ukazała się Twoja druga autorska płyta. Pierwsza "Chwyć mnie za rękę" miała premierę 11 kwietnia 2011. Myślę, że trzy i pół roku – to dobry interwał między pierwszą a drugą płytą.

- To prawda. Przez długi czas od premiery płyty artystę łączy z nowym albumem duży sentyment, koncerty. Później przychodzi wielka chęć, by wydać kolejną płytę I potrzebny jest czas żeby ją napisać, sprawdzić i nagrać. Trzy lata to dobry czas by kolejna płyta pojawiła się na rynku.

- Mam rozumieć, że nie masz już sentymentu do pierwszej płyty? Jednak słuchając drugiej myślę, że nie jest ona żadną rewolucją w Twojej twórczości. To dwie płyty tego samego artysty, który rozwija pewne wątki, o których już śpiewał.


- Absolutnie. Mogę tylko kiwać głową. Nie należy spodziewać się wielkiej rewolucji na mojej drugiej płycie. Odcinanie pępowiny od pierwszej nie oznacza, że się od niej odżegnuję lub dystansuję. Pierwszy album wyszedł, to są bardzo fajne piosenki i jestem z nimi mocno związany. Płyta pisała się przez kilka lat, bo przy pierwszej płycie zawsze mamy czas.
 
- Różnie z tym bywa, niektórym udaje się wydać pierwszą płytę bardzo szybko, ale zazwyczaj nie dzieje się to w "naszym" świecie. Ile lat śpiewania miałaś za sobą, gdy ukazała się pierwsza płyta?

- Jakieś 15 lat. Pierwsze to oczywiście okres czynnego udziału w festiwalach, pierwsze kompozycje, lepsze i gorsze, po jakimś czasie człowiek przestaje papugować zaczyna szukać swojej formy wypowiedzi. W końcu przychodzi moment i mówisz sobie "już czas" i w 2011 r. udało się. Krążek pojawił się w sklepach, a wtedy poczułem jak płyta ode mnie odchodzi i staje się własnością słuchaczy. Bardzo mocno zdałem sobie z tego sprawę, gdy po premierze radiowej zacząłem dostawać bardzo osobiste maile od słuchaczy. Również w Trójkowej audycji "Gitarą i Piórem", pamiętasz, mieliśmy dużo e-maili i telefonów od słuchaczy, byłem troszeczkę zaskoczony tym, jak ludzie bardzo emocjonalnie podchodzili do mojej twórczości. Jak bardzo zabierali ją dla siebie, często interpretując ją na swój własny sposób. Potrafili wcisnąć moje piosenki we własne życie.

- Sam powiedziałeś, że tamta płyta była bardzo osobista i emocjonalna.

- To prawda. Potrzebowałem wtedy takiej płyty. Bardzo cieszę się, że zdobyłem się na odwagę. Nie jest tak prosto napisać parę piosenek, o tym co się dzieje w sobie. Teraz, po trzech latach bardzo cieszę się, że płyta pojawiła się w takim wydaniu. To dobrze, że ludzie tak emocjonalnie związali się z moimi tekstami i dźwiękami. To dało mi energię na nową płytę.

- Druga płyta, która ukazała się 1 września 2014, leży przed nami. Jest podobna do poprzedniej choćby tym, że na obu jest 9 utworów.

- To przypadek. Nie zakładałem, że tak będzie. Było jeszcze kilka pomysłów i utworów, ale pod koniec pracy na chłodno przesłuchuję cały materiał i ostatecznie zdecydowałem, że ta płyta będzie stanowiła jednolitą całość. Nie lubię zresztą w muzyce przegadania. Nie lubię długich płyt. Nie potrafię ogarnąć płyt, na których jest na przykład 18 utworów. Po latach zauważam, że uciekł mi fajny utwór, bo po 11 utworze przestałem danego albumu słuchać. Chciałem tego uniknąć u siebie. Chcę, by słuchacz włączył odtwarzacz i miał siłę wysłuchać płyty w całości, od początku do końca.

- Przyglądając się konkretnym piosenkom, powiedziałabym, że "Posiedź, poczekaj" to piosenka dla kobiety i powinieneś ją wypożyczyć jakiejś fajnie śpiewającej koleżance.

- Chętnie! Przy okazji opowiem jej historię: kiedyś w Internecie, chyba na Facebooku, pojawił się cytat z bajki o Kubusiu Puchatku. Przyznam, że nigdy tej bajki nie lubiłem. Wolałem mimo wszystko patriotycznie naszego Misia Uszatka. Natomiast na Facebooku przeczytałem fragment, który ktoś zacytował:
- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy?
- Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
To fragment, który bardzo mocno utknął mi w pamięci. Szczerze próbowałem z tym walczyć, ale nie było sensu, wdarł się gdzieś głęboko i koniec. Spróbowałem więc napisać to po swojemu i uważam, że z tego powstała fajna piosenka. To dobry przykład na to, że inspiracje są wszędzie!

- Ja też uważam, że to fajna piosenka, i dlatego od niej zaczęliśmy. A patrząc całościowo - o czym jest Twoja druga płyta?

- O nas, o człowieku, a więc również o mnie. Śpiewam o tym co nas może dotknąć, rozczarować, co nas inspiruje, czego się boimy, jakie są nasze stosunki do życia, śmierci, Boga, wiary w niego i niewiary. Chcę, żeby słuchacz interpretując niektóre piosenki sam sobie zadawał pytania, czy gdzieś jest siła wyższa, czy jej nie ma. Czym jest samotność, żal, ból.  Ja tylko zastanawiam się nad tymi uczuciami, wartościami. To płyta o naszym "byciu". O szukaniu miejsca, bez adresu, bez firanek w oknach...
Chciałbym, by ta płyta dawała impuls do refleksji, bo nie ma tam przecież gotowych rozwiązań. Nie czuję się na siłach by dawać komukolwiek jakieś wskazówki.

- Śpiewasz te utwory w pierwszej osobie.

- Tak, to najprostszy sposób identyfikacji z tekstem. Wierzę, że gdzieś tam w zaciszu swojego domu słuchacz staje się  podmiotem lirycznym utworu i tym samym odnajduje w nim siebie.

- Myślę, że na tym polega siła "naszej" piosenki. Piosenka jest dzisiaj czymś w rodzaju filozofii. Mamy autorów i piosenki, w których możemy się odnaleźć i to nie są te same piosenki dla każdego z nas. Każdy ma swojego artystę, autora, albo w ogóle pojedyncze piosenki. Właściwie nie czytamy dzisiaj wierszy, prozy na pamięć się nie uczymy, więc tych, którzy nazywają świat naszymi słowami znaleźć możemy w piosenkach, słów piosenki najszybciej możemy użyć w jakiejś sytuacji, odwołać się do nich. Mogą nam w danym momencie odpowiedzieć na ważne pytania.

- Tak, to prawdziwa siła "prawdziwej piosenki". Piosenki, w której tekst jest fundamentem, a nie zapchaj dziurą złożoną z szablonu: zwrotka, refren, zwrotka refren. Teksty, poezja mają bardzo potężną siłę. To przekonanie czasem traktuję jak przekleństwo. Gdy słyszę na przykład w radio lub TV  piosenkę, która nie jest w stanie mnie zainteresować literacko, to nawet przy znakomitym kunszcie muzyków, nie daję jej szans. Przełączam, wyłączam. I pewnie muzycznie coś tracę, ale cóż... tak mam i już.

- Czy pisząc piosenkę, układając płytę, nadając jej kształt muzyczny umieszczasz siebie w szerszym kontekście piosenki autorskiej?

- Nie zastanawiam się nad tym. Nie komponuję myśląc o nurtach muzycznych. Nie staram się na siłę pisać poetyckich piosenek. Czasem same z siebie wychodzą liryczne a czasami nie.
I to jest naturalne.  Nie odrzucam tych tekstów, które mają mniej wyszukanych metafor i przenośni. To tak nie działa. Dla mnie pisanie tekstów to przelewanie na Bogu ducha winną kartkę całej gamy emocji, które się we mnie kotłują. Niektóre z nich wyzwalają tę piękną grę słów a inne chcą być powiedziane wprost, bez ogródek i koloryzowania. Jeśli zaś chodzi o sferę muzyczną, to chcę się tą muzyką bawić, chcę żeby było muzycznie ciekawie.
Lubię muzykę rockową, bluesa i jazz, więc moja  muzyka jest pewnie wypadkową tych gatunków. To muzyka, która sama się tworzy pod wpływem wcześniej wspomnianych emocji, bez ram i wyświechtanych schematów. Nie staram się na siłę tworzyć melancholijnych ballad, one same do mnie przychodzą. Gdy mam ochotę zagrać szybciej i głośniej – gram szybciej i głośniej. Nie zastanawiam się specjalnie "czy to jest jeszcze w nurcie czy nie?". Tak było na płycie "Chwyć mnie za rękę" i tak jest na płycie "Dobre rzeczy się zdarzają". Kiedyś jakaś Pani napisała do mnie, że piękne piszę teksty ale zupełnie nie potrzebnie śpiewam czasami tak głośno i ekspresyjnie. Jeśli piosenka wymaga liryki, śpiewam lirycznie, nie boję się ciszy. Jednak nie wszystkie emocje da się tak okiełznać, wtedy nie waham się śpiewam mocno i gram głośno. Tak powstają moje utwory. Bez utożsamiania się z gatunkami i nurtami. Bez ram. Chciałbym żeby nasze utwory wniosły coś do muzyki. Niektórzy mówią, że w muzyce już wszystko było, jeśli tak,  to warto znaleźć w niej swoje miejsce.

- Znalazłeś już to miejsce?

- Znalazłem... zespół. Rzadko zdarza się, szczególnie w naszym mało popularnym nurcie, że cały zespół łączy się na tak długo. Mam znakomitych muzyków: Kuba Chojnacki (saksofon), Artur Matejuk (akordeon), Partyk Kazuś (gitara basowa), Paweł Andrzejewski (perkusja). Cała moc polega na tym, że staliśmy się przyjaciółmi nie tylko na scenie, ale też poza nią. Fajnie się to wszystko wydarzyło, że panowie mają do mnie bardzo duże zaufanie muzyczne. Po latach wspólnego grania wiedzą, czego oczekuję, wiedzą co mnie muzycznie pociąga a co nie. Czują moją radość i emocje, kiedy praca w studio czy na próbach idzie w dobrym kierunku a kiedy trzeba coś zmienić. Ja z kolei wiem na co ich stać, a stać ich na bardzo wiele. Nagrania w studiu poszły migiem. To dla mnie wielka przyjemność, bo rzadko się zdarza, że na scenie grają sami przyjaciele.

- Opowiedz jeszcze o okładce albumu...

- Na okładce płyty jest poddasze, na którym zaczynała się moja historia z pisaniem. To było poddasze nad mieszkaniem moich rodziców, które dzisiaj już niestety nie istnieje. Przepiękne miejsce, z drewnianymi belkami. Poznawałem tam Belona, Stachurę i wszystkich innych wariatów literackich. Tam pisałem pierwsze teksty dla mojego pierwszego zespołu, który nazwaliśmy "Gabryś". To zdjęcie zostało zrobione na tym strychu. Fotograf świetnie uchwycił książki i moje stare zapiski wciśnięte pomiędzy belkami a sufitem. Kiedy zastanawialiśmy się jaka ma być okładka płyty, grafik zobaczył to zdjęcie i stwierdził, że lepsze już się nie zdarzy...
 
 
 
Pn Wt Śr Cz Pt So N
6
7
8
9
11
13
21
23
24
27
31

Nadchodzące wydarzenia

Dolina Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Park im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego - Warszawa

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL