4. Grechuta Festival Świnoujście 2018 - nie można tego zrobić lepiej

wtorek, 21 sierpień 2018

Oficjalne rozpoczęcie Grechuta Festiwal Świnoujście 2018 odbyło się w Amfiteatrze im. Marka Grechuty w poniedziałek, 30 lipca. Podczas tego wieczoru uroczyście przywitaliśmy panią Danutę Grechutę, która przez najbliższy tydzień towarzyszyć nam miała w wydarzeniach zaplanowanych i przygotowanych wspólnie przez Fundację Korowód im. Marka Grechuty oraz Miejski Dom Kultury w Świnoujściu. Tego wieczora na scenie amfiteatru odbyło się rewelacyjne widowisko „Ale musicale!” przygotowane przez Teatr Muzyczny Roma. Do Świnoujścia przyjechał najlepszy skład solistów znany z warszawskiej sceny: Edyta Krzemień, Zofia Nowakowska, Marta Wiejak, Malwina Kusior, Jan Bzdawka, Janusz Kruciński, Paweł Podgórski, Paweł Kubat. Przyjechała również orkiestra pod kierownictwem Jakuba Lubowicza, zespół tancerzy i chórek. Jak na profesjonalistów przystało na części artystycznej się nie skończyło – przyjechały również kostiumy, rekwizyty oraz technika. To naprawdę był show! W programie wieczoru największe hity ze światowymi musicali, m.in. Koty, Taniec wampirów, Nędznicy, Jesus Christ Superstar, Upiór w operze, Grease, Deszczowa piosenka, Chicago, Miss Saigon i Mamma Mia! Nie zabrakło też musicalowej klasyki Disneya jak Mała syrenka, Król Lew czy Aladyn. Zabrzmiało „Nie obiecuj nic” z najnowszej produkcji Teatru Roma – Pilotów. Kolejne utwory zachwycały przepięknymi wykonaniami i efektami. Ukłonem w stronę Patrona Amfiteatru i Festiwalu była piosenka przygotowana specjalnie na ten wieczór przez zespół Romy, czyli „Motorek” z musicalu „Szalona lokomotywa”. Do tego momentu można było mieć wątpliwości, dlaczego w ogóle jakieś kolorowe widowisko wpisane zostało w program takiego Festiwalu. A jednak udało się je połączyć z innymi, bardziej (i mniej) poetyckimi koncertami. Dlatego powtarzać będę już trzeci rok z rzędu, że Grechuta Festival Świnoujście odnosi się najpełniej do tradycji swojego Patrona, którego wiele tematów inspirowało i którego twórczość była różnorodna, kolorowa, czasami skromna, a czasami monumentalna.

Kolejne festiwalowe dni przebiegały zgodnie ze schematem: w samo południe czytanie bajek i animacje dla dzieci w muszli koncertowej przy promenadzie, o godz. 16.00 spotkania w hotelu Radisson Blu Resort, godz. 18.00 – koncert w Miejskim Domu Kultury i o 20.30 – wielki koncert w Amfiteatrze. Godziny kolejnych punktów programu poukładane były tak, by w miarę spokojnie zdążyć na wszystkie wydarzenia. Wśród festiwalowej publiczności stara-stała ekipa, którą spotykam w Świnoujściu już po raz trzeci. To ludzie, którzy planują sobie urlop nad morzem dokładnie w terminie Festiwalu! Zawiązała się też nowa-stała ekipa, która wypoczywając nad morzem trafiła na Festiwal Grechuty przypadkiem i została z nami na wszystkie festiwalowe dni, deklarując, że spotykamy się za rok.

We wtorek, 31 lipca, w ramach spotkań Teresa Drozda opowiedziała o czeskich śladach w polskiej piosence, a następnie w MDK zajęła miejsce wśród jurorów Konkursu na interpretację piosenek Marka Grechuty. Konkurs w ramach Festiwalu wznowiony został po czterech latach przerwy. Wzięło w nim udział 12 wykonawców, którzy interpretowali piosenki Patrona. Piosenki, po które sięgnąć mogli młodzi artyści wyszczególnione zostały w załączniku do regulaminu konkursu i znalazły się wśród nich przeboje takie jak: Niepewność, Dzikie wino, Wolność, Kraków i Świecie nasz. W większości jednak słuchaliśmy utworów mniej znanych. Każdy wykonał dwie piosenki, zatem jeśli ktoś chciał dotrzeć na koncert Magdy Umer w Amfiteatrze, nie mógł niestety doczekać do samego końca przesłuchań. Magda Umer wystąpiła z zespołem pod kierownictwem Wojciecha Borkowskiego w koncercie „Wciąż się na coś czeka”. Artystka serdecznie przywitała się z nami wspominając pomiędzy piosenkami swoje pobyty na świnoujskiej Famie. Spokojnie wybrzmiewały kolejne utwory, te najbardziej znane i te ulubione przez panią Magdę, przeplatane opowieścią, a także niepokojami artystki dotyczącymi dzisiejszego świata. W wielkim Amfiteatrze na tysiące osób poczułam się jak przy niewielkim stoliku, przy kawie, słuchając snujących się historii. To oczywiście nie pierwszy z moich koncertów pani Magdy (i pewnie nie ostatni), ale było w nim coś szczególnego. Był pięknie oświetlony, bardzo dobrze nagłośniony. Poezja największych z muzyką skomponowaną przez najbardziej utalentowanych w najlepszym wydaniu. I dodatkowo ta więź i wspólny cień niepokoju. Wspaniały koncert trwał, a w jego trakcie po burzliwych naradach jury w składzie: Danuta Grechuta, Teresa Drozda, Marta Honzatko, Jakub Baran, Paweł Piątek i Paweł Sztompke wydało werdykt.

W środę, 1 sierpnia, w mocno klimatyzowanej sali hotelu Radisson, Teresa Drozda poprowadziła spotkanie z Magdą Umer. Cudowne leniwe spotkanie, podczas którego Artystka opowiedziała znów trochę o pobytach na Famie, pracy w teatrze, znajomości z Korą, życiu tu i teraz oraz niechęci do spisania tego wszystkiego w książce. Podczas tego spotkania na chwilę, w ciszy przenieśliśmy się do Warszawy w godzinę W. I znów była w tym jakaś forma jedności, współodczuwania i uśmiechu. Na godz. 18.00 przenieśliśmy się do MDK (sali mocno nieklimatyzowanej i w panujących przez ten tydzień upałach przypominającej raczej saunę), gdzie Nula Stankiewicz i Janusz Strobel z zespołem fantastycznych jazzowych muzyków zaprezentowali najnowszy program poświęcony Agnieszce Osieckiej - „Byle nie o miłości”. Koncert przeplatany był przeprowadzonymi przez Magdę Umer z Poetką „Rozmowami o zmierzchu i świcie”. Na koniec dnia Amfiteatr i koncert, na który chyba wszyscy czekali – Jaromir Nohavica, Artur Andrus i Andrzej Sikorowski - „Gdyby piosenek słuchał świat”. I znów rozmowa. I znów spotkanie. I znów piosenki. Każdy z artystów zaprezentował swoje największe przeboje, the best of. Nie zabrakło utworu Patrona Festiwalu – czeski bard zaśpiewał w swoim języku „Ocalić od zapomnienia”. Były też czesko-polskie duety jak „Ale to już było” śpiewane naprzemiennie przez Andrzeja Sikorowskiego (po polsku) i Jaromira Nohavicę (po czesku). Był też duet Nohavica-Andrus w piosence „Peterburg”. Wieczór pełen uśmiechu skończył się bardzo późno.

Czwartek, 2 sierpnia, rozpoczęliśmy gawędą Teresy Drozdy o Jonaszu Kofcie, którą Nula Stankiewicz i Janusz Strobel uświetnili kilkoma utworami Poety. Artyści okazali się również świetnymi rozmówcami, od Janusza Strobla dowiedzieliśmy się jak pracowało się z Koftą na co dzień i jakie przygody razem przeżyli. Znów czas płynął powoli, chociaż pilnować trzeba było zegarków, by się nie zagadać i zdążyć na godz. 18.00 do MDK. Marta Honzatko z towarzyszeniem wspaniałych krakowskich muzyków zaśpiewała (świetnie i inaczej) poetyckie covery w recitalu „Nie dokazuj Miły nie dokazuj, czyli historie miłosne Honzatko”. A później znów wieczór w Amfiteatrze, gdzie odbyła się „Markowa Gala”. W pierwszej części wieczoru wystąpili laureaci konkursu: Krzysztof Drynda (wyróżnienie), Julita Zielińska (III nagroda), Emma Herdzik (II nagroda) i Kamil Franczak (I nagroda), którym towarzyszył zespół Anawa pod kierunkiem Pawła Piątka. Laureat pierwszej nagrody zaśpiewał dwie piosenki, wszyscy pozostali po jednej. Julita jak zwykle wypadła rewelacyjnie. Dotąd zawsze widziałam ją w piosenkach autorskich, a „Pewność” Grechuty zaśpiewała tak, jakby ją chwilę wcześniej sama napisała. Wspólnie finaliści zaśpiewali „Dni, których nie znamy”. Był to świetny, krótki, kompaktowy Koncert laureatów. Nie dłużyła się część oficjalna, podczas której głos zabrali Pani Danuta Grechuta, Jakub Baran, Pan Prezydent Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz, Dyrektor MDK Ryszard Kowalski, nie dłużyło się wręczanie dyplomów i wspaniałych statuetek w kształcie najbardziej rozpoznawalnego symbolu Świnoujścia – wiatraka i fal Bałtyku. Każdy mówił po kilka zdań, dość spontanicznych i szczerych. Rzadko zdarza się również, by uczestnicy konkursu oficjalnie dziękowali ze sceny za organizację, a tu się zdarzyło. To potwierdziło tylko, że organizatorzy tego Festiwalu traktują z równym profesjonalnym zaangażowaniem debiutujących artystów i wielkie gwiazdy. Podczas zapowiedzi gwiazdy wieczoru – Ani Dąbrowskiej, technika sprawnie przepięła na scenie wszystko co trzeba było. Bez zbędnej przerwy, rach ciach. Organizacji sceny od organizatorów Grechuta Festivalu zdecydowanie można się uczyć.

Piątek, 3 sierpnia, ostatni dzień, duże emocje. Trochę odpoczynku, bo dzień rozpoczynamy dopiero o 18.00 w MDK. Stare Dobre Małżeństwo promuje swoje najnowsze płyty. Pomimo gorąca panującego w sali, miejsc brak, ludzie siedzą na dostawkach. Gitary, skrzypce. Poezja śpiewana. Wieczorem w Amfiteatrze też poezja śpiewana, ale trochę inaczej. Zdecydowanie mocniejsza. Koncert Finałowy „Cała jesteś w Skowronkach” i inne przeboje Leszka Aleksandra Moczulskiego. Oczywiście główne miejsce na scenie zajmują Skaldowie. Dołączają do nich i śpiewają w różnych konfiguracjach: Dorota Miśkiewicz, Stanisław Wenglorz, Edyta Jungowska, Marta Honzatko, Krzysztof Tyniec, Maciej Lipina. To naprawdę duże wydarzenie, świadczy o tym fakt, że publiczność zapełniła również dwa boczne sektory, które na pozostałych koncertach były wolne. Amfiteatr pęka w szwach. Mocny koncert przebojów, które znają całe pokolenia. Koncert z fajerwerkami, które rozbłysły na finał. Czy można bardziej?

Wracam z Grechuta Festivalu Świnoujście już po raz trzeci z mocnym przeświadczeniem, że nie da się tego lepiej zrobić. Po prostu. To wydarzenie na najwyższym z możliwych artystycznym poziomie. Dopięte technicznie, logistycznie, organizacyjnie. Od lat widzę jak przygotowują je osoby, które najzwyczajniej w świecie lubią to robić. Zawsze życzliwe i uśmiechnięte, pomimo nawału pracy, zmęczenia i tropikalnego upału, który dał się we znaki w tym roku wszystkim. Docenić nie można też otwartości na przeróżne projekty, które starannie wyselekcjonowane znaleźć można później w programie Festiwalu. Świnoujście żyje tym wydarzeniem. Na budynku MDK zawsze przygotowany jest wielki banner zapraszający na Festiwal, na promenadzie znaleźć można stojaki z programem, na słupach ogłoszeniowych rozwieszone są plakaty. Wstęp na część wydarzeń jest zawsze bezpłatny, a bilety do amfiteatru są w porównaniu np. do cen przekąsek nad morzem, śmiesznie tanie. Dlatego warto z tej oferty skorzystać i przyjechać chociaż raz, dajmy na to już w przyszłym roku.

Barbara Radziszewska

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał za niego honorarium. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
11
12
13
14
15
16

Nadchodzące wydarzenia

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL