Melodie nuciliśmy przez telefon - mówi Jerzy Filar

czwartek, 03 czerwiec 2010
("Politechnik" nr. 18 - 20 kwietnia 1989r.)
z Jerzym Filarem, piosenkarzem i kompozytorem rozmawia Sławomir Zygmunt:

Politechnik- Śpiewanie góralskich przyśpiewek w rytmie samby jest bardzo oryginalne, ale i niebezpieczne. "Samba sikoreczka" przyćmiła twoje inne piosenki.
- Może nie wszystkie, ale rzeczywiście, ludzie kojarzą mnie głównie z tą piosenką. Krąży nawet taki dowcip, że jak umrę, to na nagrobku będzie napisane: tu spoczywa... Samba Sikoreczka.

- "Samba sikoreczka" to początek "Naszej Basi Kochanej". Jak powstał ten zespół?
- W 1974 roku otrzymałem zaproszenie na Giełdę Piosenki Turystycznej do Szklarskiej Poręby. Wtedy to była znakomita impreza, taki polski Woodstock. Zaprzyjaźniłem się tam z kilkoma osobami. Po Giełdzie pojechaliśmy wszyscy do Gdańska na nagrania. Pracowaliśmy głównie w nocy. Dbała o nas, żebyśmy nie umarli z głodu, nasza koleżanka Basia, która przynosiła nad ranem do studia, świeże bułeczki i mleko. Gdy w 1975 roku postanowiliśmy wziąć udział w krakowskim Festiwalu Piosenki Studenckiej, zaistniała potrzeba nazwania jakoś zespołu. Ktoś przypomniał Basię i zaproponował: a może by tak "Nasza Basia Kochana". Wszystkim się spodobało.
 
- W Krakowie "Nasza Basia Kochana" została obsypana nagrodami. Czy to pomogło wam w wejściu na profesjonalny rynek?
- Po festiwalu nastąpiło duże zainteresowanie zespołem, ale głównie w środowisku akademickim. Otrzymaliśmy mnóstwo zaproszeń, żeby przyjeżdżać na koncerty. Było to jednak niemożliwe, gdyż członkowie "Naszej Basi Kochanej" pochodzili z różnych miast i zespół w pełnym składzie koncertował niezwykle rzadko. Często natomiast nagrywał.

- Jak w takim razie powstawały nowe piosenki?

- Pocztą przesyłaliśmy sobie teksty i nuty, melodie zaś nuciliśmy przez telefon. Ostateczny aranż następował tuż przed sesją nagraniową lub koncertem. Pracowaliśmy w ten sposób przez 4 lata. Podsumowaniem działalności była płyta "Naszej Basi Kochanej", wydana przez Polskie Nagrania w 1980 roku.

- W "Naszej Basi Kochanej" debiutował Jacek Cygan. Dziś ten znany i ceniony autor pisze dla wszystkich, tylko nie dla ciebie. Dlaczego?
- Pora wyjaśnić małe nieporozumienie. Z Jackiem spotykamy się nadal, zarówno na gruncie towarzyskim jak i zawodowym. Owszem, był taki okres, że częściej pisał dla innych, ale i wtedy nie zapominał o mnie. Gdy "Nasza Basia Kochana" przestała istnieć napisał kołysankę "Dla naszej Basi", w której sympatycznie nawiązał i do zespołu, i do "trzeciej kawy" z piosenki "Za szybą". Później powstały inne utwory, między innymi "Słono", "Biały kołnierzyk". Obecnie pracujemy nad nowymi piosenkami, które być może już niedługo będzie można usłyszeć w radiu.

- Masz na swoim koncie jeszcze jeden duży przebój. Piosenkę "Za szybą" (całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę) wylansowała jednak Grażyna Łobaszewska.
- To przypadek. Kiedyś w telewizji cyklicznie odbywał się program "Bazar", w którym utwory amatorów oceniali i wybierali do swojego repertuaru profesjonaliści. Piosenką "Za szybą" zainteresowali się Skaldowie, ale wypadek samochodowy uniemożliwił im przyjazd do studia. Wtedy "trzecią kawę" zdecydowała się zaśpiewać Grażyna Łobaszewska. Zrobiła to tak znakomicie, że piosenka od razu weszła na listy przebojów.

- Powiedziałeś kiedyś, że "piosenka studencka umiera"...
- I podtrzymuję to. W piosence studenckiej wszystko zatrzymało się na etapie "Naszej Basi Kochanej", "Wolnej Grupy Bukowiny", Elżbiety Adamak i Jacka Kaczmarskiego. Od wielu lat laureaci festiwalu w Krakowie lepiej lub gorzej powielają te wzorce. W warstwie muzycznej przeważa nieśmiertelna gitara klasyczna, czasem fujarka i bębenek. O wiele ciekawsze rzeczy dzieją się w muzyce rockowej. Szczególnie podoba mi się nowa fala: "Moskwa", "Dezerter", "Voo Voo" i "Formacja Nieżywych Schabuf". Z tym ostatnim zespołem jestem zaprzyjaźniony, pomagałem im zaranżować perkusję do przeboju "Klub wesolego szampana" (Chciałabym, chciała).

- Jak doszło do twojej współpracy z kabaretem Janusza Rewińskiego?
- Poznaliśmy się przy okazji jakiegoś koncertu. Janusz zaproponował mi napisanie muzyki do swojej piosenki "Star-a-nie" i występ na Pikniku Country w Mrągowie. Myślałem, że na tym nasza współpraca się zakończy, ale to był dopiero początek. W ubiegłym roku nagraliśmy płytę długogrającą "Zadyma". Autorem wszystkich tekstów jest Rewiński, mnie zaś przypadła rola napisania muzyki i zaaranżowania całości. Do udziału w nagraniach zaprosiłem znakomitych muzyków: Ryszarda Sygitowicza, Piotra Kałużnego, Krzysztofa Ścierańskiego. "Zadyma" to płyta fabularna, której należy słuchać w kolejności od pierwszego do ostatniego utworu. Niedługo ukaże sie na rynku.

ze strony: wwwjfilar.pl- A kiedy będę mógł kupić solową płytę Jurka Filara?
- Jak dotąd nie otrzymałem propozycji nagrania takiej płyty, choć materiału starczyłoby na dwie. Może to z mojej strony błąd, ale ja nie chodzę i nie proszę. Dla wszystkich wielbicieli jest w sprzedaży kaseta, zawierająca zarówno piosenki z okresu "Naszej Basi Kochanej", jak i moje późniejsze.

- Nie występujesz ostatnio zbyt często.
- To prawda, ograniczyłem swoje koncerty do minimum. Obecnie większą satysfakcję sprawia mi komponowanie i aranżowanie.

- Czy myślałeś o reaktywowaniu "Naszej Basi Kochanej"?
- W pełnym składzie jest to niemożliwe, gdyż część ludzi jest za granicą. Ale niedługo w Krakowie, w koncercie prowadzonym przez Skautów Piwnych, "Nasza Basia Kochana" zaśpiewa kilka swoich najlepszych piosenek. To będzie takie jednorazowe spotkanie po latach.

Rozmawiał: Sławomir Zygmunt.
Tekst ukazał się w: "Politechnik" nr. 18 - 20 kwietnia 1989r.
 
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
10
11
12
18
26
27
28

Nadchodzące wydarzenia

Teat Kwadrat - Warszawa, ul. Marszałkowska 138
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
Teat Kwadrat - Warszawa, ul. Marszałkowska 138
Dziedziniec Zamku - Olsztyn, ul. Zamkowa 3
Dziedziniec Zamku - Olsztyn, ul. Zamkowa 3

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL