Niebajka, czyli życie

piątek, 29 grudzień 2017

Z muzyką jest jak z jedzeniem – czasami masz ochotę poeksperymentować, poszukać nowych (nieraz egzotycznych) smaków, lecz z reguły chcesz zjeść to, co ci najbardziej smakuje. Jest sprawdzone, doskonale zaspokajające potrzeby, a jednocześnie w dalszym ciągu ekscytujące i nienużące. Czy dalej myślę o jedzeniu? Nie, myślę o płycie Łukasza Majewskiego Niebajka.

Twórczość tego autora śledzę od dłuższego czasu, jego poprzednie płyty (Mężczyzna z zakolami, Ad Acta) nie kurzą się na półce, wracam do nich w miarę regularnie. Dlatego z radością przyjąłem wiadomość, że autor z Pomorza (co z okna mieszkania widok na morze ma) nagrywa kolejną płytę. Zaopatrzyłem się w nią bez zwłoki (na autograf wciąż liczę), włożyłem do odtwarzacza i…

I kolejny raz się nie zawiodłem. Wiekowo dzieli nas dekada (nie powiem w którą stronę), aczkolwiek dylematy i pytania, które zadaje sobie autor sam zadawałem sobie jakiś czas temu, jasnej odpowiedzi od siebie nie uzyskawszy. Artysta jest mi tym bliższy, że działalność swą wykonuje jakby obok normalnej pracy zawodowej, a więc i o życiu wie więcej. I daje tego w swych piosenkach dowody. I trapią go te same problemy i pytania co mnie. Łukasz Majewski stał się jakby moim duchowym bratem. (O matko, ale to zabrzmiało!). Dodam więc jeszcze jedno zdanie – Panie Łukaszu, czterdziestka to nie koniec świata, to nie jest żadna cezura, żaden rubikon, to jest tylko liczebnik. Tylko i aż. Z naciskiem na tylko.

Sama płyta – dla mnie doskonała. Piosenki frapujące, czasami liryczne, czasami satyryczne. Jak życie, które nas otacza. Życie, które nie jest bajką, lecz bywa walką o dotrwanie do wieczora, a czasami jest spokojnym rejsem po gładkiej zatoce w promieniach lipcowego słońca. Mimo że o życiu, jest to płyta optymistyczna. Bo życie to najlepsze co nas mogło spotkać na tej ziemi. Tę tezę Łukasz Majewski udowadnia w swojej twórczości.

Nutą, do której muszę przywyknąć, jest udział Iwony Loranc. W duecie z Łukaszem śpiewa jedną piosenkę, trzy solo. Nie spodziewałem się tego, ale cóż to za szef kuchni, który nie dorzuci do dania czegoś specjalnego? Muszę to jeszcze przetrawić, ale czuję, że organizm nie będzie miał oporów. Ciepły głos Łukasza Majewskiego, któremu towarzyszą gitary Mariusza Wilkego oraz Iwona Loranc, tworzą cudowny klimat płyty, której chce się słuchać. Płyty, którą warto mieć, bo na takie piosenki ochota nachodzi nas niespodziewanie. I wówczas natychmiast należy ją zaspokoić.

Cieszę się, że Łukasz Majewski nie jest twórcą brylującym w głównych mediach, cieszę się, ponieważ przez to czuję, że śpiewa dla mnie, śpiewa o mnie. Mogę z nim nawiązać ten bliski, wręcz intymny kontakt, który jest nie do przecenienia. Nie wiem czy sam autor też ma takie odczucie, czy też woli mniejszą ale wierną grupę wielbicieli od hal i stadionów. Mam nadzieję że tak, ponieważ nie chciałbym go stracić, jak innych twórców którzy poszli w główny nurt, zajmując się niekoniecznie muzyką i jakby zniknęli z moich radarów.

Płytą się zachwycał i ją zdecydowanie polecał:
Stefan Bolcman

 

Płyta dostępna jest w Sklepie Strefy Piosenki: sklep.strefapiosenki.pl

 

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
10
11
12
18
26
27
28

Nadchodzące wydarzenia

Teat Kwadrat - Warszawa, ul. Marszałkowska 138
Dziedziniec Zamku - Olsztyn, ul. Zamkowa 3
Dziedziniec Zamku - Olsztyn, ul. Zamkowa 3
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Dziedziniec Zamku - Olsztyn, ul. Zamkowa 3

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL