Pamiętajmy o Osieckiej 2010 - oczami Zrzędy

piątek, 22 październik 2010
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze JK - "Stary Zrzęda":

Zacznę od tego, że ten tekst powstał na wyraźne, widoczne wyżej, zamówienie.
4 października 2010r., Och –Teatr, koncert galowy 13. Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej" z udziałem 11 finalistów, ozdobiony występem gwiazdy, aktorki warszawskiego Teatru Współczesnego, Katarzyny Dąbrowskiej. Jej towarzyszył zespół Jana Smoczyńskiego, laureatom niezawodny jak zawsze "Kameleon Septet" Hadriana Filipa Tabęckiego. A jak ładnie napisano w programie, mistrzem ceremonii była była laureatka Festiwalu Magdalena Smalara.
Zanim o poniedziałku, słów kilka napisać należy o środzie (29.09.2010) i w moim (nie tylko zresztą) odczuciu rewelacyjnym festiwalowym koncercie polsko–norweskiego zespołu Karuzela Group.
 
Było to muzycznie mistrzostwo świata. Pierwsze skrzypce grali Grzech Piotrowski – saksofon i Espen Skarpengland – akordeon. Ogromne wrażenie wywarła na mnie wokalistka Tora Augestad śpiewająca czystym, pięknie i mocno brzmiącym głosem. Joanna Lewandowska-Zbudniewek była nieco nad-ekspresyjna, jakby nienaturalna, choć oczywiście wokalnie nie odbiegała od reszty zespołu. Prywatnie muszę się przyznać, że gdybym spotkał na ulicy Jørna Simena Øverli'ego  to szybciej zobaczyłbym w nim urzędnika bankowego niż artystę, ale wielki szacun (tak się teraz mówi) za to, co Pan robi. Na koncert złożyły się piosenki (śpiewane jednocześnie po norwesku i polsku) piosenki z tekstami Osieckiej, Tuwima, Kaczmarskiego i Białoszewskiego, a muzyką m.in. Koniecznego i Krajewskiego. Wieńcząca koncert "Karuzela z Madonnami" była genialna i precyzyjna jak najpiękniej utkana koronka, a pomysł na "Czy te oczy mogą kłamać?" niewątpliwie zaskakujący. Zabrzmiał też Kaczmarskiego "Czerwony autobus", w którym i dzięki któremu, jeśli tak można powiedzieć, trzy lata temu spotkali się Joanna i Jørn. A to tylko wybrane przykłady, piosenek było przecież kilkanaście.
W tym miejscu zakończę opisywanie muzyki, bo mija się to z celem. W przyszłym roku Karuzela Group podobno znów będzie koncertować w Polsce i ma przywieźć ze sobą płytę. Kto nie widział i nie słyszał, niech nie przegapi. Nie warto.

Teraz, jak to mają w zwyczaju mówić prawnicy "ad rem", czyli Gala w OCHu. Przed rokiem już pisałem o tym, że żal mi, iż finaliści wykonują tylko jedną z dwóch zgłoszonych piosenek – rozumiem wymogi czasowe i to, że szanowne i szacowne Jury wysłuchało obu, ale jednak troszkę szkoda, że pozbawia się widzów możliwości poznania "różnych twarzy" młodych, naprawdę świetnych artystów, o których nie odważę się napisać, że są amatorami.
Werdykt okazał się absolutnie zgodny z moim (niepełnym, jak zaznaczyłem) odbiorem – zdobywczyni pierwszej nagrody Joanna Kaczmarek, mimo młodego wieku, zachwyciła mądrą interpretacją trudnego i poważnego tekstu "Wtedy wrócą moje pieśni" z muzyką Ewy Korneckiej, bardzo ciekawie zabrzmiało też jej "Na całych jeziorach ty" - jak już ogłoszono werdykt, laureatka zaśpiewała także drugą piosenkę, ale tylko ona. Miejsca drugie i trzecie dla Justyny Panfilewicz – "Kto tak ładnie kradnie" i cudnie uśmiechniętej Karoliny Słyk – "Dzień dobry, to ty". Ta zupełnie nieznana piosenka z muzyką Andrzeja Kurylewicza – to perła. Tunia żałowała Alicji Omyłki, rzeczywiście jej "Wakacje w Amsterdamie" były bardzo interesujące, dla mnie zaś uroczym przeżyciem estetycznym (nie tylko!) był występ Agaty Rożankowskiej i jej "Ballada o fryzjerze z Saint Denis". Niepokoi nas nieco dobór repertuaru przez siedemnastoletnią Elizę Banasik - tu zaśpiewała "Czarne perfumy", pamiętamy ją też z ubiegłorocznych  Spotkań Zamkowych w Olsztynie, gdzie wykonała utwór Jacka Kleyffa – chyba trzeba troszkę życiowego bagażu, by móc mierzyć się z takimi tekstami.
Koncert był ciekawy, tym bardziej, że wybór repertuaru, jakiego dokonali młodzi wykonawcy, obalił teorię inżyniera Mamonia, i za to też wielkie brawa. Organizatorzy znakomicie poradzili sobie też ze specyfiką sceny OCH-Teatru. Wykorzystano dawne, kinowe przeznaczenie miejsca, i na wykonawców, którzy akurat stanęli tyłem do naszej części widowni, mogliśmy patrzeć dzięki ogromnym, rozpiętymi nad głowami, ekranom.
I jeszcze łyżka dziegciu, którą jakem zrzęda dodaję z radością, fałszywą oczywiście – estetyczny odbiór koncertu popsuł pomysł pani projektant, te worki, w które powsadzała dziewczyny – oj, mnie bolało.

Wisienką na torcie miał być recital Katarzyny Dąbrowskiej – rudowłosej piękności o niebanalnym i mocnym głosie. Niestety aranżacje Jana Smoczyńskiego, nie przeczę bardzo ciekawe, ale też bardzo rockowe, starannie "przykryły" solistkę. Nie pozwoliły jej zaistnieć. Tylko w dwóch piosenkach zaśpiewanych, raz to tylko z gitarą, raz z towarzyszeniem piana, pani Kasia mogła czarować przepiękną barwą swego głosu.

Odnotujmy też, że wśród widzów zasiadła para prezydencka otoczona wianuszkiem nadgorliwej ochrony. Za wizytę dziękujemy, może tylko na przyszłość sugerowałbym więcej luzu i jeszcze... . a, niech to zostanie między nami.
I to by było na tyle - z poważaniem,

Wasz Zrzęda - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
 
Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
3
4
8
9
11
16
23
24

Nadchodzące wydarzenia

Muszla koncertowa w parku zdrojowym - Głuchołazy, ul. Parkowa
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Amfiteatr im. M. Jacksona - Warszawa, ul. Raginisa 1 (Park Górczewska)
Teatr Atelier - Sopot, al. Mamuszki 2
Muszla koncertowa w parku zdrojowym - Głuchołazy, ul. Parkowa

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL