Nie zawsze jest słońce choć zawsze jest - Danielka 2018

poniedziałek, 03 wrzesień 2018

Na początku muszę zdementować plotki krążące o Danielce edycja 2018 – że niby padał deszcz, że było mokro i w ogóle. Duszno nie było, to fakt ale „…nie jest prawdą, że dach przeciekał, tym bardziej że prawie wcale nie padało”. Kiedy miało przepłukać kurz to przepłukało, kiedy były występy generalnie był spokój. Tyle w temacie.

Kiedy zobaczyłem, kto odwiedzi w tym roku na Turystyczny Przegląd Piosenki Studenckiej Festiwal Danielka 2018, decyzja mogła być tylko jedna – jadę.

Relację muszę zacząć od tego, czym się z reguły kończy - od podziękowań. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że organizacja takiego festiwalu to tak wielki ogrom pracy, że nawet pieniądze (których i tak zawsze brakuje) nie są w stanie wszystkiego załatwić. Zacznijmy więc od dołu - wielkie podziękowania należą się dla ORMO – bez których ten festiwal nie mógłby się odbyć, którzy byli zawsze i wszędzie tam, gdzie byli potrzebni, służyli pomocą, radą, uśmiechem, otuchą, peleryną, kaloszami, kawą, herbatą… można wymieniać długo. I wszystko z uśmiechem, społecznie, o każdej porze dnia i nocy. ORMO to sól tego festiwalu. Podziękowania należą się oczywiście organizatorom – Chałupie Chemików, ojcu dyrektorowi, przyjaciołom, darczyńcom i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do organizacji kolejnej edycji Danielki. Czasy są ciężkie, ale „czasy zawsze są ciężkie”, wiele festiwali balansuje na krawędzi, wiele festiwali znika – dzięki wspomnianym powyżej – Danielka trwa. I trwać będzie, dopóki sama nie zdecyduje się odejść. Dobra, tyle laurki, dodam tylko, że nikt mi nie kazał tego napisać. Tak czuję i te słowa musiały paść.

A teraz do „merituma” (jakby powiedział Kolega Kierownik). Ujmę wszystko syntetycznie, bom się na początku rozpisał. Danielka 2018 była bardzo udanym festiwalem. Wszystko zagrało jak należy, szczególne słowa uznania należą się akustykom - akustyka jak na takie warunki była perfekcyjna, żadnych przydźwięków, pisków, lekki brum przy takiej wilgotności to rzecz naturalna. Należy się szóstka z plusem.

Atmosfera na estradzie jak i na widowni była doskonała. Danielka po raz kolejny udowodniła, że jest strefą wolną od polityki, co poza nielicznymi ekscesami (nieładnie Dymitr) było konsekwentnie przestrzegane. Festiwal ma łączyć ludzi, a nie ich dzielić – jak powiedział ktoś mądry.

24 sierpnia, punktualnie o 18 z minutami, w strugach… górskiego powietrza zaczął się festiwal. Zaczęła grać Oreada (już bez Paduchów, którzy podobno spokornieli) i…  zrobiło się sucho, pełno, magicznie – zaczęła się po prostu  Danielka. Potem kolejny wyróżniony na zeszłorocznej Danielce zespół, czyli Paraluzja i Danielki 2018 nikt nie mógł już zatrzymać. Bardzo ucieszyłem się z występu Oready, której bardzo kibicuję oraz Paraluzji, która jakoś mi w zeszłym roku umknęła. W tym roku nadrobiłem z nawiązką. A nawet z gitarowym looperem, który sprawiał, że Bartka było jakby więcej.

I następowali po sobie bardzo sprawie wykonawcy, publiczność zabawiana tradycyjnie przez Rosoła (piątek) czy Marka Majewskiego (sobota) nie nudziła się podczas tych zmian wcale. Wszyscy wykonawcy byli z najwyższej półki (odsyłam do strony festiwalu), mnie najbardziej ucieszyli (poza wcześniej wspomnianymi) – Olek Grotowski, Sklep z Ptasimi Piórami z Kostką Cukru (tak przy okazji – do tej pory nie wiedziałem, że „Z życia chomika” to utwór polityczny), Jerzy Filar z przyjaciółmi. Przez chwilę zdziwiła mnie obecność kabaretu OT.TO. Okazało się, że był to powrót do korzeni, ponieważ jego kariera zaczęła się właśnie na Danielce, gdzieś tak sto lat temu. Byłem mile zaskoczony ich występem. Dawno ich nie słyszałem, myślałem że mi się nie spodobają. W porównaniu jednak z obecnymi „produkcjami” kabaretowymi ich występ to mistrzostwo i perfekcja. Odniosłem wrażenie, że moje zdanie podziela większość widowni. Szkoda tylko, że tak bezwzględnie przestrzegana była ilość bisów – sam Olek Grotowski byłby w stanie podwoić, a nawet potroić czas występu. Obiecał zresztą, że jak go w przyszłym roku zaproszą, to nie zaśpiewa ani jednej piosenki... która była wykonywana w tym roku.

Słów parę należy się o Danielkowym Koncercie Konkursowym. W tym roku nie było koszmarnego upału, a więc percepcja występów nie była tak utrudniona. Zresztą Adam Drąg (prowadzący konkurs) wygłosił jawną pochwałę deszczu, powiedziawszy - dobrze że jest deszcz, bo on jest natchnieniem dla poetów. Poziom był wysoki, soliści jednak nie mieli większych szans w porównaniu z zespołami. Jury pod przewodnictwem Olka Grotowskiego (który wspomniał, że jak ktoś na niego mówi Aleksander to on w sumie nie wie o kogo chodzi) w tym roku bardzo sprawnie i szybko osiągnęło kompromis, wytypowało laureatów i nagrodzonych, złożyło podpisy na werdykcie i było po sprawie. Tradycyjnie odsyłam do strony organizatorów.

Nie można nie wspomnieć o tradycyjnym meczu pomiędzy wykonawcami a organizatorami. Mecz się odbył, a jakże, poziomem dorównywał popisom naszych nogokopaczy w Rosji, ale zaangażowaniem i ambicją przewyższał ich nieskończenie. Wynik jak zwykle ustalono przed meczem przy zielonym stoliku. Był remis 9:5, z wyraźnym wskazaniem na organizatorów. Nikt nie odniósł kontuzji, a obecne na festiwalu służby medyczne nie miały nic do roboty.

Wykonawcy i widzowie zgodnie podkreślali znakomitą atmosferę festiwalu, która była omal fizycznie wyczuwalna. Wszystkie koncerty były fantastyczne, mi wyłączył się szwędacz i przesiedziałem prawie wszystkie godziny przy estradzie bez żadnego znużenia, w licznym towarzystwie. Tu chce się być, tu warto być, tu trzeba być. Trzy dni minęły „jak z bicza trzasnął” i nastąpił czas rozstań. Czas pożegnań z nowymi i starymi znajomymi, i zaczęło się odliczanie do Danielki 2019. Oby było do czego. Ale to zależy także od nas. A w zasadzie od nas przede wszystkim. Może spotkamy wtedy Pawła Wójcika, Łukasza Majewskiego? Andrzeja Poniedzielskiego? Kto wie?

Już odlicza:
Stefan Bolcman

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał za niego honorarium. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
16
17
18
19
23
24
27

Nadchodzące wydarzenia

Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Oliwski Ratusz Kultury - Gdańsk, ul. Opata Jacka Rybińskiego 25
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
Lubartowska 77 - Lublin, ul. Lubartowska 77
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL