Inne życie Jonasza Kofty - Nula Stankiewicz "Idź swoją drogą"

poniedziałek, 20 sierpień 2018

Trzydzieści lat i trzy miesiące – 19 lipca dokładnie tyle minęło od śmierci Jonasza Kofty. Fakt sam w sobie może mało istotny, w sopockim Teatrze Atelier nabrał wyjątkowego znaczenia – właśnie tego wieczoru na scenie Teatru wystąpiła Nula Stankiewicz z programem „Idź swoją drogą”. Wraz z towarzyszącymi jej muzykami, Januszem Stroblem i Mariuszem Mielczarkiem, przypomniała w ten szczególny dzień piosenki Jonasza Kofty.

Przypomnieć piosenki Jonasza Kofty – właściwie po co? Wydaje się, że wcale nie zostały zapomniane, że wciąż są popularne, że niejeden powiedziałby – „Kofta? znam człowieka, to ten od …” i może przypomniałby „Wakacje z blondynką” albo „Sambę przed rozstaniem”? Może nawet zdziwiłby się, że autor nie żyje już od trzydziestu lat. Jak ten czas leci! Wszak „poeci odchodzą, ale nie umierają”. Tyle, że to już zupełnie inne życie. „Nie wiadomo, jaka będzie nasza przeszłość, Jaką wagę będą miały nasze dni, Bo w historię się zamienia twa współczesność, a historia to niestety – już nie ty.” Te słowa jednego z wierszy przywołanych w programie nie opuszczały mnie przez cały wieczór. Kim jest dla nas, w naszej współczesności, zamknięty w historię Jonasz Kofta? Jakim znajdujemy go w jego piosenkach? Jakim znajdują go ci, którzy je grają i śpiewają?

Program „Idź swoją drogą” od strony muzycznej przygotował Janusz Strobel, autor aranżacji, znakomity gitarzysta, ale także autor muzyki do wielu piosenek Jonasza Kofty i przede wszystkim jego przyjaciel. O bliskich relacjach między artystami często wspominała podczas koncertu Nula Stankiewicz, mówiła też o swoim – odległym z powodu czasu – związku z Poetą, o wyborze piosenek, które dla niej miały szczególny osobisty wymiar. Ten osobisty stosunek do piosenek i ich twórcy miał zapewne decydujący wpływ na atmosferę koncertu.

Jeśli chodzi o dobór piosenek, to chyba trudno mówić o niespodziankach (może z wyjątkiem rozpoczynającej program a mało znanej „Czas przeszły niedokonany”). W programie znalazły się utwory powszechnie znane i lubiane: „Jej portret”, „Samba trawy”, „Nieobecni”, „Trzeba marzyć”, „Pamiętajcie o ogrodach”, „Ździebełko ciepełka”, „Radość o poranku”. Inaczej sprawa ma się z brzmieniem, tu muszę powiedzieć o dużym zaskoczeniu. Nula Stankiewicz zaliczana jest do wokalistek jazzowych i to jest dobry kwalifikator, rzecz w tym, że ta szuflada to bardziej Szuflandia, nie do końca można być pewnym, czego się spodziewać. Tym razem spodziewać się należy chyba przede wszystkim ciszy – specyficznie pojętej muzycznej ciszy, gdy melodia piosenki płynie, zaledwie wspierając się o pojedyncze dźwięki instrumentów. Ten sposób śpiewania uważamy bywa za najbardziej odpowiedni dla piosenki poetyckiej, ale to nie jest szczególny wyróżnik jazzu, a i piosenki Kofty nie zawsze były tak wykonywane. Dlatego zaskoczyły mnie interpretacje Nuli Stankiewicz, ich ton i nastrój, zaskoczyła mnie przede wszystkim skuteczność poderwania słuchacza od wrytego w pamięć brzmienia pierwowzoru. Chyba tylko w przypadku piosenki „Walc szczęście” nie udało mi się uwolnić od echa nieprawdopodobnego głosu Łucji Prus. Przy pozostałych nawet nie miałam takiej pokusy. Żadnych porównań, żadnych odniesień, po prostu poddałam się muzyce i było mi z tym cudownie.

Program „Idź swoją drogą” to zatem znakomite piosenki Jonasza Kofty i delikatne miękkie brzmienie głosu Nuli Stankiewicz. To świetne aranżacje i wspaniały akompaniament muzyków, którzy – gdyby chcieli - mogliby zagrać wszystko, ale ograniczają się do dźwięków najważniejszych i jedynych w swym pięknie. To bajeczne eleganckie solówki gitary i saksofonu. To także głos Jonasza Kofty i jego twarz – na zdjęciach, na nagraniach, np. z Opola 1977. Wśród strzępków rozmów w kuluarach zwraca uwagę ta o Tropicale Thaiti. W programie wykorzystano nagranie z ich wykonaniem „Radości o poranku”. Czy młodzi widzowie potrafią dostrzec żart tej interpretacji? Ale dlaczego nie? Piosenka w gruncie rzeczy też jest nieco ironiczna, a jeszcze ta wspaniała introdukcja Kofty! No właśnie – dla wielu ludzi Jonasz Kofta to przede wszystkim kpiarz, satyryk, twórca wielkich przebojów i gwiazda estrady. Przyznaję, że i ja przez wiele lat tak go widziałam, i takim pewnie nadal będzie żyć w historii, która już do niego nie należy. Ale jest też inny Kofta, taki jakim można go było odczuć w ciepłych interpretacjach Nuli Stankiewicz. To Kofta z trochę melancholijnym uśmiechem, zamyślony, trochę ironiczny, poeta drobnych spraw, zwykłych gestów i wielkich tęsknot.

A co na to sam Poeta? Jak mu z tym życiem w jego przeszłości? Któż to może wiedzieć. My mamy swoją współczesność, w którą czasami na moment wchodzi czyjaś historia. Bywa, że to moment, by się zatrzymać, inaczej spojrzeć na świat, uważniej przyjrzeć sobie. Myślę, że nie tylko mnie taki moment zdarzył się w sopockim Teatrze Atelier za sprawą Nuli Stankiewicz i jej muzyków, i była to naprawdę piękna i wzruszająca chwila.

Beata Bonik

Nula Stankiewicz w koncercie „Idź swoją drogą” - Teatr Atelier w Sopocie - 19 lipca 2018r.

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał za niego honorarium. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
11
12
13
14
15
16

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL