OPPA 2010 - Pieśni rosyjskich bardów

wtorek, 28 grudzień 2010
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Piotr Kosela:

Już samo zaproszenie było ciekawe: "Zaprezentujemy pieśni rosyjskich bardów, ale nie będzie wśród nich Wysockiego i Okudżawy". Intrygujące. Jeżeli ktoś nawet słyszał takie nazwiska, jak Wizbor, Kazancewa, czy Szaow, to niewielu zapewne miało okazję słyszeć o Annenskim, Peleniagre, czy Kukinie. Jako że przyznaję się do powyższej niewiedzy, ale także wyznaję zasadę, że człowiek uczy się całe życie (chociaż podobno tylko do tego momentu, w którym jest w stanie jeszcze cokolwiek zapamiętać na dłużej, ale na szczęście coraz rzadziej sobie o tym zastrzeżeniu przypominam) nie pozostało mi nic innego, jak podziękować ładnie i zaproszenie przyjąć.
 
O czym śpiewają bardowie na całym świecie? O wszystkim, ale tematem szeroko eksploatowanym jest miłość w odmianie klasycznej, przeważnie platoniczna i niespełniona. Z tego chyba powodu ten temat został poruszony na początku. Nie będę tu zdradzał pełnego scenariusza, żeby nie odbierać przyjemności odkrywania przyszłym odbiorcom, ale na pewno warto wymienić w jednym miejscu autorów, których twórczość złożyła się na ten wieczór. A byli to (w kolejności prezentowania): Jurij Wizbor, Innocenty Annenski, Aleksander Gorodnicki, Elena Kazancewa, Weronika Dolina, Aleksander Dolski, Aleksander Szczerbina, Aleksander Rozenbaum, Wiktor Peleniagre, Timur Szaow oraz Jurij Kukin.

Dość napisać, że nie tylko o miłości śpiewano. Były też poruszane tematy bardziej przyziemne. Obok liryki, pojawiły się utwory satyryczne. Było tak różnorodnie, jak różnorodne są sprawy, które barda poruszają, a którymi potem bard w swojej twórczości próbuje poruszyć słuchacza.

Należy zwrócić uwagę na niewątpliwy walor edukacyjny, który jest jedną z kilku zalet przedsięwzięcia (żeby nie napisać złośliwie o walorze wręcz misyjnym, boć przecież złośliwość byłaby nie na miejscu, skoro w tym celu są powołane poważne instytucje, a nie kilkoro przyjaciół, którym nikt ustawowo tego nie nakazał). Mam na myśli znakomite prowadzenie koncertu w sposób nie narzucający się i inteligentnie dowcipny (z jednym wyjątkiem, ale może tylko mnie raziła ta jedna rubaszność?). W tej roli Piotr M. Cieński - jednocześnie autor scenariusza spektaklu. Gdybym nie wiedział, że to młody poeta, który wydał niedawno debiutancki zbiór swoich wierszy (rekomendowany przez samego Zbigniewa Jerzynę!), mógłbym obwieścić niniejszym odkrycie na tym niełatwym stanowisku pracy estradowej. Edukacyjność zaś zapowiadactwa w tym przypadku polega na przedstawianiu słuchaczom sylwetek autorów pieśni oraz genezy powstania poszczególnych utworów, co wiele osób na pewno doceni.

Zaletą niewątpliwą jest wykonawstwo. Świetnie podzielone pomiędzy, jak mi się wydawało, zupełnie różnych wykonawców poszczególne utwory, z czym spotykam się (o dziwo!) drugi raz na przestrzeni kilku tygodni, może tylko cieszyć.

Próbując wymienić wszystkie zalety "Pieśni rosyjskich bardów", mam spory dylemat, którą z nich postawić na pierwszym miejscu. O najwyższy stopień podium (w dogrywce) walczy materiał, który został starannie dobrany i ułożony, ale chyba pierwszeństwo przypada tłumaczeniom, które choć nie zawsze wierne, ale zawsze zachowujące przesłanie oryginałów, uważam za wypieszczone skarby tej niełatwej przecież materii, o czym wie każdy, kto kiedyś mierzył się z cudzym tekstem, rymem, rytmem i melodią. Nawet tak modne ostatnimi czasy, nazywane brzydko z języka obcego "coverami", wykonania rodzimych pieśni przez innych artystów wypadają różnie, a co dopiero przeniesione z innego języka, czasami nawet z koniecznością zmiany realiów w celu dania szansy zrozumienia odbiorcy idiomów, o których słuchacz nie musi mieć wcale pojęcia. Tym większy mój szacunek dla efektu pracy tłumaczy, którzy wykonali kawał dobrej roboty, Sztuką w tym miejscu niniejszym nazwaną. Autorami przekładów są (w kolejności jak wyżej): René Koelblen, Justyna Bacz, Agata Steiner, Stanisław Waszak i Jacek Dybowski.

Pieśni brzmią tak naturalnie, jakby powstały po polsku, w dodatku polszczyzną, której niejedna i niejeden może (i powinien!) pozazdrościć. Dodając do tego wrażenie, że utwory tworzono z myślą o konkretnym wykonawcy, otrzymujemy chyba kompletny obraz tego, co działo się na festiwalowej scenie w gościnnym podziemiu klubu praCoVnia.

Niespodzianką tego wieczoru był gościnny (choć przecież na OPPA-ie jest gospodarzem) występ Piotra Bakala, który wykonał pieśń Jurija Kukina "Za mgłą" we własnym tłumaczeniu, zbierając zasłużone, gromkie brawa.

Żeby nie było zbyt wesoło, to i o wadach słów kilka należy pozostawić. Właściwie zauważyłem tylko (aż?) dwie.
Pierwszą było miejsce. Chociaż nie wiem, czy miejsce może być winne, czy raczej należałoby wskazać publiczność, która widząc wodzący na pokuszenie bar, nie krępując się i często nie zwracając uwagi na innych, przybyłych z zamiarem wysłuchania propozycji płynących ze sceny, skusić się dawała w momencie co najmniej nieodpowiednim. Może zawiniła Pani Polonistka, która nie wytłumaczyła, że "w trakcie" i "w antrakcie", to nie są synonimy. Patrząc na panującą tu i ówdzie atmosferę pikniku, można pójść dalej i dojść do wniosku, że w przypadku niektórych osobników, wyjaśnienie różnicy powinno mieć raczej miejsce na zajęciach WF-u niż języka ojczystego, ze względu na ewidentną zdolność przeszkadzaczy do skoncentrowania się bardziej na czynnościach fizycznych niż umysłowych.

Pierwsza, być może, stała się drugiej wady przyczyną. Artyści, mimo że ze sceną przecież obyci, zdawali się rozkojarzeni i nie zawsze byli w stanie wspiąć się na wyżyny swego talentu.

Mimo kilku pomyłek i niedociągnięć, myślę, że i tak całość jest warta polecenia, a chyba nie przesadzę wcale, że nawet wydania, aby chociażby umożliwić zabranie jako pamiątki wieczoru ze sobą do domu, ale także utrwalenia, bo włożona w przygotowanie całości praca jest widoczna i docenienia oraz udokumentowania warta, a zawartość merytoryczno-historyczna oraz wartość poznawcza o szeroką publikację wołać się wydaje.

Podczas spektaklu udało się obalić co najmniej dwa mity: pierwszy, o tym że bardowie w Rosji to przeszłość, drugi - że sztuka to zajęcie wyłącznie humanistów - Kazancewa i Dolski ukończyli uczelnie jak najbardziej techniczne! Mam nadzieję, że spektakl będzie grany tyle razy, a może i nawet wydany kiedyś na płycie, że zaistnieje szansa na obalenie trzeciego mitu: nie znamy twórczości rosyjskich bardów poza wymienionymi na początku. A warto poznać tę twórczość, która - jak mi się wydaje - swoją formą, duchem i wrażliwością jest nam bliższa niż wszechobecna anglosaska.

Piotr Kosela – specjalnie dla Strefy Piosenki.

Od redakcji:
Koncert pod tytułem "Pieśni rosyjskich bardów" odbył się 23 listopada 2010 w ramach 28. Międzynarodowego Festiwalu Bardów OPPA w praCoVnia art club w Warszawie.

Wystąpili:
Justyna Bacz - śpiew
Katarzyna Kucharzewska - śpiew
Justyna Kucharska - skrzypce
Dominika Świątek - instr. klawiszowy, śpiew
René Koelblen - gitara, śpiew
Stanisław Waszak - gitara, bas akustyczny, śpiew
Piotr M. Cieński - scenariusz i prowadzenie
 
 
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
10
11
12
18
26
27
28

Nadchodzące wydarzenia

Teat Kwadrat - Warszawa, ul. Marszałkowska 138
Schronisko Turystyczne PTTK Harcówka - Wałbrzych, Park Sobieskiego 1
Keja Pub - Łódź, ul. Kopernika 46
Nowohuckie Centrum Kultury - Kraków, al. Jana Pawła II 232
Prom Kultury Saska Kępa - Warszawa, ul. Brukselska 23

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL