Drozda notuje - #czeskikousek w Pradze (1)

piątek, 07 wrzesień 2018

Miałam napisać już dawno, ale jednak pod czaszką musi zacząć buzować, żeby naprawdę coś z siebie wykrzesać. We mnie buzuje, bo jak być może część z Was już przeczytała na FB lub insta, na początku września rozpoczęłam trzymiesięczny pobyt w Pradze, w ramach rezydencji literackiej przyznawanej przez International Visegrad Fund, powiązany z V4. Marzyłam o tym wyjeździe.

I teraz tu jestem, co wieczór mogę (i chodzę) na koncerty lub inne wydarzenia, ścieram buty na praskim bruku, szlifuję czeski. Jest nas tu czworo. Czech, Słowak, Węgier i Polka, czyli ja. Każde stypendium jest inne, bo każdy jego beneficjent ma inny plan. Mój zakłada, że poznam jak najwięcej ludzi, obejrzę jak najwięcej filmów, spektakli, posłucham koncertów – i będę rozmawiać. Z Czechami oraz mieszkającymi tu Słowakami i Polakami. Chciałabym stworzyć coś, co roboczo nazwę „subiektywnym przewodnikiem kulturalnym” – bardziej po ludziach, artystach  niż miejscach. O czeskiej kulturze wiemy naprawdę niewiele (w porównaniu na przykład z amerykańską, brytyjską czy francuską), czeskich artystów nie znamy, a piosenki koniecznie musimy rozumieć. Do wątku „rozumienia piosenek” jeszcze wrócę. Chcę interesujących mnie z jakiegoś powodu artystów posłuchać/poczytać/obejrzeć, potem poznać, a potem przedstawić Wam. W pierwszej kolejności rozglądam się za takimi, którzy jakoś z Polską są związani. Na przykład przez to, że śpiewane są u nas ich piosenki.

Próbuję na przykład, choć nie jest to łatwe, umówić się z panem Jiřím Suchym. 1 października Pan Suchý (nie umiem pisać o nim inaczej) skończy 87 lat. Prawie codziennie wychodzi na scenę w swoim teatrze, gra, śpiewa, pisze nowe sztuki, maluje, przygotowuje scenografię… Teatr Semafor (SEdm MAlých FORem) założony przez niego i nieżyjącego już Jiřego Šlitra to czeski Kabaret Starszych Panów – czyli (w tym wypadku porównywania nieporównywalnego) takie zjawisko w kulturze, bez którego nie sposób mówić o konkretnych czasach i artystach, do którego wciąż się wraca, nawiązuje i które stanowi niedościgły wzór. Jest jednocześnie mitem, ikoną i legendą. Semafor powstał 1959 roku – chwilkę po naszym Kabarecie, a przez jego scenę przewinęli się najwybitniejsi – Hana Hegerová (Jiří Suchý napisał dla niej m.in. czeski tekst „Karuzeli z Madonnami”), Eva Pilarová, Karel Gott, Waldemar Matuška i dziesiątki innych, dla których Semafor często był początkiem artystycznej drogi i kariery. A dlaczego o tym piszę? Bo piosenki z Semafora, napisane przez Šlitra i Suchego pojawiły się w Kabarecie Olgi Lipińskiej i pewnie część z Was je pamięta – na przykład taki duet Krystyny Sienkiewicz i Wojciecha Pokory tańczących z niebieską laską do piosenki „Ach, ta láska nebeská” (to zresztą wielki czeski hit). W tym wypadku Olga Lipińska zabawiła się polskim, bardzo potocznym rozumieniem czeskich słów. Ale piosenek z Semafora śpiewanych było więcej – na przykład „Motyl” czy „Kabaretowa mysz” wykonywano po polsku, przez co stały się integralną częścią świata kreowanego przez Olgę Lipińską. Utwór „Widzicie ludzie”, od którego zaczynał się chyba każdy Kabarecik na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych – to także hit Suchego i Šlitra z 1962 roku. Jak można nie chcieć o czymś takim porozmawiać? Bardzo chcę i będę próbować.

I jeszcze słowo o konieczności rozumienia czeskich piosenek. Często słyszę (zwłaszcza po koncertach Jaromira Nohavicy w Polsce), że piosenki bardziej by się podobały, gdyby tekst był zrozumiały. I dlaczego ten Nohavica nie śpiewa (tak mało śpiewa) po polsku. Nie śpiewa po polsku, bo jest Czechem, więc śpiewa po czesku. Czy po koncertach Rolling Stonesów, Madonny czy jakiejkolwiek innej anglojęzycznej gwiazdy też mamy takie oczekiwania? Czy rzeczywiście tak dokładnie rozumiemy angielskie teksty, że nie oczekujemy iż dany artysta zaśpiewa nam je polsku? To dlaczego czeskich traktujemy inaczej? W piosence chodzi oczywiście o przekaz, o tekst, ale jest jeszcze charyzma wykonawcy, muzyka, aranżacja – one też mówią o czym piosenka jest. Postulowałabym słuchanie melodii, słuchanie języka, słuchanie całości – bez skupiania się na każdym słowie. A potem, w domu, dzięki dzisiejszej technologii, wszystko można sobie doczytać, bo (prawie) wszystko jest w internecie. Po prostu – dajcie Kochani szansę czeskim piosenkom takim, jakimi są. Zachwyćcie się głosem, brzmieniem zespołu, humorem, który drzemie nie tylko w słowach, energią. Rozumienie przyjdzie z czasem – jeśli będziecie chcieli. Na początek polecam duet Kieslowski, Martinę Trchovą, Poletime? (zwłaszcza płytę „Turbosanson”), Petra Lüftnera, Hanę Hegerovą i oczywiście Jiřego Suchego – jego czeski jest tak pięknie klarowny, tak precyzyjny w wymowie, tak czysty, że można się uczyć.

A intensywny kurs czeskiego na Uniwersytecie Karola zaczynam 13 września. Będzie się działo, oj będzie. I będę pisać. (Nie)Obiecuję!

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał za niego honorarium. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
11
12
13
14
15
16

Nadchodzące wydarzenia

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL